Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Migrena

Użytkownicy
  • Postów

    3 105
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Treść opublikowana przez Migrena

  1. @Robert Witold Gorzkowski Dla mnie najpiękniejsze to konie i wilki. A Adolf miał na każdej nodze piękne i długie czupryny (?). W swojej potędze był pomnikowy. Dzięki. @Alicja_Wysocka Jestem gapa. Bo ja z plecaczkiem, konserwy, jajka na twardo, woda......a tu inny komin. To ja co? Pójdę już sobie :) Al :)
  2. @violetta Violu. Czas koni przeminął. A kiedy nasz czas przeminie ? Bo przecież przeminie ! Dziękuję. Dobrego :)
  3. @Naram-sin starałem się uchwycić tę wędrówkę w czasie i przestrzeni w surowy i prosty sposób. Bez metafor i specjalnych przegięć. Wyszło jak wyszło :) To Ty najlepiej to ocenisz :) Gdybym przywołał słowa z filmu " między wierszami" to napisałbym tak : starałem się pisać tak, jakbym tam był. To tyle. Dziękuję. @Robert Witold Gorzkowski Kiedyś miałem dom w lesie i jednych jedynych sąsiadów. Mieli konia. Wielkiego, potężnego perszerona. Na imię miał Adolf. Ile ja się na nim najeździłem ? Na oklep. Po lasach, polach i płyciznach Pilicy. Dawałem im co miesiąc po cztery stówy. Bo koń potężny to i potrzeby potężne. Nie chcę nawet myśleć co się z nim stało kiedy sprzedałem swoje ranczo. Ale wspomnienia zostały. Dzięki Robert.
  4. @Annna2 Aniu. Ty wzbudzasz mój podziw patriotyzmem. Umiłowaniem swojej Ojczyzny. Pisałem Ci już kiedyś, że masz piękną duszę. Żachnęłaś się wtedy. To powtórzę to dziś - masz piękną duszę !!!
  5. @Robert Witold Gorzkowski Robercie. Fenomenalny wiersz ! Świetnie napisany ! Super !
  6. @Annna2 Aniu. Całkowicie się z Tobą zgadzam. Czasem jak zamyślam się nad tym co kiedyś, teraz i później to czuję, że wpadliśmy w jakiś piekielny wir który ciągnie nas w przepaść. Ty lubisz pisać Koheletem. A mnie ten fragment (może nie a propos) tak drapie mózg od środka : " to co jest teraz już było, a to co będzie kiedyś jest teraz". (Z głowy to może coś pokręciłem). Lepiej - juz było. Aniu. Dziękuję ! @Alicja_Wysocka Al. Taki wiekowy to jednak nie jestem :) Chociaż paradoksalnie tego żałuję. Dziękuję pięknie :) I słuchaj. Bo ja cały czas pod tym kominem....jakbym czekał aż Ty...... No nic. Wybacz :) @Naram-sin Ja przepraszam, bo to nie do mnie.... Ale może Przytulia. No takie...złudzenie optyczne. Dzięki Naram-sin. Nie do mnie ale miło, że byłeś :)
  7. @Berenika97 Bereniko. A niech duch Łyska hula po niebieskich pastwiskach. Niech mu nie braknie trawy soczystej, wody żródlanej, ciepłej stajenki. Za głód, wysiłek, ciemiężenie, niech dłoń przyjazna czesze jego grzywę. Niech tak będzie ! A mnie prześladuje sekwencja z filmu Rejs. Z tym pięknym - patataj ! I to życie. Nasze życie które pędzi nas ku niewiadomemu. Gdzie się w końcu odnajdziemy ? My, jak te Łyski ? Bereniko - zawsze mnie wewnętrznie rozbudzasz ! I czuję się z tym znakomicie :) Dziękuję.
