-
Postów
135 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Leszek Piotr Laskowski
-
"Przybliżania" Miłosne, przyjaźnią po sąsiedzku czy w sztuce, spojrzeniem, potrzebą, zmuszane bez wyboru, zrozumieniem, przypadkiem, w spostrzeżeniach w nauce – tuziny przykładów, tłumaczeń zblizeń wzorów. Często milczeniem, gdy dusza niezbyt bystra, lub dłonią śmielszą, która lęk w ufność zamienia, gdy z obcych spojrzeń wspólna rodzi się iskra, a dystans topnieje w cieple porozumienia. Bo każde przybliżenie światłem w ciemnej dali, odnaleziony rytm w chaosie słów i zdarzeń, byśmy w swej podróży samotnie nie znikali, lecz w drugim człowieku widzieli siebie z marzeń. I choć nieskończoność od gwiazd pyłu nas dzieli, a logika chce ująć w ramy każdy nasz gest, przybliżać się warto – nie tylko od niedzieli, bo właśnie w tej bliskości życie sensem jest. Leszek Piotr Laskowski
-
Lustro małego człowieka.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Lustro małego człowieka" Ile racji w bytu stanie, w rozmyślaniach czterolatka? Jego świata domniemanie – dla rodziców ciut zagadka. Patrzą na nas z maleńkości, spoglądając w górę wzrokiem pełnym bystrej ciekawości. Dla nich – stoją przed prorokiem. Prawdę im mów bez ściemniania, nawet gdy ci nie na rękę. Nie idź drogą zakłamania, bo stworzysz własną udrękę. Choć się boisz, że za wcześnie, by o świecie mówić szczerze, dziecko czuje – nawet we śnie – w co rodziciel jego wierzy. Gdy go zbywasz półprawdami, mącisz obraz rzeczywisty. Lepiej mierzyć się z faktami, by przekaz był zawsze czysty. Mały człowiek, wielka dusza – nie daj mu się rozczarować. Kiedy w podróż swą wyrusza, Tobą chce się pokierować. Zamiast tkać iluzji sieci, daj mu kompas, a nie mity. Wtedy miłość w nim rozniecisz, a nie lęku świat przegnity. Bo gdy prawda w domu gości, dziecko rośnie w swojej dumie. Bez domysłów i bez złości dużo lepiej świat rozumie. Więc bądź lustrem dla malucha, w którym widzi świat prawdziwy. On ci wierzy, on cię słucha – spraw, by w duszy był uczciwy. – Leszek Piotr Laskowski. -
Wrona i jej duma.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Wrona i jej duma" Siedzi – chyba myśli, widać po niej zadumę, kiwa głową na boki z wyglądem przygłupa, jakby mówić umiała, choć mówić nie umie, przygląda się dziwnie w prądowego słupa. Wystawiasz jedzenie, kładziesz na parapet, patrzy ze zdziwieniem, na ciebie z pogardą, a tu nagle zza rynny, z głośnym tupetem, wpadła banda kawek, ze śmiałością swą hardą. Szare potylice, bystre oczka małe, bez zbędnych refleksji w żarcie wparowały, wrona tylko patrzy, dumnie skamieniała, gdy one w sekundę łupy rozdziobały. Za nimi szpaki – kropkowane cwaniaki, wigoru pełne, w locie świszczące, wybiły rytm dziobem o parapet blaszany, znikało jedzenie, nawet to najgorsze. Lecz finał tej uczty był nieprzewidziany, gdy z nieba jak grom mewy spadły białe, zmiotły wszystko w locie z talerzem miedzianym, w mgnieniu oka znikło teraz żarcie całe. Sąsiadka z parteru okna przemywała, puściła wiązankę, patrząc w górę z trwogą, bo mewa, co właśnie posiłek skończyła, zostawiła „pamiątkę” tuż przed jej nogą. Sąsiad spod szóstki przez firankę zerka, notuje w kajecie: „Znowu ich karmią!”, a wrona, jak sędzia na tym widowisku, gardzi i ludźmi i skrzydlatą armią. Ironicznie mruga swym czarnym ślepiem, choć brzuch ma pusty, fason trzyma dumny, bo lepiej być głodną i udawać