Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Maciej_Jackiewicz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1489
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Maciej_Jackiewicz

  1. Staruszek Dżepecki, który mieszkał w Krakowie był to już człowiek sędziwy lecz wciąż rozumny ale bardzo smutny bo robił same trumny a nikt mu nigdy nie ciosał kołków na głowie Tak nadszedł ten dzień –kiedy leżał biedak chory gdy przyjechał doń jegomość z samej Warszawy by zamówić marionetki nie do zabawy bowiem zbliżały się znów w stolicy wybory I tak mu rzekł : jedna kukła będzie dla córki pozostałe do parlamentu siądą w ławach zobaczy pan jaka będzie wtedy zabawa kiedy ja pociągnę za te wszystkie ich sznurki Tamten kukły wystrugał i na miejskim placu pokazał mieszkańcom wysoko na podeście od tej pory mówili wszyscy o nim w mieście stolarz Dżepecki -mistrz od trumien i pajaców Z bajki tej morał krótki się teraz wywodzi na dzisiaj oraz następne w przyszłości lata : nigdy nie usiłuj strugać przed kimś wariata zwłaszcza, że ów głupiec na ogół sam się rodzi
  2. Był sobie raz słynny król i pan Wielki Cham bo lud miał w głębokim poważaniu wszystkich oceniał w jednym zdaniu w ten sposób każdy jego kulturze zadał kłam Miałkie słowa wartość miały mniejszą niż spam smakowały tylko jemu po śniadaniu były mądre lecz w jego mniemaniu aż któregoś dnia został z nimi już prawie sam Gdyż prócz dwóch dworek- sztucznych dam i królowej która jakby na wygnaniu bo zaniedbywał ją w swoim posłaniu nie było już nikogo- nawet strażników bram Czas na morał który nasuwa się też sam mądrzy władcy są zawsze roztropni bo głupcy pozostają szybko samotni kiedy człowiek dla nich wart mniej niż chłam
  3. Głośnym śpiewem ptaki ogłosiły dziś święto pola i łąki wystrzeliły w niebo kwiecie powraca wiosenne marcowe rymowzięcie wszystko od nowa pachnie pięknie jakby miętą serca powracają po dniach nieobecności a w krainie słów już muzy w złote klawisze uderzając delikatnie opiszą ciszę która spragniona była prawdziwej miłości polecę do moich muz weną uskrzydlony powitam z nimi tę cudowną czasu porę i na spacer umówię się szybko z Amorem potem wraz zapiszemy nieskończone strony na zawsze z ptakami od dzisiaj pozostanę bo są stworzone na podobieństwo anioła brat skrzydlaty w gałęziach ukryty mnie woła wracają po zimie wszystkie wiersze kochane
  4. Gajowy Jerzyk koło Somianki, w umizgi poszedł do pięknej Hanki. Dziewka głupia nie była, gościowi odmówiła. W odwecie zabrał jej wszystkie wianki. Gajowy Jerzyk koło Strzelina, ciągle wieczorem strzelać zaczyna. Zawsze o tej samej porze, do posłów w telewizorze. Potem tłumaczy, że to ich wina. Gajowy Jerzyk w mieście Manila, zapragnął oswoić krokodyla. Co dzień uczył na nowo, aż mu pożarł teściową. Nikt nie zna tam większego debila.
  5. pozdrawiam i bardzo dziękuję
  6. Świntuszyć każdy dzisiaj może raz lepiej choć bywa i gorzej Lecz ja na ogół nie świntuszę po pierwsze : bowiem ja nie muszę po drugie : po prostu nie wypada wobec tutaj miłych i licznych pań Po trzecie : poeta gdy układa to i rozkoszą prawdziwą jest dlań kiedy cudny wiersz potem przynosi albo piękna dziewczyna GO prosi Po czwarte: świnka to zapamięta jaki zawsze czeka ją smutny los bo na nią przecież spada ten cios a świnki to są mądre zwierzęta Dlatego w ramach tu wyjaśnienia: może dość póki co …świntuszenia
  7. Raz dzielna Hanka spod wioski Łany stwierdziła, że już czas dobrej zmiany. Zrobiła jak powiedziała, chłopa zutylizowała. Ten nowy jest bardziej okrzesany. Chłopek roztropek z kolonii Dół Kaczy, to obraz nędzy a także rozpaczy. Bo wszystkie wieści zmyśla, w dodatku je uściśla. A co nie zmyśli to w mig przeinaczy. Chłopka roztropka ze wsi Gogole kłuło od dawna coś w oczy wole. Poszedł do okulisty, wniosek był oczywisty. Prawda roztropka tak w oczy kole.
