-
Postów
5 195 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Treść opublikowana przez Wiechu J. K.
-
przy tobie
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97 We dwójkę zawsze raźniej, na dobre i na złe. 😎 @Berenika97 Wiersz pierwsza klasa. Pozdrawiam. -
@Berenika97 Tak, to prawda! Pozdrawiam!
-
BITWA MRÓWEK część druga - ostatnia.
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Wiechu J. K. utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Berenika97 Dziękuję i również życzę Do Siego Roku! Co prawda to opowiadanko to czysta fantastyka, lecz zgadzam się z tym, że zobaczyć coś takiego byłoby fenomenem. Pozdrawiam serdecznie i noworoczne. :) -
-
Rzeszów, moje miasto - rozdział pierwszy
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Tak, kwestia powrotu do związku z kimś, z kim za pierwszym razem nie "wypaliło" nie jest czymś łatwym. Myślę, że udane powroty zależne są od wspólnego zaangażowania się obu stron, oraz od tego jakie były poprzednie żeńsko - męskie relacje tych stron, jeśli były bolesne i nieprzyjemne to raczej próbowanie raz jeszcze nie jest zalecane. Szczerze mówiąc, chyba nie ma uniwersalnej recepty na takie sprawy. Pozdrawiam serdecznie! -
Rzeszów, moje miasto - rozdział pierwszy
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Corleone 11 Prawda, z myślami lepiej nie wojować, lecz pozostaje tylko "dyplomatyczne" ukierunkowanie ich na właściwy tor, taki bezkonfliktowy. Pozdrawiam serdecznie :))) -
Przykartuski Las. Wizyty
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Corleone 11 Dziękuję Michale i pozdrawiam serdecznie :) -
@Marek.zak1 Gwiazdy, astrologia i przeznaczenie - coś w tym jest! :))))))
-
BITWA MRÓWEK część druga - ostatnia.
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Wiechu J. K. utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
@Marek.zak1 Dziękuję Marku! Tak, rzeczywiście mógłbym zabawić się w Pana Boga, lecz tak jak Pan Bóg zdecydowałem nie interweniować w zaistniałą rzeczywistość. Pozdrawiam ;) -
BITWA MRÓWEK część druga - ostatnia.
Wiechu J. K. opublikował(a) utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
BITWA MRÓWEK część druga - ostatnia. Pierwsze rzędy zatrzymały się w bezpiecznej odległości. Nastała grobowa cisza. Słychać tylko było szelest liści na pobliskich drzewach poruszanych powiewem. Nawet wiatr nie chciał przeszkadzać. Po prostu zdębiałem, coś takiego zdarza się tylko w opowieściach fantastycznych. Zdumienie moje było nie do opisania, a moje oczy z niedowierzaniem analizowały ten widok, bo kogo by nie zaskoczyło takie zachowanie małych istot. Dwie duże armie mrówek stają na przeciwko sobie gotowe do okrutnej walki, a polana z zielonego koloru zamieniała się w czerwono czarny dywan. Przelotna myśl otarła się o mój umysł: Co było powodem tej konfrontacji?! Z ludzkiego punktu widzenia będą toczyć bój o cały pobliski teren, czyli taki mrówkowy terytorialny spór. Coś zaczęło się dziać i musiałem zaprzestać swoich domysłów o co w tym wszystkim chodzi koncentrując się na działania dwóch armii. Pierwsze szeregi ruszyły na siebie i rozpoczęły się bezlitosne i okrutne działania obu stron. Wszystkie mrówcze żeby, a raczej żuwaczki nie pozostawały bierne. Trupy i ranne mrówki gęsto pokrywały drogę swoimi małymi ciałkami. Musiałem pozostać cichym świadkiem tej masakry, nie w mojej mocy było zakończenie tego konfliktu. Żałowałem tylko, że nie mam ze sobą aparatu fotograficznego, a jeszcze lepiej kamery do filmowania. Mrówki bezlitośnie kontynuowały swoje dzieło zniszczenia i trudno było określić na czyją stronę przechyla się szala zwycięstwa. Słońce już zaszło, gdy losy bitwy rozstrzygnęły się na korzyść czarnych mrówek. Niedobitki i resztki czerwonych mrówek uciekały w głąb lasu, lecz nie dane im było przeżyć, czarne mrówki zniszczyły wroga doszczętnie. Polanka należała do niech. Pamięć o tym wydarzeniu pozostała mi głowie na zawsze. Zmęczony, wróciłem późnym wieczorem do domu. Nie mogłem zasnąć, a mój umysł wciąż analizował to coś co było na pograniczu fantastyki naukowej i rzeczywistości. Na drugi dzień poszedłem zobaczyć pobojowisko, a