-
Postów
60 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez leszek piotr laskowski
-
Mama, tata i ja.
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Mama, tata i ja" Mamuś: Całe życie była bardzo bojaźliwa – i wstydliwa. Na stół przed myszą wskakiwała – i krzyczała. Zaklęła, przylała kablem lub pasem – czasem. Boga się bała lękiem bez miary – i Jego kary. Przy stole kuchennym siadała – i czytała brukowce, półpolityczne gazety – niestety. Pomagała, gdy potrzeba wymagała – pomagać umiała. Śmierci gigantycznie się bała – przestała, kiedy o tym, że umrze za pół roku, – się dowiedziała. Zmarła, już bez strachu, na taty ramieniu – ze śmiercią w pogodzeniu. Tata: Dzieciństwo wojennego wychowania – bez gadania! W rygorze zmian świata politycznym – tragicznym. Chodził wybranymi drogami swoimi – czasem i bocznymi. Odważnie, ale cicho na świat spoglądał – i go podglądał. Zagłębiał się w konkretach konkretów – bez bzdetów. Pomocny całemu otoczeniu – w milczeniu. Aż do odejścia mojej mamy, a żony jego – nagłego. Po tym się zaniedbywał i staczał – zdziwaczał. Telewizja i byle jadło go dopadło – ego mu przysiadło. Odszedł w moich objęciach miłości – w mej bezradności. I ja: Pora niebawem i na mnie przyjdzie – tak wyjdzie. Od dziecka te lekkoducha spojrzenia – w marzeniach. Piękno otoczenia, obserwacja życia – z ukrycia. Podsumować jak piekło na niebie – to oceniać siebie. Jaki ty byłeś temu wszystkiemu, – ciut sprośnemu? Zacznij od zalet, czy masz jakieś może? – ocenić nie możesz. Od wad spróbuj, wiesz, że masz wady – też nie dajesz rady. Samemu siebie nie umie się oceniać – po co coś zmieniać? Pozostaw znajomym i rodzinie – mokre opinie. W pośmiertnym orszaku je ruszą – i łzami osuszą. Leszek Piotr Laskowski. -
"Łzy poważne i mniej ważne" Rzecze Śmiech Rozpaczy szczerze: „Twoje łzy składasz w ofierze bólom, żalom i tęsknocie, ujście smutkom dając krocie. Serca złamane w żałobie, ran krwawienie leczysz w sobie. Łzami, których nikt nie słyszy, gasisz ogień bólu w ciszy. A ja, z głośnym śmiechem w tyle, czekam – nigdy się nie mylę. I powiem ci coś w sekrecie: też używam łez w odwecie! Jestem aż do płaczu śmiechem, potężnym radości miechem. Kiedy więc płacz twój ustaje, pocieszeniem ja się staję. Bo wyciągam cię w powietrze, gdzie myśli stają się lepsze, często nawet aż do łez, co lekarstwem na ból jest!” Szczęście słucha, w temat wchodzi: „Śmiech na pewno nie zaszkodzi, lecz by wyjść ze smutku trwogi, najlepsze są szczęścia drogi! Nie ma lekarstwa lepszego niż łzy szczęścia, mój kolego!” Szczęście to jest życia radość, Łez szczęścia nigdy nie zadość. Cebula się przysłuchuje, jak o łzach się dyskutuje. I w spojrzeniu spontanicznym,, rzecze głosem ironicznym: „Krótko powiem, bez wywodów, łzy wyciskam bez powodów. Każdy kto z nożem mnie złapie, Jak groch łzami zaraz kapie. Leszek Piotr Laskowski
-
Pióro w cieniu gigantów
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Pióro w cieniu gigantów" Tak mało już nas i coraz mniej jeszcze, pisać, gryzmolić – to każdy może. Lecz sens utrzymać, zrozumiałym być w tej „innej inszości”? Niemocy morze! Sztuka pisania to szepty z wnętrza, dla siebie, dla innych – sercem i duszą. Zmuszanie się siłą, nawet pod batem, zrodzi bazgroły, co głazów nie wzruszą. Mierząc się z cieniem wielkich poetów, wstyd własne miano pod tekstem położyć. Więc pod zmyślonym chowasz się znakiem, by marny rym w wielki świat jakoś włożyć. Bo cóż są warte te nasze starania, gdy w krąg klasyków potęga nas dusi? Lepiej pod maską szyć liche przebrania, niż twarz pokazać, co spłonąć musi. Lecz choćbyś ty w cieniu mistrzów stał mały, prawdę swą pisz, niech ból się wykrwawi. Bo tylko własny podpis, choć drżący, ślad autentyczny po tobie zostawi. Leszek Piotr Laskowski. -