  8. @Nata_Kruk Bo był potężny bardzo. Migrena ważył około 100 kg. Tyle co ja.... Nata !!!! Ja nie mogę .... Ten Piszczyk, i ja ciągle teraz widzę. jak my oboje na tych schodach.... Marzenia:) Dziękuję :)
  9. Dawno temu, osiemset metrów pod ziemią, na pokładzie Idy, gdzie czarne pyły gryzły płuca górników jak wszy - harował koń - Łysek. Na grzbiecie nosił kamienny oddech kopalni, w oczach światło lampki karbidowej, w nogach tysiące ton węgla. Kości dzwoniły jak łańcuchy, kopyta tłukły w skałę - aż iskry gasiły ciemność. Morcinek opisał to w swej noweli. Zabawny gość, co widzi cierpienie w rytmie kopyt. Rządy Władysława Gomułki - ascetycznego sekretarza jak kość obgryziona z chleba - wypchnęły konie z kopalń. Maszyny wdarły się tam, gdzie mięso i kopyta znały drogę. Żelazne szczęki zamiast mięsa, w partyjnych gazetach - że konie i emeryci przeżerają Polskę jak pasożyty w trzewiach narodu. Łyska wpakowano na ciężarówkę. Z innymi skazanymi na śmierć końmi wywieziono do Francji - krainy ludzi, co jedzą konie jakby chcieli zagryźć ich dusze, popić winem, zagryźć żabą, udawać ucztę bogów. Zwariowani dziwacy, co Marsylianką chwalą ociekającą krwią gilotynę. W rzeźni pachniało krwią, rury ciekły parą jak żyły przecięte brzytwą. Pan Galambosz pił kawę, zalewając się w trupa. Łysek spojrzał mu w oko - i wygrał. Zamiast noża - furmanka. Miska obroku. Pijacka przysięga: kto dowiezie - przeżyje. Śpiewała o tym pani Rodowicz – swym namiętnym głosem zachęcając : „wio koniku…” Lecz Galambosz to była francuska moczymorda. Po miesiącu kupił dostawczaka Renault i wyrzucił Łyska z podwórka w pizdu, jak psa zdechłego w gnoju. Koń błąkał się po Polach Elizejskich, z pyskiem otwartym jak rynsztok, aż trafił na plac Pigalle, gdzie, jak przekonywał nas oficer Abwehry Hans Kloss, są najlepsze kasztany. Kloss miał stosunki ze SS-Sturmbannführerem Brunnerem, pokazał je w serialu „Stawka większa niż życie” Konic z Morgensternem. Polska już miała miec stosunek z bestią ze wschodu ale szczęśliwy przypadek nie dopuścił do tragedii. Bo ta czerwona cholera na glinianych nogach przy pomocy Gorbaczowa i Jelcyna rozpadła się jak trup, rozdęty, cuchnący, którego nikt nie chce grzebać. Ale bestia wciąż zabija. Na szczęście - nie u nas. To były dla Polaków czasy piękne i trudne. W euforii doszczętnie zgłupieli. Wybrali agenta bezpieki, Bolka, na prezydenta. Dali się prowadzić jak stado ślepych cieląt w rzeźni historii. Łysek padł na ławkę, kopyta sterczały jak krzyże, brzuch lśnił w słońcu - straszył spacerowiczów kutasem większym niż pomnik Lenina. Stary Kowboj znalazł go tam, złapał za grzywę, pognał na statek dla emigrantów - krwawiących jak cielak w rzeźni. Kowboj został poganiaczem bydła w Ameryce Południowej. Skóra spaliła się w słońcu, serce zżarły muchy prerii. Jerzy Michotek śpiewał o tym: „nad ranem gdy kowboje wypędzali bydło w step....", a echo niosło śmierć po suchej trawie, co drżała jak skóra zdarta z człowieka. Kowboj umarł, kumple ciało przykryli kamieniami, by Salvatore Allende nie wyrzucił go z helikoptera do oceanu w imię rewolucyjnego bilansu, że ilość żywych i martwych zrzucanych do oceanu musi się mu bilansować. Allende, ten samobójca historii - padł w pałacu jak szczur rozszarpany przez własne, ludzkie psy ochrony. Łyskowi strzelili z Remingtona w łeb. Czy zginął? Michotek bredził o wietrze i trawach - jakby człowiek był trzciną, bezbronną, łamliwą, krwawiącą - jak ta Hanka od Staśka Apasza, zadźgana nożem w bramie, o czym lamentował Grzesiuk. Legenda mówi - Łysek przeżył. Nazywał się Qń - pseudonim operacyjny albo symbol przetrwania. Skończył studia, został mecenasem, łeb większy niż boisko, kopyta wykrzywione jak po chorobie Hainego - Medina. Awanturnik, wrzeszczący w Sejmie, krzywa bestia naszych czasów. Jest, jaki jest. Chyba że znowu zemdleje. Łysek z pokładu Idy - legenda. Nie koń, lecz krzyk rozszarpany, kopyto wbite w twarz historii. Źrebaków Łyska już nikt nie znajdzie. Pieprzona Unia Europejska rządzi. Łąki puste, ziemia zarośnięta, konie z duszami znikają jak górnicy przykryci pyłem, zakopani w szybach, w ciemności, bez powrotu. Arrivederci.
  10. @Annna2 Aniu. Piękna medytacja nad miłością i przemijaniem, spleciona z mądroscią Biblii, światłem sztuki i jesiennym oddechem wieczności. Pięknie piszesz !!!
  11. @Nata_Kruk wiersz jest jak zegar. Nie odmierza końca ale podsuwa nam początek. To medytacja nad dojrzewaniem mysli. Bardzo bliski mi wiersz. Świetnie piszesz Nata ! Och, Nata !
  12. @Nata_Kruk Dziękuję pięknie Nata :) Miło mi bardzo :) Migrena to owczarek kaukaski. Syn interczempiona FCI. Tzw. "rosyjskiego potwora". Niestety, nie żyje. To ja z sentymentu........
  13. @Berenika97 Tak. Czekamy. Niecierpliwie bo wprowadzasz nas Bereniko w jakiś ciekawy świat. Nie sposób pojąć co będzie dalej.......
