Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Whisper of loves rain

Użytkownicy
  • Postów

    115
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Whisper of loves rain

  1. Bardzo sugestywny i niepokojący obraz — zimowy pejzaż przechodzi tu płynnie w ludową, niemal groteskową wizję śmierci. Podoba mi się sposób, w jaki sacrum miesza się z codziennością: karczma, rynek, tłum i symbolika zaświatów tworzą razem ciężki, filmowy klimat. To wiersz, który bardziej się przeżywa niż tylko czyta — zostawia w głowie surowy chłód i dużo przestrzeni do własnej interpretacji. Pozdrawiam :)
  2. Bardzo lubię mitologię w rożnym wydaniu i tu trafiłaś w mój gust. Bardzo mocny, monumentalny wiersz — czuć w nim mit, grom i surową siłę dawnych wierzeń. Obrazy są plastyczne, a język podniosły, dzięki czemu całość brzmi jak fragment starej pieśni o bogach i prawie wykuwanym w ogniu. Czyta się jak hymn — z rozmachem i charakterem. Świetna robota! Niechaj topory lśnią!
  3. @Berenika97 To wiersz, który nie krzyczy, a mimo to mówi bardzo głośno. „Gniew jako domowe zwierzę” i „lęk z kierunkiem i temperaturą” — mistrzowskie obrazy. Czyta się go jak czyjeś wewnętrzne CV — bez upiększeń, za to z odwagą. Piękna, gorzka prawda. Pozdrawiam :)
  4. @Berenika97 @ChristineKac sobie po soku poszedł w siną dal. Człowiek wrócił do normalności i jak na razie za aniołem nie tęsknię :) Pozdrawiam.
  5. To wstrząsający zapis auto eliminacji. Podmiot liryczny uznaje, że jego istnienie było pomyłką, błędem natury, a śmierć jest jedynym sposobem na „naprawienie” tego stanu rzeczy. Ciężkie wiersze często "nie dają zapomnieć" o mroku i zmuszają do konfrontacji z emocjami, których zazwyczaj unikamy.
  6. @Christine U mnie zamiast Wergiliusza był kac, a zamiast czyśćca — woda z ogórków. Dzięki za tak ciepły odbiór! @Mitylene Trochę nieba, trochę piekła i klasyczne lądowanie w rzeczywistości 😄 Cieszę się, że klimat i powrót „na ziemię” wybrzmiały czytelnie. @vioara stelelor To brzmi jak epilog do mojego wiersza — tylko bez skrzydeł, za to z paragonem grozy. Rzeczywistość potrafi być jeszcze bardziej brutalna niż poezja. Dzięki za tę historię! @violetta Dlatego właśnie wróciłem z piekła. Nie każdy ma taką przepustkę 😄
  7. Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami. Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej. Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś. Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”. I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”. Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  8. @huzarc Jest w nim zawarty lęk przed potęgą ludzkiego umysłu, ale i podziw nad tym, jak z prostego ruchu kamienia ludzkość wyprowadziła teorię o „nowych światach”.
  9. @Berenika97 Niezwykle przejmujący obraz wychodzenia z mroku. Najbardziej uderzyła mnie metafora 'ciszy, która przestała być pętlą na szyi' – to bardzo silne i trafne określenie momentu, w którym samotność przestaje dusić, a staje się wolnością. Pięknie ujęty proces odzyskiwania siebie
  10. @Alicja_Wysocka Uważaj, bo ten wiersz to gotowy materiał dowodowy! Bardzo autentyczne – każdy, kto kiedykolwiek przegrał walkę z paczką słodyczy pod osłoną nocy, poczuje więź z tym tekstem. Bardzo zabawne i trafne
  11. @Berenika97 Dziękuję 🙂 Czasem właśnie nowicjusz smakuje najmocniej – bez uprzedzeń, bez receptur, tylko sercem. Miłość najlepiej podaje się na świeżo. @Marek.zak1 o prawda — doświadczenie bywa bezcenne, ale czasem to właśnie świeżość spojrzenia nadaje smak całej historii 🙂 Dziękuję i pozdrawiam. @Jacek_Suchowicz Pięknie powiedziane. Wspólna kuchnia wymaga zaufania, wyczucia i tej samej temperatury ognia. Dziękuję za uważną lekturę.
  12. @Berenika97 Wiersz o tym, że życie toczy się dalej, nawet gdy w środku wszystko już dawno się skończyło. Codzienność rozpięta między lodówką a przepaścią' – nic dodać, nic ująć. Przejmujące.
  13. Choć w sprawach miłosnych nie byłem smakoszem, to o degustację los pięknie poproszę. Trafiła mi się raz... kucharka wspaniała, co menu miłosne na pamięć już znała. Ja – skromny pomocnik, ledwo co przy garach, ona – mistrzyni, w przyprawach i czarach. Gdy podała danie, tak wonne i słodkie, moje starania przy niej były wiotkie. To ona w tej kuchni rządziła przy piecu, ja ledwo patrzyłem, nie tracąc oddechu. Mieszała uczucia z wielką wprawą, pasją, aż wszystkie obawy w tym ogniu mi zgasną. I choć to był deser zjedzony w pośpiechu, nie zabrakło przy tym westchnień i uśmiechu. Choć byłem nowicjusz, a ona – profesją, zostałem po uczcie z radosną obsesją.