"Srogi okonik" Pływał pod tamą okonik pasiaty, udając zbója srogiego. Straszył ukleje i wodne kwiaty, i trochę siebie samego. Płoteczkę małą też pogonił, zgrywając się na rekina. Rozwielitkom przepłynąć zabronił, a w stronę kiełbia pysk wygina. Za wąsy wyszarpał śliza starego i z rakiem szukał zwady! Brał się za diabła morskiego, nie było na niego rady. Tak wojowałby do dzisiaj być może, ale szczupak przez tamę wpadł i okonika w swej niepokorze jednym haustem złapał i zjadł. Leszek Piotr Laskowski
-
Gołąbki niepokoju
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Gołąbki niepokoju" Miastowy poluch, obsrymur, obsryautowiec, bez gołębnika i swojego właściciela, z wigorem za oknem fruwa jak dwypłatowiec, zagląda do ciebie, biorąc cię za żywiciela. W bramie się puszy, na gzymsie dumnie przysiada, w spojrzeniu jak drania obserwuje przechodniów, dla niego każda rynna jest jak defilada, wszelki chleba okruch — to w żagle życia podmuch. Zna wszystkie te kąty, gdzie rzucą coś niedbale: Ogryzek, makaron czy frytkę wystygniętą. Nie pyta, nie prosi grzecznie, nie czeka wcale, bierze, co chce, z kloszarda miną obojętną. Gdy go przeganiasz, on spojrzy, - łbem zakręci, masz wrażenie, że sympatią chce cię rozmarzyć. Ma w nosie zakazy i wszelkie ludzkie chęci, by w klatkę go zamknąć i jadłem obdarzyć. Król miasta betonu, co sypia pod reklamą, w jasnoszarym mundurze, z błyskiem w bystrym oku, Codziennie rano dzień rozpoczyna tak samo: Przyglądając się miastu z dachu twego bloku. Choć wielu klnie na te obsry-lajki podniebne i czyści aut maski z białego "ich-honoru", te łobuzy stały się w mieście potrzebne, by nadać betonom ciut przyrody wigoru. Leszek Piotr Laskowski -
"Wróbelki – szare eminencje" Niepozorne to, lecz krzykliwe i żwawe, nie najpiękniejsze, ale swojskie i brawe. Nieomal rodzina – spod strzechy u ciebie, gdy rano je słyszysz, wiesz, żeś jest u siebie. Świergoczą: „ćwir-ćwir”, tak głośno ćwierkają, skrzeczą i biją się i w piasku tarzają. W brudnej kałuży – robią stadne kąpiele, wspólnego grania wielcy to przyjaciele. Zimą, gdy mróz szczypie, w kłębek są skulone, szukają okruchów, biedne, niestrudzone. W poddaszach domów, takie małe kłębuszki, grzeją na zmianę swoje zmarznięte nóżki. Choć ich strój ten szary i skromna postawa, bez tych maluszków cisza byłaby łzawa. Małe to życie, co w serduszku się mości, symbolem prostoty i szczerej radości. Uszanuj wróbelka, co śpiewa dla ciebie, to tak niepozorne, maleńkie stworzenie. Kochaj jego nuty fruwające wkoło, bo gdy ich zabraknie, nie będzie wesoło. Popatrz w górę za nim, uśmiechnij się szczerze, gdy bury ten duszek na gzymsie się pierze. Bo choć wielki świat pędzi ślepo, bez tchu, to prawdziwe życie toczy właśnie się tu. Leszek Piotr Laskowski.
-
Krytyka często zapomina, że aby wejść na szczyt góry (poezji wysokiej), trzeba najpierw polubić spacery po dolinach. Jeśli zabierzemy dzieciom i młodzieży te „doliny” (wiersze rymowane, bliskie życiu, proste), nigdy nie będą miały kondycji ani ochoty by czytać skomplikowane poematy.
