Znów zachodzi słońce nad Bemowem,
chmury płyną po niebie ospale.
Nieustannie zachodzę w głowę,
czemu do malarstwa się nie palę.
#
Chmury płyną po niebie ospale.
Już do snu się szykują ptaki,
czemu do malarstwa się nie palę,
gdy mam przed oczami widok taki.
#
Już do snu się szykują ptaki,
a mnie pomysł przyszedł do głowy:
gdy mam przed oczami widok taki,
zamiast pędzlem namaluję słowem.
#
A mnie pomysł przyszedł do głowy
I tak mi się nieśmiało marzy:
zamiast pędzlem namaluję słowem.
W czym poeci są gorsi od malarzy?
#
I tak mi się nieśmiało marzy,
gdy znów słońce zachodzi nad Bemowem.
W czym poeci są gorsi od malarzy
nieustannie zachodzę w głowę.