
Marcin Tarnowski
Użytkownicy-
Postów
87 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Marcin Tarnowski
-
Moment Montypythonowski
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Na „Moment Hamiltonowski” Unii Europejskiej. Przez co rozumieją w Brukseli uwspólnotowienie długu i wydatków, oraz nakładanie wspólnych podatków w ramach wspólnoty, zaproponowane dla konsolidacji USA przez Alexandra Hamiltona sekretarza skarbu w administracji George’a Washingtona. Z wieczora lubię wywoływać duchy W fantazji, dla nauki i otuchy. – Wołam pytać Alexandra Hamiltona: Co myśli z perspektywy Stanów dokonań? A on mi: „Rzecz jest prosta jak w małżeństwie – Mąż i żona kupują na kredyt łoże… – Dług + wydatek = mebel połączyć ich może! Kiedy trzech starszych panów toż łoże kupi, To się wzajem i oszuka i wygłupi! Od myśli o człeku przejdź do tej o państwie: Młodym, ledwo co, luźno związanym krajom, [1] Me „momenty” siłę = szansę przeżyć dają! [2] Stare zapomną, że same trwać potrafią, [3] Kłócąc się komu co, do przytułku trafią, Skąd trakt nie w dorosłość a na cmentarz. Spać śpiesz!” . . . Zmęczony dniem w którym bywałem tu i tam, Posłusznie w ramiona Morfeusza się pcham. Dobrej nocy! PRZYPISY [1] Były to stany, które nie miały odrębnych, wypracowanych przez dziesięciolecia i wieki strategii sposobów radzenia sobie różnymi trudnościami. Rozsądnie zatem, że nie brano pod uwagę ich historycznej specyfiki z braku tej specyfiki. [2] Niewiele lat później wybuchła Wojna Brytyjsko-Amerykańska trwająca od 18 czerwca 1812 do 18 lutego 1915, która przebiegała z licznymi bitwami, oraz takimi wydarzeniami jak spalenie Białego Domu w dniu 24 sierpnia 1814. Tak więc próbę niepodległości USA przeszły i ją zdały, w tym sensie, że po wojnie istniały dalej bez strat terytorialnych. Być może przyczynił się do tego właśnie synergizm wysiłków poszczególnych stanów, wywołany m.in. „Momentem Hamiltonowskim”. [3] Europa jest bardzo zróżnicowana, kraje europejskie mają własne tradycje, czasem mądre, czasem głupie, ale z czegoś wynikające. Niektóre z powodów tych różniących się strategii można ujednolicić, ale niektórych nie, a w każdym razie nie bez tragicznych skutków. W dodatku stare strategie o których każą nam zapomnieć jakoś działały, a co do nowych strategii można mieć tylko nadzieję. Ilustracja: John Trumbull (1756–1843) „Alexander Hamilton”, 1806.-
3
-
Tysiąclecie Królestwa Polskiego, Rzecz prosta z przerwami, lecz przecież! – Przeszłość. Czyż będzie dwutysiąclecie? Czy zgubisz się wśród kraju innego? Lecz wyobrażam Cię sobie, że nie, Że idąc w koronie przez wykroty I dywany, zbawiasz świat przez dotyk Jak z trudem starałaś się dawniej. „Medycejka” klęknie w „Notre-Dame”, Znów syn ruszy we łbach, co w ruchu, Inny zawezwie byś zstąpił Duchu! Wciąż szum skrzydeł husarii! choć czy tam? – Mignęłaś chwałą, tylko możebną Serce mi rośnie, umysł ulata, Że mogą być, będą jeszcze lata, Lecz rzecz wymagającą! – niepewną... Ilustracja: Bohdan Bartłomiej Nowakowski (1887-1945) „Ojczyzna wzywa was”, 1918.
-
1
-
Tajemnicza kwestia trwania
Marcin Tarnowski odpowiedział(a) na Marcin Tarnowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Łukasz Jasiński Po trosze fakt, ale wykorzystałem inny niż talent do prowadzenia państwa a tym razem rzeczywisty i bezsporny talent Józefa Piłsudskiego, mianowicie do cytatów i wyrazistych powiedzeń. @Łukasz Jasiński Ale wiersz nie o tym, a raczej ogólnie o tym co się państwom udaje i trwa, a co zaczęte niby z powodzeniem i pozornie obiecujące rychło przemija. I dlaczego może się tak dziać. Pozdrawiam! -
Tajemnicza kwestia trwania
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ten i ów powiada czegóż to nie dokona, A choć się uda wnet fala czasu spieniona “Piękne zamki” z “piasku” w “równie plaż” kładzie. Lecz zasada stąd opiera się na przesadzie. - Trwa to co weszło w stan trudnoodwracalny! Lub co palec woli wstrzymuje przed fatalnym! „Umiłowanym stanem Polaków jest niezdecydowanie." Józef Piłsudski Ilustracja: Jacek Malczewski (1854–1929) „Brygadier Józef Piłsudski", 1916. -
Duch Marca! – W bój? ja?
