-
Postów
97 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Leszek Piotr Laskowski
-
"Zacisze ciszy" Uwielbiam ciszę i każdą z nich słyszę. „Ciszy się nie słyszy” – ktoś powie – „oprzytomnij!” A śpiew ptaków, który ciszę kołysze? Jak się niesie w cichej, pełnej symfonii. Z wszystkich cisz najczulsza jest wieczorna, gdy zmierzch nadchodzi i dzień do snu się układa. Cichość dnia staje się wtedy pokorna i wolniutko w ciszę nocną zapada. Ciszę gwiazd błyskotliwych słyszę, jak w czerni snuje się, cicho szumiąc. Tę tak daleką słyszę – czarną ciszę, w otchłani kosmosu jej nasłuchując. Najbrzydszą ciszę wojen i głodu słyszę, i myśli tych, którzy głusi są z wyboru. Strach dzieci i myśli zbrodniarzy w pysze – wszystkich słyszę, tych ludzi bez honoru. Własnej zadumy ciszę również słyszę, wpatrzony w sufit krajobrazu wyobraźni. Napływ przeszłości mózgiem mi kołysze, ciszą wspomnień podstarzałej już jaźni. Lecz najgłębszą ciszę słyszę wtedy, gdy w sobie samym odnajduję tę ciszę. W niej milknie – ból, troska i ludzkie biedy, i pozostaje tylko – dobroci zacisze. Leszek Piotr Laskowski.
-
Przechadzka wśród przyjaciół.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Przechadzka wśród przyjaciół" Krokiem niespiesznym, w ciszy i pokorze, idę aleją – wśród swoich, u siebie. W smugach pamięci, w porannej dnia porze, odwiedzam gwiazdy, zgasłe na mym niebie. Tu Andrzej – w ławce dzielił ze mną znoje, tam Zdzichu – w biegach był niedościgniony, Jurek, też tutaj – łamał serca każdej, w miłosnych podbojach był niezastąpiony. Małgosia – Z torbą pełną cudzych wieści, dziś sama stała się milczącą literą. Czas w swoich dłoniach starość ledwie mieści, zasłona opadła. Nie pytaj dlaczego. Krzysiek, Janek, Basia – cienie z podwórka, Zbyszek i Asia, - i Czarek – bratnia krew. Nasza wspólna młodość, barwna jak laurka, dziś brzmi jak odległy, przygaszony śpiew. Znam każdy zakręt, choć przybywa znaków – nowych imion wyrytych w chłodnym granicie. Mijam te rzędy w spokoju, bez lęku, bo tu się dopełnia każde nasze życie. I choć to cmentarz, spacer nie jest mroczny, bo wskrzeszam ich w sobie każdym wspomnieniem. Pijemy znów życie – ten nektar owocny, ciesząc się chwilą, a nie przeznaczeniem. W tej to sekundzie, – myślą ich dotykam, nie ma już granic, grobów ani trwogi. Śmierć w blasku wspomnień na moment umyka i odsłania wspólnie przebyte drogi. Leszek Piotr Laskowski -
"Chwast" Chwastem zwany, nielubiany, wyrasta, choć nieposiany. Żadną chlubą on dla pola, lecz taka to jego dola. Wśród plantacji się przebija, traktowany jak ta żmija. Zboże to czy kukurydza – dumę rolnika zawstydza. Aby pozbyć się go z pola, pryska chemią, ile wola. Wszystko żywe śmiercią piszczy, rolnik w myślach chwasty niszczy. Pszczoły padają i chrząszcze, biedronki, żuczki, chrabąszcze, po ziemi żabki i traszki, w locie motylki i ważki. On nie widzi tego wcale, w wyobraźni widzi fale – wiatrem kołysane zboże, pływające plonów morze. Z roku na rok mniej faluje, nie wie rolnik, co się psuje. Pola strute umierają, coraz mniej mu plonów dają. Chemia – chwastem najgroźniejszym w modnym rolnictwie dzisiejszym. Nie pokrzywa, – oset mały – chemia zniszczy świat nasz cały!. Leszek Piotr Laskowski
