Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Maciej_Jackiewicz

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    1479
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Maciej_Jackiewicz

  1. TAMTO LATO ... TA ZIMA Wracam do pamięci gdzie odszukam świat piękny kolorowy przeszłością duszę jeszcze uspokoję choćby miał nastąpić koniec świata drewniana ławka w kolorze nadziei na niej tylko my oboje w tamten wieczór tak ciepły od lata pachnący bukiecik białych orchidei księżyc był wtedy srebrny w pełni może na chwilę odnowił spełnione marzenia i prorocze sny ukradkiem przełykam gorzkosłone łzy dziś śnieg pokrył wszystkie wspomnienia park utonął jak w pierzynie przy alei stoi samotna dziś tamta ławka bo nie ma już na niej ani mnie ani ciebie ostatnia orchidea zwiędła już w dłoniach dni nie są takie jeszcze gorące został tylko ten sam księżyc na niebie ciągle nieuchwytny i wciąż tak wysoko widzę jak teraz puszcza znów oko siwizna jak szron na skroniach nie roztopi jej nawet letnie słońce kiedy wiosna do mnie radośnie zapuka upojony aromatem jak po trunku zatańczę razem z miłością taką na zawsze już ze wzajemnością wybrance serca oddam w podarunku
  2. Pewien poeta z miasta Ustrzyki, miewał w pisaniu dziwne wyniki . Choć miał do tworzenia chęć układał wciąż wersów pięć . Przerabiał wszystko na …limeryki. Jeden staruszek Czech z miasteczka Cheb, robiąc zakupy spytał raz o sklep.* A, że był na ulicy, trafił wnet do piwnicy. Za trudna čeština ** na stary łeb. Stary hazardzista z Baligrodu, często grał w loterie już za młodu. Aż odmienił los marny, ruszył za krąg polarny, gdyż pieniędzy miał dużo jak lodu. sklep* - w j. czeskim : piwnica čeština ** - język czeski
  3. Ania miała uplecione blond warkoczyki Basia prześliczne szarozielone oczy Celinka uśmiech miała przeuroczy Danusia uwielbiała zawsze moje wierszyki Ewunia często chodziła ze mną do teatru Fredzia pisała mi wspaniałe sonety Grażynka nie chciała męża niestety Halinka tak bała się burzy i silnego wiatru Iwonka lubiła nosić przez cały rok szpilki Jagódka bardzo zawsze zasadnicza Kasi uśmiech nie schodził z oblicza Lucynka nie czekała na nic jednej chwilki Łucja do końca została dla mnie zagadką Marysia zawsze robiła porządki Natalia dbała o ogródek i grządki Ola przychodziła na randki bardzo rzadko Paula tylko śpiewała kiedy była w łazience Renia pamiętała o moich imieninach Sabinka tak chętnie chodziła do kina Tereskę najbardziej lubiłem brać na ręce Urszulka pisała do mnie lecz tradycyjne listy Xymeny serce chyba było ze złota Weronika stawiała mi często tarota Zuzia bez parasola chodziła w dzień dżdżysty Źdźbło prawdy pora wyjawić w tym oto wierszyku Żony tu nie ma i nie będzie –została w pamiętniku
  4. Dwie stare żmije pod Wyszehradem oglądały wywiad przed obiadem. Jedna tak się wczuła, że na ekran pluła. Prawie takim jak polityk jadem. Pewien Sasza z Rosji (ex Związek Radziecki), ukradkiem zakłada mikrofon pod kiecki. Potem wszystko sobie nagrywa jak go baba czasem wyzywa. Ma lepsze przeboje niż Marek Niedźwiecki. Redaktorek na targu w gminie Kłaj, rzekł raz do przekupki: kopę mi daj. Babka nań się wściekła, tak jemu odrzekła : Panie redaktorze …tylko bez jaj.