-
"Szklany sufit" Z pośród artystów, tak wielu prawdziwych, przebiją się dziwnie tylko nieliczni. Krytyka wciąż chętniej tychże promuje, którzy są bardziej w niej elastyczni. Nie talent tu waży, nie ogień w źrenicy. Merytokracja? To bajka dla dzieci! Ważne, z kim spotkasz się na twej ulicy, gdy w cenie nazwisko, co złotem świeci. „Tatusiostwo” buduje wysokie progi, w „siatce znajomości” uwięziona sztuka. Dla obcych zamknięte są wszystkie drogi, prawdy tu dawno nikt już nie szuka. Bądź „elastyczny”, spuść kark odrobinę, bo pieniądz to filtr, co dławi natchnienie. Przybierz wygodną dla rynku minę, ważniejsze od wizji jest logo na scenie. A gdy zamilkniesz, złożony do grobu, wtedy docenią, wystawią na sprzedaż. Świat dawno poznał ten dziwny sposób: – Bo martwy artysta nie spyta: „Ile dasz?”. Ta „cicha cholera”, ten układ zamknięty, nepotyzm dzisiaj tak triumf świętuje, dla autentycznych ma tylko odmęty, lecz prawda pod skórą wciąż mocno pulsuje. Niech dzielą zaszczyty i kreślą granice, bo chociaż ten sufit ze szkła i betonu, ty ogień nieś sobą, co spala martwicę. Prawdziwa twórczość nie jest dla dzwonów. Leszek Piotr Laskowski.
-
"Fraszkowy smakołyk" Trzy garście wyciśniętej kapusty kiszonej, na drewnianej desce z grubsza pokrojonej. Jedna mała cebula, z suchości obdarta, drobiutko posiekana lub na tarce starta. Jedna średnia marchew, nożykiem obrana, wprost do tej kapusty na tarce ucierana. Pół korzenia pietruszki i jabłka tartego, szczypta pieprzu i soli dla smaku lepszego. Oliwą z dwóch łyżek wierzchem omaszczone, natką i koperkiem hojnie doprawione. Wszystko wymieszane łyżką drewnianą – do ryby z pyzami surówkę podano. Leszek Piotr Laskowski.
-
Spowiedź morderców.
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Spowiedź morderców" W imieniu prawa. W imię honoru. Zachowań z rozkazu. "Z Bożego wyboru". Tak nam mówiono. Tak nas uczono. Tak zwerbowano. Tak oszukano. Statek za statkiem. Z krzyża banderą. Wiary naddatkiem. W sercu z cholerą. Wyjętych spod prawa. Zbirów skazanych. Podstępna wyprawa. Do lądow nieznanych. Nawracać niszcząc. Nauczać śmiercią. Religią sycząc. Pogardy niechęcią. My katolicy. Nikczemne plemię. W ludzkiej krwawicy. Zagładą na ziemię. Spowiedzią się łudzisz. Szkód nie naprawisz. Skrzywdzonych ludzi. Pokutą nie zbawisz. Leszek Piotr Laskowski. -
"Ona nie wie, ale czuje" Ona nie wie, że uważam, ją za piekny dar mi z nieba. Ona nie wie, że do życia, jej mi na zawsze potrzeba. Ona nie wie, że ją tulę, z wielką dla mnie przyjemnością. Ona nie wie, że ukradkiem, popatruję nań z miłością. Ona nie wie, że ja widzę, te zmarszczkowe jej zmartwienia, Ona nie wie, że w mym sercu, zmarszczkowanie nic nie zmienia. Ona nie wie, że ja widzę, bardziej zarys swoich starzeń. Ona nie wie, że to ona, jest spełnieniem moich marzeń. Ona nie wie, że ją kocham, bo nie mówię ciągle tego. Ona nie wie, że to "kocham", dla mnie, to coś zamałego. Ona nie wie, że ja bez słów, miłością ją obejmuję. Ona nie wie, bo nie słyszy, ale kochaną się czuje. Leszek Piotr Laskowski.
