Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Benjamin Artur

Użytkownicy
  • Postów

    140
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Benjamin Artur

  1. @Nata_Kruk w oczach kryje się wszystko... W spojrzeniach mieści się wiele. Myślę, że mieści się cały świat. Pozdrawiam
  2. Wiedz, że lunatykuję. Wychodzę co noc, by… uczepić się twych włosów. Wtedy staję na palcach, sięgam niebios — i Ty się budzisz. Spoglądasz w okno — a tam tylko księżyc. Może spojrzysz dalej… Zobaczysz mnie, wplecionego w anielskie włosy, jak próbuję dosięgnąć Twych oczu. Może wtedy spojrzysz na mnie. Może w końcu na mnie spojrzysz.
  3. @Annna2 to miłe, że się dzieliłaś i dzielisz nadal z nią emocjami. Dziękuję
  4. @Annna2Czytamy książki, by zapomnieć że jesteśmy samotni. Piszemy je dla tego, że jesteśmy samotni i nie umiemy o tym zapomnieć.
  5. @Witalisa Przemiń, nocy! Zgaśnijcie, gwiazdy! Piękno samo w sobie. Dziękuję
  6. Piszę, moja droga, list do ciebie z odległego miasta. Dzisiaj jest tu strasznie zimno. Palę świece, by… choć trochę palce rozgrzać. By w trakcie tej opowieści, w połowie drogi, na zawsze w niej nie zostać. Wiem, że do mnie już nie wrócisz. Jesteś teraz damą z Awinionu czy markizą de Sade. Nie śmiałbym Cię nawet o to prosić, byś wróciła do mego domu. Byś wróciła do Polski. Zostań sama na ślubnym kobiercu. Nim świeca zdąży się dopalić. Zostań damą z Awinionu czy markizą de Sade. Wiem, że już nie wrócisz. Nie śmiałbym Cię nawet prosić, byś wracała do mego domu. Do Polski.
  7. Dziękuję @Poet Ka dziękuję @andrew dziękuję @Annna2 dziękuję
  8. @Benjamin Artur Dziękuję wszystkim. Pozdrawiam
  9. @Nata_Kruk dziękuję za propozycje. Tak jest to na pewno bliższe poprawnej formie. Pozdrawiam miłego wieczoru. @jan_komułzykant Dziękuję. Myślę, że dzisiaj można by było zapytać wątrobę. W końcu jutro mamy dzień wolny. Pozdrawiam
  10. Tekst ten skrywa tajemnicę. Choć autor — pisze… tak naprawdę jest widmem. Poprosiłem swoje ego — by coś o mnie westchnęło… Chociaż dwa słowa — na początek. Ale ego tylko się wygięło i na mnie wypięło, rzucając: „och, ech”… Może moja dusza, rozpasana, może ona mnie rzuci na kolana. Lecz dusza — jak to dusza — popatrzyła tylko. I dała susa. Popatrzyła tylko. I dała susa. Pozostało mi jeszcze serce? Może serce coś wystuka, choćby morsem — coś wyduka. I to był strzał w dziesiątkę! Serce zaczęło stukać, pukać jak na maszynie. Nie nadążałem pisać — Pomyślałem: wreszcie będę poetą! Wreszcie nim będę! Chyba że się zatnie… Chyba że się zatnie… moje ukochane serce. I wtedy stało się to znów: Trzy słowa w tył, dwa słowa w przód. Trzy słowa w tył, dwa słowa w przód…
  11. @Witalisa tak, faktycznie musi być teraz piszę lub zacząłem. Dziękuję za sugestię. Pozdrawiam
  12. Piszę wiersz. Jakbym jednym kopnięciem chciał odpalić Junaka. Wiem, że to niemożliwe, ale próbuję. Metafor szukam teraz od ostatniej zwrotki. Biorę go na pych, może zaskoczy. Stary jestem… ale w biegu staram się na niego wskoczyć. Ruszył wreszcie. Rymy pasują do siebie. Równo idzie, aż łezka zakręciła się w oku.
  13. @Berenika97 coś czego brakuje mi w dzisiejszym sposobie przemieszczania. Spokoju i powagi. Sterowce były powolne i ogromne. Pozdrawiam.
  14. Sterowcem uciekniemy w przestworza, na pasku od zegarka — zeppelinem wielkim. Cicho i bezszelestnie z wiatrem popłyniemy, z gradem popędzimy, w myślach zanurzeni. Nim odetchnie słońce — będziemy daleko, rozmyślać, co było. W zeppelinie mamy ukrytą kajutę, utkniemy w niej na dobre, utkniemy w niej na wieki. Sterowcem uciekniemy w przestworza, na pasku od zegarka — zeppelinem wielkim. Cicho i bezszelestnie ukryjemy się przed burzą, w opowieściach zanurzeni będziemy szeptać słodko... Nim odetchnie słońce — będziemy daleko, rozmyślać, co było. Sterowcem uciekniemy w przestworza, na pasku od zegarka — zeppelinem wielkim. Cicho i bezszelestnie z wiatrem popłyniemy, z gradem popędzimy, dopóki wystarczy sił... Nim odetchnie słońce — będziemy daleko, będziemy daleko.
