.jpg.34462a31406359ff9e876f3f60bbfdf3.jpg)
GreD
Użytkownicy-
Postów
136 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez GreD
-
W sieci miłości Idę, słyszysz? Tuż zza okna głowę chylę patrzę cicho słowem: proszę proszę (pukam stoję) A ty nic nie słyszysz nic nie widzisz Zerkam jakby w lustra te zwierciadła które na twej twarzy skrą niby płomień życie niczym gwiazdy słońca te tutejsze i te z tamtych światów Słyszysz stoję czekam tuż zza okna zerkam tuż zza drzwiami tam na strychu tam w sypialni i pod łóżkiem w kącie nawet w szafie Jak pajączek który siódmą nóżką gra na harfie tę melodię to wołanie kończąc pieśni szeptem O Pani... GreD.
-
Mogiła czasu. Nie serce ni dusza wszystko przed wzrokiem jednak się porusza te cienie te światła niebieskie ciała Ni życie ni skała a jednak jak rzeka trwała co swoje koryta rzeźbi co topi zabiera i rodzi naraz Nie śmierci ni bóstwa tchnieniem nie imię Boga zbawieniem lecz wiara która życie nam dała nadzieję tą siłę tą chwilę i wieczną mogiłę. GreD. Aleksander Jan Zaręba.
-
Jan Aleksander Kim jestem? Jestem nim a on jest po prostu mną jestem sobowtórem ducha zwierciadłem życia które niegdyś miałem którego teraz pragnę On? On jest tylko ciałem ma dwie twarze jedną duszę którą sprzedał wydał marnie Jestem diabłem jestem Panem istnieniem rajem śmiercią sędzią katem Jestem teraz Janem Alesandrem GreD. Aleksander Jan Zaręba.
-
Ateizm Dlaczego nauka wyraża się z dokładnością i potrafi określić wiek skał, kiedy nie może udowodnić istnienia Jezusa, a przecież to tylko 2000 lat? Albo twierdzi, że odległa galaktyka dzieli nas o 1086 lat świetlnych od nas i być może są tam tacy jak my. Lub, że na słońcu nie ma życia, a przecież wszechświat powstał w wyniku wielkiego wybuchu, rozumiem w temperaturze topnienia. A czym jest ateizm, kiedy wszystko opiera się na matematyce chemii fizyce, przecież natura lubi chaos, na pewno zbieg okoliczności. Człowiek jednak chyba pochodzi od małpy, bo przecież to nauka jest tworem człowieka, a świat przypadkiem... On, czy może być bezduszny nie wierzący w siłę i mądrość płynącą z poza granic pojęć, chyba nie lecz wiem jedno dla człowieka nie wierzącego w Boga, Boga nie ma i nigdy nie będzie. Ponieważ on go stworzył, po to aby, żył bez wiary i czynił zwątpienie u innych, a to dlatego ponieważ nie chcę, aby stał się powszechny dla wszystkich.Ten który, nie wierzy ten nigdy nie ujrzy go i będzie żył tak jak gdyby nigdy nie istniał. Pamiętaj niemów więżę, mów Panie widzę cię i chwalę imię twe, nie wątp on Potęgą siłą mądrością darzy wszystkich tych, którzy słyszą i widzą to co dla oczu jest niewidoczne dla słuchu nieme, a dla dłoni nieomacane. GreD. Aleksander Jan Zaręba.
-
jutro poprawie pisany przed chwilą na smart...
-
Marcus Kocham tą, którą w snach widzę, niczym Bliźniaczą mą twarz, żyjącą niegdyś zemną w łonie. (...) To życie powtórzę o mój Boże Powtóże drogę, a później żonę mu spłodzę. (...) Kiedyś świat zakończę i odejdę gdzieś na zawsze aby patrzeć z góry, aby sądzić z tobą życie śmiercią skalane. (...) Wieczność ducha obnażę niczym wzrok wianem niczym ciało utkane z powietrza, które przyodziane całunem ze światła pieśni śpiewa tańcząc w niebiosach nagie. O Panie. GreD. Aleksander Jan Zaręba.
