-
Postów
105 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez yfgfd123
-
wprowadzacie tutaj fałszywą dychotomię. kiedy autor mówi że nie należy się nawzajem tylko głaskać po główkach to od razu stwierdzacie że autor chce wszystkich rugać i narzekać. nie, jest coś pomiędzy - krytyka i rozmowa na temat sztuki jak literat z literatem. tego by można od ludzi oczekiwać na portalach literackich, dla "miłej zabawy" mógłbym wrzucać wiersze na facebooka.
-
@Naram-sin Widać, że piszesz z adopcji haha wkurzony haha przypomina mi się moja reakcja z wczoraj kiedy zabrakło w lewiatanie polędwicy sopockiej 😂😂 tekst przyjemny, wycisza ale jak na moje to troche za dlugie, ale racja trzeba przyznac, wiele osob na portalach literackich zachowuje sie dziwnie haha tu link do mojej ulubionej piosenki Pozdrawiam z żonką, dzieckiem ślubnym (synem), dzieckiem nieślubnym (żona nie wie), dzieckiem nieślubnym nr2 (żona wie :/), pieskiem, papużką, kotkiem behemotem, rybką synka, synkiem, rybką, gołębiem na dachu, wróblem w garści, grzybem na stopie, listonoszem, żoną listonosza (żona nie wie), sąsiadką nr 1 (urocza), sąsiadką nr2 (suka), pracownikiem zieleni miejskiej, skowronkiem, kurką, żabką, kózką, jajkiem, kogutem, kotem behemotem :)))))))
-
ciężko wierzyć w tym mieście w "vanitas vanitatum" lub "łap chwilę" wypisane pod kapslem tymbarka nic nie przemija na świecie jak stare przekupki, kurki, podgrzybki, maliny i jabłka ciężko wierzyć w tym mieście w "dulce et decorum" słodyczą "dulce" można jedynie zagryzać wódkę "decorum" to śmiech, śmiech to żałość, a żałość wyrzeźbi ci wieko na trumnę ciężko wierzyć w tym mieście w "non omnis moriar" a chciałbym być wciąż dobrej wiary, przekładać języki uliczek na język człowieczy, na słowa wyższe niż "Prosta" czy "Mała" łatwo wierzyć w tym mieście w "per aspera ad Astra" i tyle nam chyba potrzeba
-
kiedy pierwsza z gwiazdek nabiera koloru rumieńca i żałości zawiedzionych dam usłysz w oddali sennego wieczoru tego kto w nocy dochodząc twych bram piosenkę lekką jak odbicie nieba na wodzie tylko dla ciebie chce śpiewać och proszę, nie trwaj już w zamyśleniu dłużej kiedy o zmierzchu jego głos rozbrzmiewa nie dumaj: czyją to duszę moje serce pieśnią gorącą w szary zmierzch rozgrzewa wiedz więc dzisiaj po kochanka śpiewie że właśnie to ja przychodzę do ciebie ============================== When the shy star goes forth in heaven All maidenly, disconsolate, Hear you amid the drowsy even One who is singing by your gate. His song is softer than the dew And he is come to visit you. O bend no more in revery When he at eventide is calling. Nor muse: Who may this singer be Whose song about my heart is falling? Know you by this, the lover's chant, 'Tis I that am your visitant.
