Tadeusz Koch
Użytkownicy-
Postów
15 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Tadeusz Koch
-
Do Złośnicy... Twój sposób na życie: „dzień bez kłótni stracony”. Świat jest piękniejszy, gdy nie jesteś obrażona. Nie szukaj wciąż sporów; czy sił na to nie szkoda? Byłoby cudownie, gdyby zwyciężyła zgodza. Uśmiechnij się czasem, bo uśmiech masz śliczny, A wtedy i zwykły dzień stanie się magiczny. Gdy jesteś pogodna, nam wszystkim lżej się robi, A Twoja dobra energia każdego wokół zdobi. Mówisz, że bez kłótni ten świat byłby szalony, Lecz spójrz, jak marnieje dzień złością przepełniony. Gdy nagle gniew ustąpi miejsca serdeczności, Wygrywa czysta bliskość i bezkres radości. Uśmiechnij się, dziewczyno, zrzuć pancerz i żale, Bo z Twoim ciepłym uśmiechem żyje się doskonale. Niech zamiast ostrych słów rządzi to, co trwałe, A z Tobą uśmiechniętą życie będzie wspaniałe. Tadeusz KOCH.
-
Dysonans w impasie
Tadeusz Koch odpowiedział(a) na Tadeusz Koch utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@karenka Masz rację. Tylko o rozmowę czasem jest najtrudniej. Każdy czasem ma zły dzień. Gorzej kiedy takie są wszystkie dni. Pozdrawiam. -
Dysonans w impasie. Co rano budzisz się z wielką pretensją, że cały świat nie kręci się dla ciebie. Dzień zaczynasz z krzykiem i napięciem, potem płaczesz i gniew wyrzucasz z siebie. Kiedy w spokoju mogę zbierać myśli, pytam ze smutkiem: o co tutaj chodzi? Czy to jest teatr, który mi się przyśnił, czy w tym szaleństwie nic cię nie ochłodzi? Bo przecież człowiek zwykle szuka ciszy, chce prostych dni i życia bez stresu. Tu wciąż krzyk, który nawet sąsiad słyszy, w tym domu nie ma miłości i sukcesu. Jeśli naprawdę jesteś nieszczęśliwa, spakuj swe rzeczy, odejdź w tamtą stronę. Może tam właśnie szczęście cię wzywa, nim twoje wdzięki będą zatracone. Bo nie da się żyć w ciągłym huraganie, gdzie każda drobność rodzi w tobie gniew. Mam po prostu dość. To jest moje pożegnanie. Zamiast miłości, został tylko ranny śpiew. Tadeusz KOCH
-
Żartowałem, że Ira brzmi jak groźna armia, lecz przy Twoim uśmiechu ta „groza” jest marna! W oczach głębokich jak studnia żaden strach nie gości, masz w sobie mnóstwo uroku i szczerej radości. Pracujesz dzielnie jak każdy, marzeń masz masę, a z dwójką dzieciaków zawsze trzymasz klasę! Na Twój widok faceci wokół po prostu wariują, Ty im sypiesz uśmiechy, niech się nie stresują. Kochasz słońce i plażę, to Twój żywioł czysty, lecz gdy masz dzień wolny… pech bywa rzęsisty! Narzekasz wtedy z żalem, że jak na złość z nieba pada, i ten deszcz za oknem marzenia o plaży bezczelnie Ci skrada. Super-mamo z Ukrainy, z wielkim sercem na dłoni: niech Cię w drodze do szczęścia żaden pech nie dogoni! Tadeusz KOCH
-
2
-
Kochać chcesz i ciebie żeby kochano? To nie czekaj. Serio. Jutro nie daje żadnych gwarancji. Miłość nie wpada jak paczka z dostawą next day. Budujemy wokół mury. Nie relacje. Nie mosty. Każdy coś chowa. A może wystarczy lekko uchylić drzwi? Bez planu na całe życie. Bez regulaminu i gwiazdek na końcu. Z ciekawością. Z miękkością. Zanim wszystko się splącze, że nawet odejść będzie trudno. Kochaj na full. Nie na próbę. Nie na trzy miechy z opcją wypowiedzenia. Nie w połowie. Bo nie wiesz ile serc, płacze w poduszkę po cichu. Ile wiadomości zostało w "drafcie", bo zabrakło odwagi. Ile twarzy gra twardziela, gdy nikt nie patrzy , a ekran milczy. Ile łez spada cicho po ludziach, co mieli być skałami, a zmiotło ich jedno rzucone zdanie: "z tego pary nie będzie." I nagle stop. I cisza. A gdy naprawdę będziesz czuć, że ci zależy: nie graj w dystans. Nie uciekaj. Nie mów:"może później." Bo później nie istnieje. Napisz. Zadzwoń. Rzuć "ej, jesteś." Albo po prostu "nie znikaj." To nic nie kosztuje. A może być tą jedną nitką, która zszyje komuś serce, na nowo. Bo czasem najcichszy pocałunek leczy więcej niż tysiąc słów. A takie "nic,"mały gest - potrafi posklejać człowieka. Tadeusz KOCH.