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Łamiąc zimę w rok wdarł się, – Przyszedł Twój miesiąc Marsie. Dziś w Ciebie nie wierzą – (Inaczej lęki śmierzą) – Wiara Greków upadła! Wiara Rzymian upadła! Lecz są wojny – problemat: Czyż ducha wojny nie ma? Byłabyż rzecz bez ducha? Wątpliwe, bajek słuchaj: Sprawom dano patronów – Myśl starodawną ponów. Nie wierzysz w śmiesznostki? Słusznie, lecz to drobnostki: Jeśli tam jest jakiś świat I ze stanów tego rad Zamiast mieć go w nosie Rozsądnym zdałoby się, Żeby czuwał stamtąd ktoś, Śląc swą miłość albo złość, Tchnąc chłód na łby gorące Lub znów grzejąc jak słońce, Gdy tamten świat chce wojny. – Bądź w strachu spokojny: Nie jesteś, świat nie jest sam! Dobrze czy źle idziesz tam; A tu gdzieś pokój, gdzieś bój! – Spod Marsa przy Marsie stój! . . . Trudne, tu pokojowcy – Zechcą mnie do ról owcy, A ja słaby poeta, Lecz pod pantofel – gdzież tam! Ale po cichu duszą, Sam tęsknię, gnać nie muszą… Ilustracja: Anonimowy rysunek pt. „The Triumph of Mars” (Tryumf Marsa), z około 1759. -
Na niedostatek kobiet w Polsce
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jej wprost po serii przykrości i prztyczków: – Czy mogę skorzystać z pani cycków? – Nie zapytałem, ale tyś papierze, Tak cierpliwy, że tobie rzecz powierzę. – Domyślam się, że nie, i odpowiedź ta Do innych części zastosować się da; (Chyba, że pierścień, ołtarz, i takie tam, Pannie lub wdowie – w wolnym stanie dam). Mimo to jednak są cechy kobiece, Które dać byś mogła, a zacne wielce, Gdybyś je posiadała, ot: wrażliwość Na uczucia, los innych; delikatność Obejść, w z ludźmi postępowaniu. Tylkoś ty je sobie amputowała? Z biustu bluzki kobietą byś się zdała Aleś z psychiki jest brutalnym chłopem. – Jak traktować twą sprzeczność mym kłopotem! Albo i nie, bo czyś ty taka jedna? – Rzesza „jak was traktować?” kwestią biedna. Lecz, ciałem w harmonii duszą kobieta = W pół do anioła – o tym pamiętaj! „Kwiaty podziwu i wdzięczności dla wrażliwych i delikatnych kobiet” malował program „Imagine”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego. -
Wbrew „zabić « Ren » !”
Marcin Tarnowski odpowiedział(a) na Marcin Tarnowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dzięki za komentarz, atoli Rzymianie widzieli rzecz inaczej. -
Wbrew „zabić « Ren » !”
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Nieraz mi matka mówiła, Tetyda o stopach srebrzystych, Że dwie prowadzą mnie Kery dwiema drogami do śmierci; Jeśli pod grodem trojańskim zostanę, by dalej tam walczyć – Nie ma stąd dla mnie powrotu –, lecz sławę wieczną uzyskam. Jeśli do domu powrócę, do mojej ziemi kochanej, Sławy nie zyskam, lecz w zamian życie szczęśliwe i długie Los mi przeznaczy […]” Homer „Iliada” w tłumaczeniu Kazimiery Jeżewskiej, Prószyński i Ska, Warszawa, 1999, IX, wersy 410-416. Czy świat idzie naprzód, – Czy jak pączek w kwiat się rozwija? Tak! – wszędy komputery, samochody, gdzieś rakiety, Ale to rozwój techniczny. Co z innymi? Niestety, Nie nadążają, ledwie trwają. Świat tu, tam się zwija… – Pojęcie duszy Egipcjan było skomplikowane: Człekowi różne dusze były przez Opatrzność dane. – Dusza „Ren” – imię, pamięć, co mimo śmierci nie mija… Nie mija tak sama, ale mogła być z tablic skuta, Z papirusami spalona, kopnięta z buta Gdzieś w zatęchły śmietnik świątyni pamięci, by jak Się przemiesza z odpadkami, wyleje nań pomyje, Strupieszała. Czyż po kres czasów? Czy ktoś nie umyje? Czystej do serca nie przytuli? Ale wzorem nijak Się raczej dla nikogo w żaden sposób nie stanie, Nikomu nie radząc, w nowym nie przeszkodzi tanie. Jak faraona Aj „ren” trup, żołnierzy wyklętych tak Też zabójstw „ren” idą jedna za drugą wściekłe próby, By nowy porządek zaprowadzić – zyskami luby. Milenia przez glob przebiegły, a w grach metoda wciąż ta… Tajemnemu życiu wszystkich Achillów, co na drodze Do gwiazdy męstwa musieli mrzeć ciałem, by żyć czynem, Na pociechę mogąc sobie szepnąć „Nie całkiem ginę”, – Trwajcie po wsze czasy! i coraz przyświećcie niebodze! Ilustrację pt. „Na ścieżce chwały” wykonał program „Imagine” pod dyktando Marcina Tarnowskiego. -