-
Spotkanie dobra ze złem.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Spotkanie dobra ze złem" Raz się z dobrem złość spotkała, od razu się wyśmiewała: – Że dobro miękkie, że głupie, i chce być w każdej chałupie! Że królować chce miłością, dobrocią i pokornością! Dobro nie odpowiadało, tylko złu się przyglądało. Na to złość się ekscytuje, złem i złością atakuje, a dobro w bezruchu stoi (i wprawdzie trochę się boi). – Ty nie weźmiesz mnie litością! – krzyczała złość ze wściekłością. Wiem to ja już z doświadczenia: że nie ma z tobą godzenia! Do bitki była gotową, ze srogą miną bojową, a dobro się odwróciło i w swoją stronę ruszyło. Złość w momencie osłupiała, jednocześnie zrozumiała, w nerwach myśl jej taka przyszała – że sama na głupią wyszła. Jeśli już na swojej drodze złość napotkasz bez przyczyny, odwróć się na jednej nodze – posyłając złość w maliny. Leszek Piotr Laskowski. -
Czas żołędzi nad Utratą.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Czas żołędzi nad Utratą " Czas żołędzi pluskających, dojrzałych – tego nie znałem. Ze starych i pięknych dębów spadają i pluskają, więc się zatrzymałem. Rzek rzadka to ozdoba; tajemniczy dźwięk ich plusku mnie zawołał. Jak kamieniem ciskanym spadają na wodę, tworząc lustrzane koła. Lekko falami płynące w dorzeczu dębów szumiących, podkreślają ich urodę. Widzę las kaczych kuprów, w wodzie na wpół zanurzonych, w dnie rzeczki buszujących. Bezwstydnie nad wodą, zadkami wystawione, nas, przechodzących, ironicznie traktują. Dęby masywne, dęby piękne, książęcym dworem pachnące. Dzieci – żołędzie Utraty – z miłości gniazd wypadające, ruszają podbijać te światy. Płyną z nurtem matki rzeki niby żaglowce odkrycia, po nowych pokoleń aprobatę. I tak w podróży bez końca niesione prądem I cieniem, szukają żyznej przystani. By kiedyś, w słońca promieniach, stać się znów dębów koroną – rzeki wiernymi strażnikami. Leszek Piotr Laskowski. -
Różnym krokiem.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Różnym krokiem" Od tych pierwszych kroków, które już zapomniane, stawianych tak niepewnie w ręce wyciągnięte, z pierwszymi zachwianiami, zygzakiem zataczane, z bobasa miną – kroki w miłości zaklęte. Te pierwsze wędrówki, które się wydłużały wysiłkiem szkolnym i osiąganiem wyników, krokiem kieratu w dorosłe życie pchały – krokiem coraz dłuższym, w rozsądku zaniku. Krokami w bogactwa, krokami w wygody, krokami w miłościach nie zawsze wspaniałych, krokami w utratę młodocianej urody i krokiem zbliżającym do głów podsiwiałych. Kroki tych słabości, przebytych w uniesieniach... Z wiekiem uczą człowieka kroków innych, nowych – zdrowszych już kroków, spokojnego chodzenia; jak w dzieciństwie też chwiejnych, teraz starościowych. Leszek Piotr Laskowski -
Jakbyś?.
