Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Messalin_Nagietka

Użytkownicy
  • Postów

    6 949
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Messalin_Nagietka

  1. a potem Stefanie zastanawiałem się nad wodą w stanie gazowym i wymiękłym fajkiem (para - pet) - dzięki za koment MN
  2. parapet na przedsionku dworku w Szulmierzu dość, że stary, spękany, powyginany, ale służy. tyle co kurzu i odprysków farby jest we framudze okna na przedsionku, wnet tu przysiadłszy z was kto pierwszy z mar by wyciął tę przestrzeń i obrócił ją ku cieniu w spękaniu parapetu, który służy robactwu za frontowe mury, a człowiek w oknie jest śmiertelną pułapką, od niej uchowaj i pożałuj, zgrozo, gdybyś się w słońcu kiedy na nią natknął, poezją życie, lecz odejście prozą, a tu po wszystkim, kiedy wiatr zawyje, między szybami robi się niczyje i z resztek w resztki mozaiki podłogi, i w tynk na ścianie, i sufit, i wnękę, i którekolwiek weźmiesz drzwi czy progi, znaczone czasem w bezpańską podziękę tuli się jako wystraszone psisko, co nie wie czym jest, choć prawdy tak blisko, od wygód, blasku i człowieczej mowy drze się i kruszy, i płowieje, choćby miał kto pod szkiełkiem robaka, gdy owy podpatrywanie za cud jaki wziąć by chciał, gdy z odnóży żadne zgrabną łapą, zwraca odwłokiem uwagę – nic nadto, jak z tego kurzu i odprysków farby, co we framudze okna na przedsionku ktoś tu przysiadłszy z was niepierwszy z mar by wyciął tę przestrzeń i obrócił ją ku cieniu w spękaniu parapetu, który służy bez szwanku przeszło sto lat z góry.
  3. Ano się zgadzam. dziękuję bardzo, no to trzeba to opić na pop3, jeśli mi się oczywiście uda MN
  4. jak nie mozna niczego to czmu napisał to mężczyzna? MN
  5. nie chcem ale muszem no wiecie - Stefanie chyba odkryłeś na czym polega prozactwo, jeśli się oczywiście zgodzisz MN
  6. nie wiem skąd przywdziałęś sobie nick w ten sposób faszyści niemieccy nazywali Twoje miasto - to pierwsze i ostatnie, mógłbyś się wytłumaczyć? bo mniemam, że to głupi żart jak cała ta Twoja strona, wiedz, że w Mławie, Przasnyszu i Ciechanowie wielu ludziom byłoby by przykro - słysząc Twój Nick, o ten niesmak Ci chodzi? MN
  7. Ciechanów pozdrawia również i Koziczyn dzięki Marku za wtargnięcie z pozdrówką MN
  8. jesteś parą jak my i nadzieją na lepsze dni jesteś alfą omegą ... narazie jednak do sauny nie mam po co jakoś tak w hermetyczności mi duszno MN
  9. też bym odkupił. licytujemy? ;). ok - proponuję jaką jednostkę monetarną poezji - zwrotkę albo wers ok? wers to część groszowa zwrotka - to część złotówkowa rym - w zwrotce liczony w ten sposób - (ilość rymów) daje wartość jednostki zwrotkowej np. [...] Stara pomarszczona od słów Żebraczka, zatonęła w śmietniku myśli o królestwie. Obok w jednym z kontenerów na śmieci, Mruczał szary kot o chichocie jaskrawym. [...] = 1 zwrotce (równa się jednej zwrotce) ale [...] Stara żebraczka od słów pomarszczona zatonęła w śmietniku myśląć o królewnie Obok niej śmieci prawie cała tona myśli prawie królewna - żebraczka pewnie [...] = 2 zwrotki (2 rymy w zwrotce) i jeśli autor pozwoli i dobije targu to możemy się zabawić za poetycką monetę, co, Ty, na to Sylwestrze? MN
  10. ok - życie nie tylko w Wilnie się działo a wileńscy żydzi czy jacyś tam inni, "wartowałoby" podkreślić wileńskich a poza tym wporządku - tekst trzyma się w klamrze MN
  11. a ja już wiem - 5 zł dostanę z podatkiem to na rękę będzie ... ech nie se sami obliczają MN
  12. Konrad zmarnowałeś tytuł możesz go odsprzedać? MN
  13. neon jest gazem a zarazem - nie gra lecz świeci fotonami a to co gra to drżą cząsteczki - najczęściej skupiska atomów ups, rozwaliłem sens poetycki przepraszam MN
  14. ok - tak, ostatnio sen by mi sie przydał, zachrzaniam jak wół pokrojony na bigmack'i, ech, pracować w szkole MN
