Sztuka za słaba, poeci banalni
bluzgi, umizgi, złamane serca
patrzę wokoło, szukam powietrza
zakrzywia obraz chłopiec z miasteczka
Wzdycham i wzdycham lecz brnę do przodu
cóż począć - nie zna mojego imienia
znowu wieczorem stanę pod brzozą
sprawdzę czy nadal jego tam nie ma
I nie usłyszę nic oprócz ciszy
w głowie jedynie przeróżne tony
które jej zagrał w drewnianej szopie
na starym puzonie
Znów nic tu po mnie