-
Żołnierz poległy Budzę się ze snu w którym tkwiłem niby poległy żołnierz w tłach samotny Cucę się zmartwychwstając ocieniony sierocy smutny z rozpaczami w dłoni tychże mrugnięć niepogodnych bezpłodnych lamentów okrzyków cierpienia Jednakże stoję wyprostowany z uniesioną głową patrząc wam w oczy w milczeniu ust wołając szeptem półgłosem: podpory Budzę się ze snu i sterczę nad wami obserwuję milczę znieruchomiały wypatrując opatrzności atramentowych rajów ukrytych nad głowami Budzę się ze snu w którym tkwiłem nagi ugodzony sztyletem w pierś umarły krwawy Teraz zmartwychwstałem trwam w tej dali wspomnień koszmarnych bolesnych nagich jałowych bezbarwnych. . GreD.
-
Na grobie pozostawiłem, książkę z dzieciństwa poświęconą malarstwu i kilka pasteli. Zaprzysiągłem się, nie wiem czy byłem świadomy wtedy. A następnie ważyło się wiele różnych dziwnych i trudnych zdarzeń. Ale chyba tak miało być. Później trawiły moją duszę, różne pytania i szedłem poprzez życie , milcząc 10 lat. Milczałem lub bełkocząc rozmawiałem z ludźmi w kręgach, których nie chce pamiętać. Tylko ze, sobą w ciszy pokoju w skrajnościach świadomości potrafiłem prowadzić dialog. Ale to przeszłość!... Tyle dni, tyle lat żyłem na granicy rzeczywistości, chyba po to, abym teraz mógł pogodzić się ze sobą i wyrazić się poprzez słowo i obraz, obraz widzianego mi świata. Świata, w którym idę w parze z nim!... (Choć czas pospieszny mi, jednak potrzebuję chwili jeszcze. Ten rok pozostawiam sobie na to, abym doprowadził się do porządku, bo to dopiero niespełna rok.) Teraz jak już wspomniałem, widzę sens, sens który odnalazłem poprzez udrękę mienianego życia. I idę z rozwagą, spokojem w tą drogę, którą wyznaczył mi los. Może to dziwnie zabrzmi, ale mam wrażenie, że to tak miało być, ponieważ te trudne chwile to doświadczenie, które nauczyło mnie pokory wobec tego wszystkiego co mnie spotyka... A teraz, no właśnie... Teraz jestem i widzę Cię, widzę to życie, które jest częścią planu, planu którego, projektantem jest Bóg. GreD. Juzes Benea. Sunizm 2017. https://www.youtube.com/watch?v=CbeiXcRxZ4c&sns=fb
-
Kamień z marmuru. Odszedł nie patrząc już w dzieje własnego życia, lecz serce jego boleścią krwawi gdy, popatruje niewinnie w zwierciadła lufcik w którym poniekąd powiela się sylwetka ciała. Patrzy, patrzy śledząc własne ogniska oczu jednaką głębinę ducha, tchnienia żarliwego ego. Twarz wysmukła bezkrwista pstrzy lśniąc w świetle porywu płomienia świec topniejących przy odpływie czasu. Wargi rozwarte jak gdyby, ciężył język spragniony słowa. Milczenie przejawia się wspomnieniem umysłu, a obrazy błysną nieprzezwyciężone płoche, dzikie, szare jak myszy po kontach. Aż w końcu unosi dłoń ku lustra i palcem wskazującym dotyka nosa upewniając się czy nie stoi po drugiej stronie, zwierciadła na którym datę śmierci naznaczył czas. Naznaczył ku kamieniowi nagrobnemu, mogiły którą, ujrzał za plecami. GreD.
-
-
Byłem jestem i będę. Odeszłaś mateńko zostawiając pod drzwiami sumienie ono w piersi obecnie żyję niby niemowlęce dłonie niby twarzyczki bliźniacze nieme mateńko dziecię pod drzwiami porzuciłaś milczące bezbronne jak te dusze które teraz we mnie Patrz: Istnieję trwam żyję lecz w zwierciadle co dzień widzę ciebie wiesz teraz ujmuję anatemę chrześcijańską bo jestem winą grzechem… GreD.