sytą, niż ptakiem jak inne – nazbyt „rozumnym”. Tak to my Polacy, na słupie swym siedzimy, Gdy świat dookoła o stół wspólny walczy, w tej "głupiej pogardzie” na innych patrzymy, Choć pustka w żołądku coraz bardziej warczy. Sąsiedzi jak kawki – sprytni i obrotni, Biorą, co daje dziejowa okazja, A my w swej dumie, wciąż tacy samotni, Że niby Europa, a w środku – fantazja. Mewy (te wielkie) zjedzą i talerze, Zostawią nam tylko „pamiątkę” na oknie, A wrona wciąż wierzy w to swoje przymierze, Że honor ważniejszy, gdy naród moknie. Czas przestać się gapić z wyższością na innych, Co kradną sekundy, by przetrwać i wzrastać, Bo w świecie brutalnym, dla nędznych i winnych, Duma bez chleba to przepaść jest! "Cholera jasna!" Nie bądźmy tą wroną, co głodem się karmi, By tylko nie splamić „szlachetnego pióra", Bo kiedy nas miną skrzydlate te armie, Zostanie nam tylko potężna faktura. Leszek Piotr Laskowski. -
Świadectwo dwóch brzegów.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Świadectwo dwóch brzegów" Etap pierwszy: 1988> Wygnanie. Ten kołowrót w skroniach i ciężar pod sercem, gdy milicjantów cienie snuły się w zaułku. Prawda – jak brudna onuca rzucona poniewierce, z państwa, co rzeczywistość trzymało na sznurku. Ucieczka? Raczej wyrok, choć słowo nie padło, początek bez końca, wciąż od nowa, od nowa... Paryż. Inne światło na twarz mi spadło, choć w gardle wciąż dusi nostalgia surowa. Nocne męki na klatkach, chłód obcych schodów, bezdomność snu, problemy z językiem. Tęsknota do domu, do rodzinnych ogrodów, tłumiona w piersi bezsilnym krzykiem. Lecz wrogowie – to przecież przyjaciele teraz, więc idę przed siebie, choć czuję niewygodę. Tu jutrem się nie straszy, tu uśmiech się wybiera, a prawo ma ludzką, nie partyjną urodę. Etap drugi: Poznawanie. Wystrzelony z działa minionego ustroju, wylądowałem w nieznanym, miejscu wspaniałym. Gdzieś między artystów, w tyglu niepokoju, o których w ojczyźnie kłamano nam czas cały. Odkrywam, że wolność to nie tylko słowa, lecz ciężar wyboru, co kładzie się cieniem. Tu nikt ci nie powie, byś swe racje schował, sam musisz się zmierzyć z własnym sumieniem. Gdzie biurokracja ma twarz urzędnika, co patrzy w twe oczy, a nie w paragrafy. Gdzie lęk przed mundurem powoli zanika, gdzie łapiesz sens dzieła „Płonącej żyrafy”. Z dorosłego świata w szkolne pielesze, z pokorą neofity zaczynam swój bieg. Co niedouczone, nadrabiam w pośpiechu, by na obcym brzegu ułożyć swój brzeg. Etap trzeci: Zakorzenienie. Dziś język nie uwiera, już wtopił się w krew, choć akcent wciąż zdradza, skąd wiatr mnie tu przygnał. Ustał ten dawny, lękliwy mój gniew, a przeszłość – choć ważna – nie jest już koszmarem. Nie patrzę za siebie przez ramię z obawą, zasadziłem tu ogród, oswoiłem lęk. Paryż stał się domem, a nie tylko wyprawą, gdzie każdy poranek ma jasny swój dźwięk. Mój dom bez adresu ma dar przyjęcia w cieple dłoni dziecka o dwóch językach, nie czując w nich już żadnego pęknięcia, wrośnięty w ten bruk i te dachy w cynkach. Polska jest echem, co w sercu wciąż drzemie, lecz to tutaj dzieci budują swój świat. Znalazłem swą przystań, swą nową ziemię, gdzie wolność zakwitła jak najtrwalszy kwiat. Finał: Dom bez granic i przestroga. Dziś mapy spłowiały, granice się starły, Europa nas splata w jeden wspólny dom. Dawne upiory na dobre już zmarły, a „tu” oraz „tam” mają ten sam ton. Nie wierzcie w słowa, co płyną