-
*** (...lubię mówić i nie cierpię własnego głosu)
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 "Gdy modny bełkot snobistycznej blagi Krytyk zaciemnia kadzidlanym dymem, Doszło do tego, że aktem odwagi Jest wiersz napisać z rytmem, sensem, rymem" A. Słonimski -
*** (...lubię mówić i nie cierpię własnego głosu)
yfgfd123 opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
lubię mówić i nie cierpię własnego głosu kocham pisać i nie cierpię własnego pióra kocham mówić tak: "Kocham", skrzydła albatrosa podcinam jak straszna cenzura do "głosu" chcieć rymu szukać bez patosu do wersów akordy bez septym i kwint pisać wiersze białe jak nieobrobiony marmur nie sztubacko złote jak klimt sprzedaję błahe namiętności, słodycze zerwanych owoców intymności, furda! krajam się i sprzedaję na części jak najpospolitsza [...] dojść prostoty słowa takiego jak "rozkosz" nie rzucać się tylko w jego cierpkim miąższu od imponderabilii, epitetów, od rozmów zachęcam was wszystkich do postu -
rozgrzewałem zmarznięte dłonie w wodach lodowatych zdrojów zmarznięte palce jutrzenki poczęły gładzić mi skronie chowałem się w śniegu do następnego ranka a noc mnie dzieliła na dwoje chowałem w głąb siebie pokłady mej krwi, przeżywałem dozując dla siebie namiętność, wykwitły mi róże gorące, szkarłatne, parujące plamy na białej, ascetycznej skórze nie czułem już nóg, zacząłem się kurczyć, na mrozie przylegać do własnego serca, dążyłem do stanu nirwany, stanu zjednoczenia, czuwałem uchwycić ostatnią, nieodwrotną chwilę przejścia przez Rubikon krwi, zanurzenia się w szkarłat Lete, oddać się biegowi sfrustrowanej rzeki mych tętnic wspomnieć w uścisku upragnionym jakąś kobietę i...
-
@wierszyki za darmo :D ale trzeba wylaczyc adblocka
-
każda z moich pasji to wasz sposób na zarobek tak że nic już dziś nie robię każda moja miłość to jest dla was piękny slogan więc niczego już nie kocham każda moja wiara to reklamy na banerze tak że w nic już dziś nie wierzę na każdą moją żądzę macie pustą pornografię tak że nic już nie potrafię czuć brzydzi mnie już zachwyt, gniew, uśmieszek, chuć wszystko generuje przychód, parę sekund na reklamy łkać tak można w nieskończoność, niech więc płyną - ach, dolary, lary, ary... może coś na strach przed śmiercią? coś na nastrój buntowniczy? może pokłóć się z rodakiem, może protest (na facebooku, nie ulicy)? może bluza z hasłem "rebel"? może wirtualny znaczek? napis na nim - "wróg systemu" albo "niezadowolony płaczę"? może pora na diagnozę? nie pasujesz do systemu? zapłać! zapłać terapeucie, i nie będzie już problemu zapłać! zapłać! zapłać! zapłać! rozlicz się ze swych słabości kochać chciałeś? - dwieście złotych* *plus bankowe formalności
-
@Berenika97 Może dlatego każe mi to pisać lady Makbet?
-
dość już mi jest "waków", "istów", "istek", "izmów" postów, rozmów, kłótni, wpisów tych na wielkie "P" i małe "p", tego co dobre, i co złe rewolucji, saturnistów (bo zjadać zechcą własne dzieci) celibatu, życia w grzechu (znaczy - od spowiedzi do spowiedzi) dość już mam walki tłumów (tłumów w ogóle!), siostry z bratem dwóch sąsiadów, kata z katem skatem bawi się oprawca z katem bawi obywatel kast, warstw, grup, koalicji, parti dość już mam tradycji, kultur, od Tasmanii do Grenlandii dość już wszystkiego co ludzkie, bo to "wszystko" jest mi obce wolność, miłość - ah, wszystkiego nie chce mi się pisać powiem krócej więc - pieniądze ustaw, kruczków, legislatur Państwa zdrowych i wariatów rozporządzeń, sejmów, narad Kacpra, Melchiora, Baltazara w skrócie, bardziej lapidarnie, dość mam tego co popadnie niczym dla mnie jest polityk, nawet taki co nie kradnie za mną siedzi lady Makbet, pisać każe mi przy stole największa mądrość to jest opór, najlepszy sprzeciw to pistolet
-
