pierwszy śnieg
zniknął nieomalże bez śladu
ludzie mijają się
w przedświątecznym ferworze
niejedną uliczkę
przyozdobiły świetlne girlandy
pisklę ze spóźnionego wylęgu
domaga się pokarmu
wieczorna mgła zgęstniała
zmieszana z dymem
świąteczne drzewko
obiecuje żywiczny zapach lasu
przy wieczerzy
jak co roku
Pyta chłop samotnej baby, na drodze do wioski;
jakie w swoim położeniu przedkłada wartości(?)
Baba pomyślała,
się zafrasowała;
ja nie wyczekuję w domu, nie mam wątpliwości.