Oblicze morza
Marcin Tarnowski odpowiedział(a) na Marcin Tarnowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Jacek_Suchowicz To chyba nie ta, ta była bardziej horrorzasta. -
Miałem sen, że szedłem wolno nad brzegiem morza, Gdy spokojne, sztormu nie ogarniał go pożar, Przede mną szła w dali dziewczyna jak fala – Tak się jej ruch z masą wód harmonią zespalał… Włos niby piana powiewał głaskany wiatrem Barwy jej szarfy jak z niebios zdarte… A jakoś zrobiło mi się samotno, Więc gnam pogadać wpadłem na myśl psotną. Jużem tuż, odwróci się ku mnie może – Nadzieja – trwoga – zamiast twarzy morze! Powiadają że: „Sen mara, Bóg wiara!” – Za ciekawość bratnich natur sen-kara? Program „Imagine”, pod moje dyktando „Oblicze morza”, 1.
-
( Z perspektywy niebieskiej ) Współcześnie „pańszczyzna” bardzo jest nie w modzie, Bo w cudzą propagandę wierzysz narodzie, W różne manipulacje z badań źródeł, Które nieczarny obraz mogłyby dać cudem…! A ja bym chciał dojrzeć też inne jej aspekty, W tym te które nie są miłe twórcom sekty Opisujących jej negatywność z zapałem. – Ja zapytać nieżywych w zaświecie chciałem. Trudno o seansy, ale jest wyobraźnia, Niech mnie prowadzi, cudzy sztuczny mrok rozjaśnia: Józef „– Pańszczyzna to było straszne całe życie tyranie, – Rewolucji zielonej, technicznej zaranie Jeszcze nie nadeszło, w dodatku mym panem Był człowiek wymagający, z buzdyganem Wpierw, a potem ze sławną hetmańską buławą, Co kazał musiało być, bunt nie był zabawą. A nas jak i was dzisiaj straszyli Moskale, On nas bronił, ba sam na Kremla stanął wale. Gdyby nie to, dowiedziałem się tu po śmierci, – Bezpotomność! – pochowałbym z żalem dzieci. Co mnie złościło minęło. Co ciebie minie?! A jak się miewasz z twoją « pańszczyzną » Marcinie?” – Pańszczyznę zniesiono w dziewiętnastym wieku... „–Wiem, lecz « Jak? » – odpowiedz na pytanie bez lęku! – Prosty chłop poznał, że Lenin Rosji nowy car, Wyśmiali go, lecz ta zmiana to był mowy czar, Bo zniesienie nazw i mian nie uśmierca rzeczy. Czyżby państwo żyło z manny? – Bym ci przeczył; Więc, płacisz podatek w naturze lub groszu, Który z pracy, – różnicę między nami poczuj: Ma szła na Żółkiewskiego, co wśród kraju zbawców! Twej idzie część na szczęść a część na nieszczęść sprawców! Nie dość: nie masz wpływu na których pójdzie ile, – Praca byle jaka dotknie wszystkich, to tyle! Tak nie było tylko ze mną, zwykle wiedział chłop: Tyra na figurę zacną czy wcielone zło?! [1] « Rób co lubisz a nigdy nie będziesz pracować! » – Rzekł Chińczyk, – Rób dla zacnego humor zachowasz! Tyś nie pańszczyźniany, – toniesz w pośredniościach, Chcąc przekładni twych jakości w ich jakościach... – Rwiesz włos z łba, płacząc z innymi pospołu, Nie spokojniej żółkiewskich doglądać mi wołów?” [2] PRZYPISY [1] Tak bym sądził, że dola chłopa pańszczyźnianego była ciężką, ale przejrzystszą od mojej, – on wiedział czy warto na swojego pana wypruwać sobie żyły czy lepiej prowadzić „strajk włoski”, ja zaś (wraz z innymi podatnikami) takiej wiedzy nie mam. [2] Stanisław Żółkiewski odziedziczył po ojcu m.in. Turynkę w ziemi lwowskiej (w której się urodził), sam Wolę i Niestawice w ziemi chełmskiej a pospołu z bratem Mikołajem trzy inne wsi w ziemi chełmskiej. Żółkiew nieopodal istniejącej już dawniej wsi Winniki założono później pod koniec XVI w., a budowę miasta rozpoczęto w r. 1597. Zatem, chłopów pańszczyźnianych miał. Ilustracja: „Stanisław Żółkiewski”, na podstawie anonimowego obrazu z ok. 1650 r., z poprawkami postaci przy pomocy kilku programów, m.in. „Imagine”.