Zacząłem od rekonesansu - począłem subtelnie zataczać wokół niej kręgi, przyglądając się jej z każdej strony, uważając, aby przypadkiem nie pokazać mojego zainteresowania. Uważałem wtedy naszą domniemaną bliskość za dosyć intymną, za delikatną i gotową do rozsypania się w drobne kawałki pod nieuważnymi, obcymi dłońmi, ponaglającymi ruchami nie cierpiącymi subtelności. Dopiero potem skojarzyłem te spacery z orbitowaniem, choć byłem raczej księżycem (a ona nie była słońcem!), bowiem o ile pozwalała mi na to okazja, moją twarz cały czas kierowałem ku niej, starając się łapać wszystkie refleksy, które mogły mi rzucać poroztrzaskiwane szyby, czy fragmenty gołej blachy. Nie zliczyłbym ile takich okrążeń zdołałem wykonać przed powrotem do domu, lecz pewny byłem wszystkich uzyskanych informacji - całkowicie pustej framugi po oknie na parterze, idealnego miejsca na wtargnięcie do środka, otoczonego z trzech stron samą fabryką, tworzącą w tym miejscu odrobinę prywatności, z dala od pustych przechodniów jak i wścibskich oczu lokatorów przyległych do niej bloków. Następny tydzień spędziłem na wyczekiwaniu - w drodze do szkoły nadal ją mijałem, tym razem bez tak wcześniej nierozłącznego ze mną wstydu, obnażyłem się już przed nią, byłem już w pełni winny dokonanej myślozbrodni, która już w sobotę miała stać się czynem. Siedząc w ławce starałem się zadowolić rudymi włosami koleżanki siedzącej dwa rzędy przede mną, nawet starałem się docenić jej urodę, to jak słońce wpadało jej we włosy, lecz zacząłem brzydzić się tym, jak starałem się zastąpić nasze uczucie takim substytutem, brzydziłem się moją młodzieńczą naiwnością, myślą, że będę mógł doznać tej samej przyjemności w ramionach byle dziewczyny, że próbuję sprowadzić namiętność bliskiego kontaktu z istotą tak skomplikowaną jak ona do czystej sensacji dotyku.
-
2
-
Nazwałbym to moim pierwszym romansem z przemijalnością. Miałem wtedy może z 11 lat, mroźne jesienne poranki zazwyczaj zajmowała mi droga do szkoły przez szeregi posowieckich bloków, szarych, nieprzyjemnie nastawionych, ale proletariacko autentycznych. Pośród nich, już niedaleko szkoły zawsze stała ona - niska i ruda, przytłoczona między blokami, jakby szukała przy nich schronienia przed wszędobylskich wiatrem. Otaczała ją aura tajemniczości, która działała cuda w moim nastoletnim mózgu, aczkolwiek nie miałem nigdy w sobie na tyle odwagi aby uczynić przed nią pewny ruch, dopiero przy niej zaczynałem czuć w kręgosłupie pierwsze przymrozki października, przyśpieszać swój krok oraz naciągać czapkę. Oczywiście nie oznaczało to, że mi się nie podobała, od zawsze miałem tendencję do ukrywania mojego zainteresowania, ze wstydu czy strachu, efektywnie kopiąc pod sobą dołki w relacjach z innymi. Moje podchody zacząłem jeszcze przed pierwszym śniegiem, z początku ostrożnie zmieniłem swoją trasę do szkoły tak, aby przechodzić tuż przed nią, czekając aż jej oczy, kiedyś pewnie zeszklone, dzisiaj wyznaczające jedynie dwa ciemne punkty na frontowej fasadzie, spotkają się z moimi, obiecującymi dawno zapomnianą młodzieńczą energię. Wkrótce zacząłem chodzić do szkoły również w soboty - przynajmniej tak pomyśleliby moi sąsiedzi, bowiem do szkoły nigdy nie dochodziłem. Siadałem na ławce po drugiej stronie chodnika, starając się docenić to jak działało na nią dojrzałe, południowe słońce, odkrywając nowe zakamarki, podnosząc przede mną grama jej spódnicy. Wcześniej niedostrzegalne cienie raz nadawały jej ponury, niedostępny charakter, raz zapalały ją całą namiętnością, rudą zalotnością, tą samą która rozpalała moje blond włosy, tą samą która pozostawiała ciepłą sensację na mojej skórze. Już wtedy wiedziałem, że nie zadowolę się samym wzrokiem, że krótkie upalne momenty w kwiecie jesiennego dnia nie tylko za niedługo zanikną, ale że nawet w przyszłym roku, będą jedynie półcieniem spełnienia mej żądzy. Moje ciało po raz pierwszy domagało się ostatniego ze zmysłów, poczucia bliskości i zjednoczenia wcześniej jeszcze przeze mnie nie zaznanych, wiedziałem że będę musiał ułożyć plan, jak do tej jedności doprowadzić, jak wreszcie, raz na całe życie, pozwolić sobie na śmiały ruch.