Leszek Piotr Laskowski odpowiedział(a) na Leszek Piotr Laskowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@hollow man “Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą.” Pozdro - Zdrowych i przyjemnych Świat. -
"Jakbyś?" Jakbyś przejrzał dziś na oczy, osobiście się objawił, swoim sposobem proroczym, dzisiejszy świat byś naprawił? Jakbyś na świat reagował, obliczem Bożego słowa, poważnie poobserwował, czy znowu byś się nie schował? Jakbyś tak Ty mniej zabraniał, straszeniem i sianiem grozy, do miłości nas nakłaniał, dla świata lepszej prognozy? Jakbyś mógł chociaż obiecać, Najświętszy, potężny Boże, i drogę naszą oświecać, ale widocznie nie możesz? Jakbyś istniał Ty prawdziwie, coraz więcej pytań pada! To rządziłbyś sprawiedliwie, tak jak Biblia przepowiada? Jakbyś robił to, co trzeba, okiem Najświętszej Miłości? Słabo widzisz z otchłań nieba ludzką nienawiść i złości. Jakbyś zniżył się o trochę, by się lepiej w nas wpatrywać? - Zdejmij z głowy już pończochę, przestań się pod nią ukrywać. Leszek Piotr Laskowski
-
Ludzkie poziomy.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Ludzkie poziomy" Ludzie stabilni, ludzie świata dziwności, emocjami czuli, darem wspaniałości. Muzycy, pisarze, poeci, malarze, zużyte te pędzle, te puste kałamarze. Widzenia, natchnienia, wzloty i upadki, śledzenie otoczenia i życiowe wpadki. Kryzysy moralne, z euforii do mdłości, usilne utrzymania ludzi w miłości. Szacunku dla bliźniego, bez względu na rasę, i czerwień krwi wspólnej, co daje okrasę. Dla wiary empatycznej i Boga wspólnego, życzliwości serca człowieka każdego. "Kto kochać potrafi", nie pluje na innych, w szczerości odbioru, wszędzie jest wygrany. "Kto szydzi z bliźniego", sam siebie zaniża ziarnem nienawiści wokół rozsiewanym. Leszek Piotr Laskowski. Literackie 'Wesołych Świąt!', WSZYSTKIM - 🐣🍷. -
Mowa - wolność słowa !
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Mowa - wolność słowa !" Krzyczał język za zębami: „Stop niewoli za kratami, wolność słowa dla każdego, dość języka więzionego! Bronią mi wolności myśli, szczękami mnie tu zaciśli, trzymają za zębów kratą, dość, nie zgadzam się już na to!”. Szczęki, z nutką oburzenia, czepiają się podniebienia: „Ty nad ozorem górujesz, czemu go nie korygujesz?!”. Podniebienie głębiej wklęsło, z bezradności się zatrzęsło: „Nic nie mogę, boję się go, język z gardłem jest kolegą”. Gardło, usłyszawszy słowa, szepcząc, w przełyku się chowa: „Krtań może dać jakieś rady, bo z tchawicą ma układy”. Na to tchawica z nerwami: „Winne narządy z dźwiękami! Te w krtani fałdy głosowe, płucno-powietrzno-drganiowe!”. Płuca na to: „Nie przeczymy, z powietrzem mowę tworzymy, z krtani przetłaczane drgania pchają język do gadania. A że czasem plecie bzdury? Język już taki z natury: co mózg śle mu w konsensusie, bez sensu wypluwa mu się!”. Leszek Piotr Laskowski.-
3
-