-
Śnieżna pełnia
Marcin Tarnowski odpowiedział(a) na Marcin Tarnowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Alicja_Wysocka Zatem, ja usunę swój. -
(Głodny księżyc) Pod imieniem Eulalii, czyli „Dobrze mówiącej”, – Jedno z imion Ciotki. – Czyż dlań komplementu słońce? Pod imieniem Modesta, więc „Z umiarem” „Skromnego”. Pod znakiem Lwa, symbolu dla silnego, odważnego. Pogoda dość mroźna przy jej ostatniej łagodności. – Czujnyż indiański obserwator zza egzotyczności? Dla ciała błysnęła mi znakiem na dziś dzień choroby. Przejdzie jak wiele? Czy jak któraś musi między groby? Ale „póki my żyjemy”, póki ja jeszcze żyję, Niech stan ciała może przejściowy mi duszy nie wyje! [1] A tu pan polityk powiedział, oraz ludzkie trendy... – I choćby pełni, żeby mieć pretekst uciec którędyś. To był sen? a może nie? czyżby jedynie marzenie? Wielka woda – morze „nieżywe”-„pustynne”, stworzenie Jeśli jakieś, a przecież zapewne wśród tych mas wody, Skryte za płaszczem nieożywionej ciało przyrody. Przyszedł mi do głowy mikry kryl i wielki wieloryb, Nieukazujący się i nienależący do ryb... Samotny we śnie, wołam w głębię bądźże pozdrowiony Patrząc czy mi pustka odpowie znakiem utęsknionym. I „głębia” odpowiedziała: drryyy – dość zaskakująco, Na znak straszliwy, że dzień i spanie ma się ku końcom. PRZYPIS [1] Chodzi o wyjedzenie jak w „Panu Tadeuszu” Adama Mickiewicza „rosa oczy wyjje”, a nie o wycie. Ilustrował program „Imagine”, pod moje dyktando.
-
Ludzie i Ludzice!
Marcin Tarnowski odpowiedział(a) na Marcin Tarnowski utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Domysły Monika I co teraz zrobić, pisać? Może potraktować jako wyzwanie, - jakieś wiersze dla dzieci? -
Straszny sen miałem a bardzo proroczy, ( Może tematyka kogoś zaskoczy, Bo był zamiast z przesłań transcendentnych, Interpolacją trendów ewidentnych) : Pożar, więc wrzasnąłem: „Ludzie, pali się!” Na co krzyk pani, żebym się odwalił, Bo ona nie « ludziem » tylko « ludzicą »!” – Na tenż efekt dzielący ogół liczą? Ci od posłów i posłanek lingwiści, Manier na ministry kreacjoniści, Na czytelniczki oraz czytelników, Prawniczki w przeciwieństwie prawników, Pacjentki w kontraście do pacjentów. Czyż i „elementki” do elementów? Językoznawcy od wtykań kreseczek. Jaki podział, dziwność wmusicie jeszcze? O WOLNOŚĆ ZWRÓCENIA SIĘ DO OGÓŁU! – Wołam, miast wytykań podług szczegółów. Mój głos cichutki – strofa nic nie dała, – Szatkownica narodu, ludzkości działa. „Proszę pana, o czym ten wiersz jest tak naprawdę?” Wiersze są dla inteligentnych ludzi i zasadniczo po zapakowaniu treści w formę, nie należy ich rozpakowywać i dzielić na składniki pierwsze, by je podawać osobno „łopatą”. A ten wiersz jest zbudowany tak prościutko, że tym bardziej! Jednakże, żeby nie być nieuprzejmym: Jest coś podejrzanego w dzieleniu ludzi na grupy, to mianowicie, że utrudnia to zwrócenie się do nich jako do ogółu, co może być absolutnie koniecznie. I co wtedy?
