„Bez lęków u kresu”
Nie wracam już w utraconych marzeń cień,
choć dawny ogród trwa pod starą duszą.
Tak szybko przemknął ten młodości dzień,
a wspomnienia żałobnym dzwonem głuszą.
Zmęczyło się serce szlakiem ambicji dróg,
które szczęście dawały i sens istnienia.
Dziś wolę słuchać w półmroku starych strun,
niż szukać młodości pośród złudzeń cienia.
Każdego dnia gdzieś gaśnie czyjś ostatni blask
i coraz więcej miejsc pustoszeje przy stole.
Odchodzą ci, co mieli trwać przez wieczny czas,
pozostawiając chłód i ciszę w swoim kole.
Niegdyś myśl o śmierci brałem za zło,
jak dziecię, co się lęka nocy bez imienia.
Dziś wiem, że każdy kres odnajdzie swoje dno,
bez względu na złoto, czy purpurę pochodzenia.
Ta chwila zbliża się jak cichy zmierzchu chłód
i coraz mniej we mnie sprzeciwu czy trwogi,
bo człowiek rodzi się, by wejść w ostatni próg
i z końcem powrócić w pył – u kresu swej drogi.
Leszek Piotr Laskowski.