-
Agnieszka na saksach. Słyszeliście o sójce, co za morze chciała? Agnieszka ten wyczyn z rana przebijała! Na saksy dziś rusza, walizy już pękają, A skarpety w pralce: „Auf Wiedersehen!” wołają. Bus już podjeżdża, kierowca trąbi srodze, A Aga kolanem walizę gnie po drodze. Wskakuje i rusza, aż nagle myśl ją ściska: „O rany, a fajki?! Zostały na miskach!” Telefon znalazła, wiec spokój w duszy gości. Kupi fajki na tankszteli, bez żadnych trudności! Serce ma złote, choć w głowie czasem zamęt, Dla dziadka w Niemczech to prawdziwy diament. Pożartuje, pogada, herbatę zaparzy, I od razu uśmiech wraca na staruszka twarzy. Roztrzepana trochę, jak kura w wichurze, Czasem coś zgubi, coś zostawi na górze. Niecierpliwa wielce, lecz gdy trzeba pierwsza, z pomocą wyciąga swoje dobre ręce. Silna dziewczyna, prawdziwa i szczera, Choć czasem pół domu do walizki zabiera. Więc niech sobie w busie przymknie zmęczone oczy,, Bo gdy tylko dojedzie, dziadek z radości podskoczy! A gdy znów zapyta: „Czy wszystko zabrałam?”, To pewnie dla fajek nie będzie wracała! Tadeusz KOCH
-
2
-
Zanim wróci szary dzień Chciałbym z tobą ruszyć w noc, Mocno skryć cię w swych ramionach, Gdzie cisza splata sny z gwiazdami, A czas zastyga między nami. By nikt nie ujrzał naszych cieni, By chwili nie zakłócił szept. Niech świat zostanie gdzieś za nami, Tam, gdzie codzienność gubi bieg. Niech ranek zapomni, że ma przyjść, A słońce stanie na skraju nieba. Kto cichy azyl znajdzie ten, Temu już więcej nie potrzeba. Za tą magiczną kurtyną nocy, Gdzie nie ma pośpiechu i trosk, Są tylko nasze zakochane oczy I cichy rytm bijących serc. Mrok rozświetli gwiezdny pył, A wiatr poniesie czułe słowa. W tym uścisku ujarzmimy czas, W którym każda chwila rodzi się od nowa. Bo choćby jutro wróciły cienie I szary ranek przywitał chłodem, Zostanie w nas to jedno spojrzenie, Co będzie naszym wiecznym ogrodem. Z tobą chcę zgubić granice świata, Zamknąć dzień za nami bez żalu I trwać tak cicho, nie pytając o jutro, Tą jedną nocą, pełną czaru. Tadeusz KOCH
-
Jedno serce
Tadeusz Koch odpowiedział(a) na Tadeusz Koch utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@LessLove @LessLove Dziękuję bardzo i pozdrawiam.@Tadeusz Koch -
Dla mnie uciszasz głośny świat, Ja już nie muszę bać się burz. Jesteś obok po prostu tak, Podajesz mi pomocną dłoń. Między nami nie ma granic, zlewamy się we wspólny nurt. Potrafisz smutne chwile spalić, nim mróz uderzy w serca próg. Ty rozumiesz moje troski, Gdy ich ciężar za mną gna. Nasza miłość - splot najczystszy, Który karmi wspólny czas. Kiedy własne ścieżki gubię, Ty wytyczasz dla mnie szlak. W naszą jedność mocno wierzę, gdy mi sił i sensu brak. W Twoich dłoniach milknie gwar, znika lęk i chłodny cień. Z Tobą mogę iść pod wiatr, z Tobą budzi się mój dzień. NTadeusz KOCH
-
Miało być piwo, zwyczajnie, bez planu, a tu nagle „randka” wyskoczyła z ekranu. Ja trochę zdziwiony, Ty w lekkiej panice, jednak oboje śmialiśmy się z tej różnicy. Ty: pani od planów, menu i finansów, ja: od uśmiechów, żartów i romansów. Pytałaś o piwo, wino i przekąski do tego, a ja wiedziałem jedno: chcę spotkania Naszego. „Czy ja Cię podrywam?” – sam siebie zapytałem, bo chyba za bardzo do ekranu się uśmiechałem. A Ty powiedziałaś coś tak niespodzianego: że dawno nie czułaś już czegoś tak miłego. Pytałaś, czy w tym wieku jeszcze tak wypada, czy serce nie powinno już spokojniej gadać. A ono nie pyta o lata i daty, czasem tylko przypomni, że świat jest bogaty. Bo motyle nie patrzą na metrykę człowieka, przylatują ot tak, choć nikt na nie nie czeka. Nie pytają o plany, rozsądek czy czas, pojawiają się cicho i zmieniają coś w nas. Za oknem wiatr gwizdał, deszcz wybijał swój rytm, ja kończyłem wieczór z myślą: „to jest to, to ma byt”. Więc pakuj walizkę, muzykę weź ze sobą, ja zabiorę ciekawość, by odkryć Cię na nowo. A jeśli ktoś spyta o atrakcję tego dnia, powiem: nie piwo, nie przekąski… lecz ta dziewczyna, co motyle w brzuchu ma.
