Chciałem ciebie przepić
chełpić się tym chciałem
bo byłeś odwiecznym
w piciu mym rywalem
Setki łykasz jak pelikan
a w mym mózgu jakoś
myśl się hyp nie styka
tłoche jusz bełkłocze
Nogi moje drżą
Lecz wciąż z pokerową miną
patrzę w stronę twą
A ty ciągle trzeźwy
Lekko się uśmiechasz
i wciąż mnie do picia
toastem zagrzewasz
Wnet litr pęknął potem drugi
z krzesła spadłem jak ten długi
lecz też szybko z ziemi wstałem
Z tym okrzykiem "Ha !!wygrałem!!!”
Bo lusterko potrzaskałem