na tafli jeziora unosi się wianek
płynie niczym mijający czas
lekki jak chmury budzące nas co ranek
napędzane wiatrem zrodzonym przez las
tli się w nim płomyk świecy złocisty
gorący jak lato się dziś zaczynające
ten pierwszy dzień orzeźwi świt mglisty
nim uniesie się na horyzoncie palące słońce
dogasa żar ognisk co noc nam rozjaśniały
stosy drewna płonęły pod korony drzew
zebrani ludzie i ptaki chórem śpiewały
świętując ten dzień i natury zew