Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Marek.zak1

Mecenasi
  • Postów

    11 844
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    28

Treść opublikowana przez Marek.zak1

  1. To pomieszanie jest strasznie uciążliwe dla innych i ich obciążające, zwłaszcza bliskich, więc osobiście mam nadzieję, że tego im nie zrobię. Pamiętasz: Rycerze giną i tak chciałbym zakończyć mój tu pobyt.
  2. @Justyna Adamczewska Hej, miło, że wpadłaś. To skrót myślowy. Moim zdaniem, przyszłością poezji, jeśli ma ona na powrót zaistnieć w szerokim odbiorze, są krótkie formy, tak więc "cokolwiek" tylko dotyczy poezji. Pozdrawiam. Marek.
  3. Na co komu są debaty, to są tylko czasu straty. Wie to młody, wie też stary, kupuj złoto i dolary.
  4. Trochę w temacie napisałem (poniżej) "Rycerze nie umierają". Trzeba walczyć do końca na tyle, ile się może. To taka moja filozofia. Pozdr. Marek
  5. --------------------------------- Dzięki za wizytę i spostrzeżenia, o których nawet nie pomyślałem:). Tak, dokładnie tak, a ja sam w nim odnajduję ciągle coś nowego, z czego pisząc nawet nie zdawałem sobie sprawy. Jeszcze taka wymiana zdań: - Wybaczysz mi? - A ty Niemcom?, czyli, czy łotrostwa narodu usprawiedliwiają łotrostwo, wyrządzone pojedyńczej, tutaj kochającej osobie i tak dalej i dalej..:) . Pozdrawiam. M.
  6. ???
  7. ----------------------- Czekałem, aż ktoś to napisze. W samej Warszawie żyje dziesiątki tysięcy spragnionych szczęścia singielek, to po cholerę pakować się w romanse z mężatkami, rozpierdz...ć związki, życie dzieciom itp.
  8. ------------------ Dlatego je daję z podziękowaniami bez wyrzutów sumienia. W firmowej korespondencji też to wprowadziłem:)
  9. @WarszawiAnka Dzięki. Pierwsze zmieniłem. Nad drugą propozycją muszę pomyśleć. Pozdrawiam.
  10. ------------------------ To chyba nie strach, a raczej charakter, to pasjonaci, mający motorek w ....stawiający sobie bardzo ambitne, wysokie cele i oddający się ich osiąganiu. Wszystko robią na 100%, nie odpuszczają. Jak napisałeś, nie potrafią inaczej. Pozdr. M.
  11. Marek.zak1

