-
Postów
640 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Treść opublikowana przez vioara stelelor
-
wczoraj zabiłam brata
vioara stelelor odpowiedział(a) na Gosława utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ten wiersz jest na pewno bardzo emocjonalny. Nurtuje mnie jedno - dlaczego peelka bierze usilnie na siebie odpowiedzialność za rzeczy, które pozostają poza jej sprawczością? Przecież Anna (takie imię pojawia się w wierszu) to niemal podręcznikowy przykład osoby nauczonej, że wciąż MUSI wpływać na rzeczywistość, na innych ludzi, żeby było dobrze. Nie wolno jej było nigdy zawieść. A teraz się buntuje, bo niteczki się porwały, wysunęły z dłoni, stąd tak wielka wściekłość i frustracja. Śmiem przypuszczać, że niedojrzała, gówniarska postawa brata to właśnie pokłosie faktu że to Anna została obarczona dźwiganiem świata, za siebie i za niego. -
Ratuj mnie, zostaw mnie…
vioara stelelor odpowiedział(a) na KOBIETA utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Z fascynacji złem nic dobrego nie może wyniknąć. Prawdę mówiąc, to wolałabym, aby interpretacja @huzarc była bliższa prawdy. Dlatego, bo w momencie, w którym przekraczamy granice bliskości zmysłowej, oddajemy się we władanie instynktów. Choć podobno w każdym akcie seksualnym jest jakiś element walki płci, gdyż tak działa natura. Bardzo trudno to opisać tak, żeby nie wypadło niepokojąco. -
Furtka do wnętrza
vioara stelelor odpowiedział(a) na beta_b utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Zawsze byłam przekonana, że poezja jest dla człowieka dodatkowym zmysłem, aby mógł więcej czuć i rozumieć, aby jego obraz siebie i rzeczywistości był pełniejszy, głębszy. Dlatego warto pisać i czytać wiersze. -
Uwielbiam Nox Arcana, idealnie pasuje do jesiennych zadumań. Wiersz też jest piękny, to poezja skryta wśród rzeczy codziennych, które przywołują tak wiele emocji, niby przypadkiem, ale na pewno po coś. Zastanawia się, kto może być adresatem tej Kołysanki. Myślałam najpierw o matce, ale wątek dziecięcych zabaw naprowadził mnie bardziej na zmarłą przyjaciółkę z dawnych lat, a może siostrę? Kiedyś wszyscy się Tam spotkamy. Warto patrzyć na tę prawdę z nadzieją.
-
Jeszcze jedna cisza... 2025
vioara stelelor odpowiedział(a) na Maciek.J utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Niech cię uniosą w stronę nadziei, drogi peelu. -
W przypadku wojny nuklearnej bardziej szkoda by mi było tego właśnie świata, o którym piszesz, niż ludzkości.
-
Dogadać się, jak Ukraina z ruskimi w 1996 r.? Oddała im głowice nuklearne w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. A miała bodajże 3 na świecie potencjał, jeśli chodzi o broń jądrową. Nie byłoby dzisiejszej wojny, gdyby wtedy się nie zgodziła "dogadać". Tacy ludzie, jak Putin, nigdy nie dotrzymują warunków jakiegokolwiek "dogadania się". Problem polega na tym, że kraje, które posiadają broń nuklearną,zawsze będą zagrożeniem dla światowego pokoju, bo nigdy nie wiadomo, czy nie dojdzie tam do władzy jakiś świr. Może to dotyczyć każdego państwa, Trumpowi w USA też nie wiadomo, co może strzelić do łba. W 2003 r. Amerykanie napadli na Irak pod fałszywym pretekstem (legendarnej broni masowego rażenia nigdy tam nie znaleziono) i świat nic nie zrobił, bo kto by się jakimś Irakiem przejmował. Oczekiwano jedynie, że może dzięki tej inwazji ropa stanieje. Najlepszą opcją byłoby prawo posiadania takiej broni dla wszystkich. Nie byłoby to rozwiązanie idealne, ale chyba lepsze, niż obecna nierównowaga sił. Oczywiście powyższy wiersz jest monumentalnym, mocnym, obliczonym na wywołanie emocji protest songiem przeciwko okrucieństwu wojny i masowym cierpieniu ludzi, których los nie obchodzi szaleńców u władzy. Brutalna prawda jest jednak taka, że z szaleńcem nie ma negocjacji. Nawet, jeżeli teraz chwilowo doszłoby do jakiegoś quasi-układu, to i tak wcześniej czy później zostanie on pogwałcony. Układy z wodzami pokroju Putina to tylko przybliżenie wydarzeń, o których mówi wiersz. A zamiast wymachiwania szabelką (Zachód) trzeba było wcześniej nie kręcić z Putinem biznesów i nie dać mu obrosnąć w piórka. Po aneksji Krymu i wybuchu wojny z Gruzją chyba politycy wiedzieli, z kim mają do czynienia. Myśleli, że są bezpieczni, jak będą przymykać oczy na działania Putina i kupować od niego gaz, to zostanie ukontentowany, obłaskawiony, i nie będą mu chodziły po głowie dziwne pomysły. Może liczyli też, że zacieśnianie więzi gospodarczych również w jakiś sposób gwarantuje Europie bezpieczeństwo. Nomen omen, ja bym powiedziała, że to też pewna forma "dogadywania się", która, jak widać, poszła się czochrać. Si vis pacem, para bellum.