-
Do Agnieszki Mówisz, że masz dziwactw w cholerę i trochę, Że lubisz wygrywać, na wyścig masz ochotę. Że z samą sobą potrafisz się ścigać, A ja mam przed Tobą, ze strachu się migać? Otóż się nie boję, podejmuję rękawicę, Choć Twoje zasady i Twoje dzielnice. Przecież u Ciebie pijemy to piwo, Możesz nawet wygrać tę walkę burzliwą! Skoro dajesz fory, to kanapę wybieram, Z dobrym humorem na wieczór się zbieram. Pioruny niech biją, Ty rządzisz w tym domu... Sąsiad ławę z Temu skręci po kryjomu. Więc w który dzień pijemy? Nie nie mów nikomu! Tadeusz KOCH
-
2
-
Twoich oczu blask.
Tadeusz Koch odpowiedział(a) na Tadeusz Koch utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
-
Twoich oczu blask.
Tadeusz Koch odpowiedział(a) na Tadeusz Koch utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka dopiero zaczynam ale jak piszesz od serca XXI wiek jest. Ważne by płynnie się czytało . Dużo uśmiech dla ciebie pozdrawiam. -
Twoich oczu blask W Twoich oczach mieszka cisza, której próżno szuka świat. Kiedy patrzysz wszystko milknie, jakby ucichł życia wiatr. Masz w spojrzeniu dziwną siłę, co uśmierza każdy ból. Jest w nim światło i nadzieja, jak gościnny, hojny stół. Masz w spojrzeniu wielki dar, coś, co koi i urzeka, niewymowny, czysty czar, na który się całe życie czeka. Twoja bliskość jest przystanią pośród burz i szarych dni. Przy Tobie na nowo wierzę, znów o szczęściu pragnę śnić. Dajesz siłę, by iść dalej, zrzucam maski, znika lęk. W blasku Twoich oczu jasnym odnajduję życia sens. Tadeusz KOCH.
-
Wciąż w sercu, Małgosiu Nie mogę Cię nie kochać, choć cisza mnie boli, Wciąż słyszę Twój szept w codziennej niedoli. Choć zgasło to światło, co w oczach Ci lśniło, W mym sercu, Małgosiu, wciąż żyjesz tak miło. Twój uśmiech pamiętam, gest ciepły, znajomy, Wspomnienia są domem - tam wracam do żony. I choć Cię nie widzę w tej ziemskiej godzinie, Miłość nie umiera - w sercu wciąż płynie. W pustce poranka Twój obraz mnie ocala, W sercu szept Twój słyszę , gdy życie mnie boli. Jak cień się przesuwasz przez myśli powoli, Twe imię powtarzam, cichutko, bez żalu. Choć smutek mnie tuli w niechcianej żałobie, Czuję Cię, Małgosiu, wciąż blisko, przy sobie. Nie pytam już losu, dlaczego i czemu... Nie żegnam się z Tobą, bo w duszy wciąż trwasz, Wspomnienie o Tobie rozjaśnia mą twarz. Aż znów Cię obejmę, gdy minie mój czas. Gdy gwiazdy przemilkną i czas się zatrzyma, W ciszy nocy spotkam Ciebie znów, bez słów. Tam, gdzie jest spokój, gdzie ból już nie sięga, Gdzie serca się łączą w cichym rytmie snu. Tadeusz KOCH