  8. bardzo dziękuję wszystkim za sympatyczną kontynuację,, kotkowego ,,tematu
  9. WARIACJA 1 -SZELMOWSKA Mrugając kocisko na płot skoczyło chciało zaśpiewać ale źle skończyło spadło bowiem wnet z płotu kocisko było bowiem po deszczu i jeszcze ślisko leżało więc w gipsie długo i piło wódkę zaśpiewało od nowa lecz na inną nutkę WARIACJA 2 –ABSTRAKCYJNY Wszedł kot na płot zielony nie gruby i nie mizerota ładny to wiersz taki na pół strony zostawcie w spokoju żółtego kota WARIACJA 3 - WSPÓŁCZESNA wejść na ogrodzenie jak ten kot co mruga w piosence o stosownej długości policzyć nuty od nowa raz zaśpiewać wystarczy WARIACJA 4 – W STYLU DISCO POLO na mój płot kocie się wdrapałeś ładną piosenkę mi zaśpiewałeś nie długo nie krótko lecz cały czas zaśpiewaj tylko dla mnie jeszcze raz WARIACJA 5 - LIMERYKOWA Pewien miły kotek blisko Łazów, wszedł na płotek i zleciał od razu. Kuracja była długa, dzisiaj już kot nie mruga. Nabawił się trwałego urazu.
  10. Domorosły ,,mędrzec,, pod Konstancją bez przerwy miał problem z ignorancją. Brak wiedzy przypisywał innym i ich wyzywał. Bo mylił tę pierwszą z …arogancją. Chłopka roztropka koło Przechlewa, o byle co jasna krew zalewa. Więc płodzi ciągle zamęt. Na rząd oraz parlament, ziarno niezgody stale rozsiewa. Wacek roztropek koło Somianki, zaprosił na obiad koleżanki. Szybko doszły do wniosku, że rozum ma on z wosku, bo zupę jadły prosto ze szklanki.
  11. TAMTO LATO ... TA ZIMA Wracam do pamięci gdzie odszukam świat piękny kolorowy przeszłością duszę jeszcze uspokoję choćby miał nastąpić koniec świata drewniana ławka w kolorze nadziei na niej tylko my oboje w tamten wieczór tak ciepły od lata pachnący bukiecik białych orchidei księżyc był wtedy srebrny w pełni może na chwilę odnowił spełnione marzenia i prorocze sny ukradkiem przełykam gorzkosłone łzy dziś śnieg pokrył wszystkie wspomnienia park utonął jak w pierzynie przy alei stoi samotna dziś tamta ławka bo nie ma już na niej ani mnie ani ciebie ostatnia orchidea zwiędła już w dłoniach dni nie są takie jeszcze gorące został tylko ten sam księżyc na niebie ciągle nieuchwytny i wciąż tak wysoko widzę jak teraz puszcza znów oko siwizna jak szron na skroniach nie roztopi jej nawet letnie słońce kiedy wiosna do mnie radośnie zapuka upojony aromatem jak po trunku zatańczę razem z miłością taką na zawsze już ze wzajemnością wybrance serca oddam w podarunku
  12. Pewien poeta z miasta Ustrzyki, miewał w pisaniu dziwne wyniki . Choć miał do tworzenia chęć układał wciąż wersów pięć . Przerabiał wszystko na …limeryki. Jeden staruszek Czech z miasteczka Cheb, robiąc zakupy spytał raz o sklep.* A, że był na ulicy, trafił wnet do piwnicy. Za trudna čeština ** na stary łeb. Stary hazardzista z Baligrodu, często grał w loterie już za młodu. Aż odmienił los marny, ruszył za krąg polarny, gdyż pieniędzy miał dużo jak lodu. sklep* - w j. czeskim : piwnica čeština ** - język czeski