-
Choć, przecież byliśmy tak różni, Przez czas, świat krwią razem podróżni. – Dziś rocznica, – tęsknię za Tobą! Zgodzilibyśmy się z sobą?! – Byli po kres dni swoich wsparciem, Wzajem na interesów warcie… Dmuchałbyś na świeczki na torcie! Ciepły dzień. – Może spacer po porcie? Czy był bym piastunem Twych dzieci? Może tak? – Łza w niebyt leci. Cóż mi po Tobie się ostało? Nic? = Samotność, – wielu by chciało! Jeszcze mogę chwile wymarzyć, Które mogłyby się nam zdarzyć. Ilustrował program „Imagine”, pod moje dyktando, grafika pod tytułem „Chusteczka marzeń – Urodziny – Na plaży”.
-
2
-
Jak mordują gołębie? Albowiem, kiedy jastrząb zabija to ze świadomością mordu, Zaś gołębie mordują delikatnie, wśród dziobnięć akordów: Jeden pójdzie i dziobnie gołąbka, który mu przeszkadzał Potem drugi, w końcu dziobnięć moda w szał się przeradza. – Rano w gołębniku leży trup dziobnięty sto razy, Lecz czy któryś winny? Nie, wszędy „elegijne wyrazy”. Preferencje co do śmierci nagłej: Gdyby ktoś wpadł na myśl, by mnie zabić, – najlepsza katana! (Choć tą receptą zbulwersuję którąś panią lub pana…) – Jedno sprawne z zamachem cięcie mieczem wpół przez szyję, Długo się nie nacierpię a pewność z łba luzem – nie żyję! Nie miłe mi, wpędzanie w grób psychicznym poznęcaniem: Że włos, rodzina, pochodzenie, – rozwoju blokowaniem. . . . Rzecz ma już wymiar manii społecznej. – Ten być nie może bo to, tamta bo tamto, a tymczasem rośnie ilość samobójców. Czemu? Nie może być, ale jakże nie może, kiedy przecież musi zarabiać, założyć rodzinę i mnóstwo innych rzeczy. Co kiedy się tu uniemożliwi, tam uniemożliwi, a gdzie indziej zdyskryminuje? –
-
Anioły, cóż za cudowne stworzenia. – Nie grożą im wątroby schorzenia, Choćby każdemu libować dwa litry Spirytus a spirytus brzmienia wytrych – Czyż sekretu „Czemu?” zamek otwiera? – Nieszczęściem i szczęściem światów bariera… Czy grożą im szały po złych lekturach? Błaha podnieta podnieca ich która? Podejrzewam, że są inne – bardziej duchy – Chłodnego umysłu, choć żaru podmuchy Rozgrzać powinny cokolwiek otoczą. Jakże inny jest pod ich wpływem człowiek. – Owiany furią dyskusji nie zmrużyłem powiek. To nie dobrze, anioł by nie zapłonął; Święty choć, nieba by poddał się tonom. A jam miał swój mózg za dobry zegarek Napraw! Wskaż jak! Bezsenny „nocny marek.”
-
- gniew
- bezsenność
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
– „Przyszliśmy zapytać drogi bracie: A cóż to tak klimat ocieplacie?” – Rzekł jak anioł anioł do anioła, A za nim skinieniem reszta woła. Aklimiel im na to jak anioł rzekł: – „Cóż poradzę ród Adama się wściekł Myślą, że robi świata gorąca On sam, ni Bóg, ni anioł, ni słońca; Wznosząc ku nam tu koszty opału. A ciepła trzeba biednemu ciału. Zatem wstrzymuję mrozy i lody, By człek nie wymarł (przy nas wciąż młody). Gdy rozumu czas mu się dopełni, Dopuszczę do piękna zim w pełni.” . . . Czyż za sytuacją sytuacja? – Czy przejściowa pogód fluktuacja?
