Canicule rozlewa się żarem z nieba, a ja przeglądam manuskrypt Voynicha, bajki Puszkina i anatomiczne wenery. Dlaczego to przyciąga moją uwagę? Czy to możliwe, że świat jest taki, w jaki wierzymy, że jest? Jam Jest.
Wpadnę na tę linię czasową, do jakiej dostroję się mentalnie. To nieuniknione.
Nie powinnam tu chyba być, ale mając do wyboru ikonkę F jak fake news i P jak portal (literacki), wybieram jednak P, jakbym pograniczem pasa świadomości, ostatnią smugą, zahaczała o tę linię czasową i zabierała z niej okruchy wierszy i czyjeś emocje w swoją dalszą podróż.
I aż boję się, w co w końcu uwierzę.
He deals the cards as a meditation…