-
Nocne – śpij spokojniej
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Nocne – śpij spokojniej". Otwierasz okno i czekasz. Długo czekać nie musisz, bo czujesz, jak wchodzi, ciarkami po skórze przechodzi. Niewidoczny, choć odczuwalny, za dnia bardziej gościnny. W nocy chłodniejszy, demoniczny, w tajemniczej ciemności – inny. Zapraszasz po przyjacielsku: „Wchodź dla nocnej świeżości”. Szukamy lżejszego oddechu i czystszej snu świadomości. I grzecznie przychodzi, wpływa, czujesz od stóp jego falę. Skąd ten obcy przybywa? Nie obchodzi cię to wcale. Wypycha koszmary za okno, minut parę to tylko zabiera. Azylem napełnia mieszkanie – spać spokojnie możesz teraz. Leszek Piotr Laskowski. -
"Gołąbeczka młoda" Cukrówka mała na gałęzi siedziała, niewieścim wzrokiem wkoło spoglądała. Z brakiem doświadczeń, w swojej niewinności, świat obserwowała oczami młodości. Nigdy ona jeszcze partnera nie miała, nigdy rodziny wcześniej nie zakładała. Sama wykluta wiosną roku przeszłego, szuka zrozumienia świata tak wielkiego. Widzi ptaki dorosłe, gniazda wijące, świat w ekscytacji wiosennej, rosnącej. Nie wie, co się dzieje – bo i skąd ma wiedzieć? Siedzi na gałęzi, bo i gdzie ma siedzieć? Mimo wszystko drgawki w sobie dziwne czuje, skąd one – nie wie, myślą nie pojmuje. Wtem przed jej dziobem przysiadł gołąb uroczy, siadł prosto przed nią i spojrzał jej w oczy. Zburzyła się wstępnie o szarmancję jego, przerwał jej zadumę myślenia spokojnego. On się nie przejmował, co o nim myślała, zagruchał przesłodko – anioła ujrzała. Tajemnicze dreszcze wewnątrz ją przeszyły, wszystkie szare piórka jej się nastroszyły. W obliczu przybysza poczuła się damą, choć przed tym spotkaniem wolała być samą. Nie wiedzieć dlaczego, przyjęła zaloty, szybciutko razem wzięli się do roboty. Wijąc z nim gniazdko, wszystko zrozumiała, a kilka dni później na jajkach siedziała. -Leszek Piotr Laskowski
-
Chaos końca bycia
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Chaos końca bycia" Jestem tu chwilą, ten świat nie istnieje, masz swój przed sobą, jego się śmieje. One cierpią i płaczą, ono biega i krzyczy, oni śpiewają, ona w łokieć ryczy. Tamci przechodzą im przed samym nosem, tamte sobie tańczą, wszystko jest chaosem. Ci tylko milczą, wzrok w ziemię wbity, tamten się modli – plan nieodkryty. Ten szuka drogi, choć nie ma celu, inni się śmieją wśród kłamstw tak wielu. Czas się zatrzymał, a jednak pędzi, życie krawędzią w cieniu krawędzi. Słońce już gaśnie, księżyc się budzi, prawda się chowa w tłumie tych ludzi. Morze faluje, brzeg tracąc z oczu, wszystko utonie w gęstwinie nocy. Tamto przemyka jak cień po ścianie, to, co minęło, już się nie stanie. Ptaki kołują nad pustym polem, chaos jest królem, lęk jest symbolem. My tu stoimy pośrodku burzy, nikt nie wie: ile? chwila się dłuży. I choć się wszystko w pył drobny kruszy, ty jesteś lustrem tej wielkiej głuszy. W końcu i echo w gardle ugrzęźnie, ciemność nas wszystkich splącze najwięźlej. I gdy się wyłoży ostatni już z nas, zostanie tu tylko pusty, niczyj czas. - Leszek Piotr Laskowski -
"Nie głupi but z lewej nogi" Mówi trampek z prawej nogi: – Mądrzejszym ja od lewego! Niedowierza mu ten z lewej, więc go pyta: – A dlaczego? – Jako lewy też żem ważny, w piłkę gram i biegam żwawo, do skakania i tańczenia, idę w lewo, idę w prawo! Z wielką pychą prawy rzecze: – Siłę mam, bośmy liczniejsi! Mniej świat liczy lewonożnych, to dowód, żeśmy mądrzejsi! Trampek lewy, choć zdziwiony, mądrze zapytał prawego: – Co ma tutaj ilość osób do afektu tak płytkiego? Mądrych królów, prezydentów, zawsze mniej niż zwykłych ludzi. Wszyscy o tym dobrze wiedzą, nikt większością się nie łudzi. W nerwy popadł trampek prawy, sznurówkę swoją poprawił i w złości kopnął lewego, że aż język ten wystawił! Wtedy zszokowany lewy przerwał rozmowę z kolegą. Widząc, z kim ma do czynienia, nie tłumaczył już niczego. Logicznością schodźmy z drogi ludziom olbrzymiego ego, toczonym pychą od wewnątrz, większą od mózgu swojego. — Leszek Piotr Laskowski
