Spis powszechny! Jak prasa donosi
mają spisać się wszyscy dorośli.
-Józek, odłóż smartfona,
linia jest przeciążona,
znajdź dostawcę i po osła poślij.
Ja w tym czasie do kosza z wikliny
włożę chałkę, ser, resztkę wędliny,
mąkę, olej, sól, koce -
bo już chłodne są noce -
i pieluszki dla naszej dzieciny.
Gdyż narodzić się wkrótce ma dziecię,
najpiękniejsze, najsłodsze na świecie!
Modre oczka otworzy,
będzie wesół gaworzyć,
skończy studia medyczne w Milecie.
Wolno drepce osiołek ulicą,
Józef smutkiem zmącone ma lico.
Bliski czas rozwiązania,
nie ma miejsca do spania.
A co słychać za wschodnią granicą?
Bliski Wschód, zatłoczony gdzieś bazar,
pod namiotem w najlepsze trwa hazard.
Pośród ciżby prym wiodą
trzej magowie, dwóch z brodą:
Kacper, Melchior, i łysy Baltazar.
Głos stanowczy rozbrzmiewa nad nimi:
-Nie zajmujcie się szwindlem tu wy mi!
Ruszać się do karety!
Za ogonem komety
jedźcie. I nie z rękami pustymi!
Ciągły remont dróg, błoto, wertepy,
czasem karczmy, stragany i sklepy.
Mają dary: maskotkę,
plastikową grzechotkę
oraz chińskie buciki na rzepy.