Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Marek.zak1

Mecenasi
  • Postów

    11 842
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    28

Treść opublikowana przez Marek.zak1

  1. Na co komu są debaty, to są tylko czasu straty. Wie to młody, wie też stary, kupuj złoto i dolary.
  2. Trochę w temacie napisałem (poniżej) "Rycerze nie umierają". Trzeba walczyć do końca na tyle, ile się może. To taka moja filozofia. Pozdr. Marek
  3. --------------------------------- Dzięki za wizytę i spostrzeżenia, o których nawet nie pomyślałem:). Tak, dokładnie tak, a ja sam w nim odnajduję ciągle coś nowego, z czego pisząc nawet nie zdawałem sobie sprawy. Jeszcze taka wymiana zdań: - Wybaczysz mi? - A ty Niemcom?, czyli, czy łotrostwa narodu usprawiedliwiają łotrostwo, wyrządzone pojedyńczej, tutaj kochającej osobie i tak dalej i dalej..:) . Pozdrawiam. M.
  4. ???
  5. ----------------------- Czekałem, aż ktoś to napisze. W samej Warszawie żyje dziesiątki tysięcy spragnionych szczęścia singielek, to po cholerę pakować się w romanse z mężatkami, rozpierdz...ć związki, życie dzieciom itp.
  6. ------------------ Dlatego je daję z podziękowaniami bez wyrzutów sumienia. W firmowej korespondencji też to wprowadziłem:)
  7. @WarszawiAnka Dzięki. Pierwsze zmieniłem. Nad drugą propozycją muszę pomyśleć. Pozdrawiam.
  8. ------------------------ To chyba nie strach, a raczej charakter, to pasjonaci, mający motorek w ....stawiający sobie bardzo ambitne, wysokie cele i oddający się ich osiąganiu. Wszystko robią na 100%, nie odpuszczają. Jak napisałeś, nie potrafią inaczej. Pozdr. M.
  9. Marek.zak1

