Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jan Paweł D. (Krakelura)

Użytkownicy
  • Postów

    1 624
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Treść opublikowana przez Jan Paweł D. (Krakelura)

  1. @valeria Dziękuję, ale masz świadomość, że to tylko peel, a autor nie posiada willi nad oceanem?
  2. @Dag Dziękuję, również (prawie, bo od czasu do czasu zjem, zwłaszcza jak u mamy jestem, bo nie chcę jej robić przykrości) nie jem mięsa, wspieram finansowo Greenpeace, zbieram śmieci nad rzeką i kilka innych rzeczy. Choć wiem, że to chyba nei wystarczy, to muszą być szerokie zmiany systemowe.
  3. Trochę wysiłku, każdego można przemienić w istotę ludzką. Najmniej wytrwałym przekazać numer pokoju - a zaraz zaczną się dzielić, ze łzami w oczach, i czołgając na czworaka, obnażą winy własne i winy współ-zwierząt. Jednak prędzej czy później każdy się przemieli, i odnajdzie upragniony pokój, w to nie wątp - - jeżeli nie setny raz, uda się sto pierwszy. Dobrze, kiedy kandydat na istotę ludzką ma do stracenia coś więcej niż własne życie i genitalia, bo rekolekcje się skrócą, rekolekcyjny room service odpocznie szybciej - - a potem się pomyśli.
  4. @Sylwester_Lasota Jestem podobnego zdania odnośnie murali i nadużywania symboli. Pozdrawiam i dzięki za poszerzenie mojej wiedzy. :) @zuzia Dziękuję Zuziu, miło mi.
  5. Dziękuję wszystkim za komentarze. Pozdrawiam.
  6. @Sylwester_Lasota Samo zdjęcie... nie wiem, to jakiś quiz mający sprawdzić moje oblatanie w kwestiach historycznych? Co do źródła, to tak, wiem co nieco o swastyce i czym była. ale udawanie, że zwłaszcza w naszej części świata i po doświadczeniach drugiej wojny i holokaustu komuś swastyka u nas przede wszystkim kojarzy się z symbolem solarnym i symbolem szczęścia jest troszkę zabawne, nie sądzisz? Tym bardziej, że obraz ma tytuł "Świt żywych trupów". W Białymstoku zdaje się mieszka ten prokurator, który bronił swastyk na murach powołując się na to, że pierwotnie swastyka była symbolem szczęścia. Widać można. Szczęśliwy Białystok, że ma takiego prokuratora. Naziści usmarowali w kale ten symbol i raczej się tego, przynajmniej u nas, nie odwróci. A nie trzeba być erudytą historycznym, żeby wiedzieć jak nadal groźny jest faszyzm, nazizm, rasizm i jego pogrobowcy. To każdy normalny człowiek wie. A przerabianiem malarskim symbolu swastyki param się od dawna, to jeden z cyklu obrazów na ten temat.
  7. @Pia Dziękuję.
  8. @Alicja_Wysocka - Pan jest mężczyzną, w dodatku prawdziwym, niech pan mi odpowie na jedno pytanie: jest coś piękniejszego niż śmierć dla ojczyzny? - Jest, ale o tym nie wypada przy damie.
  9. @Alicja_Wysocka Rymożłopek - super :)
  10. @Alicja_Wysocka Fajnie, bezpretensjonalnie i lekko.
  11. Dodałem mój malarski komentarz do wiersza, a w zasadzie to wiersz powstał jako komentarz do obrazu.
  12. Jako że później wszystko psu na budę, a przynajmniej wiele na to wskazuje, (choć nie ma stuprocentowej pewności) zmarły, w tej oto chwili przytomności, oraz będąc w pełni władz umysłowych, w obliczu niepewności dowodowych materiałów oraz poszlak, uprzejmie prosi panie o bezbożne westchnienie jeszcze za życia.
  13. @Alicja_Wysocka Dziękuję bardzo :)
  14. Jest jakiś klimat, ale ten "ocean uniesień: to zbytnio oklepane i egzaltowane, trzeba by poszukać czegoś innego.
  15. @Dag Dziękuję. Pani Regina to cały cykl wierszy: Pani Regina ma wrażliwą duszę, nieskazitelną jak płótno jedwabne, więc pomyślała Regina – Wyruszę odkrywać swoje korzenie słowiańskie. A wędrowała przez upał i mrozy, nie raz upadła i z kolan powstała, wiarą napełniał ją Chrystus przydrożny ilekroć po drodze go napotkała. A drogą prowadził ją na Podlasie: Ach, ile to może spaść na człowieka! Bo tam, na Podlasiu, dowiedziałasię, że jej prababka to była Rebeka! I zapłonęła jak siano w stodole pani Regina, i warstwa po warstwie znak się przedzierał, aż wykwitł na czole, nieskazitelnym jak płótno jedwabne. Pani Regina zbudziła się rano, jęknęła, stęknęła – cóż ją tak boli? Pod samym jej oknem hałasowano, jak piątą kolumnę stawiano Polin. O świcie marcowym! Boże, Ty widzisz?! To już doprawdy nie mieści się w głowie, żeby tak wiosną czerwoni i Żydzi pod okiem Reginy, na Muranowie! Ruszyła Regina trochę ospale, umocowała szkła grube na nosie, zęby ścisnęła i w pięść zwarła palce, a zębów tych miała sześćdziesiąt osiem: - To tak to, to tak to, to tak to, to tak to, to tak to…?
  16. Rozmyślam o was, zamkniętych w waszych ciemnych celach, w moim przeszklonym domu z widokiem na ocean, dzisiaj spokojny jak chłodna chusta, którą szelest srebrnych blaszek ożywia. Okno na Mount Everest mam za plecami, a w mojej prywatnej przystani stoi łódź podwodna i helikopter prywatny na dachu. W kieliszku dryfuje ona – ulotna na materacu, przez cały dzień trochę markotna, jakby znudzona od paznokci po końce włosów. Więc tak siedzę i rozmyślam o was – w jaki sposób można być wolnym i szczęśliwym o misce ryżu. Zastanawiam się czy istniejecie oraz ilu was tak naprawdę jest – mistrzów, zdolnych przyjąć falę, która nawet gdy luksus przyniesie, to jak pianę możecie ją obmyć z siebie nie ruszając z miejsca jak kamień. Ilu was naprawdę zdolnych do szczęścia - - siedzę i rozmyślam.
  17. @duszka Złe. Poprawna forma to chyba wędrowcze, a nie wędrowcu. Jeśli masz naście lat, to ok, ale jak masz już swoje lata to czem prędzej takie pisanie porzuć. Egzaltowane, ckliwe. mem zdaniem.
  18. @Bartosz Się robi Z dnia na dzień - tak, tak właśnie się robi: z dnia na dzień. Ale po co to nam potrzebne? Cholera wie.
  19. @Bartosz A gdzie Ty Bartosz widzisz ludzi podających sobie ręce? Bo ja nie widzę, ale szczerze zazdroszczę Ci wspaniałej wady wzroku.
  20. Zgrabna satyra. Jedenasta godzina gdzieś w pracy - zmieniłbym na : już jedenasta godzina w pracy, albo: jedenasta godzina, wciąż w pracy... Słowo "gdzieś" trochę mi nie pasuje. Pozdrawiam.
  21. Jan Paweł D. (Krakelura)

