Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'korporacja' .

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj przy użyciu nazwy użytkownika

Typ zawartości


Forum

  • Wiersze debiutanckie
    • Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
    • Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
  • Wiersze debiutanckie - inne
    • Fraszki i miniatury poetyckie
    • Limeryki
    • Palindromy
    • Satyra
    • Poezja śpiewana
    • Zabawy
  • Proza
    • Proza - opowiadania i nie tylko
    • Warsztat dla prozy
  • Konkursy
    • Konkursy literackie
  • Fora dyskusyjne
    • Hydepark
    • Forum dyskusyjne - ogólne
    • Forum dyskusyjne o portalu
  • Różne

Szukaj wyników w...

Znajdź wyniki, które zawierają...


Data utworzenia

  • Od tej daty

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Od tej daty

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Od tej daty

    Do tej daty


Grupa podstawowa


Znaleziono 5 wyników

  1. Korponiebo Najpierw powoli, jak żółw ociężale, Ciężkie powieki podnoszą ospale. Patrzą na budzik, pora niestety Już się szykować. Mężczyźni, kobiety. Szybko pod prysznic, orzeźwić się trzeba, By być gotowym do korponieba. Które wymaga, ale i płaci. Spieszą tam biedni, także bogaci. I zaraz kawa. Bez niej rodacy Nie zaczynają żadnej już pracy. Śniadania jedzą też jak szaleni, Nie chcą do firmy przybyć spóźnieni. Korpo wymaga, lecz dobrze płaci, Przecież Polacy chcą być bogaci. Chcą mieć mieszkania i samochody, Ciuchy z najnowszej paryskiej mody. Chcą na wakacje jechać w tropiki, Mogą, gdy mają dobre wyniki. Wtedy też limit jest kredytowy, Karta w portfelu i problem z głowy. Jesteśmy ważni, my to elita, Nieraz dyrektor się z nami wita. Rękę podaje na przywitanie, Czasami pyta o nasze zdanie. Lecz warto wiedzieć, co mówić trzeba, Aby się dostać do korponieba. Bo jedno słowo zanadto szczere Może nam zniszczyć całą karierę. A gdy wieczorem wracają z pracy Upierdzieleni całkiem rodacy. Wiedzą, że wcale nie było miło, I że nie o to w życiu chodziło.
  2. Korporoboty? Kłopoty, bez psoty, bez pasji, bez-dotyk Nie-Midas, palec złoty, gdy są obroty przez wrota zysk-krotne, dla górnej grzędy a niżej w serca groty odczłowieczenia, miernoty, korpozachowania, korpomarzenia i korpoobrzędy Spiryt łamiące szakle w pogoni za szeklem, auto kotwice i bicze w przenośni by je zdzierżyć Spiryt łamiący spiryt pod banderą oblicza wolności wiążący w mycie: porannie, całodzienne lub na całe życie; ułuda radości? A może radość prawdziwa lecz ponuro ulotna, krótka i płatna z góry wpędzając w powtórkę autodestrukcji, w pętle i w sznury niejedne lica?
  3. graphics CC0 niełatwo – być praktycznym... wykręcać korki z własnego umysłu płynąć na żaglu zatrutych bajorek kontynentu dotrzeć do dna by wpaść we wrak zachłannego systemu zbyt cennym – być nie warto bo po cóż – tak niewinnie... włóczyć za sobą – wróżki i banki uczynić wiarę z karty plastiku porankiem wracać od cór Koryntu bilanse życia robić nad ranem wykorzystywać ludzi – do celów amoralnych budować pozory w piramidkach szczęścia czas marnotrawiąc – na balach pozera roku... a któż by pragnął [z was ludzi] cyzelowanych – na heblu żyć tak niegodnie – na niby supłać krawaty w biegu filigranowe hostessy – dźwigać trzymając te na kolanach zwodzić – w orientu językach w kokpitach korpo... karmić szpakami – nadzieję naiwnych a potem – jeszcze zaskarbić czas na życia szyderczą farsę niełatwo – być – niełatwo nie warto żyć na skróty z tą zgubną kartą – Yuppie --
  4. Piętnaście pięter ma nasz biurowiec, jutro zaś cały świat się już dowie, co na ostatnim, podczas kolacji uchwalono w tej korporacji. Dekoniunktura za progiem czeka, więc trzeba działać i już nie zwlekać. Cztery fabryki i dwie kopalnie trzeba więc zamknąć. To brzmi banalnie, ale już wyjścia nie ma innego. Każdy zrozumie jak i dlaczego, które przetrwają, szanse dostaną, świat się już dowie o siódmej rano. Ta na Jamajce jest więc bezpieczna, tam trzeba jeździć przecież koniecznie, a jasne słońce świeci rok cały, no i dziewczyny się tak starały, żeby szefowie się nie nudzili, pili, palili, szczęśliwi byli. Decyzja jasna, będą kredyty trzeba tam latać zrobić audyty. Zamknąć więc trzeba zakład w Europie, wydajność niska, koszty wysokie, związki aktywne, ciągle strajkują, pracować nie chcą, wciąż negocjują. Ważna decyzja już jest podjęta, jutro świat cały ją zapamięta, akcje znów wzrosną, a dywidendy, firma wypłaci bez zwłoki zbędnej. Zarząd z problemem już się uporał, teraz na koniak nadeszła pora. Wypada wreszcie się zrelaksować, o lżejszych sprawach podyskutować. A na Jamajkę lecieć wypada, chociaż niełatwa ta eskapada, ale te słońce, co zawsze świeci, więc zarząd cały musi polecieć. Dobrą wiadomość przekazać trzeba, że firma zamknąć fabryki nie da. Rząd i prezydent nam podziękują nowe subwencje zaproponują, w zamian dostaną derywatywy, a niezłej kasy to perspektywy. W bankach na świecie będą czekały, dochód przyniosą całkiem niemały. Piętnaście pięter ma nasz biurowiec, co tam się dzieje, nikt się nie dowie. Ode mnie więcej się nie dowiecie, jak taki biznes działa na świecie.
  5. Ewolucja nie chce czekać. Nie od razu, lecz stworzyła całkiem nowy typ człowieka, w którym drzemie wielka siła. Homo Sapiens nie podołał, świata nowym wciąż wyzwaniom i ustąpić musi pola, gdyż nie sprostał wymaganiom. Myśleć, działać, to zbyt wiele dla jednego wszak człowieka. Trzeba było to rozdzielić, bo za dużo wyzwań czeka. Nadszedł Homo Corporatus, człowiek czynu całkiem nowy. Odpowiada tylko za to, co mu zwierzchnik wbił do głowy. On nie myśli, tylko działa i dlatego jest skuteczny. Korporacja rozkazała- wszelki namysł już zbyteczny Procedury i systemy, wciąż szkolenia, głównie o tym, jak klientom wcisnąć ściemy i mieć w d... wszystko potem. Homo Sapiens już wymiera, stał historii się chichotem. Corporatus go wypiera. Kim on jest? Czyż nie robotem? Koleżanki i koledzy. To jest ważny, programowy wiersz. Za dużo mi zgrzyta. Uwagi mile widziane. Pozdrawiam. M.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...