  13. Ania miała uplecione blond warkoczyki Basia prześliczne szarozielone oczy Celinka uśmiech miała przeuroczy Danusia uwielbiała zawsze moje wierszyki Ewunia często chodziła ze mną do teatru Fredzia pisała mi wspaniałe sonety Grażynka nie chciała męża niestety Halinka tak bała się burzy i silnego wiatru Iwonka lubiła nosić przez cały rok szpilki Jagódka bardzo zawsze zasadnicza Kasi uśmiech nie schodził z oblicza Lucynka nie czekała na nic jednej chwilki Łucja do końca została dla mnie zagadką Marysia zawsze robiła porządki Natalia dbała o ogródek i grządki Ola przychodziła na randki bardzo rzadko Paula tylko śpiewała kiedy była w łazience Renia pamiętała o moich imieninach Sabinka tak chętnie chodziła do kina Tereskę najbardziej lubiłem brać na ręce Urszulka pisała do mnie lecz tradycyjne listy Xymeny serce chyba było ze złota Weronika stawiała mi często tarota Zuzia bez parasola chodziła w dzień dżdżysty Źdźbło prawdy pora wyjawić w tym oto wierszyku Żony tu nie ma i nie będzie –została w pamiętniku
  14. Dwie stare żmije pod Wyszehradem oglądały wywiad przed obiadem. Jedna tak się wczuła, że na ekran pluła. Prawie takim jak polityk jadem. Pewien Sasza z Rosji (ex Związek Radziecki), ukradkiem zakłada mikrofon pod kiecki. Potem wszystko sobie nagrywa jak go baba czasem wyzywa. Ma lepsze przeboje niż Marek Niedźwiecki. Redaktorek na targu w gminie Kłaj, rzekł raz do przekupki: kopę mi daj. Babka nań się wściekła, tak jemu odrzekła : Panie redaktorze …tylko bez jaj.
  15. Tyle myśli codziennie w głowie się kołacze i tyle samo słów czas zapisać je na karcie aby pozostały nieskalane zapomnieniem tyle snów co z nocą nadchodzą gwiaździstą i pryskają rankiem jak poranna rosa nigdy już ich nie zobaczę odleciały do krainy Hypnosa ocalone słowa które prawie były opuszczone pozostaną na czystej bibule umoczę pióro w kałamarzu aby uwiecznić jako wyrazy niczym szkiełka w witrażu w strofy poprzemieniam skołatane myśli dawne sny nowe marzenia kolejną z nich zapiszę stronę bardzo ciebie kocham cudowna moja Weno w krótkiej z rymów sukience wezmę cię znowu na ręce bo cały świat mi dajesz to właśnie wtedy w labiryncie życia kiedy księżyc uśmiecha się półcieniem nowy wiersz prosto z serca powstaje
  16. tajemnicze znaki i symbole kryształowe bohomazy labirynty skojarzeń i metafor bladym świtem niebo wskazuje ledwie albo aż tyle jeden plus w kałużach trzeszczy cienki lód pod nim kwiaty uwięzione niczym skute marzenia za szkłem w powietrzu tańczą jeszcze płatki śniegu na zimnych szybach zostały wydumane obrazki czas zdradza marzenia przemienia ukryte życzenia niedługo stanie się cud wiosennego zmartwychwstania jawą stanie się wokoło wszystko co teraz jest snem na szybach poznikają obrazy nieodgadnione a dziwak artysta kiedy chmura księżyc zasłania maluje cierpliwie od nowa świat jeszcze jednym podmuchem zimy zimowy malarz ostatni styczniowy mróz
  17. Wszyscy wciąż się śpieszą ty jedna mnie zatrzymujesz kiedy inni ukradkiem płaczą ocierasz wzruszenia moje łzy gdy się inni z czegoś cieszą uśmiechasz się też do mnie zawsze to samo co ja czujesz przynosisz co noc dobre sny twoje oczy na mnie patrzą kochasz mnie tak ogromnie w pięknej twarzy odbija się życie moja wierna i jedyna prawdziwa nasze dzieci to wiersze i sonety wiem że nie opuścisz serca poety wsłuchana w jego miarowe bicie bo jesteś z nim szczęśliwa poezjo
  18. Zawistny chłopek co był z miasta Bielce, mową nienawiści przejął się wielce. Dlatego dla przykładu, nie będzie już pluł jadu. Tylko będzie go sączył po kropelce.
