Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

vioara stelelor

Użytkownicy
  • Postów

    650
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez vioara stelelor

  1. Pierwszy był kogut. A wiersz jest ciekawy, dla mnie trochę ociera się o groteskę i wprowadza leciutki klimat absurdu, gdzie niby wszystko jest bez sensu, ale, cytując Grochowiaka, poezja wynika z brodawek ogórka...
  2. @huzarc Bardzo ciekawa interpretacja, dzięki.
  3. Ale to nie jest Twoje. Wszelkiego rodzaju cytaty, zapożyczenia, fragmenty cudzych tekstów wykorzystane w wierszu, powinny być przynajmniej zaznaczone kursywą.
  4. @Poezja to życie Jakie nic? A cały świat to pies?
  5. @Robert Witold Gorzkowski Twoje poetyckie słowo bardzo malowniczo oddaje fascynację historią i tęsknotę za czasami, w których patriotyzm nie był pustym hasłem, lecz płynął w naszych krwiobiegach. Podobne wiersze wciąż zadają pytanie o tożsamość - czy zachowaliśmy, pomimo upływu czasu i narzucanej nam zewsząd idei postępu - korzenie i żywą pamięć? Czy potrafimy z przeszłości czerpać jak ze źródła? Nawiązania kulturowe (Mickiewicz, Ostra Brama, Rossa, sarmatyzm) nie tylko przypominają nam o bogatej spuściźnie, ale można odnieść wrażenie, że tchnąłeś w nią życie. To nie jest muzealny lament, to jest realne poetyckie wskrzeszenie, choć na chwilę, naszego bogatego dziedzictwa.
  6. Przystanęli na chodniku, pod opiekuńczym granatem nieba. W latarniach jarzy się ich śmiech. On jej poprawia puchaty szalik, ona przytula jego dłoń do mokrego policzka. Nie wiedzą, co dalej ty postanowisz, i co ja dla nich wymyślę. Codziennie ich piszemy, rozchylamy im usta do milczenia wrzącego jak wszechświat. Są przechodniami w mieście niedokończonym, są, nami. Imiona deszcz zmył z cieni. Nie wiedzą dokąd prowadzi uliczka wśród akwarelowych plam udających kamienice. On jej poprawia szalik, ona mruży błyszczące oczy, ciemne kropelki kawy. Znikają i pojawiają się z każdym naszym przenikliwym słowem, by później odchodzić niezauważalnie w zamazaną przestrzeń, w noc, w niewyczerpaną ranę.
  7. Teraz jaśmin nie kwitnie.
  8. Chcę być dla ciebie miastem w deszczu - - nagim, by dotyk mógł zabłądzić między dachami, gdy je wieczór smaga za karę wiatrem rwącym. Chcę być ulicą zawstydzoną natłokiem nazbyt śmiałych pytań oraz tym drzewem, co przez okno cieniem gałęzi cię usypia. Chcę być kałużą, w której gubisz odbicie, złoszcząc się i płacząc; niech beton przetną żywe strugi, wśpiewają w twoje stopy - światło. A jeśli stanę się witryną, stłucz ciemną szybę, bierz co twoje; i tylko później pozwól spłynąć tkliwością modlitw w ciepłe dłonie.
  9. To jest bardzo trudna sprawa.I nie ma chyba dobrej odpowiedzi. Natomiast jeśli ktoś pisze wiersze w sposób niebezpośredni zachęcające do samobójstwa, pokazujące je jako jedyną opcję w danym momencie, staram się reagować. Bo jeśli ktoś ma naprawdę takie myśli, to powinien poszukać profesjonalnej pomocy, a nie paplaniny na forach hobbystycznych. A jeśli jest to tylko teatr, projekcja - to może wywierać szkodliwy wpływ na innych. Nie wiemy przecież, kto w jakim stanie psychicznym czyta nasze wiersze.
  10. Otóż to. W najczarniejszych czasach historii ludzie umieli się śmiać. Nawet podczas II wojny światowej jedną z wielu broni wymierzonych przeciw okupantowi była satyra. Wystarczy przypomnieć sobie film "Zakazane piosenki". Według mnie zresztą nic równie bezwzględnie nie demaskuje patologii w myśleniu, jak kabaret.
  11. Wiesz, ja raczej bym nie wstawiała świeżo krwawiącego wiersza na portal, mając właśnie świadomość, że jest to różnorodna, dynamiczna przestrzeń, gdzie równolegle dzieje się absolutnie wszystko. Ktoś się wygłupia, ktoś flirtuje, ktoś odreagowuje stresy... To nie jest cmentarzysko. Ale dziękuję Ci za wrażliwość :)
  12. @Alicja_WysockaDoskonałe! Może powinnaś założyć i redagować jakiś kabaret z prawdziwego zdarzenia? To jest lepsze niż niejedne wypociny kabareciarzy z upadłego teatru lansowanych przez mainstream. Szkoda, żeby tak wyborne poczucie humoru się marnowało :)