  5. Tyle myśli codziennie w głowie się kołacze i tyle samo słów czas zapisać je na karcie aby pozostały nieskalane zapomnieniem tyle snów co z nocą nadchodzą gwiaździstą i pryskają rankiem jak poranna rosa nigdy już ich nie zobaczę odleciały do krainy Hypnosa ocalone słowa które prawie były opuszczone pozostaną na czystej bibule umoczę pióro w kałamarzu aby uwiecznić jako wyrazy niczym szkiełka w witrażu w strofy poprzemieniam skołatane myśli dawne sny nowe marzenia kolejną z nich zapiszę stronę bardzo ciebie kocham cudowna moja Weno w krótkiej z rymów sukience wezmę cię znowu na ręce bo cały świat mi dajesz to właśnie wtedy w labiryncie życia kiedy księżyc uśmiecha się półcieniem nowy wiersz prosto z serca powstaje
  6. tajemnicze znaki i symbole kryształowe bohomazy labirynty skojarzeń i metafor bladym świtem niebo wskazuje ledwie albo aż tyle jeden plus w kałużach trzeszczy cienki lód pod nim kwiaty uwięzione niczym skute marzenia za szkłem w powietrzu tańczą jeszcze płatki śniegu na zimnych szybach zostały wydumane obrazki czas zdradza marzenia przemienia ukryte życzenia niedługo stanie się cud wiosennego zmartwychwstania jawą stanie się wokoło wszystko co teraz jest snem na szybach poznikają obrazy nieodgadnione a dziwak artysta kiedy chmura księżyc zasłania maluje cierpliwie od nowa świat jeszcze jednym podmuchem zimy zimowy malarz ostatni styczniowy mróz
  7. Wszyscy wciąż się śpieszą ty jedna mnie zatrzymujesz kiedy inni ukradkiem płaczą ocierasz wzruszenia moje łzy gdy się inni z czegoś cieszą uśmiechasz się też do mnie zawsze to samo co ja czujesz przynosisz co noc dobre sny twoje oczy na mnie patrzą kochasz mnie tak ogromnie w pięknej twarzy odbija się życie moja wierna i jedyna prawdziwa nasze dzieci to wiersze i sonety wiem że nie opuścisz serca poety wsłuchana w jego miarowe bicie bo jesteś z nim szczęśliwa poezjo
  8. Zawistny chłopek co był z miasta Bielce, mową nienawiści przejął się wielce. Dlatego dla przykładu, nie będzie już pluł jadu. Tylko będzie go sączył po kropelce.
  9. niechaj wreszcie ten sen się ziści i za Jego przyczyną przemieniajmy tę wodę nienawiści w dobrej miłości wino zostań na zawsze człowiekiem mój drogi przyjacielu i żeby nigdy nie zabrakło tego wina już na żadnym weselu jak w Galilejskiej Kanie niech się tak stanie
  10. autor palindromów : Tadeusz Morawski Okładał raz batem we wsi Złota, chłopek kota bo milczy niecnota. Bowiem z samego rana, ktoś pożarł zapas siana. A to kłamał koń - okłamał kota. Dawała pączki sarnom pod Białowieżą, pani nauczycielka razem z młodzieżą. Leśnicy się przyglądają i tak się zastanawiają : Może jutro ta dama da tortu jeżom? Para emerytów nad rzeką San miała raz na zarobek kiedyś plan. Dzisiaj prócz emerytury, okradają kolektury. Napada pani i napada pan.
  11. Pisali raz, że w wiosce Niedary, mieszkał tamże jeden krawiec stary, który zamiast guzików dawał masę przytyków. Bo wszystkim szył według swojej miary. Pewien szewc gdzieś niedaleko Łodzi, zgubił kalosze podczas powodzi. Szukał ich potem z nadzieją, tylko ludzie zeń się śmieją. Bo jest szewcem co bez butów chodzi. Żalił się poeta ze Zbaraża, brak mi rymów –mówił do lekarza, cierpię teraz ogromnie. Doktor rzekł: to nie do mnie, niech pan podejdzie z tym do rymarza.
