-
Postów
958 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
5
Treść opublikowana przez Naram-sin
-
-
W tym punkcie niewątpliwie się zgodzimy.
-
Wierszyk takich sobie lotów, bo hejt to jednak bardziej złożone zjawisko, choć obiegowo sprowadza się je do zawistnego dowalania tym, którzy coś w życiu osiągnęli (sławnym ludziom, politykom, itd.). Od tego najbardziej rzucającego się w oczy oblicza hejtu można jednak stosunkowo łatwo się odciąć i zdystansować, bo jest wpisany w cenę popularności. O wiele gorszy jest hejt polegający na wybieraniu sobie w jakiejś grupie ofiary i systematycznym niszczeniu jej psychicznym. Dokonuje się to zazwyczaj przy zachowaniu pozorów normalności, nawet życzliwości wobec innych osób, aby utwierdzić otoczenie w przekonaniu iluzorycznego obiektywizmu i obciążyć hejtowanego pełną odpowiedzialnością za jego konsekwentną dewaluację. Dzieje się tak często np. w grupach rówieśniczych (zjawisko "kozła ofiarnego" w klasie, np. rozpowszechnianie złośliwości o koledze, z dodatkową klauzulą - np. sam jest sobie winien, bo gruby i głupi), ale też w innych internetowych zbiorowościach, jeśli ktoś intencjonalnie i nierzadko w białych rękawiczkach nęka konkretną osobę wmawiając jej, najogólniej ujmując, że jest z nią jakiś problem. Takie zachowanie, o ile ktoś nie zna jego podłoża i mechanizmu (prawie zawsze prowodyrem jest jednostka narcystyczna, zaburzona) to najbardziej toksyczna forma hejtu.
-
Sugestywny, choć bez szafowania słowami. Pusta plaża w sierpniu to raczej mało prawdopodobne, więc obstawiam albo bardzo wczesny poranek (choć parawaniarze już podobno od świtu zajmują sobie najlepsze miejsca) albo budujesz obraz pustki wśród ludzi (pomimo ludzi? obok nich?), ewentualnie jest to element nierozproszonego jeszcze snu. To mnie najbardziej intryguje, bo wydaje mi się ważne aby sens wiersza gdzieś osadzić.
-
Ludzie są okropni, a świat jeszcze bardziej i zmierza do zagłady. Tylko po co ta stęchła stylistyka? Nie panujesz nad rymowaną formą, a sama wzniosłość i monumentalizm metaforyki to trochę za mało. Pozostajesz w rzeczywistości poetyckiej sprzed dobrych 130 lat, kiedy Tetmajer pisał swoje dekadenckie manifesty. Choć realia współczesnego świata mogą sprzyjać podobnemu spojrzeniu na maszynerię dziejów, to sztuka, w tym poezja także, znalazła już inne środki artystyczne, aby to wyrazić.
-
Interesujący, bo polemizuje z ideą przemijania. Coś jednak jest niezmienne. Tęsknota za sztuką i metaforyczną percepcją rzeczywistości, które w praktyce ulegają dewaluacji, a mimo wszystko stragan symbolicznie trwa. Np. portale literackie można podciągnąć pod obraz takiego stoiska, na które spoglądają kukły za szybą ekranu.
-
A jest dokąd? Fizycznie, oczywiście.
-
Łysek performance
Naram-sin odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Migrena Nie mogłem się nadziwić jak można tak wielowątkowy tekst potraktować jak ckliwą bajeczkę o cierpiących zwierzątkach. Może ze względu na obszerność koleżanka nie pofatygowała się przeczytać utworu do końca? Mnie bardzo zainteresowała Twoja quasi-historyczna peregrynacja. Łysek odbija w niej rzeczywistość jak krzywe zwierciadło i staje się soczewką ogniskującą zdarzenia i dziejowe emocje. -
Łysek performance
Naram-sin odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Czy Ty w ogóle potrafisz czytać ze zrozumieniem? -
Gdy dzień się zmęczy
Naram-sin odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Piękny wiersz. Próba skosztowania innej stylistyki i zamiana tradycyjnego mentorstwa w intymną, czułą opowieść to bardzo dobry kierunek. Imiesłowów 'patrząc', 'siedząc', 'zmuszając', 'widząc' sporo, może przekształć to jakoś. -
Nie daje tym, którzy nie umieją jej znaleźć, albo jej nie szukają. Gdyby nawalił, przyjemność z jazdy najbardziej wypasionym porschakiem skończyłaby się na pierwszym przydrożnym drzewie. Dla Ciebie kluczem do oceny tekstu poetyckiego jest zachwyt czytelnika i wiersz ma być już gotowym opakowanym produktem konsumpcyjnym, którego celem jest ten zachwyt wywołać. Ja patrzę na proces powstawania/tworzenia (ukryty w strukturze tekstu), bo daje mi to możliwość zrozumienia, co autor chce mi powiedzieć o świecie innego niż to, o czym 'wszyscy wiedzą'. Tę inność (re)konstruuje się używając języka - a ściślej - odwołując się do jego funkcji poetyckiej. Za tymi granicami otwierają się - opiszę używając trochę górnolotnej retoryki - niesamowite światy, które nie potrzebują żadnych duchów, aby zostać odkryte. Bardzo możliwe, że się nie dogadamy, ale to nic nie szkodzi.