    Seksowna prawniczka

    Pewna prawniczka z Gdyni często nosiła mini. Jej kolega wciąż nalegał, strasznie się do niej ślinił.
  12. Wiem, dlatego świadomie wymieniłem Peela, nie autora:). Pozdr. M.
  13. ----------------- Chętnie popracuję, bo ci rycerze są mi bliscy. Co masz na myśli?. M
  14. Ładnie napisane, chociaż relacja Peela, a raczej jej do niego, nie jest mi bliska:). Pozdrawiam. M.
  15. Witaj Waldemarze. Właśnie o tym myślałem. To trochę w filozoficznym duchu Twoich utworów, jeśli je dobrze odczytuję. Pozdrawiam i dziękuję za zajrzenie. M.
  16. Rycerze nigdy nie są starzy, i w łóżkach swych nie umierają. W bitwie zginąć im się zdarza, gdzie czaszki i serca pękają. Walczą od rana do nocy, o byt, o kasę, rodzinę, ciągle się z życiem szamocą, nie wiedzą, wygrają, czy zginą. Są zawsze sprawni i młodzi, ćwiczą, walczą do tchu utraty. Nie chcą zwyczajnie odchodzić. Wolą zginąć. Szacun za to.
  17. ------------------------------- Dzięki. Staram się pisać o tym, co może być ciekawe też dla innych. To,co ludzie mówią, jest generalnie bez znaczenia, bo liczy sią to, co robią, a dla kobiet jest ważne poczucie bezpieczeństwa i w dużej mierze, wybierają tego, kto im je może zapewnić. Jak ma inne jeszcze zalety, to dodatkowy plus. Oczywiście od pewnego wieku, chociaż w naszym zmaterializowanym świecie i młódki tak postępują. Pozdrawiam. M.
  18. Fajnie ten Twój wierszyk leci, ale w lesie pełno śmieci, Ludzie wszystko wyrzucają bo za darmo. Oszczędzają:(
  19. ----------------------------- Rozumiem. Czyli ten ryż to też może być jakieś fajne zapiekane rizotto , może nie z homarem, ale z łososiem, czy kurczakiem pod beszamelem:). Pozdrawiam. M.
  20. Mam mieszane uczucia. Nie wiem, czy chciałbym, żeby moja żona o mnie napisała: jesteś otyły, rzadko myjesz włosy, dajesz mi same kluski i nie byliśmy nigdzie poza naszym miasteczkiem, ale masz w sobie tyle piękna i cię kocham. Dodam, że mój staż jest dłuższy od Twojego.
  21. Czterosilnikowy Lancaster stał na pasie startowym wojskowego lotniska w Aachen. Cywilny samochód podjechał do stojącego samolotu. Gdy Marek wszedł po schodkach, zobaczył, że wszystkie miejsca, oprócz jednego były już zajęte. Obok jedynego wolnego fotela siedziała Claudia z dzieckiem na ręku. Marek spojrzał na nią. Na jej twarzy nie widać było już śladów ciąży. W granatowym kostiumie i białej bluzce, wyglądała zachwycająco. Uśmiechnęła się do niego. Podszedł do niej i pocałował w policzek. Usiadł w fotelu obok i zapiął pasy. - Jedziesz ze mną? Dziękuję ci! - Obiecałam ci, że jeśli wyjedziesz, będę z tobą. Nie pamiętasz? - Tak. To było wszystko tak szybko. Zmusili mnie do wyjazdu. - Dobrze, że jedziemy. Tutaj wszystko by przypominało wojnę i te straszne czasy. Poza tym... zresztą nic. - Na początku nie będzie lekko. - Poradziłeś sobie w Trzeciej Rzeszy, poradzisz sobie w Ameryce! Wierzę w ciebie! Wierzę, że już mnie nigdy więcej nie zdradzisz! - Nie zdradzę cię! - Marek usłyszał swój zmieniony głos. Nie wiedział, dlaczego Claudia powiedziała "już więcej''? Może ktoś powiedział jej rodzicom o Karen a oni zadzwonili do córki? - Von Boltke przyjechał do Arnsberg i pokazał mi zdjęcia. Twoje i Karen. Myślał, że jak je zobaczę, powiem coś na ciebie i będą mogli cię oskarżyć o zdradę, ale zemdlałam i zaczęłam rodzić. Claudia patrzyła na niego swoimi szarymi, smutnymi oczami. Do końca chcieli mnie załatwić, pomyślał. - Długo myślałam, czy mam z tobą jechać. - Wybaczysz mi? - A ty Niemcom? Objął ją ramieniem. Chciał coś powiedzieć, może to, że ją kocha, ale silniki zawyły pełną mocą i nie można było usłyszeć nawet własnych słów. Claudia patrzyła na Marka badawczo, jak gdyby chciała się upewnić, czy podjęła dobrą decyzję, jadąc z nim tak daleko. Uśmiechnął się… Wojna się kończyła. Miał przy sobie świetną dziewczynę, która była jego żoną, dziecko i znane na całym świecie nazwisko. Wszystko to osiągnął podczas wojny, która zniszczyła pół Europy i spowodowała cierpienie milionów ludzi. Teraz jechał do Ameryki, gdzie czekała na niego ciekawa praca i doskonałe warunki materialne. Przypomniał sobie swój pierwszy dzień w Leverkusen, w maleńkim pokoju, do którego zaprowadził go agent gestapo. Pomyślał, że w tym strasznym czasie wojny miał nieprawdopodobne szczęście. Nie wiedział, czemu to zawdzięczał. Może była to nagroda za to, że dzięki jego pracy uratowało się tylu rannych i chorych, a może był to zwykły przypadek. Samolot oderwał się od ziemi i zaczął nabierać wysokości. W dole dostrzegł fabrykę Bayera, w której spędził ostatnie lata. Z kominów pracujących instalacji wydobywały się szare dymy. Po chwili zobaczył zburzoną Kolonię wraz z górującą nad miastem katedrą. Samolot wbił się w białą chmurę i już niczego nie było widać. Książka jest do kupienia wyłącznie na allegro itp. Wydawnictwa już nie ma. http://www.marekzak.pl/szczesliwy_w_iii_rzeszy.php http://www.konflikty.pl/recenzje/fragmenty-ksiazek/szczesliwy-w-iii-rzeszy-marek-zak-fragment/
  22. ------------------------------------- Cieszę, się. Ja tę zagadkę przeczytałem kilku babkom, w różnym wieku. Wszystkie wybrały....no właśnie. kogo? Zgadniesz?
  23. Czuje się, jak w literaturze tworzonej przez kobiety, dużo emocji. Zobaczymy dalej, jak się rozwinie:).
  24. Literówki, please:(((
  25. Podoba mi się, bo jest to wzięcie 100% odpowiedzialności za siebie. Pozdr.M
×
×
  • Dodaj nową pozycję...