z ekranu, że wszędzie jest gorzej, że obcy to wróg. To stara metoda fałszywych planów, by strachem zagrodzić do wolności próg. Tak samo komuna mamiła nas wcześniej, chcąc w klatce nas zamknąć, by stłumić nasz bunt. A prawda lśniła tam, gdzie wolny był człowiek, gdzie mądrość i godność dawały nam grunt. Nie jestem wygnańcem, lecz częścią całości, z Wisłą i Sekwaną płynącą przez sny. W dwóch domach naraz, w pełnej wolności, dbam o jutra wspólny, lepszy nasz świt. <2026 -dziś. Leszek Piotr Laskowski -
Bilet w inną stronę.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Bilet w inną stronę" Przybyłem tutaj z niewiadomego sektora, nieświadomy reguł panujących w tym domu. Wydawało się to proste: wystarczy pokora, cichy szept bez krzyku, ukłony bez oporu. Kochałem naturę, w twarzach światła szukałem, wierząc, że dobroć to waluta wymienialna. Chciałem ten świat łatać – sumienia nauczałem, każdego człowieka biorąc za swego brata. Wierzyłem w sprawiedliwość – fundament ze stali – i w spojrzenia, w których nikt nikogo nie rani. Chciałem, by człowiek dla człowieka był portem, nie progiem, abyśmy w cudzych oczach nie szukali trwogi. Trwało to dekady, aż po tę siwą starość, zanim poczułem, jak ogień we mnie przygasa. Wtedy przyszło olśnienie – chłodne, że już zadość: po co trzymam się miejsca, które jest mi obce? Przecież kosmos nie ma krawędzi ani końca, a miliony galaktyk czekają w milczeniu. Tam kultura nie jest tylko zwykłą maską, a prawda nie tonie w tak gęstym upierzeniu. Biorę więc starość jako bilet w jedną stronę, bo pogrzeb to tylko formalność, zrzucenie ciężaru. Spróbuję urodzić się w innym układzie gwiazd, gdzie sumienia są głębsze i większego rozmiaru. Leszek Piotr Laskowski -
Krytyka często zapomina, że aby wejść na szczyt góry (poezji wysokiej), trzeba najpierw polubić spacery po dolinach. Jeśli zabierzemy dzieciom i młodzieży te „doliny” (wiersze rymowane, bliskie życiu, proste), nigdy nie będą miały kondycji ani ochoty by się zatrzymać choćby na moment przy skomplikowanej poezji.
-
1
- Zgłoś
-
"Umieranie" Opisałbym ją, gdybym mógł – tej granicy jasności smaki, doczesnego życia ten próg; nie mam jak, bo w słowach braki. Światło pożegnalnej gamy, nadjaskrawo tajemniczej, przejściem wymiarów nieznanych zmienia myśli sens, oblicze. O dziwo! W miarę zbliżania łagodzi obaw złe lęki. Idziesz w stronę powitania jak do wyciągniętej ręki. Bez pożegnania odchodzisz, niespodziewanie wołany. Złudzeniami się nie zwodzisz – taki los był ci pisany. Nieświadom wagi momentu, brniesz w to, co śmiercią się zowie. Siedem ty znasz sakramentów, o ósmym zaraz się dowiesz. Powoli mgła się zagęszcza widocznością drzwi wizjera. Środkiem ta biel jest jaśniejsza, w mózgu i sercu rozpiera. Czujesz ulgę zaufania, początkowy lęk zanika. Jakby do domu wracania w twojej jaźni, już umrzyka. Tego nie wiesz, nie pojmujesz, mijasz punkt – chyba? – wieczności. W stronę światła się kierujesz, bez przymusu, wręcz w miłości. Ratujący cię nie wiedzą, że prawie już tam wstąpiłeś. „Szczęście pan miał” – ci powiedzą – „całkiem martwym pan już byłeś”. Teraz dziwną pustkę czujesz, kryształowy, wiatr sterylny. Trochę czasu potrzebujesz, by życiu znów być przychylnym. W kredycie poprawy większym obietnice w sobie dusisz. Z spojrzeniem na świat jaśniejszym wiesz, że poprawić się musisz. Czas ten zamienia się w blizny, dużo lżej już śmierć odbierasz. Widzisz życiowe płycizny, kiedy myślisz o tym teraz. Że byłeś przy bramie bycia, wchodząc w tajniki wszechświata, i powróciłeś do życia... Czy to kara jest, czy zapłata? Leszek Piotr Laskowski
