pędząc po swoich elipsach
w centrum wzroku zdarzy się
punkt największego wychylenia
poza zbaczającą linię bólu
słoneczne promienie skupią się
na dnie żółtych kielichów
pociemnieje między trawami
będziemy gwiazdozbiorem
Fagocie
Pierwsza strofa jak najbardziej potrzebna. Tytuł to część wiersza,
który w tym przypadku mówi o ''oderwaniu''.
Pierwsza i ostatnia strofa tworzy klimatyczna klamrę.
PozdrawiaM.
Bea
Wolałabym raczej ''bezdech'' ale może masz swój cel w ''bezduch''
Pozdro.
Ma.
a całość, jak odbierasz?
/b
Bea
Mam większą świadomość bezdechu,
którego skutki mogą okazać się tragiczne, co jest dla mnie niezłą metaforą.
W wierszu można zawsze i bez końca wprowadzać zmiany.
Nie chcę Twojemu tworowi dorabiać drewnianej nogi :))
Wiersz ma klimat i zapewne o to chodzi.
Mój odbiór jest pozytywny. PozdrawiaM.
he he! pewnie dmuchany ... Lecter śmieje się przed monitorem.
Messalin pozdrawiaM.
Śmiejesz się za Lectera, pozdrawiasz za Messalina - czy ty potrafisz M, zrobić coś sama... ?
Przepraszam - za dużo wymagam...
H.Lecter
Nie moja wina że odczytujesz na opak.
Lectera pozdrawiaM.
Teresko
nie oskarżam piżamy że zimno
pod kołdrą skulona próbuje
wymazać z pamięci naiwne
że teraz już na pewno
zakwitną nasze słoneczniki
Nieco zmieniłam wersyfikację treść i sens pozostaje ten sam:)
PozdrawiaM.
droga Marlett, to jakiś stary wiersz,
którego żal zmieniać, czy jak,
przecież ty znasz dobrze warsztat, pozdrawiam
Jacku
Cuchnie fiołkami?
..a ja liczyłam na pomoc w warsztacie:)
Serdeczności.