-
Mierność poetów
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Mierność poetów” Toniemy „tu” – odmieńcy, wariaci uzależnień, łajbą, co weny nabiera z tworzywa zmielonego. W wiosennych kiełkach, nowo płodowych, pośród drzew lasu Szymborskiej i Słowackiego. Każdy z nas słowo swej myśli zapisuje i na opinię nie czeka, bo mu to powiewa. Rodzina oszołomów, zagubiona w otoczeniu, w którym większość poezję olewa. Idziemy razem przez natury sekrety i ludzkie uczucia bardzo ciemną knieją. Lecz choć nas kpiąco mijają na szlaku, my w każdym szeleście słyszymy głos duszy. Nie chcemy złota ni braw na wiwat, póki w nas rytm ten kamienie porusza. A gdy dobijemy do swych dni brzegu, zostaną po nas te wersy w ciszy. Wiatr prochy rozwieje w sekrety natury, a serce poety ktoś inny usłyszy. Leszek Piotr Laskowski. -
Pracowity Krecik
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Pracowity Krecik” Choć pyszczek ma delikatny, zwały ziemi nim przepycha, swym noskiem żółto-szkarłatnym w norce swobodnie oddycha. Przykucam, słucham jak sapie nieopodal kretowiska. Chrobocze, powietrze łapie, przysłuchuję się mu z bliska. Gdy się ruszę – on przestaje, czujny na dźwięki naziemne. Tak udaje, że go nie ma, że uciekł w tunele ciemne. Gdy zostanę tak w bezruchu, Krecik do pracy powraca. Słyszę, natężając słuchu, jak w kopaniu się zatraca. Nagle znienacka spod ziemi aksamitnym błysnął czołem. Ryjek mu się w słońcu mienił, więc ja jak wryty stanąłem. Mruga oczkami małymi, bo światło go nieco razi. Wraca więc szlakami swymi, tam gdzie jasność mu nie włazi. Zsuwając się do ciemności, do swej bezpiecznej otchłani. Chrząkając jakby ze złości – nie pragnie ludzkiej kompanii. Tam, w labiryntach z korzeni, w spiżarni pełnej przysmaków, w ciszy i cieniu się mieni aksamit jego kubraków. I zasypia na posłaniu, z dala od pogoni ludzi, marząc o wielkim kopaniu, gdy szum świtu znów go zbudzi. -Leszek Piotr Laskowski -
Na odwrocie paragonu
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Na odwrocie paragonu" Poezja to nie bilet ani żaden VIP dla wybranych; nie tym, co odpowiedzi w obłokach szukają, co to dusza. Nie wyrasta z dyplomów ni pochwał przez mędrców samonazwanych, gdy słowo z myśli prosto w serce szczere jak pocisk wyrusza. To nie są wyścigi po wieńce, które gniją u krytyka, ani żadne egzaminy dla elity w sztywnym kołnierzu. Na co dzień ona nie śpi w tomiszczach, gdzie tylko kurz spotyka – nie znajdziesz jej w herbach pochodzenia ani w pańskim spichlerzu. Możesz mieć dłonie w smarze, jak również buty z grubą zelówką, być tam, gdzie serce pęka lub cieszy dziecko radosną wiosną. Te słowa, które w tobie siedzą, wypuść na wolność stalówką – chociażby na odwrocie paragonu, niech z napiwkiem wzrosną. Poezja nie zdobi salonów – ona jest jak kromka chleba, jest jak te drzwi, które dla wszystkich stoją otwarte na oścież. Jeden z niej rzeźbi diamenty, bo taka jest jego potrzeba, drugi zaś rzuci testament – najkrótszą drogą i najprościej. I obydwa są tak samo ważne i tyle samo warte. Prawdziwe wiersze są stołem, przy którym każdy usiąść może. Nie bój się, że masz słownictwo surowe i czasem uparte – tutaj nie mierzy się twych wersów linijką o żadnej porze. Nie słuchaj wykładów, kiedy w tobie tętni rozmowa żywa; stare wieńce laurowe już dawno nikogo nie wzruszają. Jeśli coś cię uwiera, rodzi się w tobie, twój mózg rozrywa – to jest to prawdziwa sztuka, którą ludzie w sobie miewają. Poezja nam służy po to, by wreszcie przerwać milczenie głów, gdy rzeczywistość robi się ciasna i pęka twoja szuflada. Usiądź wtedy śmiało przy tym stole we wspólnym szeleście słów – chleb jest nasz, ten wspólny, w którym jest i twoja własna prawda. -Leszek Piotr Laskowski -