-
Chuściana matka.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Chuściana matka" Idzie i nie patrzy, gdzie i dokąd zmierza, wzrok wbity w buty, w myślach czarna pustka. Chodem swym powolnym drogę swą przemierza, „wojna idzie” – szepcze, poprawiając chustkę. Nie boi się śmierci, o wnuczki się boi, w głowie ma mętlik od ludzkiej głupoty. Ta wojna przeklęta u bram naszych stoi, zagląda już do nas przez sąsiadów płoty. Starsza pani błaga, nie klnie, lecz prosi: „jestem ja prostą, biedną ze wsi kobietą, która swój niepokój w sercu wiernie nosi. Komu ta wojna ma być zaletą?”. Nie rozumie, dłońmi za głowę się łapie, w niebo spogląda: „Gdzieś Ty jest, o Panie? Czemu pozwalasz na wojny tak głupie? Po co to gwałtu i mordu przesłanie?”. Bóg spogląda na nią i pyta w swym gniewie: „pamiętasz, kobieto, modły wszystkie swoje, w których prosiłaś w głębokiej potrzebie, żeby dobre życie miały dzieci twoje? Żeby kimś zostali, wysoko rządzili, bym im stał pomocą, dał siłę i zdrowie, by szkoły pokończyli, sukces osiągnęli, żeby z nich się stali prawdziwi panowie! Z wszystkiego się dobrze, Ja, Bóg, wywiązałem, to ty, kobieto, w wojny ich wpędziłaś. Kiedy o dyplomy twoich synów dbałem, ty ich nienawiści – zamiast miłości – uczyłaś”. Leszek Piotr Laskowski. -
Szemrotanie jaskółek.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Szemrotanie jaskółek" Na kablu prądowym przy słupie, jaskółki w linii siedziały. Choć małe – wcale niegłupie, krzykliwie tam szemrotały. Półcicho, ledwo słyszalnie, dziobeczkami szczebiotały, dźwięki tak niepowtarzalnie po jaskółczemu składały. I wszystkie naraz gadały, jak gdyby ciut samolubnie, mimo to się rozumiały, przytakując sobie dumnie. Czasem się któraś zerwała, by połknąć muchę w pół zdania, po czym natychmiast wracała, siadając do szemrotania. Ciche i niezrozumiałe dźwięki dla ludzkiego ucha, oddają jednak wspaniałe poczucie spokoju ducha. Leszek Piotr Laskowski. -
Mama, tata i ja.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Mama, tata i ja" Mamuś: Całe życie była bardzo bojaźliwa – i wstydliwa. Na stół przed myszą wskakiwała – i krzyczała. Zaklęła, przylała kablem lub pasem – czasem. Boga się bała lękiem bez miary – i Jego kary. Przy stole kuchennym siadała – i czytała brukowce, półpolityczne gazety – niestety. Pomagała, gdy potrzeba wymagała – pomagać umiała. Śmierci gigantycznie się bała – przestała, kiedy o tym, że umrze za pół roku, – się dowiedziała. Zmarła, już bez strachu, na taty ramieniu – ze śmiercią w pogodzeniu. Tata: Dzieciństwo wojennego wychowania – bez gadania! W rygorze zmian świata politycznym – tragicznym. Chodził wybranymi drogami swoimi – czasem i bocznymi. Odważnie, ale cicho na świat spoglądał – i go podglądał. Zagłębiał się w konkretach konkretów – bez bzdetów. Pomocny całemu otoczeniu – w milczeniu. Aż do odejścia mojej mamy, a żony jego – nagłego. Po tym się zaniedbywał i staczał – zdziwaczał. Telewizja i byle jadło go dopadło – ego mu przysiadło. Odszedł w moich objęciach miłości – w mej bezradności. I ja: Pora niebawem i na mnie przyjdzie – tak wyjdzie. Od dziecka te lekkoducha spojrzenia – w marzeniach. Piękno otoczenia, obserwacja życia – z ukrycia. Podsumować jak piekło na niebie – to oceniać siebie. Jaki ty byłeś temu wszystkiemu, – ciut sprośnemu? Zacznij od zalet, czy masz jakieś może? – ocenić nie możesz. Od wad spróbuj, wiesz, że masz wady – też nie dajesz rady. Samemu siebie nie umie się oceniać – po co coś zmieniać? Pozostaw znajomym i rodzinie – mokre opinie. W pośmiertnym orszaku je ruszą – i łzami osuszą. Leszek Piotr Laskowski. -