    Janusz#1

    jesienny wieczór Janusz z psem na spacerze od kilku godzin
  22. Witek pije pod sklepem i chwali Boga duch wszelki, a ludzie mówią: idź powieś się Witek, na sznurze się powieś u belki. Może tak, może nie-myśli Witek- -a może powołał mnie Pan do butelki, a może powołał mnie Pan? Witek pije bez przerwy, Witek pije w sobotę, spotkałem Witka w niedzielę- -dzień święty odkładał na potem. Bo może powołał go Pan do butelki i taką dał mu robotę? Bo może powołał go Pan do butelki, bo może powołał go Pan? Ty grzeszysz wciąż Witek, oj grzeszysz, niedziela, dzień święty, ty w rowie... A Witek na to: rodacy, ja piję za wasze zdrowie! Bo może powołał mnie Pan do butelki bym wasze zdrowie wciąż pił, bo może powołał mnie Pan do butelki, powołał mnie może bym pił? Otrzepał się Witek i powstał, i Witek odlał się w rowie, i poszedł Witek do sklepu, i upadł za nasze zdrowie. I upadł Witek pod niebem na trzeciej planecie od słońca, bo może to Pan Witka powołał by pił Mu na chwałę do końca...
  23. Dręczyło panią Reginę plemię judaszowe, w dzień i w nocy spać nie mogła, drapała się w głowę, jak ma rozwiązać tę kwestię i z barków ją zrzucić: jeśli Żyda wypchniesz drzwiami – Żyd kominem wróci. Tu potrzeba się poradzić najwyższej instancji, zaczerpnęła więc Regina natchnienie z monstrancji popijając nim obficie okrągły opłatek: przyśnił jej się Jezus Chrystus, cały na dodatek z betonu, biały od słońca i w złotej koronie, kolczastym blaskiem błyszczącej, gdzieś hen - w nieboskłonie. U stóp figury ogromnej drzwi otwór był czarny, głową czarny dym uchodził, niby dym ofiarny.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...