Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Benjamin Artur

Użytkownicy
  • Postów

    82
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Benjamin Artur

  1. Dzięki. Miło mi, że ci się spodobało tych kilka słów. To prawda, fantastyczna postać. Pozdrawiam
  2. Wiersz na bas, trąbkę, bębny i saksofon. Tę historyjkę opowiedział mi pewien Handlarz cudów, banałów i błyskotek. Yardbird (ptaku) Zanurzony w bybopie Trącając nuty w synkopie Jak konie puszczał w przepaść Śmieszny facet Z poważną muzyką Wytrącał ludziom z gardeł Wydzierał na pohybel Nurtujący z gazet przekaz. Wił się w meandrach Łapczywego zgiełku Chwiejąc na nogach Rzucał na ziemię Andaluzyjskie panny Rażone słońcem Sewilli Mieszając suche powietrze W artezyjskiej studni Dawał ulgę hipsterom. Czarni jeźdźcy burzy A siedmiu ich było Siedmiu przeciw Tebom Ruszyli jako pierwsi Gnali przez nockę na oślep Pomiędzy sterczące piersi Ariadny Czerwone ślepia Hadesu Gdzie wiła się główna jego rzeka Przez malownicze góry akantu Na przekór gnostykom Złotym saksofonem Wdmuchiwał wiarę We wszystkich ludzi Co przyszli go słuchać. Charlemu Parkerowi 23.04.2023 r.
  3. Metalowy łoskot Przeszywa mnie Na wskroś Jeszcze parę dni I zamkną mi na klucz Hermetycznie płuca Zamkną we mnie ból I nie będę pisał A ty złodzieju Okradniesz mnie W nocy z sił moich A ty człowieku Wygarniesz ze mnie Ostatni ogarek mocy I nie będę już nic czuł Przykryty ręcznikiem Białym prześcieradłem Będę tylko śnił.
  4. Dziękuję za wskazówki. Pozdrawiam :⁠-⁠)
  5. Do niczego W środku jestem Nie na zewnątrz Cały w sobie zanurzony We własnej otchłani Uczuć, emocji i zgiełku Rozmieszczony pomiędzy Kawałkami organów Niejednolicie szorstki Niewyraźnie stworzony Kopia z kopii Który to już raz Odbity, naklejony Jak znaczek na kopercie W ślinie zanurzony Nic na zewnątrz Odwrotność kwiatów Taki nie do świata Nie do słońca Nie do ludzi Do niczego.
  6. Chciałem się poczuć jak sprzedawcy obwarzanek — więcej mieć do powiedzenia od tych wszystkich mówców, co chcą począć wiedzę na oczach wszystkich. Rozpoczynam więc mowę o miłości — i porównuję ją do heliocentrycznej wizji świata. Jak to sprzedawca obwarzanek, wciskam: ze solą w oku, z sezamem w gardle, zwinięte jak embriony, świeże, chrupiące zwroty. Jak ptaki nieloty, potrafiące skubnąć wiedzy z boskiego parapetu — kilka słów słodkich jak ambrozja. Mam złotą kartę od św. Piotra, mogę parkować w pierwszym rzędzie, zaraz obok Boga, widok na Lowe Paradise. Ość też niejedną potrafię połknąć — jak to sprzedawcy obwarzanek.
  7. Taki ze mnie cymbał brzmiący. Pozdrawiam
  8. Nie troszczę się o ortografię Nie dotykam ostrzem pióra Streszczam się jak potrafię Smażę jajecznicę na mózgu Skwierczące słowa pryskają Po twarzy Kaliope Oszukuję w ten sposób Psy Cerberusa By nie zostać pożarty. Nie mówię językami! Nie potrafię mówić! Język traktuje jak młotek Używam go do przybijania słów Na ludzkich tablicach Wklepuję akanty mowy Wybijam majzlem słowa Na miedzianych kartach Z nad morza martwego. Nie mówię językami Nie potrafię ich nawet używać Nie śpię i nie czytam Nie potrafię też krzyczeć Czasem tylko westchnę Gdy chcę odpocząć I pomyślę strapiony Jak Chrystus.
  9. Nie jest to żaden przekład, raczej zabawa słowem. Dziękuję i pozdrawiam.
  10. Strachu jak cię zwą, Smutny Jaś? Jakoś tak kolesiu udręczony Latami wisisz na tym polu Spodnie masz z diverse A koszulę i kapelusz ubłocony. Strachu smutny głupi Harry Skąd twój przyćmiony ton Kaszlą okrutnie trącane struny Krwawią poszarpane zrębki dni. A ty siedzisz czasem okaleczony. Harry Spleen, który to już dzień Na polu z głową smutną tkwisz Puszczasz z rękawa kawałki swe Wszystkim mówisz, że odpoczywasz A ty Smutny Jaśku kradniesz dni. Ze wszystkich kalendarzy je zrywasz Harry Spleen dziś w nocy tu był Smutny Jaś często tu bywa O Harry Spleen o Harry Spleen Złodzieju nocy i dni, spływaj.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...