  19. niechaj wreszcie ten sen się ziści i za Jego przyczyną przemieniajmy tę wodę nienawiści w dobrej miłości wino zostań na zawsze człowiekiem mój drogi przyjacielu i żeby nigdy nie zabrakło tego wina już na żadnym weselu jak w Galilejskiej Kanie niech się tak stanie
  20. autor palindromów : Tadeusz Morawski Okładał raz batem we wsi Złota, chłopek kota bo milczy niecnota. Bowiem z samego rana, ktoś pożarł zapas siana. A to kłamał koń - okłamał kota. Dawała pączki sarnom pod Białowieżą, pani nauczycielka razem z młodzieżą. Leśnicy się przyglądają i tak się zastanawiają : Może jutro ta dama da tortu jeżom? Para emerytów nad rzeką San miała raz na zarobek kiedyś plan. Dzisiaj prócz emerytury, okradają kolektury. Napada pani i napada pan.
  21. Pisali raz, że w wiosce Niedary, mieszkał tamże jeden krawiec stary, który zamiast guzików dawał masę przytyków. Bo wszystkim szył według swojej miary. Pewien szewc gdzieś niedaleko Łodzi, zgubił kalosze podczas powodzi. Szukał ich potem z nadzieją, tylko ludzie zeń się śmieją. Bo jest szewcem co bez butów chodzi. Żalił się poeta ze Zbaraża, brak mi rymów –mówił do lekarza, cierpię teraz ogromnie. Doktor rzekł: to nie do mnie, niech pan podejdzie z tym do rymarza.
  22. masz rację Sylwestrze ale w wierszu dopuszcza się takie ,, przeoczenia,, ponieważ autor korzysta z metafor, przenośni i innych środków stylistycznych przecież ten wiersz to nie naukowy wykład z herpetologii
  23. zgadza się, kobra nie człowiek i może okazać serce dzięki za komentarz
  24. Nie, to jeszcze nie koniec* czasu nienawiści i żądzy zimnego odwetu zanim złożysz do modlitwy dłonie nie poznasz tego świata wielkiego sekretu twój język jako węża wciąż jadowity pluje na innych bez najmniejszego powodu jakbyś miał z tego szatańskie profity dobroci nie odczuwasz nawet żadnego głodu ucisz tę burzę serca choć dziś i tyle gwiezdne wojny jeszcze tak prędko nie ustaną zostaw tę mowę zła nie na chwilę niech słońce nadziei nas wreszcie powita rano spracowana ręka w pierś niech uderzy uczyń przed sobą rachunek prawdy i sumienia i nie dołączaj do nowej Babel wieży ktoś inny za ciebie zawsze wszystko pozmienia podziel się łykiem wody z życia zdroju które tutaj jest ci raz jak każdemu tylko dane nie zabraknie dla nikogo tego napoju a w nim pordzewieją kule niepowystrzelane odrzuć na zawsze swój miecz i zbroję o dobrym słowie pamiętaj co dzień jak o chlebie to wszystko na świecie nie jest twoje święta ziemia wszystko kiedyś przecież pogrzebie i wyznaj winy przed Boga majestatem bo życie będzie dla ciebie jako Madejowe łoże szukaj krainy gdzie żyją anioły skrzydlate bo nie zawsze będzie ktoś kto ci wszędzie pomoże a tylko podłoży znów kłody pod nogi raczej w dzień milionów serc zło raz jeszcze zwyciężyło kiedyś ktoś zmieni wszystko i będzie inaczej na zawsze królować będą prawdziwy pokój i miłość * z tekstu Kardiogram Andrzeja Poniedzielskiego
  25. zakochany sułtan kto dziś potrafi tak kochać jak Sulejman Wspaniały ? Tylko moja jesteś i o nic nie pytam do serca cię przytulam i lekko gładzę dłonią twe rudawe włosy, ja poradzę co masz uczynić kiedy znaki odczytam z tobą dzień pełen słońca zawsze powitam w ogrodzie kwiat nadziei dziś posadzę potem go położę na jednej szali wadze a na drugiej już drugi twój kwiat zakwita kwiat wiary i obok nadziei są razem oba jak my i dwa serca za miłością stęsknione przy tobie niestraszna wojna i choroba opuszczam oto w alkowie teraz aksamitną zasłonę twój uśmiech...blednie przy nim złota ozdoba a kwiaty zmieniają się w miłości owoce wyśnione
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności