Widziałem dziewczynę
i trzymałem ciepłą herbatę,
unosił się miłosny eter…
Kobieta nagle się rozpłynęła.
Pokój wypełniał strach.
Miałem wrażenie, że szklanka jest lodowata…
Kraina bilardu obfituje w kule losu. Wszystkie są odmienne. Jedna wprowadza w ruch drugą. Za wiele odpowiada gracz, liczy się wyobraźnia i precyzja. Istotny jest kształt stołu. Trzeba modyfikować zagrania. Jest to gra psychologiczno – fizyczna.
Konrad pierwszy raz spotkał „ przewodnika po krainie gier”. Jest on mistrzem świata w bilardzie. Prowadził on bohatera przez świat, o którym piszę.
W górnych rogach są słońce i księżyc – Panowie.
W dolnych kometa oraz gwiazda.
Wiele rzeczy jest tłem.
W kierunku środka prowadzi niebieski i czerwony szlak.
Na pierwszych planach :
po lewej jest bagnisko,
po prawej biały zamek ze złotą wieżą.
Na mapie jest punkt,
ukazujący obiekt, o którym myślę.
Są niezliczone jak piasek nad morzem.
Przysłaniają je mgławice.
Dalekie słońca opowiadają wiele historii
i skrywają tajemnice.
Wpatrzony uczony jest wróżbitą.
Wyciąga wnioski i określa wymiary.
Rzucił drobiny.
Pył mienił się wszystkimi barwami.
Opadając przybierał różne kształty.
Magiczny kurz osiadł na mojej twarzy
i wpadł do oka.
Zobaczyłem przyszłość.
Zakryłem jednak serce.
Następny kraj jest karciany, rządzi w nim fortuna. Karty mają symbole i charaktery, wróżka odczytuje los. Może ona podać dokładnie przeszłe i przyszłe zdarzenia. Nie istnieje śmierć dla mieszkańców krainy. Przed narodzinami są w świecie przeznaczenia. Gdy Konrad opuszczał krainę, wszystkie karty wirowały.