Był sen, a we śnie twarz.
Portret barwny - wyraźne zjawienie.
Akryl to był? A może gwasz?
Nie. Barwiony był - tęsknieniem.
Było tam nieco miłości - chyba,
A gdybym śnił jeszcze -
Choć nie lubię gdybać -
To by nam szpaki i świerszcze
Grały. A teraz już ranek -
Mżawka, śniadanie i mięta.
Gonią się myśli, smutki - na zmianę,
Ja już niczego nie chcę pamiętać.
25 X 2022