Nie spotkałam Cię nigdzie jeszcze.
Myślisz pewnie, że nie patrzyłam, że jestem jak te srogie zimy, „co były kiedyś", a serce mi zamroziła Królowa Śniegu.
Chodź wiesz, że bardziej Skaza.
Czy wiesz, że Disney był moim wychowawcą moralnym ?
Zła jestem na siebie, że tęsknię za Tobą.
Nie widziałaś mnie.
Miałaś, używałaś, korzystałaś - nie byłam na nie.
Byłaś całym moim światem.
Jestem usługą.
Jestem kucharką w ambitnej knajpie, która bez klienteli traci sens.
Byłaś moją stałą klientką; na śniadanie, obiad i kolację. Nawet czasem późnym wieczorem zostawałam z Tobą do rana.
Pewnego dnia , po wielu latach zamknęłam restauracje.
Splajtowałam.
Widziałaś, że nie jest mi łatwo.
I gdy ja głodna chodziłam jak pies z książeczek dla dzieci - od drzwi do drzwi.
Ty już mnie nie chciałaś.
W sekrecie zawsze trzymałaś Naszą relację. Nie byłam żywą ikoną.
Brak mi ogłady, klasy.
Nie powinnam lubić krakusów.
Lecz jak lubiłaś przekornie mówić, tak jednak.
To moje rybki i moje akwarium, a ja chodź wciąż trochę jeszcze głodna to już nie prowadzę restauracji.