Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zbigniew Polit

Użytkownicy
  • Postów

    119
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Zbigniew Polit

  1. @Poet Ka Tak, bo każdy by się zdziwił. Wie Pani, jest początek, ale co było wcześniej? Nawiązałem do wątku o zdziwieniu.
  2. @Poet Ka Bóg się zdziwił, jak zobaczył Wielki Wybuch ;) Dziękuję ;)
  3. Pytać o gusty, rzecz zdrożna, Ale dziwić się można …
  4. @Maciej Szwengielski No nie przebił mnie Pan, bo już się nie da. Można ewentualnie dodać hedonistyczne podejście do życia, ale to dygresja. Otóż napisałem, że należy dążyć, by było "wszystkim" dobrze. Czyli ja ujmuję rzecz społecznie, a Pan pisze o jednostce. Natomiast wracając do przesłania prof. Bocheńskiego, to jest ono absolutnie aspołeczne. Faktycznie, trzeba być pozbawionym sumienia, by takie rzeczy głosić. ;)
  5. INWOKACJA JAROSŁAWSKA Iwanie, kompanie mój! Jesteś jak sumienie; Ile cię trzeba cenić, mówią nam kamienie, Te na rynku. Dziś piękność twą w całej ozdobie Widzę i opisuję, bo tęsknię po tobie. Iwanie, coś bronił spod ratusza meneli, Widać, że niewdzięcznicy, bo Cię usunęli. Straż Miejska, która dziś byt dziedziczy brukowy I świeci w szalet bramie! Ta, co gród zamkowy, Jarosławski ochrania z jego wiernym ludem! Jak mnie do domu mego zaciągnęła cudem, (Gdy podcieniem, od kumpla, a pod jej opiekę, Doczołgałem i martwą podniosłem powiekę, Bo w efekcie zbyt miłej postawy bufetu, Nie wiedziałem, czy to tu, czy to było nie tu). Orle godnie sadzony na szpicu ratusza, Nadajesz mi kierunek, wszak pozycja zmusza. Tyś z plebejskiej krwi zrodzon, z drobiu genotypu, Prowadź mnie do radości, prowadź do zachwytu. Tak mnie powrócisz cudem na rynkowe łono. Tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną Do tych krzewów soczystych, do tych drzew zielonych, Kiedyś śmiało rosnących, dziś wykorzenionych; Do tych kałuż rozlanych stylem rozmaitem, Wyzłacanych na tłusto, pokrapianych „żytem”; Tam krawężników linia pełzła jak wąż boa, A skansen volkswagenów gospodarza wołał. Gdzie piękni nowożeńcy, kwiaty jak śnieg białe, Iwanowi składali pod buty, na chwałę. A wszystko przepasane jakby wstęgą szarą, Co pamięta potęgę Jarosławia starą... Trawestacja poematu A.Mickiewicza „Pan Tadeusz”. Aneks. „Iwanem” nazywano, usunięty już, pomnik ku pamięci żołnierzy radzieckich, który posadowiony był na jarosławskim rynku. Wg przyjętego zwyczaju, w latach 70. i 80. pary młode, które zawarły ślub cywilny w jarosławskim ratuszu, składały wiązanki kwiatów u stóp pomnika. Jarosławska Straż miejska ulokowana jest w ratuszu, przez ścianę z ubikacją publiczną. Jarosławska SM ma obowiązek odwożenia do mu nietrzeźwych mieszkańców. Na szczycie wieży ratuszowej umieszczony jest wizerunek orła. Od wielu miesięcy mieszkańcy dają swój publiczny wyraz niezadowoleniu z powodu likwidacji drzew i krzewów w rynku. Stara płyta rynku, przed remontem, była pofałdowana i tworzyły się na niej liczne kałuże. Również krawężniki były mocno pofalowane. Mieszkańcy też oburzali się dużą liczbą parkujących na rynku samochodów.
  6. @Maciej Szwengielski To ja pójdę jeszcze dalej: Należy postępować tak, żeby było wszystkim dobrze. A właściwie, to bardzo dobrze. I Pana przebiłem, prawda? Zdrówka ;)
  7. @Maciej Szwengielski "Życie w praktyce", to taki mix prakseologii i techniki wbijania gwoździa. A przy okazji bez urojeń. ;)
