Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

befana_di_campi

Mecenasi
  • Postów

    2 467
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    20

Treść opublikowana przez befana_di_campi

  1. Wynika, że nic nie wynika ;)
  2. Super! :-)))
  3. "Tę", nie "tą", końcówka!
  4. @Dagmara Gądek To Pani za mnie dopowiedziała 😊 już nie chciałam się zanadto mądrzeć 😁
  5. Banały zwyczajne. I tyle.
  6. "Dzwony biją na alarm", Autorze! "A do wiwatu" się strzela!!!
  7. Motto: "Libera, me, Domine, de morte aeternam, in die illa tremenda; Quando coeli movendi sunt et terra..." Transcendencji najzłocistsze Światło w elipsie ocznej gałki zamknęła powiekę wieczność Zmartwychwstajemy pospiesznie w szafirze gwiaździstej Apokalipsy w lśnieniach Trójjedynego Pod Opatrzności źrenicą w perłopławu dmie konchę skrzydlaty - Antonio Lucio Vivaldi
  8. @Nefretete Co to jest ta "myzyczna"??? I nie za dużo dopełniaczowych przenośni? Pokrętne mi się widzi owo (na)pisanie :)
  9. @MIROSŁAW C. Moim skromnym zdaniem, bardziej trafny byłby "czarodziejski". "Magia" bowiem kojarzy mi się z wyświechtaniem niczym oprzyrządowanie do usuwania kurzu. Przykładowo: "magia Świąt' i równocześnie "magia prania, sprzątania, gotowania" etc. ;-)
  10. @iwonaroma Nie wszyscy składający strofy są czy muszą być po(ł)ectwem. Skromna b_d_c za takową się np. nie uważa, mimo że od czasu do czasu coś sobie skrobnie, albo nawet i wyda ;-))) Wiersz dobry, niemniej tytuł ciut megalomański :-)
  11. Po lekturze wiersza, też zastanawiam się nad ostatnią strofą ;-)
  12. Wierzę na słowo ;-)
  13. Nie musisz, bo to "królestwo" wcale nie należy do Autora :p Własność wspólna Konradzie-choć-nie-Wallenrodzie :-D
  14. Ten kraj to bajka. Rzeką - Rusałka śpiewna: Wełtawa. Rzeka nutą spisana Muszlą rzeka zawiana pod spadającą z tęsknoty Gwiazdą. Tu zawsze najpiękniej gdy wzgórza przejrzyste od kwarcu - światłem niebiańskim oblane. Popycha fala zieloną falę bulgocąc sycząc wężowym wirem. Kamienie szorując dnem Wiklin srebrnych listowiem. Nurtu milczeniem. Księżycowego blasku - kiedy tańczą Ondyny poza- zmysłowe dziewczyny. Wodne Panny na łęgach grząskich. Wilgotnych błoniach. Mgłami wiadukty rozpięte. Budują nocy palisady mostów w szklistych topielic oczach na krzyk otwartych kura - i granie powietrza złocistych dzwonów. Promiennego wichru. 22.08.2006
  15. @Jacek_Suchowicz Myślę analogicznie ♥
  16. @Adam Zębala Boginię matkę... Bogini odmienia się podobnie jak ksieni.
  17. @marekg Hmmm, nienaciągana codzienność z autentycznym wizerunkiem niedzielnej nudy. Nie rozumiem tylko tego "sumienia ust"?
  18. Nie powiem, abym była tymi wersami specjalnie rozentuzjazmowana...
  19. @Ana Nie widziałam nigdy pomarańczowych floksów? A to przecież moje ukochane kwiaty pospolite, 🤔
  20. @Rafael Marius Opisałam po prostu własne wczesne dzieciństwo 🙍‍♂️ 💓 decznie 😊
  21. @Lidia Maria Concertina Super - z zachwytem! 💓 decznie 👋👋👋
  22. @Ana To bardzo mi miło ☺️
  23. Dylematy nie tylko Autora. Inni miewają podobnie: i nie tylko pod górkę, ale i na dół, kiedy zjeżdżają na pupie po stromizmach. Serdecznie :)))
  24. Bardzo mi się spodobało :)))
  25. Lwów, pierwsza sobota kwietnia 1940 roku. Udręczone Miasto wciąż jakby w śpiączce po zimie infernalnej, kiedy w bezkresy zlodowaciałego imperium wywożono setkami tysięcy najsłabszych ze słabych, natomiast w bolszewickich więzieniach w sposób rutynowo okrutny dokonywano mrożących krew w żyłach, morderstw. Opowiada Krystyna Feldman[1]: „… byłam świadkiem […] otwarcia lwowskich więzień. Byłam tylko na Łąckiego […]. Bardzo wyraźnie przypominam sobie zwłaszcza jeden obraz. To musiała być młoda dziewczyna. Cała jakimś takim mazidłem oblepiona… oblepiona krwią. Musiała mieć długie blond włosy, bo cała jej zmasakrowana twarz była tymi włosami pokryta. Uciekłam […]. A Niemcy łapali Żydów i kazali im te trupy wynosić […]. Do innych więzień już nie poszłam”. Twarz zmasakrowana, włosy sklejone krwią… Niczym na cudownym Wizerunku umęczonego Chrystusa Pana z Brzozdowiec[2], o którym to miejscu informuje na, poświęconej Kresom, stronie