Akwatyczne aspiracje
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Akwatyczne aspiracje" W gęstej trzcinie, zapomniany, nieopodal gniazd żurawich, w połowie wodą zalany – gniciem mu dno się dziurawi. Z dziesięć lat już tutaj drzemie, niewidoczny pośród flory, w ciszy znosi swoje brzemię – już skończyły mu się fory. A pozycję miał wspaniałą, zawsze pierwszy wybierany, bo wyporność miał niemałą i za kolor był lubiany. Mógłby dalej sobie pływać, wciąż przodować pośród innych, lustro wody lekko kiwać, bez swych aspiracji dziwnych. Lecz on marzył – być tankowcem, by przewozić ton miliony, lub olbrzymim wycieczkowcem, by turystów brać ukłony. Słyszał co dzień komplementy: że sterowny, elegancki, piękny, niczym z bajki wzięty, istny szef, i to szarmancki! W kadłub mu to uderzyło, więc wyruszył w stronę rzeki, w to, co mu się zamarzyło – nie chciał tkwić tu poprzez wieki. Szybkie ułożył więc plany: „Stąd do rzeki – całkiem blisko, potem morza, oceany i tam będę miał już wszystko!”. Ludzi z wiosłami pogubił, w bystry nurt rzeki wpływając, lecz tam szybko się zagubił, sterowność swą utracając. Nurt go rzucał w prawo, lewo, w końcu w trzcinie wylądował, jak spróchniałe, stare drzewo w gąszczu flory zakoczował. Niewidoczny z żadnej strony, stracił dawnej sławy wdzięki, z dala od swojej przystani, cierpiał samotności męki. Dziś wybrali już innego – nikt nie jest niezastąpiony. Warto trzymać się jest tego, do czego się jest stworzonym. Motyl nie jest w stawie rakiem, każdy ma swoje przesłanie; skoro żeś „dwójką-kajakiem”, Titanikiem nie zostaniesz. -Leszek Piotr Laskowski -
Brudny testament.
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Brudny testament" Wampirzy szum nocnego miasta... Tam, gdzie ta głucha cisza narasta, gdzie nie dociera zgiełk metropolii, gdzie serce ujdzie z pęt swej niewoli, a rankiem cię przywitają ptaki – tam azyl jest jeszcze życia jakiś. Lecz ile miejsc tych jeszcze zostało? Maszyn kleszcze tną ziemskie ciało, niszczą przyrody dziewicze piękno, by wznieść sterylność – zimną i mętną. Trumny z betonu, stali i żelaza, postępu chciwa, pełznąca zaraza. Cementu płaty, co niby kwitną, dławią naturę warstwą granitu. Duszą się resztki istnienia w pyle, pod kostką bruku, co wszędzie go tyle! W imię „czystości” szklanych tarasów wznosimy pomniki złych naszych czasów. Już tam nie słychać ptasiego śpiewu, cieszy sterylność, bez cienia gniewu. A nocą wampir – ten szum bezduszy – wpełza do mózgu, wypełnia uszy. Przenika gęsto, ssie resztki zmysłów, wampir miastowy, potwór przemysłu. To nałóg chory, to opętanie w zamian za płytkie rozumowanie. Choć ptaków śpiewu już nie słuchamy, lśniącymi miastami się przechwalamy. Lecz w tym pyszalstwie tkwi ziarno zwątpienia: - brudny testament naszego sumienia. – Leszek Piotr Laskowski -
"Orka" Koń pług ciężki ciągnie polem, Skiby kładą się równiutko. Furman z tyłu z koń-batolem, Lejcem trzyma konia krótko. Batol strzeli, koń się wzdrygnie, Posłuszeństwa pełen w sobie. Łeb ze strachu lekko przygnie, Koń, furman – w jednej osobie. Pług błyskami oczko puszcza, Ze słonkiem się kokietują. Wyświechtaną stroną lustrza, Oczek sobie nie żałują. Ptaki widzą to z daleka, Zlatują się elemelki. Rozorana ziemia czeka, Gdzie robaczków wybór wszelki. Konik przodem, pług tuż za nim, Furman pług prowadzi bruzdą. Uwieszone lejce na nim, Połączone z konia uzdą. Tuż za nimi stado ptaków, Bez większego do nich lęku. Z piskiem szukają pędraków, Dodając tej orce wdzięku. Kiedyś właśnie tak się działo, Starsi ludzie pamiętają. Wszystko już to uleciało I ci starsi też znikają. -Leszek Piotr Laskowski.