  14. To „skrót”, którym warto iść. Tekst jest bezpretensjonalny, dowcipny i bardzo spójny. Zdecydowanie lepsze niż przepis na rosół!
  15. @Berenika97 @Christine Pięknie dziękuję.
  16. Godzina I–III Pierwsza godzina – iskra w prochu snów, Rodzony świt z popiołów dawnych słów. Druga godzina – cień uczy się iść, Czas daje imię, mówi kim masz być. Trzecia godzina – serce bije w takt, Los pisze wersy, nieznane światu kart. Godzina IV–VI Czwarta godzina – w sercach budzi gniew, Prawda tnie ostrzej niż najtwardszy miecz. Piąta godzina – krew i pot jak znak, Cena istnienia wypalana w nas. Szósta godzina – słońce w bramie trwa, Pyta: czy żyjesz… czy tylko tu trwasz? Godzina VII–IX Siódma godzina – wybór niczym krzyż, Droga się dzieli, nie cofnie się nic. Ósma godzina – głos dawnych win, Cienie wołają: „Spójrz — to także ty”. Dziewiąta godzina – łzy uczą żyć, Z pękniętych skrzydeł rodzi się byt. Godzina X–XII Dziesiąta godzina – ciężar bez słów, Niesiesz swój los, choć ubywa już sił. Jedenasta – cisza jak święty szept, Świat wstrzymał oddech, czas liczy krew. Dwunasta godzina – krąg zamyka się, Koniec to początek… legenda trwa w tle. Czas nas stworzył — czas nas zje, Czas jest krzyżem, który tnie. Z prochu w mit, z winy w ślad, Życie płonie — wieczności znak. Gdy zegar krwią wybije kres, Czas nas zamknie… albo zbawi też.
  17. Śmiało napiszę że to moje klimaty. Wspaniały hołd dla Welesa. Mało kto potrafi dziś tak pisać o micie, by brzmiał tak współcześnie i dotkliwie. Niezwykle sugestywny obraz Nawii. Udało Ci się uchwycić ten specyficzny, słowiański fatalizm, w którym mrok nie jest zły, a jedynie konieczny. Twój wiersz to klucz, który uchyla wrota do świata, o którym staramy się zapomnieć, a który i tak nas wezwie.
  18. @hollow manNie, widzę to pierwszy raz. Pracuję na co dzień w szpitalu więc widzę dość często cierpienie i śmierć. Każdy coś kiedyś nie powiedział, każdy zna ciężar „jednego zdania za późno”, to żal bez winnego, a więc najbardziej bolesny.
  19. @hollow man Chyba najbardziej boli nie to, co było złe — tylko to, że nigdy nie dowiemy się, jakie było naprawdę. @Berenika97 Dziękuję. „Relikwia” to bardzo trafne słowo — dokładnie tak chciałem, żeby ten list istniał w tekście: jako coś, czego się nie otwiera, tylko nosi. @Christine Dziękuję. Strach potrafi udawać tarczę, a zostawić po sobie ranę. Pozdrawiam.
  20. @Charismafilos @tie-break Panie/Panowie więcej luzu to tylko słowa wiersza...
  21. Mocny tekst o ciszy, która rani bardziej niż słowa. Ten tekst mocno mnie zatrzymał. Szczególnie obraz języka, który przestaje być wspólny. Ostatnie wersy bardzo mocno domykają ten wiersz. Cisza naprawdę tu waży.
  22. Ten wiersz mocno rezonuje. Zostaje w głowie i wraca obrazami. Czyta się jak ciszę po burzy, która jednak nie chce nadejść. Są teksty, które nie dają odpowiedzi, tylko zostają z czytelnikiem. Ten jest jednym z nich.
  23. Urocza, słodko-gorzka miniatura o tęsknocie za bliskością, ubrana w bardzo codzienne, niemal „allenowskie” dekoracje.
  24. W szufladzie, pod stosem spraw beznadziejnych, Śpi kartka zżółknięta, milczący mój świadek. Głos pełen słów głośnych, a jednak bezdźwięcznych, Mój błąd najstraszniejszy, mój serca upadek. Pisałem go nocą, gdy lęk dławił krtań, By zdążyć przed świtem, co wszystko zabiera. To miało być wyznanie, to miała być broń, Lecz dłoń mi zadrżała – i drży do teraz. Dziś żałoba nie nosi czarnych koronek, Ma kolor tuszu, co wsiąkł w nią głęboko. To niewysłany list, co na dnie szuflady drzemie, I łza, co na zawsze uwięzła pod powieką. Mogłem Cię zatrzymać jednym mądrym zdaniem, Zanim czas postawił kropkę nieodwołalną. Dziś karmię się ciszą i szeptów konaniem, Pustką po słowach, co stały się skalną… Świat pędzi, lecz dla mnie zegary stanęły, W tej jednej sekundzie, gdy papier zgiąłem. Wszystkie me szanse w tej kartce zasnęły, Bo bałem się prawdy – i tak Cię straciłem. Dziś płaczę nad listem, co nie zna adresata, Nad tym, co mogło zakwitnąć, a zwiędło w połowie. Najcięższym ciężarem na końcach tego świata Jest to, czego już nigdy nikomu nie powiem.
  25. Wiersz mówi o samym sobie („położymy się w moim wierszu”). Akt pisania staje się tu przestrzenią spotkania kochanków, co nadaje literaturze charakter niemal materialny. Zakończenie wiersza wskazuje na to, że prawdziwe doświadczenie (emocjonalne czy fizyczne) jest zawsze silniejsze niż forma literacka. Pięknie :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...