Raz samozwańczy poeta w Skarżyskudostał od kogoś na rynku po pysku.Bo opisując przywaryobrażał wszystkich bez miary.Tłumaczył się, że pisał o zjawisku.
Każdy dzień stał się jak noc czarny
bo powrócił jawą sen koszmarny
a niewinne dziecko posiwiało
i tak boli wszystko jak nigdy nie bolało
gwiazdy pogasły na nadziei niebie
to teraz twój raj boski Erebie
gdzie księżyc rysuje jakieś wzory
cały świat jest dzisiaj bardzo poważnie chory
na straszliwą chorobę przewlekłą
a ty mówisz, że gorsze jest piekło
ale przecież jeszcze tutaj żyję
i niejednym słowem papier jeszcze pokryję
trzeba iść dalej choć krok niezdarny
dusze oddając na stos ofiarny
a ty mówisz, że nic się nie stało
i wróżysz naszą przyszłość fałszywą kabałą
zapraszasz jeszcze na bal po pogrzebie
nędzarza o wodzie i chlebie
tłumy ludzi jak te upiory
zgubiły gdzieś strzały wystraszone amory
miliony kropel życia wyciekło
zranione serce całe obrzękło
dopóki empatia gdzieś w nas żyje
czas uwolnić dobro by nie było niczyje
Zero z cyframi się raz poróżniło
o jakiś wynik nie wiadomo czego
za to wszystkie w szeregu ustawiło
jakby było mądrzejsze od wszystkiego
wprowadziło system liczenia nowy
zwłaszcza przez zero także dzielenie
oraz wszędzie bilans miał być zerowy
tak zero zaczęło swoje rządzenie
by zacząć nową pośród liczb karierę
kazało odtąd nazywać liderem
gdy rzekła jedynka : spadaj w cholerę
jesteś niczym bo zawsze będziesz zerem
Dziękuję za ten zaszczyt choć chyba za wcześnie
na cokół stawiany mi za żywota
Inni zazdrościć mi będą pewnie boleśnie
bo zawistna jest zazwyczaj głupota
Dziękuję za wielkie wyróżnienie choć wspomnę
iż nie jestem aż taki jeszcze boski
A obowiązki ten majestat ma ogromne :
nieustanne o grzesznych ludzi troski
Dziękuję za cud na zawsze przeobrażenia
czuję się jak król wcale nie bajkowy
Nie zapomnijcie wykuć mojego imienia
jam poeta do tego pomnikowy *
Raz stetryczały rymopis gdzieś w Europieczytywał limeryki będąc na urlopie.Potem sobie podobnie poczynałlecz swe pomysły pozapominał.I wyszły mu z tego całkiem udane kopie.
Jednego ,, geniusza,, niedaleko Wschowy
nazywali tam miejscowi ,, jaja z głowy,,.
Doktor badania mu wyznaczył
i wtedy w rentgenie zobaczył
jaja miast mózgu- choć ręczył, że jest zdrowy.
Pewien stary sztukmistrz z małej Milówki założył się o trik za litr żubrówki gdy góral wódki nie żałował
żonę mu w skrzyni przepiłował odtąd chłopek miał w chacie dwie połówki
Raz jeden chłopek roztropek w Porytemsiedział pijany na polu pod żytem.Zwidy miał takie na baniże wszyscy to mitomani.A sam był już tylko zwyczajnym mitem.
Niewierną żonę miał raz mąż z Zadrogi.Wszystkim odsłaniała nie tylko nogi.A z powodu dziwnej niemocyukradkiem pod osłoną nocyzrozpaczony pan Igor łamał rogi *
* palindrom pióra Tadeusza Morawskiego