Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Michał Pawica

Użytkownicy
  • Postów

    55
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Michał Pawica

  1. stoisz ze swoim plakatem „No War!!!” - usprawiedliwieniem tego, czego uniknąć się już nie da. wojnie nie można postawić tamy: jak jaskrawa krew cieknąca z tętnicy rozerwanej - płynie wartko, pozbawia sił i życia, wkracza do naszych miast zbrojnymi grupami, które rozprasza po ogródkach ogień wroga, jak zabójcze kulki rtęci, których już nie można pozbierać ani zwrócić, tylko zlokalizować i zneutralizować, jak tych cywili: menedżerów, urzędników, informatyków, studentów, których nic nie przygotowało do walk miejskich; ale wojna uczy na gorąco, na boleśnie znajomym terenie: najpierw do WOT idą ci z wojskowym przeszkoleniem, potem nawet ci, którzy bili się tylko w Hearts of Iron czy World of Tanks, a na koniec krótki kurs przygotowywania wybuchowych koktajli prowadzony przez zaprzyjaźnionego barmana. w klubie obok śpią dzieci, dzieci płaczą, rodzą się dzieci, w świecie chwilowo niezdatnym do spożycia, na podwórku, placu zabaw gotują przeciwpancerne jeże i nalewają zabójcze „koktajle” według starej rodzinnej receptury całe rodziny, które na nowo odkryły uroki rodzinnej rozmowy i skoordynowanej pracy zbiorowej – wojna skraca dystans - między jednym człowiekiem a drugim, narodzinami i śmiercią, tym, czego nigdy nie chcieliśmy – i tym, do czego okazaliśmy się zdolni – mamo, odbierz – prosi dziewczyna, o drugiej w nocy, w piwnicy wieżowca, uparcie i głucho, wciąż nie chcąc uwierzyć, że mama jest poza zasięgiem, w dzielnicy, gdzie wielka płyta złożyła się jak domek z kart po zmasowanych nalotach, gdzie dopiero wczoraj telekomunikacyjne wieże przestały się komunikować, gdzie świat się rozdarł na przed wojną i po. wzdłuż nierównych krawędzi twojego plakatu krzyczącego „No War!!!”, który zaraz wyrzucisz do kosza na śmieci, w drodze do domu z protestu, rosyjski poeto: wojna zabija rękami obojętnych, a nawet letnich zwolenników.
  2. Rozmowa w łóżku miała być tak prosta - Wspólny odpoczynek ma długą tradycję: Otwartość we dwoje, w postaci najczystszej, Ale coraz dłuższy czas mija w milczeniu. Za oknem wiatru niepełny niepokój Zbija i rozgania na niebie obłoki, I na horyzoncie piętrzy miasta mroczne Lecz nas to nie tyczy. Nic nie powie, czemu W tym właśnie rozdźwięku od rozłąki Jeszcze trudniej nam znaleźć Słowa zarazem prawdziwe i czułe, Lub choć nie nieprawdziwe i nie zbyt nieczułe.
  3. igrasz ze śmiercią jak kulką z papieru kot — po licho taki los? kocha/nie lubiła zginęli, zamilkłaś znalazłeś, skryli się wydech/wdech miałaś być jak pusta kartka a jesteś tylko białą stronicą napisz/narysuj/zgnieć — brak sensu brak treści pulsu brak imitacja całkiem obce słowo jakby czkawka z odległego świata którego mieszkańcy według rytuału czy uświęconego zwyczaju stoją murem za swym carem eh, tylko ten wstyd co na to powie świat ? imitacja. parodia namiastka fałszywka ersatz surogat życia jestem już duża: umiem żyć całkiem sama w zupełnej ciemności nawet gdy jest światło jestem już duża: przyjaźnię się z kobietami nie boję się spać na wznak z rozłożonymi nogami — chce złapać, niech łapie jestem już duża: gram ze śmiercią jak z kotką: będzie się puszczać, to będą chcecie dać w kość, to niech da odkochał się, niech nie kocham ruletka z przymiotnikiem na literę „r” wstyd go wymówić ale świat musi poznać i poczuć poczuć poczuć poczuć co dzień co godzinę co sekundę imię kata ale przecież on nadal istnieje: choćbyś była jak biały arkusz pusta zmięta kartka którą bawi się kot nie śmiesz nazwać kata po imieniu to jakbyście go znowu przyjęli pod skórę i doświadczaliśmy ciągle na nowo znów i od nowa śmierci wszędzie wokół więc upuszczasz krew i piszesz nią na swej — wypatroszonej — skórze słowa zaczynające się na literę "r” ᵣosja ᵣosyjski ᵣosjanie więc czytaj drogi świecie co napisano na mnie — pustej kartce którą bawi się kot lub śmierć
  4. I. To nie kraj dla starców. Wokół młodzi w pląsach, Pośród drzew nade mną ptaków słodkie trele — Pieśń przemijająca — a pośród ich harców Wody od sardeli kipią i makreli. Wszystko, co poczęte, zrodzone, czy zmarło, Wszystko stworzenie - trwa w tej doczesności; W tańcu zmysłowym zgubiło, zatarło Pamięć o odwiecznej człowieczej mądrości. II. Starym i nic nie wart: jestem, jak w łachmanach Na wróble strach śmieszny; lecz dusza uparta W śpiew i w tan idzie, tym rozradowana Im bardziej jej szata doczesna wytarta. O tej śpiewu szkole piano już peany - Zachwytu nad wiecznym myśli dzieł splendorem; Tak więc przemierzyłem morza, oceany, By się nisko skłonić przed Jej swiętym dworem. III. O mędrcy, niosący wieczny boski ogień W wirze złocistymi cieknącym wzorami - Włóżcie w moje dłonie olimpijski płomień I bądźcie dla duszy mej śpiewu mistrzami. Niech do cna szczeźnie serce me - na chuć chore, I w konającego zwierzęcia okowach, Czym jest, samo nie wie - więc mnie boskim wzorem Ku artefaktom wieczności poprowadź. IV. Zrzuciwszy tę postać, nigdy nie przybiorę Kształtu, który noszą marne ziemskie twory - Lecz ten, który tworzył z emalii wybornej I złotego kruszcu alchemik nadworny, By piał, gdy Bizancji Pana senność zmorzy, Lub z gałęzi złotej hołd składał najczystszy - Czasom zaprzeszłym, mijającym, przyszłym.
  5. Irlandzki lotnik czeka na śmierć William Butler Yeats Wiem, że napotka mnie mój los Gdzieś wśród obłoków tych na niebie; Walczę, aby napełnić trzos, Nie z miru do tych, których strzegę, Mój kraj to Kiltartański Krzyż Moi krajanie — zwykli Kiltartanie Zwycięstwo nie poprawi doli ich Ni nie da Celtom zmartwychwstania. Nie obowiązek kazał iść mi w bój, Ni górne mowy, ni entuzjazm tłumów — Cichy rozkoszy impuls — to cel mój; Porwał mnie w ten obłoków tumult. Zważyłem każde słowo, każdą myśl: Przeszłe westchnienia, każdą rzecz — Lekce ważyły — i to, co ma przyjść — Na szali, gdzie życie to, i śmierć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...