Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

szubazdolka

Użytkownicy
  • Postów

    108
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez szubazdolka

  1. Dzięki, już poprawiam.
  2. Na tę literę zaczyna się tylko jedno imię. Nie znajdziesz go w żadnym słowniku, żadnej encyklopedii i największej książce telefonicznej. Mówią: "to nie tak, to zupełnie nie tak, Ty z desygnatem mylisz pojęcie. Wznieś się ponad paradygmat". W tym poplątaniu znaczeń, wyrazów, znaków, Ja wiem, Ja po prostu wiem, gdy kosmos cały, gwiazdy i kolor nieba spadają na poziom oczu. Na tę literę zaczyna się tylko jedno imię. 14.02.2019
  3. "A jak ta Pani Uśmiechnęła się Do Ciebie Ładnie". W słońcu codzienności Jeden promyk. 08.02.2019
  4. Piękny temat. Treść niosąca nadzieję, ale też prawdziwa, jak np. w tych wersach o prawdzie i drogach, które się rozeszły. Dobry rytm i rymy, szczególnie w ostatniej zwrotce. Dlaczego raz piszesz "W końcu" z małej, a drugi raz z dużej? To celowe? Błąd gramatyczny. Zastanawiam się jeszcze nad powtórzeniami, ja staram się unikać, ale wiem, że jest to też metoda. Niech wypowiedzą się mądrzejsi. Ogólnie wiersz przypadł mi do gustu. Oby tak dalej!
  5. Uścisk dłoni serdeczny, Pochylone czoło, Tak, że można poczuć Mocny smak Słowa. Jak Matka wtedy, Nad Przedwiecznym.
  6. O tęsknotę "za" tęsknotą- zjadlem. Dziękuję wam pięknie. Tak juz zostawie. Pozdrawiam
  7. Gdy w październiku stopni dwadzieścia, słońce grzeje po jasnej drodze bezwietrznie w końcu mógłbym iść. Wśród liści ognistych jak rozlane złoto tak uparcie wypatruję cienia obok. Bardziej mi chodziło o tęsknotę tęsknotą;) ale pomyśle jeszcze dzięki wielkie
  8. Oczywiście, mniej wiecej tak to pojmuje, nie opis sam dla siebie. Chcislbym by w jakiś sposób wzbudzic u czytelnika to poczucie ciepła, słonecznej pogody, spokoju na zewnątrz, a później przez kontrast ten niepokój, dążenie do zburzenia spokoju, poszukiwanie. Dzięki za opinie i możliwość podzielenia się swoją:)
  9. Dzięki wielkie, twoja opinia jest bardzo pomocna:) tez mi to zgrzytało, poprawie. Moze tak: Gdy w październiku jakoś cieplej nagle z szerszego nieba przyświeca słońce, po jasnej drodze, bezwietrznie w końcu mógłbym iść. Wśród liści ognistych jak rozlane złoto szukam tęsknoty za cieniem obok. Albo bardziej kombinując: Gdy w październiku jakoś cieplej nagle z szerszego nieba rozlało się złoto po jasnej drodze bezwietrznie w końcu mógłbym iść. Liście ogniste odgarniam stopą. Szukam tęsknoty za cieniem obok. Ja z kolei, ale w odniesieniu do prozy słyszałem, że lepiej opisywać, niż stwierdzac
  10. Dzięki wielkie :) Poprawiłem, ale jeszcze pomyślę.
  11. Gdy w październiku stopni dwadzieścia, słońce grzeje po jasnej drodze bezwietrznie w końcu mógłbym iść. Wśród liści ognistych jak rozlane złoto tak uparcie wypatruję cienia obok.
  12. Dziękuję za opinię. Mógłbym napisać to tak: Wśród tego huku W jakim mam mówić Do Ciebie Języku? Obawiam się jednak, czy wymowa nie byłaby zawężona. Ale dzięki temu może bardziej czytelna? Pozdrawiam
  13. W piekącej ciszy Zaszumiał piasek. Cofnęły się w toń Wilgotne rzęsy, Odkryły Perły Czarne. I muszlę uśmiechu. Wód głębokich Znowu wezbrały fale. Wśród tego huku W jakim mam mówić Języku? Gdańsk-Sopot, sierpień 2018
  14. Dziękuję, może juz niebawem :) Pozdrawiam!
  15. Po półkach, komodach Szufladach otwartych Na klucz Telefonach nocnych Walają się wiersze Myśli Nieskończone Przekreślone Rachunki. Jak pozbierać słowa? To tak jakbym chciał Złożyć w jedno Szczątki słońca Zagubione wśród białej mgły O świcie nad polami Które widziałem z okien Dziecinnego domu. Lub zbudować na nowo Świat Po rozbiórce. Niedługo przeprowadzka.
  16. Dziękuję wam bardzo. Również pozdrawiam:)
  17. Albo: Przygotowałem Poważne kwoty Okrągłe sumy Padały Bez słów. Brzęk Złotówki Uśmiechu Za mało.
  18. Padały Poważne kwoty Dostojne banknoty Patrzały w dal Bez słów. Brzęk Złotówki Uśmiechu Za mało.
  19. Dzisiaj miałaś mało drobnych, błyszczących, same grube. Po pięć złotych spojrzeń bezcennych.
  20. W antrakcie nocy Między serca rozgrzane Ognistą muzyką Niepostrzeżenie Zawitała zima. Powiał chłód A drogi proste Zasypało mrokiem. Na szerokość nieba Otwierają się wrota. I po skałach zmarzniętych Wśród trzasku drzew Tak cichutko, do góry Ku scenie się wspinasz. U podnóża, między połami Gwiaździstego płaszcza Flet chwytasz srebrzysty Jak sopel lodu. Czekasz na znak W milczeniu pierwszego mrozu Gdy w organach trzcin Słychać tylko szmer Wstrzymanego oddechu... Skąd ten dźwięk niepotrzebny? Blade palce promieni Skrzypiącej sięgają trawy I w obłoku mgły Z szarego dna Unoszą Spóźnioną pszczołę, Wątłą, Złotowłosą. Dmucha wiatr, Drgają skrzydełek Delikatne klapy. Unosi się! W oddechu mglistym, Ziarna migają złociste I gromem wiosennych błyskawic W poduszki walą srebrzyste Przebiśniegów. I płynie, płynie kaskadą Wśród kwiatów schowanych Kasztanów opadłych Perliste legato. Topnieje lód, w słońcu Widać już koniec dróg. Zaczęłaś grać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...