Obraz dębowej potęgi.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Obraz dębowej potęgi” Płynie nurtem rzeki drzewa pień starego, kornikiem zjedzony do serca samego. Powodzią porwany, wolno srodkiem płynie. Dębem kiedyś pięknym rósł sobie przy młynie. Jego duma świetności lat kilkaset trwała, w cieniu jego gałęzi historia się pisała. Opowiadać mógłby dawniejsze przeszłości, na płótnach malowany – umilkł dziś w starości. Płynie więc spokojnie, gałęzie obłamane, korzenie spróchniałe, prądem wody porwane. Już nie szumią poezją jego liście w miłości, nikt już dziś nie zazna jego gościnności. Królowie odpłynęli w pozażycia parkany, i on rzeką płynie, samotny, zapomniany. Malarzy przy nim nie ma, już go nie malują, może w jego dziuplach, ich duchy podróżują Kiedyś tak potężny, burzy się nie lękał, stał dębem! Jak dąb! Przed nikim nie klękał. Dzisiaj w rozpadzie, wstydem swej słabości, poddaje się naturze w stoickiej pokorności. Każdy ma swój szlak w chwale i atłasach, większych lub mniej zaszczytnych czasach. Bo to przeznaczenie w każdym życia wątku limity wyznacza wszystkim bez wyjątku. I choć nurt go niesie do morza dalekiego, pamięć jego potęgi, przykładem dla każdego. W materii się rozpada, lecz w słowie nie ginie, A i pięknym pozostaje, na płutnach - przy młynie. Leszek Piotr Laskowski. -
Horyzont - pożeracz dni.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Horyzont – pożeracz dni" Horyzontu w czerwieni wieczoru, dnia żal, tej zakrwawionej zorzy dniem w pomieraniu, porankiem ruszą śpiewy, tańce – ruszy bal, przy dnia ponownego krwawym powijaniu. Wysnują się zza lasu słońca promienie, przebudzą lękliwie żyjątka – w niskiej mgle, szum orkiestry liściowej lasu brzmieniem rozpłynie się w życie, – dźwięk natury w tle. Budzi się, budzi! Rozwija! – Rozkwita dzień, niepowtarzalnej historii, jak pęk kwiatu, jednodniowy bohater, pędzący jak cień, od wschodu do zachodu, do końca świata. Wieczoru starzeniem, czerwienią zachodu, obieżyświat zmęczony, – przejrzysty i rączy, świtem poczęty, w wieczorne sunie chłody, gdzie pożarty horyzontem, – krwawo skończy. Leszek Piotr Laskowski. -
"Bunt na starzenie" Jakżesz to, - nie może być tak?! To ja już nie będę młody? Obraca się wszystko wspak, - młodej nie będę urody?! Nie będę prężył już klaty, w uśmiechu pełnym uroku, błyskiem oczu jak brokaty nie będę czarował w zmroku? Nie będzie już balang nocnych, z popołudnia aż do rana, bez sił na wszystko wszechmocnych? To jedna wielka przegrana! Nie, nie wchodzę w takie bycie, powrócić chcę do młodości, nie zgadzam się na to życie, dreptania w domu - w starości. Dopiero życie poznałem, dopiero teraz doceniam, wcześniej nie zauważałem, że mi się w starość zamienia. Może wstecz jest jakiś powrót, który odmłodzi mnie w czasie, wskaże mi starzenia odwrót? Niemożliwe, że nie da się! Chęć ciała rzuca wyzwanie, - lustro wpucha w pysk ci lata, jeszcze w sercu zaognianie, - a zdrowie już figle płata! Kiedyś łamałem zakazy, pędząc przez świat jak szalony, dziś tylko w kościach mnie łamie, z każdej- cholera już strony... Leszek Piotr Laskowski.
-
"Nieokiełznany sen" Nie śpię – a północ wszędzie, pierwsza już – nie śpię dalej. Druga dochodzi, a on się nie zjawia, pewnie i do trzeciej tak będzie. Nie przyszedł. Czwarta mija, przed piątą okno jaśnieje, a ten wije się gdzieś w okolicy i tu nie zagląda, ta żmija! Myśli męczą, snują filmy, oko doby nie zamyka, a ty czekasz i czekasz na tego nocnego smyka. Żoną w złości gdybym był, z wałkiem bym go czekał, lecz mężczyźnie nie przystoi – męskość nie pozwala. Szósta już – czyżby nadchodził?! O! – był chyba, bo południe na zegarze. Znów go nie widziałem przyjść, dotarł jednak… a ja go przespałem. Leszek Piotr Laskowski.