-
Oda do chłopa
leszek piotr laskowski odpowiedział(a) na piąteprzezdziesiąte utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@piąteprzezdziesiąte brawo - popłakałem się 🤣🤣🤣, pierwszy raz odkąd tu jestem ...🤭 -
Nowe tętno, nowe życie
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Nowe tętno, nowe życie ” Pierwszy dotyk ust chłodnych – szeptaniem w melodii, W cichym nurcie pożądań – zaproszeń tak znanych. Zalotne przybliżenia, nieśmiałość w parodii, Jak różaniec paciorków - z wstydem odmawiany. Potem wargi wędrują po spragnionym ciele, w czułościach nie skrywając, gry całkiem dorosłej. Od jutrzni w poniedziałek do nocy w niedzielę, w intymności powszedniej, choć nieco mniej wzniosłej. I nastąpi spełnienie, gdy ciało się wzniecie - z bandytą o tym jedynym, cyklopim spojrzeniu. By każde z nich spokój - odnalazło w afekcie, W tym głębokim i wspólnym, tętniącym pragnieniu. A wszystko to poczyna pocałunek płochy, Jak w tej bajce o śpiącej wciąż w zamku Królewnie. Nieśmiałości upadną, miną pierwsze fochy, Gdy dwoje w swych pieszczotach poczuje się pewnie. Wstępują na wierzchołki miłosnej śmiałości, Gdy ogień pożądania wspólne chęci spala. Ten pierwszy pocałunek – zarzewie bliskości – pełnym aktem współżycia przypływa jak fala. Odwieczne przeznaczenie istnienia pokoleń, by życie wciąż płynęło w nieskończonym darze. Od pieszczot i pożądań drogą dusz wyzwoleń, i dni, gdy cud narodzin dopełnia się w parze. Z drobnych, cichych uniesień, co w sercach kiełkują, powstaje nam wszechświata potężna osnowa. Gdy te usta spragnione krew w żyłach buzują, w czułych uściskach, poczyna tętnić krew nowa. - Leszek Piotr Laskowski.-
2
-
Stary człowiek, stary dom
leszek piotr laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Stary człowiek, stary dom" Stary człowiek – jak dom stary: Na fasadzie dziury, szpary, Kanalizacja przecieka, Mocz nie trzyma się człowieka. Wycieki bez ostrzegania, Popierdy przy usiadaniach, Zawory już mniej trzymają, Lekko wszędzie przepuszczają. Toczy grzyb już fundamenty, Garbem stary krzyż wypchnięty, Bóle kończyn wykręcanych, W zgrzycie schodów wydeptanych. W oknach wiatr hula do woli, W stawach szarpie, rwie i boli, Dach durszlakiem już przecieka, Twarz zmarszczkami się powleka. Starzeje się dom z człowiekiem, Obaj są ruiną z wiekiem. Człowiek zemrze, dom zostaje, Remont młodość mu oddaje. Ludziom liftingi kuszące, Operacje za tysiące... Choć młodszymi wyglądają, Wszyscy równo umierają -Leszek Piotr Laskowski. -
Kukułka Podrzucajka
leszek piotr laskowski odpowiedział(a) na leszek piotr laskowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@aniat. pozwalam 😊 i pozdrawiam 😉