-
Epitafium dla Kielc
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Migrena ależ oczywiście, że kocham Polskę, ale mówić że ksenofobia nie ma się w Polsce dobrze, to nie patriotyzm - to głupota. -
Epitafium dla Kielc
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Jacek_Suchowicz dobrze, ponowię pytanie - jak to się ma do tematu wiersza? -
Epitafium dla Kielc
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Jacek_Suchowicz nikt się z tobą na ten temat nie kłóci. chyba że ingerencja władz w pogrom kielecki jest wytłumaczeniem polskiej ksenofobii aż do 2025 roku - wtedy aż żal ubekom nie pogratulować. -
Epitafium dla Kielc
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
również zapomniałem dodać - w tym wierszu jest praktycznie zerowe opisanie pogromu, czy jakakolwiek ewaluacja tego co się wydarzyło. Jest jedynie napisane, że pogrom jest w głównej mierze współczesnym kielczanom obcy i odległy, a tendencje antysemickie mają się dzisiaj świetnie. -
Epitafium dla Kielc
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Migrena Po tym określeniu "stado baranów", to nawet nie wiem czy się ze mną zgadzacie czy nie. Tak czy inaczej, z takim podejściem to nic dziwnego, że "Polacy są wspaniałym narodem i bezwartościowym społeczeństwem." - i najwyraźniej od wielu lat nic się nie zmieniło. A to że nie muszę się bać falangi? to po prostu brak empatii, nie każdy jest w grupie uprzywilejowanych. -
Epitafium dla Kielc
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
to o mnie? nie wydaje mi się że ostatnie marsze były paradami policji, tymbardziej ubeków, i nie wydaje mi się że służby po godzinach malują falangi i krzyze celtyckie na murach. i chyba nie policjanci mówią że "Ksenofobia jest ważnym elementem wspólnoty narodowej"? to robią zwykli ludzie, nie ma co robić z Polski niewinnej owieczki. -
kiedy pierwsze słońce uderza w szyby dworca pierwsze ptaki biją w szyby z malowanymi ptakami pomyśleć by można - jak Kielc mi jest szkoda! co robić nam w dzień tak okrutnie nijaki? jak stara, załkana, peerelowska matrona skropi dłonie, przeżegna się, uderzy swe żebra rozwali się krzyżem na ołtarza schodach jedno ramię to brusznia, drugie to telegraf dziury po kulach w starych kamienicach, skrzypce stary grajek zarabia na kolejny łyk wódki serduszko wyryte na wilgotnej szybce bezdomny wyrywa Birucie złotówki zarosłe chwastem pomniki pamięci o wojnie zarosłe flegmą pomniki pogromu, falangi ze scyzorykami w rękach, przemarsze oenerowskie łzy płyną nad kirkut silnicą, łzy matki zalegną w kałużach na drogach, rozejdą się w rynnach wiatr wysuszy nam oczy, noc zamknie powieki już nie płacz, już nie ma kto słuchać jak łkasz i tak już zostanie na wieki
-
Wiwat republice!
yfgfd123 odpowiedział(a) na yfgfd123 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@brt abacadaba spróbuj nie wspomnieć o zaborach i IIWŚ challenge (niemożliwe)- 3 odpowiedzi
-
- historyczne
- francuskie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
wiwat republice! nie chcemy żyć w ucisku! niech żyje proletariat! wychodźmy na ulice! wiwat republice! nie dajmy w siebie pluć! szturmem! noc trwa samosądów! na wersal? nie, granice!
- 3 odpowiedzi
-
1
-
- historyczne
- francuskie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@Natuskaa może być...
-
W butelkowej zieleni
yfgfd123 odpowiedział(a) na aniat. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
rymy wymuszone i niezgrabne -
@lena2_ wiersz wybitnie ponadczasowy, tak zapewne o młodzieży wyrażali się już babilończycy.