-
1
-
"Przybliżania" Miłosne, przyjaźnią po sąsiedzku czy w sztuce, spojrzeniem, potrzebą, zmuszane bez wyboru, zrozumieniem, przypadkiem, w spostrzeżeniach w nauce – tuziny przykładów, tłumaczeń zblizeń wzorów. Często milczeniem, gdy dusza niezbyt bystra, lub dłonią śmielszą, która lęk w ufność zamienia, gdy z obcych spojrzeń wspólna rodzi się iskra, a dystans topnieje w cieple porozumienia. Bo każde przybliżenie światłem w ciemnej dali, odnaleziony rytm w chaosie słów i zdarzeń, byśmy w swej podróży samotnie nie znikali, lecz w drugim człowieku widzieli siebie z marzeń. I choć nieskończoność od gwiazd pyłu nas dzieli, a logika chce ująć w ramy każdy nasz gest, przybliżać się warto – nie tylko od niedzieli, bo właśnie w tej bliskości życie sensem jest. Leszek Piotr Laskowski
-
Lustro małego człowieka.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Lustro małego człowieka" Ile racji w bytu stanie, w rozmyślaniach czterolatka? Jego świata domniemanie – dla rodziców ciut zagadka. Patrzą na nas z maleńkości, spoglądając w górę wzrokiem pełnym bystrej ciekawości. Dla nich – stoją przed prorokiem. Prawdę im mów bez ściemniania, nawet gdy ci nie na rękę. Nie idź drogą zakłamania, bo stworzysz własną udrękę. Choć się boisz, że za wcześnie, by o świecie mówić szczerze, dziecko czuje – nawet we śnie – w co rodziciel jego wierzy. Gdy go zbywasz półprawdami, mącisz obraz rzeczywisty. Lepiej mierzyć się z faktami, by przekaz był zawsze czysty. Mały człowiek, wielka dusza – nie daj mu się rozczarować. Kiedy w podróż swą wyrusza, Tobą chce się pokierować. Zamiast tkać iluzji sieci, daj mu kompas, a nie mity. Wtedy miłość w nim rozniecisz, a nie lęku świat przegnity. Bo gdy prawda w domu gości, dziecko rośnie w swojej dumie. Bez domysłów i bez złości dużo lepiej świat rozumie. Więc bądź lustrem dla malucha, w którym widzi świat prawdziwy. On ci wierzy, on cię słucha – spraw, by w duszy był uczciwy. – Leszek Piotr Laskowski. -
Wrona i jej duma.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Wrona i jej duma" Siedzi – chyba myśli, widać po niej zadumę, kiwa głową na boki z wyglądem przygłupa, jakby mówić umiała, choć mówić nie umie, przygląda się dziwnie w prądowego słupa. Wystawiasz jedzenie, kładziesz na parapet, patrzy ze zdziwieniem, na ciebie z pogardą, a tu nagle zza rynny, z głośnym tupetem, wpadła banda kawek, ze śmiałością swą hardą. Szare potylice, bystre oczka małe, bez zbędnych refleksji w żarcie wparowały, wrona tylko patrzy, dumnie skamieniała, gdy one w sekundę łupy rozdziobały. Za nimi szpaki – kropkowane cwaniaki, wigoru pełne, w locie świszczące, wybiły rytm dziobem o parapet blaszany, znikało jedzenie, nawet to najgorsze. Lecz finał tej uczty był nieprzewidziany, gdy z nieba jak grom mewy spadły białe, zmiotły wszystko w locie z talerzem miedzianym, w mgnieniu oka znikło teraz żarcie całe. Sąsiadka z parteru okna przemywała, puściła wiązankę, patrząc w górę z trwogą, bo mewa, co właśnie posiłek skończyła, zostawiła „pamiątkę” tuż przed jej nogą. Sąsiad spod szóstki przez firankę zerka, notuje w kajecie: „Znowu ich karmią!”, a wrona, jak sędzia na tym widowisku, gardzi i ludźmi i skrzydlatą armią. Ironicznie mruga swym czarnym ślepiem, choć brzuch ma pusty, fason trzyma dumny, bo lepiej być głodną i udawać sytą, niż ptakiem jak inne – nazbyt „rozumnym”. Tak to my Polacy, na słupie swym siedzimy, Gdy świat dookoła o stół wspólny walczy, w tej "głupiej pogardzie” na innych