Po zachodzie Słońca nad Nidzkim,
jakiś czas Wenus świeci jeszcze.
Ja na jachcie siedzę z kimś bliskim,
meteory na nas lecą deszczem.
Jakiś czas Wenus świeci jeszcze,
Srebrny Glob po zodiaku chodzi,
meteory na nas lecą deszczem,
Jowisz bandzie księżyców przewodzi.
Srebrny Glob po zodiaku chodzi,
a ja nie wiem, czy sen to czy jawa:
Jowisz bandzie księżyców przewodzi,
a na łące niebieskiej złota trawa.
I ja nie wiem, czy sen to czy jawa,
że Mars jak Betelgeza się rumieni,
że na łące niebieskiej złota trawa,
a na brzegu błyska coś w zieleni.
Mars jak Betelgeza się rumieni,
drzewa w wodzie przejrzeć się starają,
a na brzegu błyska coś w zieleni:
to świetliki do nas mrugają.
Drzewa w wodzie przejrzeć się starają,
ja na jachcie siedzę z kimś bliskim,
a świetliki do nas mrugają,
po zachodzie Słońca nad Nidzkim