-
Modlitwa
vioara stelelor odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dziękuję również, za tę przenikliwość. -
Nie spóźnić się na jutro
vioara stelelor odpowiedział(a) na andrew utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
No przecież to zależy od nas, jakie ono będzie. Jeśli ograniczymy się tylko do czekania, będzie pewnie podobne do wczoraj i dzisiaj. I w ten sposób właśnie odkładamy życie na później, a jutro nigdy nie będzie takie, o którym... ;) -
Prezent za próbę
vioara stelelor odpowiedział(a) na EsKalisia utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Zasadniczo to życie można sprowadzić do tego, co piszesz, bo jakby nie patrzeć, każda aktywność człowieka ma służyć osiągnięciu jakiegoś celu, mniej lub bardziej odległego w czasie. Myślę sobie jednak, że szczęśliwym ludziom udaje się jak najczęściej o tym zapominać. ;) -
Miękkość mchu …
vioara stelelor odpowiedział(a) na KOBIETA utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Przyjemny wierszyk, jak dla mnie, niczym piosenka leśnych duszków. -
Cudowne spotkanie
vioara stelelor odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Zapomniałaś w tym wierszu jeszcze o kawie, koniecznie z cukrem lawendowym, i o jakichś ciasteczkach do niej. ;) -
Początek wiersza przypomina mi przeglądanie fotografii w albumie, jedna po drugiej, z próbą odtworzenia w pamięci smaków, zapachów, nastrojów, barw. Później ten powrót do przeszłości przeistacza się w intymne zwierzenie, opowieść o tęsknocie, z którą peel się już pogodził, choć ona wciąż w nim odżywa, przywoływana przypadkowo przez różne drobne codzienne doświadczenia (jesienny deszcz). Adresatem utworu zapewne jest ktoś, kto odszedł, może zmarł - obrazy kojarzą się trochę z wsią (jabłka, kapliczka, palone liście, drewniane okno), więc przypuszczam, że to ktoś z rodziców, dziadków. Peel usiłuje odnaleźć ich ślad, podróżując w czasie, przenosząc się do jesiennej odsłony swojego dzieciństwa, młodości. Bo ta nostalgiczna pora roku jest specyficznym wehikułem czasu dla myśli i emocji.
-
Moim zdaniem jest to tekst o walce z własnymi ograniczeniami, pół na pół żartobliwy, ale trafnie punktujący. Peel usiłuje przywrócić do pionu swoją wewnętrzną siłę sprawczą, żeby wreszcie wrócić do życia z jakiejś egzystencjalnej gnuśności, pobudzić ciało i umysł do działania.
-
Moja gwiazdo
vioara stelelor odpowiedział(a) na janofor utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@janofor Nie wiem, czy powinnam wtrącać trzy grosze, ale słońce góruje bez "się". Pomijając ten drobny błąd - wiersz mnie zatrzymał przepiękną ostatnią zwrotką, a zwłaszcza "zła południca nadniebia" - to jest absolutnie genialne porównanie. Południca przywołuje na myśl nasze rodzime mity i jest istotą jednocześnie budzącą lęk, a z drugiej strony fascynuje, jako ucieleśnienie tajemniczej energii, w tym wypadku - miłosnej. Przez skojarzenie ze złowieszczą boginką można pomyśleć o miłości totalnej, do zatracenia się, utraty zmysłów i przejścia w nowy, nieznany dotąd wymiar życia. -
Upiorny taniec **
vioara stelelor odpowiedział(a) na viola arvensis utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@viola arvensis Wiersz w sam raz na jutrzejsze Halloween.- 17 odpowiedzi
-
- koszmar
- zatracenie
- (i 4 więcej)
-
Cudowne spotkanie
vioara stelelor odpowiedział(a) na violetta utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Na dłuższą metę strasznie niewygodnie. -
Instrukcja obsługi świata
vioara stelelor odpowiedział(a) na P.Mgieł utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@P.Mgieł A jednak żyjemy! Myślę, że gdybyśmy mieli instrukcję obsługi życia, byłoby ono strasznie nudne. -
Słowa są bezsilne wobec przebiegunowań