-
Spotkanie nielirycze
Naram-sin odpowiedział(a) na Berenika97 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Berenika97Miałem na myśli szeroko rozumianą wspólnotę autorów wierszy. Pisz po bereniczemu, tzn. lepiej lub gorzej, lecz Twoim głosem. Ostatecznie od błędów i porażek świat się nie zawali, ale ucz się latać na własnych skrzydłach. -
Jest dokładnie odwrotnie. Unosząc się tym bardziej go nie poznasz. Smak również jest częścią całości. Ja dzięki poezji dowiaduję się czegoś więcej o rzeczywistości. Ty się niczego nie dowiesz, bo duch, o którym piszesz, to - trywialnie rzecz ujmując - nic więcej, niż Twój własny zachwyt.
-
Ale czym jest ocean? Ty z kolei ignorujesz jego złożoność: wodę, rzeźbę dna, żyjące w nim zwierzęta i rośliny i różnorakie procesy zachodzące między tymi elementami, a to wszystko wchodzi w zakres znaczenia słowa 'ocean' i w wierszu pełni jakąś funkcję. W zależności od relacji z innymi jego komponentami. Wolisz skupić się tak naprawdę na sobie i swojej fragmentarycznej, emocjonalnej percepcji. Ja wolę jednak patrzeć na krople wody, bo każda jest inna, nawet w oceanie.
-
Ale właśnie na tym polega - w dużym uproszczeniu - poetyckość. Każda metafora w wierszu jest zjawiskiem, które z innymi tworzy jakiś system. Mnie interesuje natura zjawiska i struktura tego systemu. Intuicyjny odbiór faktycznie, ma dla mnie znaczenie trzeciorzędne.
-
W tekście Romy bohaterka liryczna próbuje tę magię zedrzeć z siebie, jak niechcianą skórę, a nie uczynić z niej swoją tarczę. Ja tu widzę problem z tożsamością, a adaptacja do rzeczywistości powinna opierać się na własnych mocnych stronach, tylko umiejętnie wykorzystanych.
-
@viola arvensisPoczułem się dziś w obowiązku przeprosić, bo chyba sponiewierałem ten wiersz bardziej, niż na to zasługuje. Zdenerwował mnie bezkrytycyzm innych, który zasadniczo nie powinnien mnie w ogóle obchodzić i rzutować na mój odbiór. Wywal z wiersza rymy gramatyczne i w przyszłości omijaj banały, np. takie: 'miłość przemija' (cóż w tym odkrywczego?), 'życiem zmęczona' (każdy grafoman tak się czuje). Miejsce zaimków 'twe','me' jest na strychu. No i tyle. Obiektywnie po ponownym przeczytaniu moje ogólne wrażenie jest dużo lepsze, niż wczoraj. Krótka linijka wiersza, ale precyzyjnie rozkłada starość na czynniki pierwsze we wszystkich jej aspektach.
- 18 odpowiedzi
-
Nie pamiętam dobrze książek o Mary Poppins, ale pozbawienie się możliwości latania odebrałem nie jak osiągnięcie dorosłości, lecz jak pozbawienie się ważnej części siebie samej. Po co na siłę być kimś innym? A to już jest ryzykowne. Poprzestawanie na byle błyskotce, gdy kiedyś wierzyło się, że cały kosmos jest w zasięgu ręki.
-
Ja i świat, w którym bezradność nigdy nie przemija. Upływ czasu uświadamia, że wszystkie przemiany są pozorne, bo przecież istnieje coś takiego jak pamięć i to ona zawsze kieruje człowiekiem.
-
Zastanawiałem się nad bohaterem lirycznym i przyszedł mi do głowy piękny letni dzień.
-
Szczęście czym jesteś
Naram-sin odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dobre pytanie. Człowiek nie potrafi z niego korzystać, a instrukcji obsługi nikt nie dał do ręki. -
Niepokojące studium kobiety u progu życia., upatrzonej na ofiarę. Po zrzuceniu z siebie magiczno-baśniowej otoczki, która zapewniała bezpieczeństwo i komfort, bohaterka liryczna staje się bezbronna w swoim ufnym oczekiwaniu. Usidlenie jej nic niewartą przynętą (emocjonalną) oraz uczynienie z niej obiektu służący zaspokajaniu własnych potrzeb wydaje się wyjątkowo łatwe. Fragment o utracie zdolności latania przygnębia jako symbol wyuczonej bezradności i zniewolenia przez kogoś, kto ma bardzo mętne intencje. Utrata pierwotnych zasobów (wszystkiego, co stanowiło o sile i tożsamości) pozwala na wzorcowe przeprojektowanie, zwłaszcza że ukształtowana przez zupełnie inną rzeczywistość Mary wydaje się kompletnie nieświadoma zagrożeń w tej konkretnej relacji.
-
z akwarium
Naram-sin odpowiedział(a) na Alicja_Wysocka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Czuję się, jakbym siedział w łepetynie tego kota... -
Udam, że tego nie widziałem.
-
Denuncjatura
Naram-sin odpowiedział(a) na Florian Konrad utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nigdy nie brakuje tu dystansu do siebie. Podmiot liryczny wciąż przechodzi przez różne stadia zdziczenia, a jednocześnie zachowuje przenikliwą samoświadomość, dzięki której nie traci kontaktu z rzeczywistością. Kolejne metamorfozy pozwalają mu lepiej poznać siebie samego i poskładać w obraz setki pojedynczych, randomowych obserwacji.