Promień słońca, słońcu skradziony
siedzi we mnie zupełnie oszołomiony.
Pyta siebie, co tu robię?
Zamiast w glebie, zamiast w niebie
siedzę tutaj sobie.
Gdzie ja jestem? Cóż za mroki,
kręte i zawiłe drogi!
Gdzie ja jestem?!
Ty potrzebny mojej głowie,
na to mu odpowiem.
By rozjaśnić moją duszę,
by oświecić moje myśli.
Ty chwilowo w mroku nocy,
gdy udzielisz mi pomocy
to w nagrodę oddam ci swobodę.
Lecz promień nie czekając końca,
uciekł z powrotem do słońca,
gdy zapomniałem o nim na chwilę,
uciekł mi, a myślałem,
że był to żółty motylek.
Grudzień 1979 roku.
Z dedykacją dla mojej siostrzyczki Małgorzaty.
*********************