lecz wkrótce on zmartwychwstanie
a miasto westchnie głęboko
obudzi drzemiącą pamięć
otworzy zaspane oko
i drugie oko otworzy
trzeźwości smutku goryczy
idei pozwoli ożyć
przeszłość z kłamstw wszelkich rozliczy
dojrzeją w tym mieście ludzie
z wartości przestaną szydzić
ty do speluny nie pójdziesz
zapomnisz co to są dziwki
spojrzysz w oczy synkowi
a żonę przytulisz ochoczo
powiesz nastały normalne
czasy i żyć teraz jest po co
(pozwoliłem sobie rozwinąć)
pozdrawiam Jacek
Nie zawsze rozwinięcie jest potrzebne i zgodne z zamysłem Autora.
pozdr.
Czarny i twardy.
Widzę obraz narysowany węglem.
Dla mnie trochę odległy temat,ale nie obojętny.
Podobają się meandry które stosujesz.
Poza tym widzę ,że temat siedzi w Twojej głowie już jakiś czas.
PozdrawiaM.
Egzegeto,Święta to zaledwie kilka dni.Ja raczej jestem codzienna.
Nie zachwyca?hmm..mnie też temat nie zachwyca ,a jest.
PozdrawiaM jeszcze świątecznie.
Witaj Tomku,zmieniłam nieco wersyfikację w pierwszej strofie.
Poza tym, za jeden uśmiech gorzko przyszło zapłacić,
nie wierzę ,że jest bezpłatny.
PozdrawiaM.
Tomku,to chyba druga wersja tego wiersza, o ile dobrze pomiętam.
Wprowadziłeś zmiany w poincie, pierwsza była mocniejsza.
Nie zdążyłam napisać komentarza pod pierwszym utworem.
PozdrawiaM.
to piekło nie było za grzechy
pocałunek dla zabawy
zaprawiony goryczą trwa
na wieki
nie oderwiesz ciekawskich
kroków od smoły co wciąga
jak bagno gdy mówisz
że szeol na ziemi dzięki
tobie dobry człowieku