  8. Nie każda ciąża Za miłością zdąża …
  9. @Wojownik_Stokrotka Niestety, współczesne teksty piosenek, to nie jest poezja. Literacko, to jest NIC. A przyczyna jest prosta. Dawniej teksty pisali poeci, bo mieli za to płacone z puli państwowej. Dziś jak ktoś chce by tekst napisał poeta, to musi zapłacić. No to on woli samemu napisać, bo przecież to jest proste tym bardziej, że ma Worda. Kiszki się wywracają, jak się tego słucha. Zresztą muzyki podobnie.
  10. @Maciej Szwengielski Pańskie rozważania na temat sumienia wydają mi się uprawianiem filozofii czy socjologii jedynie dla intelektualnego sportu. Oczywiście absolutnie popieram takie praktyki, jednak ponieważ nie mają one większego zastosowania w życiu, odpowiedziałem Panu w formie groteski. Groteska również nie ma zauważalnego zastosowania w praktyce. Ot, taka forma dla relaksu. Podobnie, jak Pańskie medytacje ;)
  11. Czy ktoś może się orientuje - Czy portal Migielicz.pl jest czynny? Bo nie działają tam kontakty. Pozdrawiam.
  12. Pewien koń, łamiąc granice, Na przejażdżkę wziął woźnicę. Zapiął uprząż mu na skroniach, Bo ów koń się znał na koniach. I batożkiem wio! Po grzbiecie - Dla zachęty tylko przecież. Pędzi hen zdziwiony baca, Wszak go koń batogiem maca. Świstem dupę na cel bierze, Bacy pierwszy cwał w karierze. Już po chwili w kształty cienia, Nasz bohater się przemienia. Nie współczuję wcale mu ja, Bo to jest w sam raz dla chuja …
  13. @Waldemar_Talar_Talar Świat widzialny istnieje od początku ;) I tego się trzymajmy.
  14. @Maciej Szwengielski Trochę się Pan porozwodził nad tym sumieniem. A wg mnie ideałem by było, gdyby sumienie nie miało okazji nas męczyć. Wystarczy działać wg norm etycznych, prawda? Ale, jak wiadomo, życie takie proste nie jest. Bo weźmy np. taką teściową. Dla świętego spokoju, można by ją utopić, etyka ani religie tego nie zabraniają. No ale taka śmierć mogła by być przykra dla jej córki. A wówczas odezwałoby się nasze sumienie. Czyli wypadałoby jednocześnie utopić tę córkę. Może i dobry pomysł, ale za córką najprawdopodobniej tęsknił by pies, gdyby taki był, a na to już nawet bez sumienia nie moglibyśmy pozwolić. Jakże życie komplikuje idealny wzorzec świata, prawda?
  15. @iwonaroma No nie wiem. Dla mnie fraszka powinna być jednoznaczna i zrozumiała w pierwszej sekundzie po przeczytaniu. A tu tak nie jest. Poza tym hołduję jednak fraszkom rymowanym. Fraszka pisana wierszem białym, jest jak potrawa bez soli.
  16. @iwonaroma To jest raczej bon-mot, nie fraszka.
  17. Zbigniew Polit

    OBLĘŻENIE

    OBLĘŻENIE Wyobraźnia w krzakach wzrasta - Pchają smutni się do miasta. Owies dziś w najlepszej cenie, Lecz nie kupisz na Orlenie. Jadą ciurkiem Volkswageny, Audi, Kie, Fiaty Sieny, Mercedesy, Ople stare, Jak padalec, opieszale. I ładują się w to miasto, Nieprzytomną modłą własną. Gdy w parkingi pcha aut rzeka, Człowiek miejsca nie doczeka. Do biur pędem, podnieceni, Kto nadąży, chodak zmieni, By nie wyszło, że ze smakiem, Miasto sili się burakiem. Do szkół wiozą pacholęta. A gdy zżarli już zwierzęta, I gdy auta w stajniach stały, Autobusy paść musiały. Telewizor, komputery, Woda w kranie i bajery. Nawet szpilki w szafie nowe, No bo też chcą, jak „miastowe”. Dla nich miasto, to jak Eden. Jak dla Eskimosa Wiedeń. Czulej zatem graj sumieniem, Na to bratnie oblężenie …
×
×
  • Dodaj nową pozycję...