vioara stelelor opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Z ciemności – ocean. Z niej także horyzont i bezkształt nad biegunem, o który zahaczają zabłąkane klucze bezradnych ptaków. W wodzie nic się nie zmienia, nie otwiera, nie świeci. Twoje oczy – dwie ciemnie, bez prawa powrotu do zawsze, do nigdy, do teraz, do kiedyś. Martwe ryby, dzikie gęsi, rozrzucone po niebie, przechodzą w niespokojny dryf. Na harpunach – baśnie. Na łowiskach - rtęć. Słowo dawno cofnięte, kurczy się w jeden przebłysk, a za nim świat tak maleńki, że tylko nakryć kropką. Już znikł. Zimowa noc miesza, miesza przewrotnie w śnieżnym kotle. -
-
Modlitwa
vioara stelelor odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak, i myślę sobie, że stąd bierze się wiele kryzysów wiary. Zdarza się, oczywiście, że ktoś prosi Boga o jakieś głupoty i traktuje modlitwę jako środek płatniczy. Jestem w stanie zrozumieć np., że dziewczyna prosi o zainteresowanie ze strony jakiegoś chłopaka, a Bóg tej prośby nie wysłuchuje, bo, jako Wszechwiedzący, wie, że jest to np. bad boy i ją może skrzywdzić. Albo ktoś modli się o wygraną w lotto. (widziałam nawet w internecie jakieś specjalne formułki na tę okoliczność, ale śmiem przypuszczać, że to jakieś fejki, bo chyba nikt w ten sposób nie kpi sobie z wiary i modlitwy). Znam jednak (z własnego otoczenia) ludzi, którzy całkowicie załamali się, gdy w ich sytuacji jedyną nadzieją był Bóg (sami nie mogli nic zrobić), a sprawy dotyczyły rzeczy fundamentalnych (zdrowie, życie, podstawy egzystencji). W takim momencie, gdy modlitwa nic nie przynosi, a wszystko się jeszcze bardziej pogarsza, nie wiem, co tym osobom można powiedzieć. Że Bóg wie lepiej, co jest im potrzebne? Że wciąż otrzymują łaskę (jaką? kiedy?), tylko nie taką, o jaką proszą, ale zgodną z Bożą wolą. (czyli jaką? śmierć? pogorszenie choroby? w kryzysie finansowym - utratę pracy na dokładkę?) Można uznać, że Bóg chce zmusić w ten sposób człowieka do działania, alby wypróbować go, jak Hioba. No i co? Ktoś okazał się słaby, upadł, porzucił wiarę - czy o to Panu Bogu chodziło? To jest jednak sprzeczne z Jego obrazem, jako Miłosiernego Ojca, no i zawsze można wolną wolę wyciągnąć na tapet. Czy jest ktoś, kto potrafi to rozstrzygnąć? W takich okolicznościach, w najlepszym wypadku ktoś staje się tą kobietą z wiersza - która modli się mimo wszystko, siłą rozpędu, ale już bez tego, co stanowi rdzeń modlitwy - ufności. -
O, limeryk prima sort! Z zadziornym poczuciem humoru ;)
-
Modlitwa
vioara stelelor odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Piękny wiersz z psychologiczną głębią. Pomyślałam też o dotkliwym rozczarowaniu osoby niejednokrotnie doświadczanej przez los, która modli się, lecz już nie z nadzieją, że zostanie wysłuchana. Dla niej to prędzej nawyk, być może obowiązek, ale raczej przyzwyczajenie. Może też rodzaj rytuału, który od lat nie jest aktem wiary,bo został pozbawiony wymiaru sacrum, choć wciąż działa na jakiejś płaszczyźnie życia. Uspokaja, wycisza, wypełnia samotność, daje złudzenie przewidywalności. Mówią, że modlitwa to rozmowa z Bogiem. Ale adresatka utworu nie rozmawia już z Bogiem, nie modli się do Niego, ale już tylko dla siebie. List do nieobecnego ojca, z którym nie ma kontaktu (metafora), wskazuje dojmująco na osobisty kryzys relacji z Bogiem. Kobieta z wiersza nie doświadcza Jego bliskości, opieki, czuje się dla Boga niewidzialna, odcięta od łask, pomimo tego, że Go potrzebuje i kiedyś na pewno o nie prosiła, szukała jakiegoś znaku, że Bóg jest przy niej. Bezskutecznie. Wiesz, nieraz uderzał mnie kontrast między różnymi świadectwami ludzi modlących się. Z jednej strony szczęśliwi wysłuchani epatowali radością, dziękowali za spełnienie swojej intencji, opowiadali o cudach, jakie się wydarzyły w ich codzienności, uskrzydleni otrzymaniem darów, o które się modlili, a z drugiej - tyle ludzi zawiedzionych, w poczuciu opuszczenia, rozgoryczonych, zrozpaczonych, którym "na pociechę" duszpasterze zostawiają komentarz w rodzaju "widocznie Pan Bóg ma dla Ciebie inny dar, czekaj cierpliwie, może to nie było dla Ciebie dobre, zgodne z Jego wolą", itp. wyjaśnienia. Tutaj jest ten drugi przypadek, a adresatka wiersza zrzuciła już z siebie nadzieję na odmianę losu z Bożą pomocą, jak stare ubranie, pozbyła się złudzeń, religia nie jest już w jej życiu źródłem, jest tylko pustym wazonem, do którego wstawia się kwiaty tylko dlatego, że robiło się to od zawsze. -