Łzy poważne i mniej ważne.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Łzy poważne i mniej ważne" Rzecze Śmiech Rozpaczy szczerze: „Twoje łzy składasz w ofierze bólom, żalom i tęsknocie, ujście smutkom dając krocie. Serca złamane w żałobie, ran krwawienie leczysz w sobie. Łzami, których nikt nie słyszy, gasisz ogień bólu w ciszy. A ja, z głośnym śmiechem w tyle, czekam – nigdy się nie mylę. I powiem ci coś w sekrecie: też używam łez w odwecie! Jestem aż do płaczu śmiechem, potężnym radości miechem. Kiedy więc płacz twój ustaje, pocieszeniem ja się staję. Bo wyciągam cię w powietrze, gdzie myśli stają się lepsze, często nawet aż do łez, co lekarstwem na ból jest!” Szczęście słucha, w temat wchodzi: „Śmiech na pewno nie zaszkodzi, lecz by wyjść ze smutku trwogi, najlepsze są szczęścia drogi! Nie ma lekarstwa lepszego niż łzy szczęścia, mój kolego!” Szczęście to jest życia radość, Łez szczęścia nigdy nie zadość. Cebula się przysłuchuje, jak o łzach się dyskutuje. I w spojrzeniu spontanicznym,, rzecze głosem ironicznym: „Krótko powiem, bez wywodów, łzy wyciskam bez powodów. Każdy kto z nożem mnie złapie, Jak groch łzami zaraz kapie. Leszek Piotr Laskowski -
Pióro w cieniu gigantów
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Pióro w cieniu gigantów" Tak mało już nas i coraz mniej jeszcze, pisać, gryzmolić – to każdy może. Lecz sens utrzymać, zrozumiałym być w tej „innej inszości”? Niemocy morze! Sztuka pisania to szepty z wnętrza, dla siebie, dla innych – sercem i duszą. Zmuszanie się siłą, nawet pod batem, zrodzi bazgroły, co głazów nie wzruszą. Mierząc się z cieniem wielkich poetów, wstyd własne miano pod tekstem położyć. Więc pod zmyślonym chowasz się znakiem, by marny rym w wielki świat jakoś włożyć. Bo cóż są warte te nasze starania, gdy w krąg klasyków potęga nas dusi? Lepiej pod maską szyć liche przebrania, niż twarz pokazać, co spłonąć musi. Lecz choćbyś ty w cieniu mistrzów stał mały, prawdę swą pisz, niech ból się wykrwawi. Bo tylko własny podpis, choć drżący, ślad autentyczny po tobie zostawi. Leszek Piotr Laskowski. -
"Srogi okonik" Pływał pod tamą okonik pasiaty, udając zbója srogiego. Straszył ukleje i wodne kwiaty, i trochę siebie samego. Płoteczkę małą też pogonił, zgrywając się na rekina. Rozwielitkom przepłynąć zabronił, a w stronę kiełbia pysk wygina. Za wąsy wyszarpał śliza starego i z rakiem szukał zwady! Brał się za diabła morskiego, nie było na niego rady. Tak wojowałby do dzisiaj być może, ale szczupak przez tamę wpadł i okonika w swej niepokorze jednym haustem złapał i zjadł. Leszek Piotr Laskowski
-
Gołąbki niepokoju
