Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Pisarzowiczka

Użytkownicy
  • Postów

    63
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Pisarzowiczka

  1. @huzarc bywa i tak :X @Whisper of loves rain dziękuję, bardzo mi miło! @Marek.zak1 niestety... pozdrawiam! :)
  2. Schodzi Wiesiu do piwnicy, bo kartofli mało w garze. Szczęka głośno w tej zimnicy, ale idzie – żona każe. Patrzy, a tam na tych pyrach siedzi jakieś straszne bydlę! Cztery gały, wielka gira, tłuste włosy ma na skrzydle! Krzyczy Wiesiek: „Ty potworze!”, ten zaś chrząka, potem rzecze: „Nie mów mi tak, jeśli możesz, bo mi przykro, nie zaprzeczę. Ty pięknością też nie grzeszysz, lecz ja jestem kulturalny. Z sądem mi się tak nie śpieszy, zaś twój takt jest wręcz fatalny”. Zszokowany Wiesław woła: „Ale z ciebie nie jest człowiek!”. On zaś na to: „Hola, hola! Coś ci, mądry panie, powiem: nie świadczy o człowieczeństwie wygląd, tylko zachowanie. Mógłbyś w swoim okropieństwie mniej być człekiem niż ja, panie”. Wiesiek wraca. Żona woła: „Gdzie są pyry, chamie, błaźnie?!”. I znów idzie do potwora. Tak mu jakoś przy nim raźniej.
  3. @Charismafilos Pozdrawiam! :D @Rafael Marius Słowem zabawa to fajna sprawa! @Berenika97 Dobrze ujęte. Właściwie to dwie z trzech rzeczy wyszły, nie ma źle :P
  4. Jeden z tekstów, które piszę, był w gazecie. Ja wręcz w niebie! Lecz choć wyszedł, to nie wyszedł. Ale za to wyszłam z siebie.
  5. Idę parkiem. Wtem afera. Wbiega na mnie facet w bliznach i tak woła: „Stój, bo strzelam!”. Więc stanęłam. On zaś wyznał: „Strzelam w życiu przy wyborach, lecz strzał każdy jest chybiony. Kula za to bywa skora, by mnie trafiać z każdej strony”. W ten dzień drinka z nim strzeliłam. Rozszalały się pociski. Co nas czeka? Cóż, mogiła. Ostrzał własny jest nam bliski.
  6. @Nata_Kruk dziękuję! @Charismafilos miło mi, brzmi motywująco 😁
  7. Stres dopada przy kimś stale? Czas pomyśleć, gdzie jest racja: czy to więzi są tak trwałe, czy też więzi ta relacja.
  8. @UtratabezStraty Dziękuję! Co do tagów, masz rację - dodałam :)
  9. Pisarzowiczka

    Hymn człowieczy

    Och, jak pięknie, jak wspaniale uczestniczyć w ludzkim szale! Szala, ta ze złym uczynkiem, z wolna spada, my zaś z winkiem uwielbiamy (aż mam ciarki) wciąż opróżniać nasze barki! Winko? Jasne. Wina? Skądże! Upijamy się, lecz mądrze, choć mądrością nie grzeszymy. Instynkt chroni nas od winy. Grzechy nasze zgoła inne: czasem rzadkie, czasem płynne. Płynnie oceniamy ludzi, rzadko zaś w nas żal ktoś wzbudzi. Z nas są przecież sprytne głowy. Mózg nam działa do połowy. Drugą z połów, wiecie sami, zatruwamy tabletkami. Ból się kryje, smutek znika, w tle mordercza gra muzyka. Ale wszystko bardzo skrycie, uwielbiamy mianowicie skrywać nasze złe skłonności pod postacią jawnej złości. Choć kochamy zabijanie (czasu, gdy czas na czekanie albo siebie, świetna sprawa), to niesłuszna jest obawa, że chwycimy wszyscy pałkę i się wybijemy całkiem. Jeśli już, to może Ziemię zniszczy nasze ludzkie plemię, gdyż jesteśmy dość nieziemscy, by wyjść z tego jak zwycięzcy. Świat posunął się do przodu. My też nie zwalniamy chodu. Chód przemienia się w wyścigi o złapanie wyższej ligi. Kto na mecie pierwszy stanie, ten wygrywa umieranie, lecz w niewiedzy i uśmiechu, które schwycą go w bezdechu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...