patrzymy, Choć pustka w żołądku coraz bardziej warczy. Sąsiedzi jak kawki – sprytni i obrotni, Biorą, co daje dziejowa okazja, A my w swej dumie, wciąż tacy samotni, Że niby Europa, a w środku – fantazja. Mewy (te wielkie) zjedzą i talerze, Zostawią nam tylko „pamiątkę” na oknie, A wrona wciąż wierzy w to swoje przymierze, Że honor ważniejszy, gdy naród moknie. Czas przestać się gapić z wyższością na innych, Co kradną sekundy, by przetrwać i wzrastać, Bo w świecie brutalnym, dla nędznych i winnych, Duma bez chleba to przepaść jest! "Cholera jasna!" Nie bądźmy tą wroną, co głodem się karmi, By tylko nie splamić „szlachetnego pióra", Bo kiedy nas miną skrzydlate te armie, Zostanie nam tylko potężna faktura. Leszek Piotr Laskowski. -
"Iteracji ciała braki" Kwantowym jemu zwyczajem, z gwiazd tu przybył siłą woli. Żadną maszyną kosmiczną, bez skafandra-aureoli, rozejrzał się wokół siebie, zadając sobie pytanie: – Jak oni sobie tu mogli stworzyć własne uśmiercania? Mając tyle możliwości, - kreują piekło trujące; do niszczenia, uśmiercania – jeżdżące i latające. Utknęli w swojej blokadzie z całą techniką ich dziwną, zamiast własnego rozwoju? - poszli w drogę wręcz przeciwną. W iterację nie ruszyli, mądrość ciała w niej kształtując, w teleportację nie doszli, samych siebie modelując. – Nic tu nie ma do zrobienia – zmrużył swoje cztery oczy – Idą ku samozniszczeniu – i z nóg pięciu w kosmos skoczył. Leszek Piotr Laskowski
-
1
-
Świadectwo dwóch brzegów.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Świadectwo dwóch brzegów" Etap pierwszy: 1988> Wygnanie. Ten kołowrót w skroniach i ciężar pod sercem, gdy milicjantów cienie snuły się w zaułku. Prawda – jak brudna onuca rzucona poniewierce, z państwa, co rzeczywistość trzymało na sznurku. Ucieczka? Raczej wyrok, choć słowo nie padło, początek bez końca, wciąż od nowa, od nowa... Paryż. Inne światło na twarz mi spadło, choć w gardle wciąż dusi nostalgia surowa. Nocne męki na klatkach, chłód obcych schodów, bezdomność snu, problemy z językiem. Tęsknota do domu, do rodzinnych ogrodów, tłumiona w piersi bezsilnym krzykiem. Lecz wrogowie – to przecież przyjaciele teraz, więc idę przed siebie, choć czuję niewygodę. Tu jutrem się nie straszy, tu uśmiech się wybiera, a prawo ma ludzką, nie partyjną urodę. Etap drugi: Poznawanie. Wystrzelony z działa minionego ustroju, wylądowałem w nieznanym, miejscu wspaniałym. Gdzieś między artystów, w tyglu niepokoju, o których w ojczyźnie kłamano nam czas cały. Odkrywam, że wolność to nie tylko słowa, lecz ciężar wyboru, co kładzie się cieniem. Tu nikt ci nie powie, byś swe racje schował, sam musisz się zmierzyć z własnym sumieniem. Gdzie biurokracja ma twarz urzędnika, co patrzy w twe oczy, a nie w paragrafy. Gdzie lęk przed mundurem powoli zanika, gdzie łapiesz sens dzieła „Płonącej żyrafy”. Z dorosłego świata w szkolne pielesze, z pokorą neofity zaczynam swój bieg. Co niedouczone, nadrabiam w pośpiechu, by na obcym brzegu ułożyć swój brzeg. Etap trzeci: Zakorzenienie. Dziś język nie uwiera, już wtopił się w krew, choć akcent wciąż zdradza, skąd wiatr mnie tu przygnał. Ustał ten dawny, lękliwy mój gniew, a przeszłość – choć ważna – nie jest już koszmarem. Nie patrzę za siebie przez ramię z obawą, zasadziłem tu ogród, oswoiłem lęk. Paryż stał się domem, a nie tylko wyprawą, gdzie każdy poranek ma jasny swój dźwięk. Mój dom bez adresu ma dar przyjęcia w cieple dłoni dziecka o dwóch językach, nie czując w