-
Postów
4 195 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
22
Treść opublikowana przez Tectosmith
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 137
-
@Nata_Kruk Pierwsze haiku jest bardzo udane — spokojne, obrazowe, z naturalnym przejściem dnia w noc. Dzięcioł i cisza nocna tworzą piękną, czystą scenę. Drugie jest ciekawym pomysłem, ale dużo bardziej abstrakcyjne i nie wiąże się z poprzednim. Jednak ciekawy eksperyment. Pozdrawiam serdecznie.
-
@Nata_Kruk Bardzo sympatyczna nocna mini-opowieść — pełna humoru i tych codziennych dźwięków, które ożywają dopiero po zmroku. Komar gadający przy ścianie i kocur w nocnej misji rozbroili mnie zupełnie. A puenta z nocUnem — idealna. Przyjemnie się czytało. Pozdrawiam serdecznie.
-
Gdzie mieszka szczęście?
Tectosmith odpowiedział(a) na Kwiatuszek utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Kwiatuszek Bardzo ciepły, pozytywny wiersz - pięknie pokazujesz, że szczęście mieszka w zwykłych chwilach. Jedynie druga zwrotka wydała mi się trochę niezręczna, ale całość czyta się naprawdę przyjemnie. Pozdrawiam serdecznie. -
@Kwiatuszek Świetna, humorystyczna miniatura - rytm, powtórzenia i ta zabawna puenta naprawdę poprawiają nastrój. Bardzo przyjemnie się czytało. Pozdrawiam serdecznie.
-
Ja, mnie, o sobie...
Tectosmith odpowiedział(a) na Kwiatuszek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Kwiatuszek Drobne uwagi techniczne: – w zdaniu „Przecież cały czas się sobą zajmuję…” prościej i naturalniej brzmiałoby „Przecież to cały czas robię” — krótsze i płynniejsze; – przy „czeszę moje czerwono-brązowe długie włosy” słowo „moje” można pominąć — narracja w pierwszej osobie i tak to sugeruje; – oba wtrącenia w nawiasach można skrócić, bo są zbyt rozbudowane: • „co prawda zazwyczaj to samo” zamiast dłuższej wersji, • „kupując przeważnie te same produkty” — bez dodatkowego dopisku o dniach tygodnia. Te drobne skróty porządkują rytm zdania i ułatwiają czytanie. – w zdaniu „wsiadłam do mojego auta…” słowo „mojego” można spokojnie pominąć — narracja pierwszoosobowa i tak to implikuje, dzięki czemu zdanie brzmi płynniej; – w fragmencie „Zachwycona, z czerwonym, plastikowym koszyczkiem…” pierwszy przecinek jest zbędny, a „koszyczek” naturalniej brzmiałby jako „koszyk”; – przy „Idealnie!… idealne miejsce” warto uniknąć powtórzenia — np. zamienić „idealne miejsce” na „wspaniałe miejsce”. To drobiazgi, ale wyraźnie poprawiają płynność tekstu. Cała reszta jest w porządku według mnie. Pozdrawiam ponownie i czekam na więcej. -
Ja, mnie, o sobie...
Tectosmith odpowiedział(a) na Kwiatuszek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@KwiatuszekBardzo przyjemny, ciepły tekst. Czyta się lekko, a finał z forsycją jest naprawdę piękny. Jedynie moment z introwertykiem trochę mnie zaintrygował- jakby zapowiadał większą historię. Ale całość ma świetną, pozytywną energię. Pozdrawiam serdecznie. -
@Kwiatuszek Ładny, melancholijny wiersz z ciepłą nadzieją na końcu. Podoba mi się ten pomysł kolorowania dnia własnym sercem, nawet jeśli świat za oknem jest szary. Pozdrawiam serdecznie.
-
@Kwiatuszek Piękny, ciepły wiersz- bardzo prawdziwa nostalgia. Te obrazy z podwórka i te ‘słodkie smaki’ wracają jak migawki z dzieciństwa. Świetnie się czytało. Pozdrawiam serdecznie.
-
@Kwiatuszek Ładna, prosta miniatura- dużo mądrości w kilku słowach. Podoba mi się ta myśl o zachwycie nad codziennością. Pozdrawiam serdecznie.
-
Łazienkowy dylemat
Tectosmith odpowiedział(a) na Amber utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Amber Podoba mi się ten łazienkowy teatr- lekki, zabawny i bardzo życiowy. Operetka z prysznicem i soundtrackiem z sąsiedztwa- idealnie ujęte. Pozdrawiam serdecznie. -
@Amber Tytuł mnie rozbroił, a treść zrobiła zwrot jak z horroru- świetny czarny humor w miniaturce. Miło się czytało. Pozdrawiam serdecznie.
-
@Amber Lekka, zabawna gra obrazem i skojarzeniami — dobrze się to czyta. Fajna miniatura, ma w sobie urok i trochę surrealizmu. Pozdrawiam serdecznie.