-
1
-
O urojonej nierówności fajerwerków
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
(W obronie tych niepoprawnych.) Powiadają, że fajerwerki są złe! Bo cierpią od nich psy, koty i ptaki; Lecz nie równo kto puszcza, po co i gdzie: Zły jest na Dzień Niepodległości taki, Sztuczny ogień na Nowy Rok – już mniej źle, A na Owsiaka „Światełko do nieba”, Choćby taki sam, jest dobry, więc trzeba! [1] … A pies zwęszywszy skąd karmicielki wiatr, Czy w szok nie wpada, gdy wstrząs michy jest wart? [2] Wspomniałem, że bardzo ma też cierpieć ptak – Że „mnóstwo padłych” – poszedłem liczyć – brak! [3] PRZYPISY [1] Takie jest podejście znajomego właściciela, i pies się do tego dostosowuje. [2] Zauważyliście moi mili, że pies chętniej obszczekuje osoby, o których właściciel mówi niechętnie, niż do których odnosi się przyjaźnie. Mam takich sąsiadów, którzy początkowo bardzo mnie nie lubili i ich ówczesny pies bardzo na mnie szczekał, a potem się do mnie przekonali, więc ich nowy pies (poprzedni został uśpiony), macha na mój widok ogonem. Oczywiście, pies nie rozumie słów, ale świetnie rozumie nastawienie, bo to właśnie ono pozwalało na odruchy stadne, przywództwo basiorów u wilków, samców alfa w watahach, zespołowe polowanie i obronę stada, itp. Zatem, kiedy właściciel ustosunkowuje się niechętnie do sztucznych ogni to pies to wyczuwa, a ponieważ to właściciel jest ludzkim odpowiednikiem przewodnika stada, to pies rozumie fajerwerki z danej okazji, jako zagrożenie. Natomiast, jeśli właściciel patrzy na sztuczne ognie z przyjemnością, to psa to raczej uspokoi, raczej, bo oczywiście jest kwestia przeszłości psa, (mógł mieć właściciela bardzo obawiającego się sztucznych ogni, albo któraś petardę mogła odpalić w jego pobliżu i ma przykre wspomnienia), a też charakteru psa. Wygląda z powyższego rozumowania, że ażeby uspokoić psa, wpierw trzeba, żeby jego właściciel się uspokoił. [3] Dlaczego brak? a) Fajerwerk to nie samolot odrzutowy, który z punktu widzenia ptaka jest latającym odkurzaczem i to dużo szybszym od niego. b) Nie jest to też eksplozja jądrowa, na której błysk ptaki się podrywają, zamiast schować, a następnie fala uderzeniowa tym łatwiej je zabija. -
Matrymonialny alians antyrusyfikacyjny?
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Choć dziś dawno trup, wówczas profesor dosyć świeży W roku tysiąc osiemset siedemdziesiątym czwartym [1] Przez nawę kościoła w Paryżu na ślub bieży A panna młoda? Bogata! posąg wiele warty, Ale hańba „Targowicy” plamą na jej przodkach, Ba, kądziel wiedzie skrycie od zaborcy – Carycy. Ale panna, z domu hańby cnotami słodka. “Mezalians z taką rodzinę!” – krzyczą krytycy… A ja zasnąłem nad „Royal Mariages of […] Poland” [2] Śnią mi się: Aleksander i Helena Moskiewska… „– A gdyby Autonomii Galicji też dola Przypadła Królestwu, gdy metoda Wielopolska, Choć padła, wpierw zwyciężyła, wzorem dla niej była? „– Nasz mariaż, wszak także miał pogodzić nasze kraje… „– Nie jak po Krewie Polska zdrowie pary by piła? – Nie wyszło,szkoda, nie każda się próba udaje…” PRZYPISY [1] Dokładnie 16 kwietnia 1874, a więc już po Wielkiej Nocy, która przypadła na 5 kwietnia 1874. [2] Almut Bues, Zbigniew Krysiewicz „Royal Maririages of Princes and Princesses in Poland and Lithuania c. 1500-1800.” (Companion Guide to the Exhibition April-May 2016 the Royal Castle i Warsaw, June-July Palace of the Grand Dukes of Lithuania in Vilnius), German Historical Institute Warsaw (zupełnie rozsądnie, część to były niemieckie księżniczki, wówczas było mnóstwo niemieckich księstw), Warszawa, 2016. Chociaż, Aleksander i Helena to akurat sprzed zakresu chronologicznego tej książki. – Cóż też mnie napadło, żeby tak śnić? W rocznicę śmierci profesora Stanisława Kostki Tarnowskiego, 31 grudnia 1917 roku. Ilustracja: Jan Bąkowski (1872-1934) „Portret hrabiego Stanisława Tarnowskiego”, z ok. 1899 r.-
1
-
O upadku nauk prawnych
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