  12. masz rację Sylwestrze ale w wierszu dopuszcza się takie ,, przeoczenia,, ponieważ autor korzysta z metafor, przenośni i innych środków stylistycznych przecież ten wiersz to nie naukowy wykład z herpetologii
  13. zgadza się, kobra nie człowiek i może okazać serce dzięki za komentarz
  14. Nie, to jeszcze nie koniec* czasu nienawiści i żądzy zimnego odwetu zanim złożysz do modlitwy dłonie nie poznasz tego świata wielkiego sekretu twój język jako węża wciąż jadowity pluje na innych bez najmniejszego powodu jakbyś miał z tego szatańskie profity dobroci nie odczuwasz nawet żadnego głodu ucisz tę burzę serca choć dziś i tyle gwiezdne wojny jeszcze tak prędko nie ustaną zostaw tę mowę zła nie na chwilę niech słońce nadziei nas wreszcie powita rano spracowana ręka w pierś niech uderzy uczyń przed sobą rachunek prawdy i sumienia i nie dołączaj do nowej Babel wieży ktoś inny za ciebie zawsze wszystko pozmienia podziel się łykiem wody z życia zdroju które tutaj jest ci raz jak każdemu tylko dane nie zabraknie dla nikogo tego napoju a w nim pordzewieją kule niepowystrzelane odrzuć na zawsze swój miecz i zbroję o dobrym słowie pamiętaj co dzień jak o chlebie to wszystko na świecie nie jest twoje święta ziemia wszystko kiedyś przecież pogrzebie i wyznaj winy przed Boga majestatem bo życie będzie dla ciebie jako Madejowe łoże szukaj krainy gdzie żyją anioły skrzydlate bo nie zawsze będzie ktoś kto ci wszędzie pomoże a tylko podłoży znów kłody pod nogi raczej w dzień milionów serc zło raz jeszcze zwyciężyło kiedyś ktoś zmieni wszystko i będzie inaczej na zawsze królować będą prawdziwy pokój i miłość * z tekstu Kardiogram Andrzeja Poniedzielskiego
  15. zakochany sułtan kto dziś potrafi tak kochać jak Sulejman Wspaniały ? Tylko moja jesteś i o nic nie pytam do serca cię przytulam i lekko gładzę dłonią twe rudawe włosy, ja poradzę co masz uczynić kiedy znaki odczytam z tobą dzień pełen słońca zawsze powitam w ogrodzie kwiat nadziei dziś posadzę potem go położę na jednej szali wadze a na drugiej już drugi twój kwiat zakwita kwiat wiary i obok nadziei są razem oba jak my i dwa serca za miłością stęsknione przy tobie niestraszna wojna i choroba opuszczam oto w alkowie teraz aksamitną zasłonę twój uśmiech...blednie przy nim złota ozdoba a kwiaty zmieniają się w miłości owoce wyśnione
  16. Obojętni i zimni jak z kamienia błazny króla Heroda wciąż się śmieją na autostradzie frustratów i straceńców serca odjechały już dawno z beznadzieją podnieceni z gębami pełnymi rumieńców ślepi na wdowy i sieroty pękają z dumy patrię poranioną między siebie dzielą jak poszarpaną szatę Jezusa na golgocie gdzieś pomiędzy berlinem a brukselą titaniki pełne dumy toną w głupocie na staruszkę macierz leją wciąż pomyje jak po herbacie z pokrzywy i nawłoci zbrukana ziemia niczym pole niczyje fałszem wypchani tak zwani patrioci za nich dzisiaj modlitwy zanosimy panie zanim potopem bezmiłości świat zaleją i połkną nas fale jak zgłodniałe cyklopy zburzmy wszystkie escape room-y nim spłoną zbóż ostatnie złote snopy w stosów nienawiści płomieniach
  17. Baba chłopa z wioski Poniatowa, kiepsko się czuła jakby niezdrowa. Poszedł on na targowisko kupił kapustę za wszystko. Teraz babę nie boli choć głowa. Jeden chłopina pod wioską Knieją, stwierdził, że kapusty się zeń śmieją. Wszystkie zielone łby, mówiły doń na ty. Wszak wiadomo, że głupich nie sieją . Uczyła kapusta dziecko z Mokronosu, jak uniknąć niedobrego w życiu losu. Losy bywają takie jak talerz z kapuśniakiem. Ważne, by nie narobić sobie bigosu.
  18. Każdy na coś zawsze gdzieś czeka tak trudne nieraz bywa oczekiwanie bo droga do celu bywa trudna lub nieznana i ta niepewność co się stanie a dziś przychodzi do człowieka pora narodzin Boga nadchodzi rodzinne świętowanie Bóg Miłości który na nas łaski zsyła właśnie nadchodzi z chwałą upragnioną radość duszy teraz sprawi z ogromu serca wiernym błogosławi i rozda miłość której tak mało dzisiaj na całym świecie patrzę na niebo tak dzisiaj całe rozgwieżdżone sny zapisuję w sekrecie oto po raz kolejny tajemnicy zbawienia czas w sercu mam nadzieję radośnie wyśpiewamy Bóg się rodzi… Moc truchleje… Pan Niebiosy… a wraz z nami wszystkie świata głosy
  19. Powiedział raz menel z dzielnicy Woli, co warszawiaków dziś najbardziej boli. Nazwy ulic zmieniają, i komuchy wracają . Więc chyba teraz komuś …przyfanzoli. Przejeżdżał poseł przez wieś Przechlewo, na jednym zakręcie wpadł na drzewo. Zazgrzytał aż zębami i wygrażał pięściami Wszystko przez znak: zakaz skrętu w lewo. Poszedł burmistrz raz do krawca z Werony zobaczyć czy garnitur już skrojony. Jakie było zdumienie. Choć wszyto weń kieszenie, marynarka nie miała lewej strony.