  13. Zupełnie niepotrzebnie. W jednej godzinie ktoś umiera w sali szpitalnej, a w tym samym szpitalu na sąsiednim oddziale, o tej samej porze rodzi się dzieciątko, za oknem maluchy bawią się na placu zabaw - takie jest życie.
  14. @Alicja_WysockaTen wiersz ma już swoje lata. Potem przychodzi pogodzenie się, akceptacja tego, co było, i świadomość, że najważniejsza jest, była właśnie obecność. Didaskalia są nieistotne. Tu nie ma dobrze i źle zagranej roli.
  15. @Alicja_WysockaZawsze wydaje się, że można (było) zrobić więcej, lecz człowiek nie wie co i nie potrafi. Nikt go do tej roli nie przygotował. Więc tylko - jest.
  16. @Alicja_WysockaŻeby to faktycznie te kurki solidarne były, ale obawiam, że prędzej one sobie wzajemnie wyszarpią pióra w walce o atencję, niż oskubią zgodnie tego pierzastego lowelasa.
  17. Czuwanie przy umierających jest doprawdy nieciekawe dla postronnych. Nie ma w nim miejsca na kołysanki. Zrywam zbędne dekoracje, zdjęcia przypięte do ściany; głośność redukuję do zera. Za całą scenografię wystarczy tylko łóżko, krzesło i okno, gdy jedyną namacalną rzeczą staje się czas. Czas wzbierający do ciemnych granic w nieudanych próbach zaczerpnięcia powietrza, w soplach za szybą, coraz dłuższych, z każdą minutą bliżej przedświtu. Nie biorę za rękę, nie poprawiam poduszek, zdziwiona tą współobecnością nigdy nieukończoną, choćbym powracała setki razy do tego samego obcego pokoju. Szklanka na nocnej szafce od wczoraj stoi pusta. Tam i z powrotem chodzę. Gęsta nuda oblepia kształty i kolory, a ja mogę tylko wydreptać w niej pokorną ścieżkę na drugą stronę czekania.
  18. @huzarcWedług mnie coraz mniej czujemy się sobą per se. Naszą tożsamość modeluje sieć powiązań. To jest chyba największe zagrożenie.
  19. @Atena Koniec lata, filozoficznie podchodząc, może być tym momentem w naszym życiu, w którym zdajemy sobie sprawę z tego, że świat nie jest idealny, że mamy znikomy wpływ na to, co się na nim wydarza. To przejście od mentalnej młodości w "wiek męski, wiek klęski", jak napisał wieszcz. Zderzenie idealizmu z rzeczywistością, która wymyka się z naiwnych wyobrażeń, wpisany jest tu w metaforę przemijania w przyrodzie. Kończy się beztroska (opowiedziana wakacyjnym językiem) zaczyna walka z czasem, bólem i lękiem. To nie jest tylko dorastanie, ale także uzmysłowienie sobie, że na tym polega świadome życie. I że czas nieubłaganie płynie.
  20. @huzarcPiękny, filozoficzny wiersz. Sic transit gloria mundi. Bardzo ciekawie pokazujesz, że żywą tkanką świata nie są wybitne jednostki, lecz zbiorowość, wspólnota, która zawsze przetrwa na każdych zgliszczach.
  21. @huzarc Zastanawiam się, czy przyszłym pokoleniom, a nawet już następnemu, będzie to przeszkadzać. Przecież oni już od najmłodszych lat wychowani są w kulturze cyfrowej. Czy dla nich bliskość fizyczna, realny kontakt z drugim człowiekiem - ma takie samo znaczenie, jak dla nas? Czy oni są w stanie dostrzec różnice i czy te różnice ich w jakiś sposób deprymują, niepokoją? Być może to, co dla nas sztuczne, wirtualne, martwe, oni postrzegają już jako żywą tkankę, jedną z wielu przestrzeni, w których się rozwijają i funkcjonują społecznie, i inaczej pozycjonują swoje emocje, wkomponowani mentalnie w ten świat, dla nas obcy, zewnętrzny.
  22. A wiesz, że to jest czasami potrzebne? Branie wszystkiego zawsze na serio wcześniej czy później wiedzie na manowce. Od czasu do czasu warto stać się dużym dzieckiem :)
  23. @Maksymilian Bron Poruszył mnie ten wiersz, który odrzuca sztuczny, cyfrowy świat i szuka człowieka.
  24. To jest bardzo prawdziwe. Ten czas, który zazwyczaj wypełniało czekanie i radość, teraz staje się przestrzenią, której nie ma jak wypełnić. Kiedyś wszystkie wydarzenia dnia stanowiły tylko tło, teraz trzeba na powrót wejść w stare koleiny. Myślę, że jest to jeden z najtrudniejszych aspektów rozstania.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...