internetowej[3] Marek A. Koprowski. Według informacji tegoż, parafia w Brzozdowcach została erygowana w 1410 roku, lecz rozgłos zyskała w chwili, gdy w domu Jadwigi Dolińskiej z Annopola k. Brzozdowiec, 16 maja 1746 roku zapłakał krwawymi łzami obraz [właściwie: obrazek o liczonej powierzchni w (centymetrach) : 0,32 x 0,22]. Dalej wypadki potoczyły się szybko. Proboszcz Michał Mikoszowicz [vel Mikoszewicz] obraz przeniósł do kościoła, gdzie modlący się przed Wizerunkiem obu obrządków doznawali wiele cudów i łask (zwłaszcza uzdrowień, których do 1752 roku naliczono 29) więc po wnikliwej ekspertyzie arcybiskup lwowski - Mikołaj Wyżycki uznał go za „cudowny”. W roku 1777 została ukończona budowa nowego kościoła-sanktuarium i ta Świątynia w prawie niezmienionym stanie funkcjonowała do 1944 roku, czyli do momentu, kiedy na Kresach południowo wschodnich rozpoczęły masowe rzezie na polskich mieszkańcach. Zdeterminowani ludzie powiatu bobreckiego szukali schronienia w Sanktuarium Chrystusa Brzozdowieckiego – i się nie zawiedli. Bo choć wokół płonęły wsie, banderowcy Sanktuarium nie zaatakowali.[4] Wpatrując się w ukrzyżowanego Zbawiciela z Brzozdowiec mimo woli powinno tegoż patrzącego zastanowić profetyczne wizjonerstwo twórcy czczonego Malowidła. I tak np. zmaltretowane Oblicze Boga-Człowieka to przecież (prawie) wszystkie twarze oraz postaci pomordowanych na tych Ziemiach. Rozdarte (czarne) łono [5] Pana Jezusa , chcąc nie chcąc, kojarzy się wyprutymi wnętrznościami zadręczonych. I jeszcze ta na tle Krzyża łuna podpalonych domostw symbolicznego miasteczka. Tułaczy Bóg wraz ze swymi Wyznawcami, 16 października 1945 roku, wyjechać musi w nieznane. Podający się za „wyzwolicieli” Sowieci zamieniają Sanktuarium na spichlerz oraz magazyn środków chemicznych. Cudowny Wizerunek Pana Brzozdowieckiego znalazł tymczasem przytulisko w Katedrze p. w. św. Jana Chrzciciela w Kamieniu Pomorskim. Sanktuarium w Brzozdowcach poczęło się odradzać w 1992 roku; 23 stycznia następnego roku sprawowano uroczystą Eucharystię rozpoczynającą nową epokę brzozdowieckiej parafii. Mszy świętej przewodniczył ksiądz Biskup Marcjan Trofimiak. Anno Domini 1995 do Brzozdowiec udała się pielgrzymka z Kamienia Pomorskiego z wierną kopią cudownego Obrazu, natomiast 10 lat później Metropolita Lwowski obrządku łacińskiego - ksiądz Kardynał Marian Jaworski ustanowił w Brzozdowcach sanktuarium Krzyża Świętego. * Lwów, pierwsza sobota kwietnia Roku Pańskiego 1940, moja podówczas trzydziestotrzyletnia Mama ma nad ranem osobliwy sen. Nie dłużej niż przed momentem spotkała się twarzą w twarz z samym Chrystusem – Wędrowcem. Na pewno On do Emaus nie podążał, ponieważ szedł przez bielejące dojrzewającym zbożem, pole. Przypuszczalnie był bezdomny, niósł bowiem zarzucony na ramię tobołek, zaś w ręce prawej ściskał, nazywany laską, kij żebraczy (względnie pasterski). Musiał być bardzo zmęczony, skoro – z niejakim wysiłkiem – przystanął. Spojrzał na Mamę z bezbrzeżnie miłosiernym smutkiem, i poszedł dalej. Mama przerażona i zaskoczona zaraz zaczęła budzić swoją rodzinę. Niebawem, kiedy wyszła na podwórze, to dowiedziała się od mieszkającej w oficynie sąsiadki Żydówki, że właśnie, około godziny czwartej nad ranem przyszli bolszewicy i zgarnęli wszystkich lokatorów. [1] Zob.: Tadeusz Żukowski: Krystyna Feldman albo Festiwal tysiąca i jednego epizodu. Poznań 2001. – s. 65. [2] Sanktuarium Podwyższenia Krzyża Świętego w Brzozdowcach w dekanacie stryjskim, leżące w dzisiejszym rejonie Mikołajewskim było w swoim czasie jednym z najważniejszych w Ziemi Halickiej. [3]www.kresy.pl/ [4] Tamże. [5] W tym miejscu powołam się na książkę Ojca św. Benedykta XVI pt. „Jezus z Nazaretu”, cz.1., gdzie Autor zwraca wyjątkowo baczną uwagę na przyrównywaną do miłości macierzyńskiej miłość naszego Stwórcy. „Tajemnica macierzyńskiej miłości Boga w szczególnie wymowny sposób wyraża się w hebrajskim słowie „rahamim”, które oznacza właściwie łono matczyne, potem jednak oznaczało również współcierpienie Boga z człowiekiem, miłosierdzie Boże”. (Kraków 2007. – s. 123 – 124).
×
×
  • Dodaj nową pozycję...