(About the decline of legal sciences) „Natomiast „uniwersytet” to u współczesnych istot planety Ziemia taki „piec”, w którym pali się wszystkim, co w ciągu dziesiątek stuleci zgromadziły istoty minionych pokoleń, i na którym pichci się tam w pośpiechu półtoradniową smaczną polewkę z soczewicy, mającą im zastąpić to wszystko, co ich nieszczęśni przodkowie osiągnęli przez wieki świadomych oraz nieświadomych starań i trudów.” Georgij Gurdżajew (†1949) „Beelzebub's Tales to His Grandson” („Opowieści Belzebuba dla wnuka”). Co uniwersytet to wydział prawa. (Choć, że nie na medycznych... – inna sprawa.) Lecz czy nauka praw notuje rozwój? – Szukania nowych paremii trud podwój! Nie ma nowych już od dłuższego czasu, Choć temat nadmiaru praw; i hałasu, Ba, wprost kakofonii przepisów sprzecznych, Kładzie możność, potrzebę wśród koniecznych. Z wydziałów dziś „adwokatowlanka” Jakby z architektur „budowlanka” Z bliskiej niebios nauk akademii, Zawodówka poziomem bliżej ziemi... I co teraz nad obłokiem mój Panie? Choć potrzebne, mnie przerasta! zadanie... – ? 1. Im więcej praw, tym więcej sprzeczności między nimi. Że ma być po łacinie? Ale dlaczego? Quo plures leges, eo plures inter se contradictiones esse. (The more laws, the more contradictions between them.) Ale czy to nie wtórne do już istniejącego: „Quo plures sunt leges, eo plures sunt nocentes.” („Im więcej praw, tym więcej przestępców.” („The more laws, the more offenders.”) Chodzi mi jednak o coś nieco innego, bo istotnie więcej praw może kryminalizować więcej zachowań ludzkich, ale także przy nawale praw trzeba wyjątkowego geniusza, żeby one były ze sobą spójne. – Powyżej pewnej ilości przepisów, nawet przy najlepszej woli ustawodawcy, pojawią się sprzeczności. A przecież mogą być ustawodawcy apodyktyczni, którzy zmieniając część ustawodawstwa zechcą wpłynąć na całość orzecznictwa. 2. Im więcej prawników, tym gorsze prawo. Quo plures iuris consulti sunt, eo peior lex. (The more lawyers, the worse the law.) Po tym można poznać, że coś jest nie tak z prawem, choć zależność jest raczej odwrotna: Im gorsze prawo, tym więcej prawników. Quo peior lex, eo plures iuris consulti sunt. (The worse the law, the more lawyers.) Może także w sensie poniższym, choć to zależy… Im gorsze prawo, tym więcej adwokatów. Quo peior lex, eo plures advocati sunt. (The worse the law, the more lawyers.) Ażeby wyjaśnić łopatologicznie użyjemy modelu oprogramowania, bo też prawo jest „oprogramowaniem” państwa, (oczywiście swego rodzaju „oprogramowaniem”, jak to w modelu). (Nb. Zwyczaje i obyczaje są zaś „oprogramowaniem” narodu. Zdumiewa, że różni reformatorzy społeczni biorą się za zmiany obyczajów, bez wysłania na rekonesans rozumu, co by się wywiedział, o co w nich chodziło.) Im program mniej intuicyjny, tym częstszego będzie wymagał zaglądania do książek i radzenia się informatyków. Z prawem jest tak samo: Im mniej intuicyjne, tym więcej trzeba prawników. Program dany do opiniowania testerowi może wrócić i często wraca z opinią „nieintuicyjny”. Zasadniczo nie ma testów prawa – sprawdzeń czy ustawa się nadaje do stosowania, czy też nie i będzie martwym przepisem zaśmiecającym ustawodawstwo. Dlaczego??? W niektórych przypadkach jest to efekt zatrudniania przy stanowieniu prawa miernot, ale w części jest to efekt zamierzony, celem pokazania wyborcom przez ich wybrańców: „Patrzcie jest ustawa. Pracowaliśmy dla was w pocie czoła.” […] „Nie, raczej żadnych skutków nie pociąga, [bo kto też by taki legislatorski węzeł gordyjski do czegoś używał?]” – Skoro mogła być „sztuka dla sztuki” to może być i „prawo dla prawa”. Ale czy to nie działa na rzecz polskich wydziałów prawa i ich absolwentów? Pozornie, albowiem przy bardziej spójnym prawie polskim na tych wydziałach dałoby się kształcić także specjalistów od prawa we Włoszech, Japonii i Hiszpanii…, co pozwoliłoby utrzymać stan dotychczasowy, tylko (cóż za problem z nadmiaru) zwiększyć wpływy… Ilustracja: Ulpiano Checa (1860–1916) „Ninfa Egeria dictando a Numa Pompilio las letes de Roma” („Nimfa Egeria dyktuje Numie Pompiliuszowi prawa dla Rzymu”), 1886, fragment. -
„Contra vim non valet ius”
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
