Jowisz cierpiał niesłucha-nie
matki nie miał
to cisnienie
więc do niego przyszła
w fiolecie
bieli
zieleni
czerni pustki
której nie mógł znieść
i zakwitł wiśnią
wszystkie mu się przysnią
koleżanki matki
...
porzeczka czerwona
zły kolor przekona
ona ogarnie jego ramiona
powietrze z ogrodu
od strony stolarni
po co tyle wiedzieć
powietrze z ogrodu
pachnie jak z Kielc
powietrze z ogrodu
powietrze z ogrodu
pachnie chmurą
barwny fraktal
powietrze z ogrodu
dałaś mi kiedyś
kamyk
ja patroszyłem mysz
przecież
niebywale
przecież tak trwale
wiersze kwitną bywale
słowa unoszą białe
zielone czarne fiolety
przestrzeń i czas
flażolety