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Gołąbki niepokoju" Miastowy poluch, obsrymur, obsryautowiec, bez gołębnika i swojego właściciela, z wigorem za oknem fruwa jak dwypłatowiec, zagląda do ciebie, biorąc cię za żywiciela. W bramie się puszy, na gzymsie dumnie przysiada, w spojrzeniu jak drania obserwuje przechodniów, dla niego każda rynna jest jak defilada, wszelki chleba okruch — to w żagle życia podmuch. Zna wszystkie te kąty, gdzie rzucą coś niedbale: Ogryzek, makaron czy frytkę wystygniętą. Nie pyta, nie prosi grzecznie, nie czeka wcale, bierze, co chce, z kloszarda miną obojętną. Gdy go przeganiasz, on spojrzy, - łbem zakręci, masz wrażenie, że sympatią chce cię rozmarzyć. Ma w nosie zakazy i wszelkie ludzkie chęci, by w klatkę go zamknąć i jadłem obdarzyć. Król miasta betonu, co sypia pod reklamą, w jasnoszarym mundurze, z błyskiem w bystrym oku, Codziennie rano dzień rozpoczyna tak samo: Przyglądając się miastu z dachu twego bloku. Choć wielu klnie na te obsry-lajki podniebne i czyści aut maski z białego "ich-honoru", te łobuzy stały się w mieście potrzebne, by nadać betonom ciut przyrody wigoru. Leszek Piotr Laskowski -
Wróbelki - szare eminencje.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Wróbelki – szare eminencje" Niepozorne to, lecz krzykliwe i żwawe, nie najpiękniejsze, ale swojskie i brawe. Nieomal rodzina – spod strzechy u ciebie, gdy rano je słyszysz, wiesz, żeś jest u siebie. Świergoczą: „ćwir-ćwir”, tak głośno ćwierkają, skrzeczą i biją się i w piasku tarzają. W brudnej kałuży – robią stadne kąpiele, wspólnego grania wielcy to przyjaciele. Zimą, gdy mróz szczypie, w kłębek są skulone, szukają okruchów, biedne, niestrudzone. W poddaszach domów, takie małe kłębuszki, grzeją na zmianę swoje zmarznięte nóżki. Choć ich strój ten szary i skromna postawa, bez tych maluszków cisza byłaby łzawa. Małe to życie, co w serduszku się mości, symbolem prostoty i szczerej radości. Uszanuj wróbelka, co śpiewa dla ciebie, to tak niepozorne, maleńkie stworzenie. Kochaj jego nuty fruwające wkoło, bo gdy ich zabraknie, nie będzie wesoło. Popatrz w górę za nim, uśmiechnij się szczerze, gdy bury ten duszek na gzymsie się pierze. Bo choć wielki świat pędzi ślepo, bez tchu, to prawdziwe życie toczy właśnie się tu. Leszek Piotr Laskowski. -
Krytyka często zapomina, że aby wejść na szczyt góry (poezji wysokiej), trzeba najpierw polubić spacery po dolinach. Jeśli zabierzemy dzieciom i młodzieży te „doliny” (wiersze rymowane, bliskie życiu, proste), nigdy nie będą miały kondycji ani ochoty by czytać skomplikowane poematy.
-
"Szklany sufit" Z pośród artystów, tak wielu prawdziwych, przebiją się dziwnie tylko nieliczni. Krytyka wciąż chętniej tychże promuje, którzy są bardziej w niej elastyczni. Nie talent tu waży, nie ogień w źrenicy. Merytokracja? To bajka dla dzieci! Ważne, z kim spotkasz się na twej ulicy, gdy w cenie nazwisko, co złotem świeci. „Tatusiostwo” buduje wysokie progi, w „siatce znajomości” uwięziona sztuka. Dla obcych zamknięte są wszystkie drogi, prawdy tu dawno nikt już nie szuka. Bądź „elastyczny”, spuść kark odrobinę, bo pieniądz to filtr, co dławi natchnienie. Przybierz wygodną dla rynku minę, ważniejsze od wizji jest logo na scenie. A gdy zamilkniesz, złożony do grobu, wtedy docenią, wystawią na sprzedaż. Świat dawno poznał ten dziwny sposób: – Bo martwy artysta nie spyta: „Ile dasz?”. Ta „cicha cholera”, ten układ zamknięty, nepotyzm dzisiaj tak triumf świętuje, dla autentycznych ma tylko odmęty, lecz prawda pod skórą wciąż mocno pulsuje. Niech dzielą zaszczyty i kreślą granice, bo chociaż ten sufit ze szkła i betonu, ty ogień nieś sobą, co spala martwicę. Prawdziwa twórczość nie jest dla dzwonów. Leszek Piotr Laskowski.
