horyzont pomiędzy życiem
i śmiercią jest bladożółty
jak światło żarówki w
publicznej toalecie
razi bielą posadzki
i chłodem kamieni
twardym snem płyt
daje odpoczynek gładzi
szarość gasnącego świata
tuli głowę jak poduszka
to nic że boli
to tylko na chwilę
potem są gwiazdy
może być tylko lepiej