-
Niezaczęte - niedokończone
Tectosmith odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Piękny, łagodny wiersz o tych wszystkich niewypowiedzianych momentach, które dojrzewają w ciszy. Bardzo podoba mi się ta delikatność- czyta się to naprawdę dobrze. Pozdrawiam serdecznie. -
@Berenika97 Wiersz robi mocne wrażenie, bo dotyka nie tylko historii jednej osoby, ale też problemu naszej wrażliwości jako społeczeństwa. Dla mnie zawsze bardziej niepokojąca od przepisów jest obojętność ludzi- to, że czasem nie potrafią zobaczyć, gdzie kończy się prawo, a zaczyna moralność. Nie jestem przeciwnikiem aborcji, ale późne zabiegi budzą we mnie ogromny sprzeciw. Uważam, że o takich historiach warto mówić, żeby ten temat nie był ignorowany. Pozdrawiam serdecznie.
-
Przepowiednie
Tectosmith odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 Dla mnie to nie jest erotyk, tylko wiersz o miłości w wymiarze duchowym i apokaliptycznym. Bardziej mistyczne zaślubiny niż cielesność. Głębia tego tekstu jest zupełnie inna niż to, co widać na powierzchni. Bardzo dobry wiersz. Pozdrawiam serdecznie. -
@Berenika97 Piękny, poruszający wiersz. Bardzo podoba mi się obraz snów wędrujących boso po zimnej podłodze i ta puenta o uczeniu się wszystkiego od końca. Czyta się to z dużym wzruszeniem. Pozdrawiam serdecznie.
-
Legenda o duszach zaklętych w dębach
Tectosmith odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Berenika97 Bardzo wciągająca legenda. Czyta się ją płynnie i z dużą przyjemnością. Motyw zdrady i zaklęcia dusz w dębach robi świetne wrażenie. Ciekawi mnie tylko jedno: czy to autentyczny pruski mit, czy Twoje własne opracowanie? Zdjęcie bardzo klimatyczne. Twoje własne? Pozdrawiam serdecznie.- 11 odpowiedzi
-
1
-
- prusowie
- bóstwa przedchrześcijańskie
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@ArsisNie czytałem nigdy Konrada Fiałkowskiego. W ogóle od kilkudziesięciu lat bardzo mało czytam. Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam serdecznie.
-
@Berenika97 @Kwiatuszek Dziękuję Wam. Dodajecie mi energii potrzebnej do dalszego pisania. Dzisiaj od rana jestem zajęty sprawami technicznymi i to wcale nie jest takie łatwe. Chcę być rzetelny, rzeczywisty i wpleść element fantastyki, tak jak lubię. Dziękuję i pozdrawiam ponownie :-)
-
@KwiatuszekDziękuję Ci bardzo Kwiatuszku. "Interstellar" widziałem całkiem niedawno. Dobry film. A część druga opowiadania właśnie powstaje. Trochę mi to zajmie, bo mam za mało energii na co dzień. Dziękuję Ci i pozdrawiam serdecznie :-)
-
@AmberDziękuję bardzo Amber. Pomysł jest właśnie rozwijany :-)
-
@Berenika97Tak, to fragment większej całości nad którą pracuję równolegle do Korda. Sam początek, który pokazałem to chwila natchnienia, ale jest do przerobienia na przyszłość. Jak dobrze pójdzie przedstawię drugą część w tym roku. Muszę poważnie uzupełnić swoją wiedzę :-) Dziękuję CI bardzo za czytanie i pozdrawiam serdecznie.