  20. Na biało już przemalowana trawa co była niedawno zielona pierwszy śnieg sypnął od rana trzecia świeca na stole zapalona Połączmy iskry miłości w jedno cudowne ognisko nadchodzi dzień prawdy i radości Zbawiciel Pan jest tak blisko Podziękują mu wdzięczni i prawi smutnym podaruje uśmiech i doda nadziei malutki Jezus w żłóbku to właśnie sprawi gdy mróz na oknach nowy obraz wklei Muzyk niech gra Dzieciątku na lirze o piękne rymy poprosisz poetę zbawienie jest blisko coraz bliżej Boga mając w sercu wołajmy Gaudete
  21. bardzo dobre bo słowa mają po kilka znaczeń
  22. Napalony oficer w Kazaniu, laskę posiąść chciał raz po śniadaniu. Pisał potem w meldunku raport o tym stosunku… Wychodziło mu lepiej w …pisaniu. Dowódca wojska spod Somosierry rozkaz chciał dać w szyku tyraliery. Lecz wyszła z tego lipa bowiem w oddziale grypa. Oficer dostał w gniewie cholery… Stara panna spod miasta Spała chętnie z wojakami sypiała. Lecz na ich oświadczyny robiła głupie miny. Wszak była córką generała…
  23. kartka z kalendarza lodem skuta całą noc czołgi przejeżdżały ulicami za oknem się odbija świeżą blizną księżyc w tę ciemność grudniową pośpij jeszcze trochę dzisiaj nie będzie Teleranka ktoś internował koguta pośpij jeszcze moja córeczko na obu kanałach powtarzają generała beznadzieja przeniknięta chłodem uzbrojone po zęby wojsko na przystankach mowa nienawiści między wierszami w mundurach i wojskowych butach puszki Pandory los uchylił wieczko w uszy kłują wciąż słowa Czy musiało do tego dojść ? nikt nie wyciągnął ręki na zgodę pośpij jeszcze moje zranione serce młode zanim przyjdą po ciebie
  24. Chłopek roztropek ze wsi Niechorze przeklinał, kiedy nie był w humorze. Na oddział go przyjęli, co trzeba mu wycięli. Teraz tylko w myślach zakląć może. Chłopek roztropek ze wsi Węgierki kosił trawę sąsiadki Walerki. A, że werwa przy tym była kosa na kamień trafiła. Pociął więc zimny głaz na plasterki. Chłopek roztropek z Czarnego Boru od dawna nie miał na nic humoru. Poszła więc baba nieboga po radę do psychologa. Lecz on też był jakoś bez wigoru.
  25. Kiedyś z nią spotykał się po kryjomu teraz też często nocą wraca do domu Ładnym dziewczętom chłopcy żyć nie dają brzydkie na ogół same za nimi się uganiają Marna i żadna niestety to jest pociecha kto w życiu ma szczęście a w miłości pecha Nie luksusu przyjęć i licznych gości tak jej brakowało tylko jego miłości Jaka jest kara za bigamię ? pyta synek dwie teściowe -rzekł tata bez docinek Była tak piękna, że adorował ją godzinami kiedy przemówiła uciekł wraz z walizkami Czym się różni żonaty od kawalera: tym samym czym aktor od kaskadera Nie słowa się liczą a jedynie czyny tak mówił po czym otruł pół rodziny Ona rozkazywała on składał meldunki ciekawe kto pierwszy postawi warunki Jego teściowa miała bardzo liczne wady mówił : ale za to gotuje pyszne obiady
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Nasza witryna korzysta z plików COOKIES („ciasteczka”). Dowiedz się więcej o COOKIES z naszej Polityki Prywatności Polityka prywatności