"Przybywamy w pokoju w imieniu całej ludzkości" Richard Milhous Nixon
pustosłowie
zainstalowane za miliony dolarów
na oceanie spokojnym srebrnego globu
przez chwilę
zakłóciło subtelny szept stwórcy
tymczasem
gdzieś na tarasie ryżowym
w południowo‑wschodniej azji
posłaniec roundup
mościł sobie miejsce na gniazdo
po czym
wygłosił proroctwo
rześka fala wiosennego powietrza
pierwsze wzruszenie srebrzy czubki traw
dziewiczą pościelą gdzie kobiecość nierozerwalnie łączy się z naturą
i odmierza porcje życia
ulotne smugi
rozgrzane złotą źrenicą słońca
roztaczają dostojną woń tajemnicy
wiosna
jeszcze za mgłami
w snach czarno-białych
wytwór geniuszu
co jednym palcem otwiera nieba
i zsyła na ziemię wędrowne anioły
a z każdym ruchem ich skrzydeł
rozchylają się kwiaty na biodrach kobiet
i przez tę jedną chwilę ludzkiej komedii
znów z poczuciem wstydu
odlecą do ciepłych rajskich ogrodów
lizać rany kosmicznych mezaliansów
@poezja.tanczy "Smutne" - jak obecna cywilizacja.
Mohendżo Daro starożytne miasto w którym, badacze do tej pory nie natrafili na tak typowy element kultur starożytnych (nowożytnych) jak broń !!!
Pozdrawiam.
poezja
przenika przestrzeń...
ktoś
paznokciami wydłubał
na ceglanym murze
...w zaciemnionych ogrodach
bazar
naszych osobliwości
w prawej dłoni trzymam pistolet
z ostatnim nabojem
na nieszczęście
na ulgę
i na koniec
a lewą dłoń
włożyłem
w postrzępioną sukienkę
i wskrzeszam z nocy
przestrzeń do zaistnienia
między niebem a ziemią
głos Boga
jeszcze zagrzmi
w gamie kolorów wrzosu
i z wiatrem
przebiegnie się sadem
zachłyśnie mgłą
rozpierzchnie
za horyzont
z matową złocistością
coś w rodzaju
cichej nadziei
mam nieodparte wrażenie że za chwilę
wiatr z liści zacznie układać pasjansa
a zaprzyjaźniona sójka
usiądzie na moim zmęczonym ramieniu
i zakwili
tośmy się bracie świata
naoglądali
wówczas
duszę schowam w maleńkim modlitewniku
i naiwnie rozpalę ogień życia farmaceutykiem
choć wiadomo że nikt szkapy
nie zaprzęgnie do karety
a tylko desperat
posadzi dupę na spróchniałym wozie