Ostatnio akurat czytałam o św. Andrzeju Boboli, któremu zdjęto skórę.
Może chodzi Ci o poecie Stanisławie Czyczu, a może o kimś po prostu bezimiennym. Nie wiem.
- Dla mnie to, co stało się z jego skórą, było symboliczne: jakby stracił warstwę ochronną, która ubezpiecza większość ludzi od ciemnej strony świata - opowiada Bronisław Maj, poeta, w latach osiemdziesiątych redaktor opozycyjnego "NaGłosu". - Nie można żyć bez skóry, bo wtedy świat za bardzo rani. A on nie miał skóry, dosłownie i w przenośni.
Człowiek bez skóry. Portret Stanisława Czycza (wyborcza.pl)
Generalnie, to życie jednak boli
Pzdr :-)