  15. (tekst piosenki) Niejeden raz na manowce poprowadziła go twa dłoń. Niejeden raz uległ mocy twej jego ziemski los. Postarzałaś się, Miłości, oj, postarzałaś się nad wyrost. Poszarzałaś od zalotów, zaraz pewnie sobie siądziesz na tapczanie, co pamięta niejedno. Po rozmowach pozostanie jedynie pełen bezwonnych róż hotelowy numer. Dzisiaj do tego pokoju przychodzą już inni panowie, inne panie. A ja na dachu miasta siadam po kryjomu. Spoglądam w niebo spowite gwiazdami. Błądzę po nocach za twymi oczami, jak ten gość, który się do nas przysiadł. By odetchnąć, bo przecież pracę ma ciężką. I nie jest mu lekko, gdy wraca do domu. Musi cię wciąż szukać po kryjomu, jak ten dachowy kot. Choć wie, że: Niejeden raz na manowce poprowadziła go twa dłoń. Niejeden raz uległ mocy twej jego ziemski los.
  16. @Berenika97 Mam nadzieję, że chociaż po krótce udało mi się przybliżyć ten klimat. Bardzo polecam film. Pozdrawiam
  17. Dzisiaj zobaczyłem ciebie tańczącą w teatrze dusz. Rozmytą do nieskończoności, skąpaną w kroplach mórz. W spektralnym teatrze, usadowiony tuż, tuż, sterczałem jak róg obfitości, pierwszy pośród róż, które ktoś chciał ci rzucić... W mojej głowie miasto aż kipiało i ciągle dudniło, że po tobie pozostanie mi bezchmurne niebo i twarz rozmyta przez pędzące samoloty. I głosu twego niewyraźne echo. I słów twych niewyraźne odgłosy. Tiki tak. Tiki tak. Tiki tak. Tiki, tiki...
  18. @hollow man Ah, ten maj. Dziewczyny bądźcie dla nas dobre na wiosnę...
  19. @Poet Ka dziękuję, miło to usłyszeć z twoich ust. Pozdrawiam
  20. Dziękuję. Miło, że tak uważasz. Pozdrawiam
  21. inspirowane filmem „Deszczowy lipiec” (ballada narracyjna) By nie wyjść przed Epifanią na durnia, zameldowałem się w pensjonacie „Turnia”. Cóż pani Epifanii do tego, że nie chcę już być pani kolegą. Czy to dlatego? Krył pan za zegarem swe smutki, gdy pociąg mój wjeżdżał pędem na peron drugi. Ależ nie o to chodzi. A o co? Gdy deszczowy lipiec nadchodzi, wtedy robi się po trochu jak w maju. I nie o to też chodzi. Że gdy deszczowy lipiec nadchodzi — gdy nadchodzi, wszyscy się kochają. Ci wszyscy ludzie… Telegramy wysyłają, jeden, drugi… STOP. Deszcz pada, serca kaleczą strugi. STOP Deszczowy lipiec o szyby dudni. STOP Nie przyjeżdżaj. Jakże nam się nudzi. STOP Telegramy wysyłają, telegramy — A ja na złość pozostanę z panią Epifanią. Rozcałuję pod nieboskłonem oczy pani, choćbym miał i z Giewontu dla niej skoczyć. Przy brydżu ktoś zawołał w nostalgii, że od tego deszczu i łez słonych na Rysach niedługo wyrosną algi. Na Rysach niedługo wyrosną algi. Ależ nie o to chodzi. A o co? Gdy deszczowy lipiec nadchodzi, wtedy robi się po trochu jak w maju. I nie o to też chodzi. Że gdy deszczowy lipiec nadchodzi — gdy nadchodzi, wszyscy się kochają. Pod parasolem świat mam w zasięgu ręki, obok pani Epifanii — pod stopami bąbelki. I telefon głuchy, nikt od tygodni nie dzwoni. Ci wszyscy ludzie tylko… Telegramy wysyłają, jeden, drugi… STOP. Deszcz pada, serca kaleczą strugi. STOP Deszczowy lipiec o szyby dudni. STOP Nie przyjeżdżaj. Jakże nam się nudzi. STOP
  22. Ładny ten twój bukiet… w krokusach cały… A pewnie, że ładny, ładny choć mały. Cóżeś taka rozmarzona, droga koleżanko? Rozmarzyłam się, kolego… chcę uciec ze ślubu swego. Ze ślubu swego? Chcesz uciec? Jakże to, koleżanko? Bo widzisz, kolego — ja chyba nie dorosłam do tego. Jakże to? Jakże to — do czego? Jeszcze wczoraj byłam dorosła… ale jakoś mnie ta wiosna poniosła. Jakoś mnie ta wiosna poniosła… Ładny ten twój bukiet… w krokusach cały… A pewnie, że ładny, ładny choć mały. Rozmarzyłam się, rozmarzyłam… chcę uciec ze ślubu swego. Słyszysz, kolego — ze ślubu swego…
  23. Przechadzają się alejami, po brudnych skwerach pomiędzy blokami. Noc jest dla nich dziś łaskawa. Noc jest dla nich pożądana. Przy księżycu, kiedy świeci, rodzi się najwięcej dzieci. Przy księżycu, kiedy świeci… Noc jest dla nich dziś łaskawa. Noc jest dla nich pożądana. Nocne marki dziś marcują. Nocne marki nie folgują. W maju zbiera się ich zgraja. Z okien lecą wtedy słowa jak grudniowe rozbłyski: „Zamknąć mordy, chamy!” „Zamknąć chamy, pyski!” Lecz nocne marki nic sobie z tego nie robią. Przechadzają się alejami, po ciemnych skwerach pomiędzy blokami. Pełne szczerych chęci, że ta noc jedyna na zawsze pozostanie w ich pamięci.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...