-
Artemis minus jeden Ostatni dzień kwarantanny nie należał do najcudowniejszych. Ja, czterech mężczyzn i dwie kobiety obgadaliśmy naprawdę wszystko — nawet sprawę seksu w nieważkości. Wyglądało to obiecująco, ale nie było jednak naszym zadaniem. Pomieszczenie nie było duże, całe oszklone. Wygodne siedzenia pod oknami i stół pośrodku z krzesłami, gdzie mogliśmy jeść w spokoju. Wyświetlacze z przodu komory pokazywały dane i aktualne wiadomości. Okna pod nimi wychodziły na rampę prowadzącą do platformy startowej: niezwykle płaską, metalową i nieludzką. Po drugiej stronie — owalny korytarz prowadzący do naszych kwater i łazienki. Gdyby ktoś chciał, mógłby pozostać w odosobnieniu, ale to nie był charakter naszej załogi. Z przyjemnością wymienialiśmy doświadczenia i uwagi — nawet żółtodziób Novak. Po raz pierwszy w historii mieliśmy przetestować napęd inercyjny. Symulacje i testy wyglądały obiecująco, ale teraz mieliśmy to sprawdzić z prawdziwymi ludźmi na pokładzie. Nikt nie wiedział, jak to się zakończy — nawet Mateo Torres, specjalista od systemów plazmowych. Wpatrywałem się w poranne słońce, zastanawiając się, jak będzie wyglądać stamtąd, ze stacji IRIS. Mieliśmy jeszcze dużo czasu. Te same osoby w pomarańczowych skafandrach ochronnych pojawiały się i znikały; wiecznie wpatrzone w tablety, jakby nasze życie było najmniejszym elementem w tej układance, od czasu do czasu spoglądając w ogromne okna. Kwarantanna była konieczna — pokazały to wcześniejsze misje Apollo i Artemis. Zdrowie było kluczowe, równoważne ze świadomością umysłu i doświadczeniem. Tak — osiem, dziewięć G to już przeszłość, ale nikt nie wiedział, czy nie zostanie z nas mokra papka. Myszy przetrwały, więc nadzieja była po naszej stronie. Wpatrywałem się w pentagonalną rampę, dosłownie stanowiącą przedłużenie napędu inercyjnego. Wiem, że to dziwne, ale nasza przyszłość zaczynała się daleko poza tą rakietą. Już w momencie opuszczenia schronu stawaliśmy się osią napędową — częścią rakiety, która miała nas wznieść do stacji, jakby wszechświat zaginał się do naszej rzeczywistości pooranej wojnami i chorobami. Nie rozumiałem tego, ale widziałem, że właśnie tak jest. Z jednej strony fizyka, a z drugiej mistycyzm. A może mi się wydawało? Ostatni posiłek był zwyczajny, pozbawiony mięsa. W ogóle otrzymywaliśmy mało białka zwierzęcego, ale wszystko było smaczne i chyba zdrowe. Wydaje mi się, że specjaliści z NASA wiedzieli, co robią. Holofon rozbrzmiał na nadgarstku, przeciągając się między fonią a hologramem. — Dzień dobry, skarbie — powiedziałem. — Dzień dobry, kochanie. Bardzo za tobą tęsknimy… — To ostatni dzień… — Wiem o tym, dlatego dzwonię. Miałam zły sen. Victoria płakała w nocy… przepraszam… — Kocham cię, Meg, i kocham Victorię. Wrócę, obiecuję. Mamy naprawdę dużo do zrobienia razem. — Wiem, kochanie, ale nadal się martwię. Nie potrafię spokojnie czekać. — Wierz mi, wszystko będzie w porządku. Naukowcy wszystko wyliczyli i nie ma się czym martwić. To tylko kilka dni i będę z powrotem. Łzy napłynęły mi do oczu. — Nie zostawię was — dodałem. — Obiecuję. Cisza po drugiej stronie przywaliła mnie bardziej niż pięciokilowy młot. Wiedziałem, że kłamię. Wiedziałem, że to bzdury, ale nie mogłem myśleć o sobie. Musiałem uspokoić Megan i wytłumaczyć, że wszystko będzie dobrze. Ale… nie wiedziałem, jak to zrobić. — Kocham cię, Kai. Wróć do mnie. — Wrócę, skarbie. Nie martw się. Cisza wbiła się w rozmowę. Chciałem opowiedzieć o obawach i demonach, ale nie mogłem. Musiałem to zostawić dla Hanari, naszej biolożki, która rozumiała psychologię lepiej niż niejeden psychiatra. — Jeszcze dwie godziny, skarbie, i zadzwonię do ciebie z orbity. — Wiem… ale się martwię. — To nic złego, Meg. Za bardzo cię kocham, żeby cię stracić. — Wiem, Kai. Wróć do nas. Kocham cię. — Kocham cię — odpowiedziałem. Holofon zamilkł. Vaara, nasza ekspertka od pól kwantowych, słyszała wszystko. Bez słuchawek nie dało się wyciszyć holofonu tak samo jak przestarzałego smartfona. Patrzyła na mnie pytająco, ale nie odpowiadałem. To nie jej sprawa. Są inne problemy. Patrzyłem teraz na platformę. Wzniesiona na wysokość czterdziestu metrów prowadziła prosto do statku, bez zbędnych przystanków. Wiedziałem, że kiedy przejdę przez śluzę, to będzie już koniec wszystkiego… Ciekły azot wypełniał przestrzeń między nami. Ja i statek. Ja — pierwszy pilot. — Kocham was — pomyślałem, sięgając po kubek z kawą. W tej chwili zrozumiałem, że rozpoczęła się podróż całej ludzkości. Nie tylko moja, ale nas wszystkich zgromadzonych w głównej sali. Jak wiele słyszeli? Nie pytałem. Kawa była jeszcze gorąca. ⭐
-
@Ewelina Wyszło naprawdę niebanalnie — właśnie przez to napięcie między sercem a rozsądkiem. Czuć w tym prawdziwość i delikatność. Dziękuję za ten wiersz i pozdrawiam serdecznie :)
-
@Ewelina Piękny, cichy smutek w tych słowach, Ewelino. Podoba mi się to zawieszenie między nie wypada a za duży ciężar, jakbyś uchwyciła moment, w którym serce próbuje być rozsądne, ale i tak robi po swojemu. Bardzo poruszające. Pozdrawiam serdecznie.
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 137