    Seksowna prawniczka

    Pewna prawniczka z Gdyni często nosiła mini. Jej kolega wciąż nalegał, strasznie się do niej ślinił.
  10. Wiem, dlatego świadomie wymieniłem Peela, nie autora:). Pozdr. M.
  11. ----------------- Chętnie popracuję, bo ci rycerze są mi bliscy. Co masz na myśli?. M
  12. Ładnie napisane, chociaż relacja Peela, a raczej jej do niego, nie jest mi bliska:). Pozdrawiam. M.
  13. Witaj Waldemarze. Właśnie o tym myślałem. To trochę w filozoficznym duchu Twoich utworów, jeśli je dobrze odczytuję. Pozdrawiam i dziękuję za zajrzenie. M.
  14. Rycerze nigdy nie są starzy, i w łóżkach swych nie umierają. W bitwie zginąć im się zdarza, gdzie czaszki i serca pękają. Walczą od rana do nocy, o byt, o kasę, rodzinę, ciągle się z życiem szamocą, nie wiedzą, wygrają, czy zginą. Są zawsze sprawni i młodzi, ćwiczą, walczą do tchu utraty. Nie chcą zwyczajnie odchodzić. Wolą zginąć. Szacun za to.
  15. ------------------------------- Dzięki. Staram się pisać o tym, co może być ciekawe też dla innych. To,co ludzie mówią, jest generalnie bez znaczenia, bo liczy sią to, co robią, a dla kobiet jest ważne poczucie bezpieczeństwa i w dużej mierze, wybierają tego, kto im je może zapewnić. Jak ma inne jeszcze zalety, to dodatkowy plus. Oczywiście od pewnego wieku, chociaż w naszym zmaterializowanym świecie i młódki tak postępują. Pozdrawiam. M.
  16. Fajnie ten Twój wierszyk leci, ale w lesie pełno śmieci, Ludzie wszystko wyrzucają bo za darmo. Oszczędzają:(
  17. ----------------------------- Rozumiem. Czyli ten ryż to też może być jakieś fajne zapiekane rizotto , może nie z homarem, ale z łososiem, czy kurczakiem pod beszamelem:). Pozdrawiam. M.
  18. Mam mieszane uczucia. Nie wiem, czy chciałbym, żeby moja żona o mnie napisała: jesteś otyły, rzadko myjesz włosy, dajesz mi same kluski i nie byliśmy nigdzie poza naszym miasteczkiem, ale masz w sobie tyle piękna i cię kocham. Dodam, że mój staż jest dłuższy od Twojego.
  19. Czterosilnikowy Lancaster stał na pasie startowym wojskowego lotniska w Aachen. Cywilny samochód podjechał do stojącego samolotu. Gdy Marek wszedł po schodkach, zobaczył, że wszystkie miejsca, oprócz jednego były już zajęte. Obok jedynego wolnego fotela siedziała Claudia z dzieckiem na ręku. Marek spojrzał na nią. Na jej twarzy nie widać było już śladów ciąży. W granatowym kostiumie i białej bluzce, wyglądała zachwycająco. Uśmiechnęła się do niego. Podszedł do niej i pocałował w policzek. Usiadł w fotelu obok i zapiął pasy. - Jedziesz ze mną? Dziękuję ci! - Obiecałam ci, że jeśli wyjedziesz, będę z tobą. Nie pamiętasz? - Tak. To było wszystko tak szybko. Zmusili mnie do wyjazdu. - Dobrze, że jedziemy. Tutaj wszystko by przypominało wojnę i te straszne czasy. Poza tym... zresztą nic. - Na początku nie będzie lekko. - Poradziłeś sobie w Trzeciej Rzeszy, poradzisz sobie w Ameryce! Wierzę w ciebie! Wierzę, że już mnie nigdy więcej nie zdradzisz! - Nie zdradzę cię! - Marek usłyszał swój zmieniony głos. Nie wiedział, dlaczego Claudia powiedziała "już więcej''? Może ktoś powiedział jej rodzicom o Karen a oni zadzwonili do córki? - Von Boltke przyjechał do Arnsberg i pokazał mi zdjęcia. Twoje i Karen. Myślał, że jak je zobaczę, powiem coś na ciebie i będą mogli cię oskarżyć o zdradę, ale zemdlałam i zaczęłam rodzić. Claudia patrzyła na niego swoimi szarymi, smutnymi oczami. Do końca chcieli mnie załatwić, pomyślał. - Długo myślałam, czy mam z tobą jechać. - Wybaczysz mi? - A ty Niemcom? Objął ją ramieniem. Chciał coś powiedzieć, może to, że ją kocha, ale silniki zawyły pełną mocą i nie można było usłyszeć nawet własnych słów. Claudia patrzyła na Marka badawczo, jak gdyby chciała się upewnić, czy podjęła dobrą decyzję, jadąc z nim tak daleko. Uśmiechnął się… Wojna się kończyła. Miał przy sobie świetną dziewczynę, która była jego żoną, dziecko i znane na całym świecie nazwisko. Wszystko to osiągnął podczas wojny, która zniszczyła pół Europy i spowodowała cierpienie milionów ludzi. Teraz jechał do Ameryki, gdzie czekała na niego ciekawa praca i doskonałe warunki materialne. Przypomniał sobie swój pierwszy dzień w Leverkusen, w maleńkim pokoju, do którego zaprowadził go agent gestapo. Pomyślał, że w tym strasznym czasie wojny miał nieprawdopodobne szczęście. Nie wiedział, czemu to zawdzięczał. Może była to nagroda za to, że dzięki jego pracy uratowało się tylu rannych i chorych, a może był to zwykły przypadek. Samolot oderwał się od ziemi i zaczął nabierać wysokości. W dole dostrzegł fabrykę Bayera, w której spędził ostatnie lata. Z kominów pracujących instalacji wydobywały się szare dymy. Po chwili zobaczył zburzoną Kolonię wraz z górującą nad miastem katedrą. Samolot wbił się w białą chmurę i już niczego nie było widać. Książka jest do kupienia wyłącznie na allegro itp. Wydawnictwa już nie ma. http://www.marekzak.pl/szczesliwy_w_iii_rzeszy.php http://www.konflikty.pl/recenzje/fragmenty-ksiazek/szczesliwy-w-iii-rzeszy-marek-zak-fragment/
  20. ------------------------------------- Cieszę, się. Ja tę zagadkę przeczytałem kilku babkom, w różnym wieku. Wszystkie wybrały....no właśnie. kogo? Zgadniesz?
  21. Czuje się, jak w literaturze tworzonej przez kobiety, dużo emocji. Zobaczymy dalej, jak się rozwinie:).
  22. Literówki, please:(((
  23. Podoba mi się, bo jest to wzięcie 100% odpowiedzialności za siebie. Pozdr.M
  24. O plecach napisała Pi_. Barbiturany to już dawno pase, teraz królują inne psychotropy:). Piszesz super, ale zmierzasz w kierunku horrorów. Co będzie w następnym utworze, jakiś opis piekła? Pozdrawiam. M.
  25. Marek.zak1

    Jeż

    Jeż idzie jezdnią, nadjeżdża ciężarówka, czerwona plama Jest to moje pierwsze haiku. Uwagi mile widziane:). Opis z autopsji.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...