-
Fraszkowy smakołyk
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Fraszkowy smakołyk" Trzy garście wyciśniętej kapusty kiszonej, na drewnianej desce z grubsza pokrojonej. Jedna mała cebula, z suchości obdarta, drobiutko posiekana lub na tarce starta. Jedna średnia marchew, nożykiem obrana, wprost do tej kapusty na tarce ucierana. Pół korzenia pietruszki i jabłka tartego, szczypta pieprzu i soli dla smaku lepszego. Oliwą z dwóch łyżek wierzchem omaszczone, natką i koperkiem hojnie doprawione. Wszystko wymieszane łyżką drewnianą – do ryby z pyzami surówkę podano. Leszek Piotr Laskowski. -
Spowiedź morderców.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Spowiedź morderców" W imieniu prawa. W imię honoru. Zachowań z rozkazu. "Z Bożego wyboru". Tak nam mówiono. Tak nas uczono. Tak zwerbowano. Tak oszukano. Statek za statkiem. Z krzyża banderą. Wiary naddatkiem. W sercu z cholerą. Wyjętych spod prawa. Zbirów skazanych. Podstępna wyprawa. Do lądow nieznanych. Nawracać niszcząc. Nauczać śmiercią. Religią sycząc. Pogardy niechęcią. My katolicy. Nikczemne plemię. W ludzkiej krwawicy. Zagładą na ziemię. Spowiedzią się łudzisz. Szkód nie naprawisz. Skrzywdzonych ludzi. Pokutą nie zbawisz. Leszek Piotr Laskowski. -
Nocne – śpij spokojniej
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Nocne – śpij spokojniej". Otwierasz okno i czekasz. Długo czekać nie musisz, bo czujesz, jak wchodzi, ciarkami po skórze przechodzi. Niewidoczny, choć odczuwalny, za dnia bardziej gościnny. W nocy chłodniejszy, demoniczny, w tajemniczej ciemności – inny. Zapraszasz po przyjacielsku: „Wchodź dla nocnej świeżości”. Szukamy lżejszego oddechu i czystszej snu świadomości. I grzecznie przychodzi, wpływa, czujesz od stóp jego falę. Skąd ten obcy przybywa? Nie obchodzi cię to wcale. Wypycha koszmary za okno, minut parę to tylko zabiera. Azylem napełnia mieszkanie – spać spokojnie możesz teraz. Leszek Piotr Laskowski. -
Gołąbeczka młoda
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Gołąbeczka młoda" Cukrówka mała na gałęzi siedziała, niewieścim wzrokiem wkoło spoglądała. Z brakiem doświadczeń, w swojej niewinności, świat obserwowała oczami młodości. Nigdy ona jeszcze partnera nie miała, nigdy rodziny wcześniej nie zakładała. Sama wykluta wiosną roku przeszłego, szuka zrozumienia świata tak wielkiego. Widzi ptaki dorosłe, gniazda wijące, świat w ekscytacji wiosennej, rosnącej. Nie wie, co się dzieje – bo i skąd ma wiedzieć? Siedzi na gałęzi, bo i gdzie ma siedzieć? Mimo wszystko drgawki w sobie dziwne czuje, skąd one – nie wie, myślą nie pojmuje. Wtem przed jej dziobem przysiadł gołąb uroczy, siadł prosto przed nią i spojrzał jej w oczy. Zburzyła się wstępnie o szarmancję jego, przerwał jej zadumę myślenia spokojnego. On się nie przejmował, co o nim myślała, zagruchał przesłodko – anioła ujrzała. Tajemnicze dreszcze wewnątrz ją przeszyły, wszystkie szare piórka jej się nastroszyły. W obliczu przybysza poczuła się damą, choć przed tym spotkaniem wolała być samą. Nie wiedzieć dlaczego, przyjęła zaloty, szybciutko razem wzięli się do roboty. Wijąc z nim gniazdko, wszystko zrozumiała, a kilka dni później na jajkach siedziała. -Leszek Piotr Laskowski -
Chaos końca bycia