-
Grzech z twarzą błogosławieństwa.
GreD opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Grzech z twarzą błogosławieństwa. Kiedy używałem języka więziono mnie Kiedy mówiłem dziękuję proszę i do widzenia więziono mnie A kiedy oświadczyłem że jestem artystą wyśmiewano Jestem porzuconym mięsem kultury polskiej Jestem bękartem jej cudzołóstwem kazirodczym. GreD. -
-
W pętach sumienia. Noc w oknach kraty druty zardzewiałe mury barwę seledynu łuszcząc się pod sufitem objawiały podłoga drewniana gdzieniegdzie dechy haczyły pięty przypominając o sobie i o miejscu w którym przebywam Drzwi stalowe za nimi warta godna zażalenia Pod sufitem nad wierzejami tuba wrzeszcząca nad ranem: baczność uwaga! Zza okna ściana metrów niemiara w oczach zliczyć na niej wijący się drut kolczasty kąsający jak pierścienica ohydna Łózko piętrowe obłożone słomianym materacem poduszka jakże cuchnąca i koc w kratę Mały stolik w kącie na nim zielony talerz i plastykowe sztućce plastikowe aby się nie zranić gdyż odosobnienie najprostszym sposobem. Inaczej ugodził bym, czyjeś sumienie nożem spokoju ugodził bym z pewnością mordując niepokój. GreD.
-
https://www.4shared.com/mp3/IHJH-oDRei/Przysiga_Mioci.html
-
Ciekawość wzbudza we mnie tę chęć aby przy tobie zostać I słowo wieczność na kamiennej płycie niczym na czole Boga napisać krwią naszą która z nadgarstków spływa... GreD.
-
Płomyk. Cień kręgiem powleka dróżkę w mrugnięciach oczu niniejsze jeziora pstrzą hebanowe wstęgi plotąc warkocze ziarnisty obraz migoce szumiąc niby oceany rozległe niczym ekrany telewizorów zapomnianych nocą melodia skwierczy jak żarliwość płomieni zaprzątając się jak dziewczynka z zapałkami. GreD.
-
jak widaç.
-
Tekst poety z innej epoki. na zdrówko.
-
-
Lubości Polikseno lubości Usłyszeć pożądam głoś twój ognisty Żebym skonać ni stąd, ni zowąd miał łaknę łaknę godności twych sióstr spostrzec Przecie ciało twe nagości pragnie w ramionach moich dłoni żelaznych garści z nagła bez łask ran Polikseno miłości twarzyczka jak róża kwiat pamiętasz? Pamiętasz! Umarł ten kwiat lecz zasuszyłem zasuszyłem potajemnie chowając go w księdze łzy płynące z utęsknienia ożywią wskrzeszą wspomnienie pamiętaj ocucą stworzenie nasze na wzór zmartwychwstania Dobroczyńca wyśpiewując surę obwieści imię którego słowa słyszę… Polikseno obwieści syna jedynego… GreD.
-
Moje oczy ujmowały światy życia ubiegłe one później płaczami zmiłowania- błagały później ubożały stałem przed dworem majętności przed wami umarłem zmartwychwstałem Istnieję lecz duch mój nie ocucił się już z tamtej ciemności oczu lamentów rozpaczy tonących w oceanach słonych tonących w odmętach pamiętników alfabetu duszy… GreD.
-
-
Biel jej ciała lśni ogniska oczu płoną błogosławione widokiem oddech wzmaga się gdy mówi pieśni śpiewa lub unosi głos jeśli płacze wówczas serce kołacze łechtając piersi gdy zasypia rozkosznie wtenczas sen przejawia intymne uniesienie przenosząc w krainę sadów enigmatycznych a kiedy się budzi czuje smak jabłka i winę pierworodną… GreD.
-
Boję się o ciebie Pani, bo żem dusze tobie zranił, lecz u diabła to nie moja wina. Teraz widzisz jak się zwija żmija, która w tobie zdradą tliła i twe oczy zaślepiła?... O Pani, któraś nie wierzyła!... GreD.