nich już żadnego pęknięcia, wrośnięty w ten bruk i te dachy w cynkach. Polska jest echem, co w sercu wciąż drzemie, lecz to tutaj dzieci budują swój świat. Znalazłem swą przystań, swą nową ziemię, gdzie wolność zakwitła jak najtrwalszy kwiat. Finał: Dom bez granic i przestroga. Dziś mapy spłowiały, granice się starły, Europa nas splata w jeden wspólny dom. Dawne upiory na dobre już zmarły, a „tu” oraz „tam” mają ten sam ton. Nie wierzcie w słowa, co płyną z ekranu, że wszędzie jest gorzej, że obcy to wróg. To stara metoda fałszywych planów, by strachem zagrodzić do wolności próg. Tak samo komuna mamiła nas wcześniej, chcąc w klatce nas zamknąć, by stłumić nasz bunt. A prawda lśniła tam, gdzie wolny był człowiek, gdzie mądrość i godność dawały nam grunt. Nie jestem wygnańcem, lecz częścią całości, z Wisłą i Sekwaną płynącą przez sny. W dwóch domach naraz, w pełnej wolności, dbam o jutra wspólny, lepszy nasz świt. <2026 -dziś. Leszek Piotr Laskowski -
"Złośliwa pamięć" Siedzisz i myślisz, przypomnieć nie możesz, myślami szukasz, a niech to! no-ożesz! Prawie już masz, na końcu języka, prawie już trzymasz, lecz znów umyka! Wracasz do miejsca, na stołku siadasz, „to tu ją miałem” – do siebie gadasz. Patrzysz po ścianach, grzebiesz w pamięci, oczy przymrużasz, grymasy kręcisz. Pustka, uciekło, choć w głowie było, nie pierwszy raz się tak przytrafiło. Drobnostka – mówisz – czasem się zdarza, powróci samo jak ksiądz do ołtarza. Ale nie wraca, całkiem przepadło, jak kamień w wodę, do studni wpadło. Na bok spoglądasz, lecz wciąż przyćmienie, zgubiłeś właśnie i całe myślenie. O czym myślałem? przymrużasz oczy, ciężko przypomnieć, pustka mózg toczy. Znów mózg odpalasz, błądzisz myślami, do siebie gadasz, stukas palcami. Mija czasami godzina namysłu, nim wreszcie nastąpi nawrót pomysłu. Chociaż i bywa, że już nie wraca, pamięć złośliwa na zawsze go straca. Leszek Piotr Laskowski.
-
1
-
Bilet w inną stronę.
Leszek Piotr Laskowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"Bilet w inną stronę" Przybyłem tutaj z niewiadomego sektora, nieświadomy reguł panujących w tym domu. Wydawało się to proste: wystarczy pokora, cichy szept bez krzyku, ukłony bez oporu. Kochałem naturę, w twarzach światła szukałem, wierząc, że dobroć to waluta wymienialna. Chciałem ten świat łatać – sumienia nauczałem, każdego człowieka biorąc za swego brata. Wierzyłem w sprawiedliwość – fundament ze stali – i w spojrzenia, w których nikt nikogo nie rani. Chciałem, by człowiek dla człowieka był portem, nie progiem, abyśmy w cudzych oczach nie szukali trwogi. Trwało to dekady, aż po tę siwą starość, zanim poczułem, jak ogień we mnie przygasa. Wtedy przyszło olśnienie – chłodne, że już zadość: po co trzymam się miejsca, które jest mi obce? Przecież kosmos nie ma krawędzi ani końca, a miliony galaktyk czekają w milczeniu. Tam kultura nie jest tylko zwykłą maską, a prawda nie tonie w tak gęstym upierzeniu. Biorę więc starość jako bilet w jedną stronę, bo pogrzeb to tylko formalność, zrzucenie ciężaru. Spróbuję urodzić się w innym układzie gwiazd, gdzie sumienia są głębsze i większego rozmiaru. Leszek Piotr Laskowski -
Krytyka często zapomina, że aby wejść na szczyt góry (poezji wysokiej), trzeba najpierw polubić spacery po dolinach. Jeśli zabierzemy dzieciom i młodzieży te „doliny” (wiersze rymowane, bliskie życiu, proste), nigdy nie będą miały kondycji ani ochoty by się zatrzymać choćby na moment przy skomplikowanej poezji.