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Chaos końca bycia" Jestem tu chwilą, ten świat nie istnieje, masz swój przed sobą, jego się śmieje. One cierpią i płaczą, ono biega i krzyczy, oni śpiewają, ona w łokieć ryczy. Tamci przechodzą im przed samym nosem, tamte sobie tańczą, wszystko jest chaosem. Ci tylko milczą, wzrok w ziemię wbity, tamten się modli – plan nieodkryty. Ten szuka drogi, choć nie ma celu, inni się śmieją wśród kłamstw tak wielu. Czas się zatrzymał, a jednak pędzi, życie krawędzią w cieniu krawędzi. Słońce już gaśnie, księżyc się budzi, prawda się chowa w tłumie tych ludzi. Morze faluje, brzeg tracąc z oczu, wszystko utonie w gęstwinie nocy. Tamto przemyka jak cień po ścianie, to, co minęło, już się nie stanie. Ptaki kołują nad pustym polem, chaos jest królem, lęk jest symbolem. My tu stoimy pośrodku burzy, nikt nie wie: ile? chwila się dłuży. I choć się wszystko w pył drobny kruszy, ty jesteś lustrem tej wielkiej głuszy. W końcu i echo w gardle ugrzęźnie, ciemność nas wszystkich splącze najwięźlej. I gdy się wyłoży ostatni już z nas, zostanie tu tylko pusty, niczyj czas. - Leszek Piotr Laskowski -
Nie głupi but z lewej.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Nie głupi but z lewej nogi" Mówi trampek z prawej nogi: – Mądrzejszym ja od lewego! Niedowierza mu ten z lewej, więc go pyta: – A dlaczego? – Jako lewy też żem ważny, w piłkę gram i biegam żwawo, do skakania i tańczenia, idę w lewo, idę w prawo! Z wielką pychą prawy rzecze: – Siłę mam, bośmy liczniejsi! Mniej świat liczy lewonożnych, to dowód, żeśmy mądrzejsi! Trampek lewy, choć zdziwiony, mądrze zapytał prawego: – Co ma tutaj ilość osób do afektu tak płytkiego? Mądrych królów, prezydentów, zawsze mniej niż zwykłych ludzi. Wszyscy o tym dobrze wiedzą, nikt większością się nie łudzi. W nerwy popadł trampek prawy, sznurówkę swoją poprawił i w złości kopnął lewego, że aż język ten wystawił! Wtedy zszokowany lewy przerwał rozmowę z kolegą. Widząc, z kim ma do czynienia, nie tłumaczył już niczego. Logicznością schodźmy z drogi ludziom olbrzymiego ego, toczonym pychą od wewnątrz, większą od mózgu swojego. — Leszek Piotr Laskowski -
Mierność poetów
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Mierność poetów” Toniemy „tu” – odmieńcy, wariaci uzależnień, łajbą, co weny nabiera z tworzywa zmielonego. W wiosennych kiełkach, nowo płodowych, pośród drzew lasu Szymborskiej i Słowackiego. Każdy z nas słowo swej myśli zapisuje i na opinię nie czeka, bo mu to powiewa. Rodzina oszołomów, zagubiona w otoczeniu, w którym większość poezję olewa. Idziemy razem przez natury sekrety i ludzkie uczucia bardzo ciemną knieją. Lecz choć nas kpiąco mijają na szlaku, my w każdym szeleście słyszymy głos duszy. Nie chcemy złota ni braw na wiwat, póki w nas rytm ten kamienie porusza. A gdy dobijemy do swych dni brzegu, zostaną po nas te wersy w ciszy. Wiatr prochy rozwieje w sekrety natury, a serce poety ktoś inny usłyszy. Leszek Piotr Laskowski. -
Pracowity Krecik
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Pracowity Krecik” Choć pyszczek ma delikatny, zwały ziemi nim przepycha, swym noskiem żółto-szkarłatnym w norce swobodnie oddycha. Przykucam, słucham jak sapie nieopodal kretowiska. Chrobocze, powietrze łapie, przysłuchuję się mu z bliska. Gdy się ruszę – on przestaje, czujny na dźwięki naziemne. Tak udaje, że go nie ma, że uciekł w tunele ciemne. Gdy zostanę tak w bezruchu, Krecik do pracy powraca. Słyszę, natężając słuchu, jak w kopaniu się zatraca. Nagle znienacka spod ziemi aksamitnym błysnął czołem. Ryjek mu się w słońcu mienił, więc ja jak wryty stanąłem. Mruga oczkami małymi, bo światło go nieco razi. Wraca więc szlakami swymi, tam gdzie jasność mu nie włazi. Zsuwając się do ciemności, do swej bezpiecznej otchłani. Chrząkając jakby ze złości – nie pragnie ludzkiej kompanii. Tam, w labiryntach z korzeni, w spiżarni pełnej przysmaków, w ciszy i cieniu się mieni aksamit jego kubraków. I zasypia na posłaniu, z dala od pogoni ludzi, marząc o wielkim kopaniu, gdy szum świtu znów go zbudzi. -Leszek Piotr Laskowski