Można mieć różne żale: do znajomych, przyjaciół, partnerów, które mogą spłynąć, jak po przysłowiowej kaczce. Żal do rodzica nie zaboli chyba tylko takiego rodzica, który ma serce z kamienia.
Już nic nie chcesz ode mnie.
Odchodzisz.
Pomału,
po cichu,
niepostrzeżenie...
Gaśniesz.
Choć ptaki nie zamilkną,
kwiaty nie zwiędną,
a Syzyf swego głazu wtaczać nie przestanie,
bo ty umierasz.
Taka cisza nastanie,
którą tylko ja usłyszę
nadeszła noc
wpełzła bezszelestnie
oplotła domy
ulice
zgasiła światła
rozpoczęła show
tanecznym krokiem
z bram wyłaziły cienie
wybierały aktorów
dźwięk tłuczonego szkła
warkot ścigaczy
schizofreniczny szept
przeraźliwy
histeryczny śmiech
jak diabelski chichot
skowyt
ostatni krzyk
odeszła noc
odsłoniła scenę
puszki
niedopałki
odłamki szkła
krew
trupy rozjechanych zwierząt
one uległy namowom
wystąpiły w show
pozostali aktorzy
usnęli byle gdzie