  15. no dobra, ale o co tu chodzi? MN
  16. ok - Kalino - ale co się stało? jak wiesz mam ten pierwszy nick, ale na niego nie loguję się zapomniałem hasła MN
  17. dotsarłem Włodzimierzu do gorzkiego i mi się odkleiło MN
  18. tak - dojście do nieba po kocich łbach dzięki za koment Maju- Kaju MN
  19. Andrzejki to jakiś wymysł zachodu, samo imię pochodzi z Grecji, my, słowianie, mieliśmy w tym czasie Goduna MN ps. kolady też nasze ale ktoś wykrzywił je w kolędy, ech
  20. godunowe wróżby - felieton pisany wierszem nikt z was już dzisiaj pewnie nie rozumie, skąd święty Andrzej końcem listopada wróży na wosku, jednako w tej ujmie wiarom pradawnym przyjrzeć się wypada i spośród wszystkich wykrzywionych znaczeń wybrać co jeszcze z dawnych źródeł da się, tak z dna przeszłości wyskrobać co w garncu skarbem podziemnym jak kiełki na wiosnę, gdy jaj malunkiem święto Nyi w marcu zrywało panny rozpuszczonym woskiem z hostyńcem bierzyć na miłosne schadzki cóż – wszystko padło w „zmartwychwstaniu pańskim” i o Lubiczu jak o czymś znajomym przy swatach chyba i weselnych godach nie w tym kościele czy bożnicy dzwoni, lecz czy z domysłu szkód kto tam nie doda, bo Ładą sobie młodzież dobierała tchnienie Lubicza – w ścisku i pochwałach, a Ładą była boginka piękności, żona Ładona – „waszego gospodarza”, a Lubicz brat jej, zawsze obok siostry, miłość i mądrość każdej z par rozważał, na dobre w stado każde się rozkręcał, gdzieś tam przy końcu maja albo czerwca, lecz ostatecznym małżeńskim związaniem imał się Godun, towarzysz Lubicza, on to płomienne młodzieńcze igranie we wróżby wkładał i tak też rozliczał i biada temu kto udawał miłość, bo z wróżb niechybnie wszystko wychodziło, przed hładolejem, ledwo zmrok zapadał, goniły panny ustawiać po Kurpiu i której pierwszej bot stał w izby drzwiach, ta pierwsza ślub weźmie, z tym co na podwórku w koguciej walce, jak ptak, pierś stawiając, resztę młodzików zbił lub przegiął w pałąk, a panny groszek na słomiane strzechy rzucały jeszcze, czy się co tam spełni i gdy tam który spadł, z wielkiej uciechy, na nić nawlekać było niby perły i chodzić pannie w owym naszyjniku było jak świeczce w tanecznym płomyku, a wróżby z wosku, jabłka czy ziemniaka, z lustra, obrączki czy wyboru garnka do dziś wywodzą jakiego chłopaka panna mieć będzie, a nie jedna załka kiedy w staraniu nic jej nie wychodzi takoż wśród sądnych godunowych godzin lecz końcem końców, wszystko co złe mija, gdzieś w środku zimy, po sutej wieczerzy, strojąc łeb tura, czepiony do kija, chadzają panny z kukłą, by uśmierzyć co nie tak było, co z sił nie da rady, początkiem czasu, tak zwanej kolady, tak oto Godun wpleciony w porządki, przodkom wróżebny, do dzisiaj truchleje kto chrześcijanin i w moc wróżb tych wątpi i jeszcze zwanym z chrztu świętym Andrzejem, niech myśl tam kiedyś w przeszłości posunie, może się dowie więcej o Godunie, a Ty coś żaden Andrzej albo Jędruś, gonisz współczesność mód i fochów zbyciem, spójrz, czyś ty czasem nie eksperymentu wróżebnych losów, ofiarą, co skrycie spod mikroskopu i wszech wzorów - potwarz, mieszasz się w głowie jak „zupa pierwotna”. -------------------------------------------------------- Słowniczek: -------------------------------------------------------- hostyniec - podarek z jaja maczanego w słodkim wosku hładolej - grudzień stado - dzisiejsza randka --------------------------------------------------------
  21. ech, w Twojej miejscowości coś się działo i Ciebie nie było? chyba rzeczywiście coś Cię powaliło MN oj, dorwę Cię, nie wiem jak i kiedy - bo zaczyna mnie to wkurzać MN
  22. ech, w Twojej miejscowości coś się działo i Ciebie nie było? chyba rzeczywiście coś Cię powaliło MN
  23. Mielau oczekiwałem Cię i co? o krawacie gadasz? jaki w tym sens? MN
×
×
  • Dodaj nową pozycję...