  14. @Alicja_Wysocka Oczywiście :) I z wielką przyjemnością zresztą :)
  15. @Leszczym Ale tylko razem z Twoją !!!! Dzięki.
  16. @Alicja_Wysocka A ja mam bujną wyobraźnię i już widzę - stoję sobie na ulicy, a tu nagle, z domu obok ktoś wylatuje kominem. To krzyczę: Al, to Ty ? A Ty cała w sadzy odkrzykujesz: no jasne, że ja. Któżby inny może wyleczeć prosto w gwiazdy ! O mój Boże !
  17. @Alicja_Wysocka Dlaczego to opowiadanie tak mi się podoba ? Bo jest szalenie ciekawie napisane :) I przypomina mi coś z bardzo niedawna, z przed chwili ...... Al. To wzruszający tekst jest. On żyje :)
  18. @Nata_Kruk Dziękuję Nata ! Auuuuuuu :) @Robert Witold Gorzkowski A ja lubię czytać Twoje słowa. Bo to słowa mądrego gościa. Czytam je zawsze uważnie. Dziękuję :)
  19. @Leszczym Układy jako metafora życia, sztuki i AI. Lekko, rytmicznie, a jednak z ciepłym manifestem wspólnoty. Zobaczę jak wyjdzie z moim bębenkiem
  20. @Alicja_Wysocka To jakiś tajemniczy i magiczny ciąg myślowy. Dla mnie zapach istnieje organicznie sam. Z wyjątkiem zapachu kobiety. Tutaj to już pełna asymilacja. Piękna kobieta i piękny zapach......Boże zlituj się nad mężczyzną !!!! @Alicja_Wysocka Dobranoc Al. Niech Ci gwiazd migotanie układa nocą włosy :)
  21. @Alicja_Wysocka Alu. Może pomyślisz. Że zgłupiałem, ale ja idąc spć prysńę na siebie amouage......i kładę się w euforii piękna. Zasypiam jak książe. Budzę się jak żebrak ale ten zapach dalej tego żebraka otula. Zwariowany świat węchowców :) A Twoje sny niech pachną dzisiaj fiołkami, jaśminami, mandarynką z Azorów...... Niech pachną Tobą. Wyniosłą i piękną - Alicją !!!
  22. @Robert Witold Gorzkowski A mnie tak się perfumeryjnie w głowie poplątałoz że wpadłem w sidła perfum niszowych. Ciężko z tej niszy teraz wyjść bo ciągną człowieka na sam dół dzieła Clve Christiana. To są pachnidła tak cudowne, że brak mi słów aby je opisać. Oryginały kosztują majątek. Ale dają człowiekowi coś czego bez nich nigdy w życiu nie by nie doświadczył. Dziękuję.
  23. @Alicja_Wysocka "Pachnieć miłością" Twoja obecność pachnie miłością, jak ogród utkany z porannej mgły, gdzie róże śpiewają wonią, a cisza drży jak struna harfy. Jesteś jak nieuchwytny płomień, który zamiast spalać - koi, jak swiatło rozlane w powietrzu, które karmi duszę zamiast oczu. Wypełniasz przestrzeń nie słowami, lecz niewidzialnym pulsowaniem, jak echo serca w sercu, jak oddech ziemi w źdźble trawy. Każdy wdech staje się modlitwą, każdy krok - pielgrzymką ku tobie, a nawet milczenie rozkwita, unosząc aromat wieczności. Bo kiedy jesteś - świat wybiera tylko jedną woń: woń tkliwości, woń wieczystej miłości, woń, którą oddycha samo istnienie. @Berenika97 To powiem tak : Bereniko, kiedy masz dobry humor, wtedy jesteś genialna ! @Leszczym To ja.... W takim razie ja..... Cieszę się zajebiście :) Dzięki wielkie !
  24. @Berenika97 "Nie jeden by pisał o nutach i głębi Ty diabłu patelnią wybiłeś ząb z gęby Bo prawda nie w szkle lecz w gierkowskim torze I w Łajce, co warczy "A co .........!"" Bereniko - jesteś genialna. Dziękuję:)
  25. @Annna2 Aniu. Proust - moja mega, mega powieść młodości. W poszukiwaniu straconego czasu. A pamięć zapachu "w cieniu zakwitających dziewcząt". Nosiłem te tomy Prousta czasem nawet za koszulą. Tak poznałem zapach literatury ! Póżniej przeczytałem "piękną chorobę" Mieczysława Jastruna i się w tej powieści zakochałem. Bardziej niż wszystko co było kiedyś. Super, że to przypomniałaś !!! A zapachy ? To przestrzeń bez sufitu. To wspaniałość naszego życia. Och. Dziękuję :) @Alicja_Wysocka to ja też :) Ale tylko zapachy :) Piękne zapachy to jest wszystko co genialne :) Zapach pięknej kobiety jest jak wyszarpać z raju jego kawałek. Kto nie pozna czaru zapachu ten jest.... Inwalidą jest ! Kochać to pachnieć. Pachnieć to kochać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...