-
1
- Zgłoś
-
"Kac" Jeszcze głowa nie pracuje, szeptem mowa, mętny wzrok, życie trwoni, czas marnuje, stan agonii, istny szok. Wszystko boli, wszystko nęka, w gardle smoli, żołąd pęka. W uszach piszczy, nery łupią, brwi się marszczą, z miną głupią. Ciężko znaleźć myśli w toku, czuje się jak śmieć w rynsztoku. Tylko człowiek jest tak głupi, żeby struć się – wódkę kupi. Zdychać, rzygać, odchorować, po to żeby odstresować”. Jeszcze powie: „kwestia bycia, bez imprezek nie ma życia!”. Leszek Piotr Laskowski
-
2
-
"Umieranie" Opisałbym ją, gdybym mógł – tej granicy jasności smaki, doczesnego życia ten próg; nie mam jak, bo w słowach braki. Światło pożegnalnej gamy, nadjaskrawo tajemniczej, przejściem wymiarów nieznanych zmienia myśli sens, oblicze. O dziwo! W miarę zbliżania łagodzi obaw złe lęki. Idziesz w stronę powitania jak do wyciągniętej ręki. Bez pożegnania odchodzisz, niespodziewanie wołany. Złudzeniami się nie zwodzisz – taki los był ci pisany. Nieświadom wagi momentu, brniesz w to, co śmiercią się zowie. Siedem ty znasz sakramentów, o ósmym zaraz się dowiesz. Powoli mgła się zagęszcza widocznością drzwi wizjera. Środkiem ta biel jest jaśniejsza, w mózgu i sercu rozpiera. Czujesz ulgę zaufania, początkowy lęk zanika. Jakby do domu wracania w twojej jaźni, już umrzyka. Tego nie wiesz, nie pojmujesz, mijasz punkt – chyba? – wieczności. W stronę światła się kierujesz, bez przymusu, wręcz w miłości. Ratujący cię nie wiedzą, że prawie już tam wstąpiłeś. „Szczęście pan miał” – ci powiedzą – „całkiem martwym pan już byłeś”. Teraz dziwną pustkę czujesz, kryształowy, wiatr sterylny. Trochę czasu potrzebujesz, by życiu znów być przychylnym. W kredycie poprawy większym obietnice w sobie dusisz. Z spojrzeniem na świat jaśniejszym wiesz, że poprawić się musisz. Czas ten zamienia się w blizny, dużo lżej już śmierć odbierasz. Widzisz życiowe płycizny, kiedy myślisz o tym teraz. Że byłeś przy bramie bycia, wchodząc w tajniki wszechświata, i powróciłeś do życia... Czy to kara jest, czy zapłata? Leszek Piotr Laskowski
-
„Pijak z kolcami” Na odludziu, w starej szopie, tuż przy lesie, w pierwszych drzewach, słychać było, że ktoś żłopie – coś jakby w cichych przyśpiewach. Pijak jakiś zbłądzić musiał lub przed żoną się ukrywa. Pewnie już tam i nasiusiał – z pijakami tak już bywa. Napiją się bez umiaru, wyglądają wtedy wstrętnie. Chodzą od baru do baru, snują się bez celu smętnie. Szukają, by dolać jeszcze, ich się nie powstrzyma nijak. Może na niego zawrzeszczę: „Niech wychodzi wstrętny pijak!”. – Hej, pijaku, wyłaź z szopy, bo jeszcze ogień zaprószysz! Wy pijaki to niełopy... - Kiedy w swoją drogę ruszysz? Cisza nagle, już nie żłopie. Patrzę w szparę poprzez dłonie: – Wychodź w tej chwili stąd, chłopie, bo i tak cię stąd przegonię! Dalej spokój, w pełnej ciszy, wchodzę więc w nerwów nawale. Może zasnął i nie słyszy? Więc go zbudzę i wywalę! Patrzę, patrzę i co widzę? Jeżyka w strachu małego! Ja z pijaków świata szydzę, a tu całkiem coś miłego. Burczał coś cicho pod nosem, siorbiąc wodę z jakiejś miski – trochę pijaka odgłosem, zalanego do kołyski. Tak możemy naszą jaźnią układać domysły swoje, często mylną wyobraźnią tworzyć historyjek znoje. Leszek Piotr Laskowski.