Spod przymkniętych powiek
ozdobionych farbowanymi rzęsami
kątem oka
odławiam migoczące złociście
nad rozlanym błękitem jeziora
dawno zapisanego w pamięci
rozedrganą ważkę
Czas wycieka nieodwracalnie
Wczoraj
Dziś
Jutro
Ptak rozwija swe skrzydła
i odrywa się od gałęzi
wzlatując pod obłoki
asekurowany przeciągłym spojrzeniem
Spowalniający próg monotonii
wstrzymuje owczy pęd
Ptak falujący z wiatrem
powoli opada spod obłoków
poza zasięgiem
Ważkę przenikają promienie słońca
Spełnione marzenia przepływają we mgle wspomnień
Myśli oscylują wokół niespełnionych
Naraz dzwoni telefon.