moje zdziwienie znów ogarnęło umysł. Na polance nie było żadnego dowodu stoczonej bitwy. Zauważyłem jednak, że czarne mrówki budują duże mrowisko i zagospodarowują się na zdobytym terenie. Pomyślałem wówczas, że ta bitwa tylko mi się przyśniła, lecz ku mojemu zaskoczeniu odkryłem dowód na potwierdzenie całego wczorajszego zajścia, czyli stos zwłok czerwonych mrówek przygotowanych do konsumpcji i ułożonych w grupie małych kopców. Zawsze podziwiałem pracowitość i mądrość mrówek, ale po tamtym zdarzeniu pozostał mi niesmak ponieważ mrówki jak ludzie są w stanie eksterminować swój własny gatunek. Styczeń 1977 roku. KONIEC ****************************************************** -
BITWA MRÓWEK część pierwsza
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Wiechu J. K. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Marek.zak1 Raczej jak zdyscyplinowana piechota rzymskich legionów. :) @Tectosmith Rozumiem, lecz opowiadanko napisałem w 1977 roku i po usunięciu tych opisów treść utraci swoją wartość, że tak powiem "historyczną." Pozdrawiam :) ***************************** -
BITWA MRÓWEK część pierwsza
Wiechu J. K. opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
BITWA MRÓWEK Pewnego słonecznego dnia wracałem do domu z grzybobrania. Obszedłem jak zwykle swoje ulubione leśne miejsca, w których zawsze można było znaleźć grzyby, lecz tym razem grzybów miałem jak na lekarstwo. Zmęczony wielogodzinnym chodzeniem po pobliskich lasach w poszukiwaniu grzybów i wracając z mizernym rezultatem nie było powodem do radości i wpływało negatywnie na ogólne samopoczucie. Pogoda raczej nie dopisywała i tutaj mam na myśli deszczową pogodę, lecz nie można było tego nazwać suszą. Wiadomo jednak, że bez deszczu grzyby słabo rosną albo wcale. Grzybiarzy również było niewielu co raczej nikogo nie może zdziwić podczas takiej pogody. Wracałem więc zmęczony i z prawie pustym koszykiem, a że do domu było jeszcze kawałek drogi, postanowiłem odpocząć sobie przysiadając na trawie, która dzieliła las z drogą prowadzącą do domu. Polanka pachniała sianem, a świerszcze cały czas grały swoją muzykę, tak więc po chwili zapadłem w drzemkę. Słońce przygrzewało mocno, a w marzeniach sennych widziałem lasy i bory obfitujące w przeróżne grzyby, a wśród nich prym wiodły borowiki i prawdziwki, były tam również koźlaki, osaki, podgrzybki, maślaki i kurki. Leżałem delektując się aromatem siana czekającego na całkowite wysuszenie, a przy słonecznej pogodzie proces ten był o wiele szybszy. Patrząc w bezchmurne niebo nie przypuszczałem, że za chwilę będę świadkiem interesującego, a nawet fachowo mówiąc fantastycznego widowiska. Wspomniałem już, że w pobliżu polanki gdzie odpoczywałem przebiega piaszczysta leśna droga i właśnie na niej miało odbyć się to niesamowite widowisko. Ocknąłem się z drzemki i zamierzałem ruszać w powrotną drogę do domu, gdy nagle zobaczyłem mrówki, mnóstwo czarnych mrówek krzątających się nieopodal w dziwnym pośpiechu. Postanowiłem więc pozostać ukrywając się za pobliskim drzewam obserwując z zainteresowaniem poczynania tychże mrówek. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Mrówki gromadziły się na tej piaszczystej drodze i było ich coraz więcej, lecz bardziej zdziwiło mnie co innego w ich zachowaniu. Zaczęły ustawiać się rzędami, jedne za drugimi, zupełnie jak ludzie, jak armia szykująca się do bitwy. Zastanawiałem się po co to robią, ale długo nie musiałem czekać na wyjaśnienie zaistniałej sytuacji, ponieważ właśnie z drugiej strony drogi zobaczyłem nadchodzące w szyku bojowym masy czerwonych mrówek. Cdn. ********************************* -
@Tectosmith Skojarzył mi się taki autobus na szynych z trolejbusem, ale oczywiście jest spora różnica pomiędzy tymi dwoma. Tramwaj brzmi bardziej swojsko, przynajmniej dla mnie. :-))))))
-
Pojawi się i zniszczy Twój żywot
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy Samobójstwo jest zależne od wielu czynników, które mogą wpływać na taką decyzję. Trudno osądzać to w kategoriach odwagi/bohaterstwa czy też słabości/tchórzostwa. Jedno jest pewne, jeśli taka osoba podjęła decyzję odebrania sobie życia jest to sprawa osobista, lecz nie zawsze. Pozdrawiam serdecznie. :)- 9 odpowiedzi