„Contra vim non valet ius” [1] Lecz, gdy sił nie staje: Cóż? Lecz, gdy agresji brak: Nóż? – Dylematy Hamleta. – Myślisz nie twe? A gdzie tam, – Eius lupus [2] [3]masz wszak sam. PRZYPIS [1] „Contra vim non valet ius.” – „Wobec przemocy prawo bez mocy.” [2] „Homo homini lupus est, quom qualis sit non novit [...]” („Człowiek człowiekowi wilkiem, bo nie wie jaki jest [...]”) Plaut (Titus Maccius Plautus (ok. 250-184 p.n.e.) „Asinaria” („Osły”, „Komedia ośla”). Inaczej tłumaczy Plauta p. Ewa Skwara, więc jej ustąpię: „[…] Człowiek dla człowieka jest wilkiem, nie człowiekiem, zwłaszcza gdy z daleka i nie zna zbyt dokładnie.” Z przekładu p. Ewy Skwary w: „Plaut Komedie”, tom II, w części „Osły”, (bo dalej także ciekawa „Misa pełna złota”), Pruszyński i S-ka S.A., Warszawa, 2003, str. 71.) [3] Na przykład, że nie trudno znaleźć drapieżniejszego od niego. Ilustracja: Program „Imagine” pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Wrogowie dzisiejsi i przyszli”. -
A więc pełnia w Celiny, [1] która od nieba I w Waleriana, od mocy, [2] – tej nam trzeba. Tymczasem, o tajemna Mocy z niebios, Umysł mój dziś jak wcześniej w sztormie się trząsł, Sztorm, to gdy siła otoczeniem kołysze, Siła czyż trwa, gdy tylko echo słów słyszę? A jednak, więc wśród burz pod dach Twój się chronię, Klękając o ołtarz Twój opieram skronie. Pozwól niech przejdzie na mnie ciut-dość [3] spokoju, I jeśli trzeba ciut-dość hartu do boju. Nie koniec. – Na pełnię zimnego księżyca Życzenia pełne ognia, by Twój żar wzniecał!... Wkrótce Święta... PRZYPISY [1] „Celina” wywodzi się od łacińskiego „coelum” = „niebo”. [2] „Valerus” = „mocny, silny” [3] Bo ileż jest w kręgach niebios spokoju? Czy nie dość, żeby człowiek zasnął na zawsze? – Czy pragnieniem nadmiernym celów nie spaprzę? Bo ileż tam mocy do trwania w boju? Czy nie dość, żeby człowiek szalał już zawsze? – Ciut a dość, umiarem żywot mi ułatwże!
-
1
-
Bardzo krótki kurs suspensu w sztuce wojennej
Marcin Tarnowski opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Z pozdrowieniem hr. Jarosławowi Potockiemu, który mnie na badanie tematu skierował. Generał Henri Gatien Bertrand jedzie na most ( – żart lauru Marsa warty), Chcącym go wstrzymać Austriakom krzyczy wesoło „Pokój zawarty!” Lecz pokój zawarty nie jest, choć inny tuż – Grande Armée wjeżdża do Wiednia. Co by tu było można pięknie schrzanić? Taka myśl, szacuję, że przednia: Zanim pojedzie na most niech wszem i wobec podywaguje w prasie, Że taki manewr jest doskonały, oszczędza życie i zrobić da się. A wtedy mości cesarz lub jego kanclerz każe słać strzelca jednego, Strzelec strzela, Bertrand pada, armia zawraca, [1] pytając się: Dlaczego...? . . . Rok osiemnasty, Powstanie Wielkopolskie, – Niemcy zamierzają stłumić. We Francji marszałek Ferdinand Foch zda się sąsiada sąsiada lubić. – Cóż stąd? skoro Francja i jej wojsko pierwszą wojną skrajnie wyczerpane! Foch – sławny strateg, zwycięzca wojny, – wódz biednej armii, bogaty planem: Armii francuskiej w bój wysłać nie mogę, zbyt słaba, ale mogę udawać, Armia niemiecka znużeniem nam podobna, – nieskłonna w bój się wdawać! Gdybyż ględził, zamiast wydać Francuzom może ku wojnie znów rozkazy…– Wódz niemieckiej armii wystosowywałby do wojsk swych pochwał wyrazy? . . . Zbytnim problemem nie jest, gdy o możliwościach mówią analitycy; [2] Lecz strach, śmiech i płacz gdy decydenci: generałowie i politycy. – W salonie marzycieli rozważać takie rzeczy bezpiecznie, więc wolno, Które głoszone z mównic przez tuzy państw kończą się biedą lub wojną. Sprawdźmy, co wolno teoretykom i praktykom na brydża przykładzie: Po książkach pan teoretyk cztery talie na stół kart [3] bezkarnie kładzie; Lecz, jeśli położysz grzecznie w trakcie rozgrywki swą talię przed graczy, Bez kart do „szlema”, partner rzeknie „karty przy medalach” i nie wybaczy. PRZYPISY [1] No może nie bez starcia, ale jednak… [2] Taki zasadniczo wszystko rozważa, ja sam mam na sumieniu choćby plany przydania Marsowi a nawet Księżycowi atmosfer przez ich dociążenie…, – część planet i księżyców nie ma atmosfer, bo im się ulotniły, (zresztą nawet Ziemi atmosfera się nieco ulatnia), na co można wpłynąć. [3] Kart książki, stron. Ilustracje: Paul Delaroche (1797-1856) „General Henri Gatien, count Bertrand” (około 1840); William Orpen (1878-1931) „Ferdinand Foch (przed 1930).