Nieudana lekcja czytania poezji
vioara stelelor opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Wszystko było gotowe na wieczór. Obok laptopa i szklanki po herbacie leżał tomik Urszuli Kozioł z zaznaczonym zakładką wierszem o slalomie - biała księga śniegu w twardych okładkach startu i mety.* W sporcie jest mnóstwo liryki: liryka uporu, i uciekania ze znanych miejsc ku przestrzeni niezadeptanej, niewyśmianej jeszcze w komedii pomyłek. Pomyślał - niech słowa znów będą dla ciebie otuliną na nadchodzącą bezgwiezdność; niech myśl o granicy między dłońmi a chmurami prowadzi wśród ostrych zakosów poza ciało, które nigdy nie zechce spokornieć. Przez ten slalom chciał się przedrzeć do obiecanego światła, zaczerpnąć go w każdy dystych. Lecz w momencie, gdy właśnie otwierał książkę i usta okazało się nagle, że to nie był on, a możliwe, że go wcale nie było. *U. Kozioł, Slalom -
@Annna2 No jest takie powiedzenie "Umarł król, niech żyje król". I królowie życia robią wszystko, aby zrobić wokół siebie jak najwięcej rozgwaru, bo wiedzą, że po śmierci będą już niewidzialni i niesłyszalni. Z drugiej strony pomyślałam też, że mimo wszystko ci, o których piszesz, przynajmniej mają jakąś małą karteczkę samoprzylepną na tej jarmarcznej medialnej tablicy. Każdy kiedyś odejdzie i świat nie usłyszy szerzej o większości z nas. Nie wspomnę już o ludziach umierających w totalnej samotności, np. starsze osoby porzucone przez rodziny - w szpitalach, DPS-ach, albo w pustym mieszkaniu (odnalezieni czasem dobre parę dni po śmierci). Czy w kontekście spraw ostatecznych ten rozgłos jest potrzebny? Komu i na co? Dla kogo ten splendor? Jeśli za życia nie stali się naszymi autorytetami, przewodnikami duchowymi, nie pozostawili głębszego śladu w naszej wrażliwości - to ich śmierć faktycznie będzie tylko jedna z wielu informacji, która szybko przemknie przez nasz umysł. Według mnie nie ma w tym nic, co zasługiwałoby na potępienie. Ktoś, kto miał jakiś wpływ na nasze życie (choćby intelektualny), na pewno nie zostanie zapomniany, bo będzie wciąż inspirował, a w różnych sytuacjach będziemy się odnosić do jego dorobku, przykładu, wzorców postępowania... Oczywiście można współczuć rodzinie, mieć poczucie straty np. dla świata kultury, sportu, polityki, itd., ale prawda jest taka, że nikt nie będzie nosił żałoby po każdym zmarłym, który gdzieś tam zaistniał i wiadomość o jego śmierci wcisnęła się do telewizji, gazet, portali informacyjnych. Tym bardziej, że sława teraz to towar dość tani, w erze social mediów, i dotyczy różnych aspektów życia, które możemy oceniać negatywnie, płytko, ale czy mamy w gruncie rzeczy prawo? (teoretycznie lepiej być znanym w świecie nauki niż w świecie modowych influencerów, ale przecież dla kogoś, kto nie żyje,to jest kompletnie nieistotne, czy nie tak?). A czy ilość jakichś tam znaczków w internecie pod newsem o czyimś odejściu o czymś świadczy? Czy nie lepiej, aby pamiętali o nas (szczerze) ci, dla których coś w życiu naprawdę znaczyliśmy? Wiersz trochę brzmi oskarżycielsko, trochę krytycznie, a w mojej ocenie akurat dotyczy zjawiska, z którym trzeba się pogodzić i przeciw któremu buntowanie się nie ma większego sensu. Piszesz, że liczy się "szał" i "szoł" - no właśnie, śmierć tego absolutnie nie potrzebuje.