-
1
-
@Tectosmith Wiersz "kolanowy", a wierszyk w warsztacie, a więc korekty nastąpić mogą i zapewne nastąpią. Dzięki za komentarz. :)
-
CZY czy dzień czy noc czy życie czy śmierć czy śnisz czy chodzisz czy siedzisz czy leżysz z czasem się zderzysz dni życia nie zmierzysz ********************************
-
Ostatnie namaszczenie
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy Tym wierszem przypomniałeś mi o Marii Konopnickiej i jej "Nasza szkapa" z tą różnicą, że tam umiera matka. -
Moc życzeń
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy Witold Gombrowicz, a przynajmniej tak twierdzi Google.com "To zdanie, „Jedyną rzeczą, która ma jeszcze moc sprawczą w świecie po sensie, jest obsesja”, jest często przypisywane polskiemu pisarzowi i myślicielowi Witoldowi Gombrowiczowi, chociaż nie zawsze jest łatwo odnaleźć je w jego bezpośrednich dziełach, lecz raczej w interpretacjach i analizach jego twórczości. Wypowiedź ta oddaje jego charakterystyczne spojrzenie na absurdalność istnienia i rolę manii w życiu człowieka."- 10 odpowiedzi
-
1
-
- dekadencja
- dekadentyzm
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pojawi się i zniszczy Twój żywot
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy Chyba tak lepiej... Człowiek człowiekowi wilkiem, a może gorzej... ************- 9 odpowiedzi
-
1
-
Kwiaty cmentarne
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Simon Tracy utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Simon Tracy Zombies, a właściwie żywe trupy...- 18 odpowiedzi
-
- dekadencja
- dekadentyzm
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
MRÓWKI część trzecia (ostatnia).
Wiechu J. K. opublikował(a) utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
MRÓWKI część trzecia Zacząłem się zastanawiać nad marnością ludzkiego ciała, ale szybko tego zaniechałem, myśli przekierowałem na inny tor tak adekwatny w mojej obecnej sytuacji. Podświadomie żałowałem, że rozbiłem namiot w tak niebezpiecznym miejscu, lecz teraz było już za późno na skorygowanie tej pozycji. Mrówki coraz natarczywiej atakowały. W pewnej chwili zobaczyłem, że przez dolną część namiotu w lewym rogu wchodzą masy mrówek jak czująca krew krwiożercza banda małych wampirów. Zdarzyły przegryźć mocne namiotowe płótno w 10 minut, to co dopiero ze mną będzie, wystarczy im 5 minut aby dokończyć krwiożerczego dzieła. Wtuliłem się w ten jeszcze cały róg namiotu i zdrętwiały ze strachu czekałem na tą straszną powolną śmierć. Pierwsze mrówki już zaczęły mnie gryźć, opędzałem się jak mogłem najlepiej i wyłem z bólu. Było ich coraz więcej, wnętrze namiotu zrobiło się czerwone jak zachodzące słońce od ich małych szkarłatnych ciałek. Nagle usłyszałem tuż nad namiotem, ale może się tylko przesłyszałem, warkot silnika, chyba śmigłowca. Wybiegłem z namiotu resztkami sił, cały pogryziony i zobaczyłem drabinkę, która piloci helikoptera zrzucili mi na ratunek. Był to patrol powietrzny strzegący lasów przed pożarami, etc. Chwyciłem się kurczowo drabinki jak tonący brzytwy, to była ostatnia szansa na wybawienie od tych małych potworków. NIe miałem już siły, aby wspiąć się wyżej. Tracąc z bólu przytomność czułem jeszcze, że jestem wciągany do śmigłowca przez pilotów. Tracąc resztki przytomności, usłyszałem jeszcze jak pilot meldował do bazy, że zauważyli na leśnej polanie masę czerwonych mrówek oblegających mały, jednoosobowy zielony namiot i właśnie uratowali turystę pół przytomnego i pogryzionego przez mrówki i zmierzają szybko jak tylko możliwe do najbliższego szpitala. Koniec P.S. Odpowiadanko napisałem w Grudniu 1976 roku. Kontynuując mrówkowe przygody, następnym razem będzie to trochę inną historyjka zatytułowana: Bitwa Mrówek.-
1
-
@tetu Czyli dżem z marmoladą w celu osłodzenia rosnących ścian. ;))))
-
@infelia Pierogi z grzybami i kapustą kiszoną, smaczności. :)))))))
-
Wyrzucenie rękawiczki
Wiechu J. K. odpowiedział(a) na Leszczym utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Leszczym To był test na gotowość, nie mylić z gotowaniem. 😁