Zamknięta w pokoju ćma fruwała,
Na chwilkę mi zaufała,
W cienką chustkę owinęłam,
Tej szansy nie ominęłam,
Delikatnie położyłam przy oknie,
Cały świat dookoła moknie,
Kropla za kroplą gwałtownie uderza,
Czy ćma swe skrzydła rozszerza?
Brak ruchu, zmartwiona twarz,
Ćmo, swoją drogę mi wskaż,
Subtelnie ją popycham i z trudnością oddycham,
W mgnieniu oka znika,
Myśl o niej do głowy wnika,
Teraz wiersz o Tobie piszę,
Aż poczuję w sobie ciszę.